@Erebus @KierownikW10 ma rację. Popatrzyłbyś na wskaźnik temperatury oleju to mógłbyś się zdziwić jak wolno olej się nagrzewa. Jak masz już temperaturę roboczą płynu, to olej dalej jest niedogrzany, nie ma bata. Złożyłbyś własny projekt własnymi rękami, to byś uważał, nawet jak to upalarka na KJSy za parę tysięcy - to nie ma znaczenia, bo zasada jest taka sama.
Tak, dasz raz a dobrze w pizdę na zimnym i ryzykujesz co najmniej:
-przebarwieniem panewek. Nie, to nie fajne że jak je później ściągasz to mają psychodeliczne kolorki - w minutę możesz je udeptać, bo olej przez galerię nie dopłynie w odpowiedniej ilości, nie ma też swoich właściwości. Efekt? Taka przegrzana panewka nie pracuje właściwie, nie trzyma owala, nie jest odpowiednio wytrzymała. Będzie się więc ścierać nierównomiernie, nieoptymalnie. Jasne, starym konstrukcjom z wielkimi korbami i wiecznymi panewkami to nie zrobi większej różnicy, nie przegrzeją się tak szybko i w ogóle, ale w wysilonym (albo zaprojektowany przez księgowch) czy po prostu współczesnym silniku z gownolitu to już zrobi różnicę. Może nie jutro, ale np. za 20kkm zacznie klepać panewka i będzie zdziwienie.
-pompą oleju, podobnie jak wyżej.
-rysami na powierzchni cylindra. Silniki pasowane są z uwzględnieniem temperatury roboczej, a nie np. 60 stopni. Zanim tłok rozszerzy się do odpowiedniego spasowania, może mieć tendencję do tzw. piston slapa, czyli "gonienia" w cylindrze. Jak mu pizgasz to na pewno się postawi i przydzwoni. Im bardziej wyczynowy silnik, tym luźniejsze spasowanie, ale ogólnie wysilone silniki pasuje się luźniej. Rys chyba nie muszę opisywać, spadek mocy, zwiększony pobór oleju, etc.
-wieloma innymi "małymi" zużyciami - zimny olej ma problem z dostaniem się do głowicy, i na łoża walków więc tutaj też może wystąpić zatarcie. Zdziwiłbyś się jak często padają wałki.
A to tylko takie przykłady "z marszu", nie wspominając o np. zjawisku trzymania oleju w głowicy, kawitacji (kawitacja to straszna suka), itp. Pamiętajmy też że w układzie korbowo-tłokowym zazwyczaj luzy się sumują. To nie chodzi o to żeby się podłożyć pod autobus bo nie dociśniemy na skrzyżowaniu w awaryjnej sytuacji. Ale nie bez powodu auta mają limitery obrotów niżej, zanim osiągną temperaturę roboczą, nie? Nawet klima nie wieje na zimnym. Również po to, żeby silnik szybciej się nagrzewał. Temat rzeka, ale każde auto można udeptać, jak nie szanujesz to potem jest zawód, jak się okazuje że robi cię pomotany stary kompakt xD a na hamowni -40 koni. Właściciel nawet nie wie, bo jeździ autem codziennie a to nie jest skokowy spadek mocy, tylko efekt udeptania właśnie. Olej serio ma dużo gorsze właściwości i niedogrzany (miód) i przegrzany (woda). A 60 stopni oleju (realnie 70-80 płynu chłodniczego na blacie) to dalej jest po stronie wyrobów pszczelarskich.
Nie dajmy się oczywiście zwariować, ale jak upalać to jak dla mnie rozsądne minimum to temperatura płynu + 5min jazdy. No chyba że masz gruza na jedną zimę, no to YOLO, i tak przeciąż pójdzie na złom. Gorzej jak się spodoba i nie sprzedasz, będziesz robił xD