Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#samoloty

Autorytet

w Gospodarka

17piorunów

Czy port CPK ma sens?
Jak zwykle w debacie publicznej pomija sie ważne kwestie.
Chyba każdy z was miał w szkole przedmiot "podstawy przedsiębiorczości" i przynajmniej jedna lekcja była o analizie SWOT. Póki co nikt nigdzie porządnie jej nie przedstawił, nie wypunktował.
Większość debaty Stanowskiego to w zasadzie mowa o szansach i mocnych stronach, słabe strony wręcz tylko liźnięte za pomocą lini kolejowych a zagrożenia to w zasadzie tylko centralizacja.
Czy na samym początku "profesjonalnej" debaty nie powinno się najpierw wypunktować wszystkie najważniejsze kwestie?

Osobiście mieszkam w mieście w którym powstała jedna taka megalomańska inwestycja czyli Dworzec Łódź Fabryczna. Gdy zamykali stary, ruch był rzędu kilkunastu tysięcy osób ale pisali że będzie i 200.000. Skąd jeśli Łódź sie wyludnia? Z kapelusza. I to jeszcze tranzytowego a nie przesiadkowego. Jak wyszło? Póki co z dworca korzysta nawet mniej ludzi niż wcześniej bo poniżej 8k dziennie (dane 2019 rok). Decydenci widząc jakie sa pustki, nawet teraz bronią tej inwestycji bo zawsze znajdzie się jakaś wymówka/usprawiedliwienie. Nawet wtedy gdy dokończą już tunel pod miastem i okaże sie że inne dworce i dodatkowe przystanki wręcz odebrały obecny ruch z tego dworca.
I obawiam sie że dokładnie tak samo będzie z tym lotniskiem.
Jest to wymysł megalomański, mający przepalić fundusze i w obecnych czasach nie ma sensu go budować w tej formie (może w mniejszej).
Chyba wszystkie "szanse" tego projektu opierają się w zasadzie tylko na myśleniu życzeniowym.
Przykładowo gdy otwierasz sklep najpierw sprawdzasz jaka jest konkurencja i czy będziesz miał zbyt, czy masz skąd brać tańszy towar. Inaczej po krótkim czasie możesz wylądować na bruku z długami.
Tutaj załóżmy że stawki dla przewoźników będa podobne jak na lotnisku Modlin które chcą zamknąć więc przewoźnicy ci będa chcieli sie przenieść. ALe nie ma gwarancji ani nawet rozmów o tym czy inni przewoźnicy będa chcieli sie przenieść z innych lotnisk. Jest tylko myślenie życzeniowe.
Tak samo z transportem Cargo. Bo firmy transportowe nie będa chciały płacić za paliwo lecąc do Niemiec. I prawda. Ale nie zawsze ekonomia i rozsądek wygrywa. Czasem ważniejsza jest polityka.
Nie ma żadnych gwarancji że firmy te będa chciały lądować w Polsce, że np np rząd Niemiec nie wyjdzie im naprzeciw.
Nadal nie ma żadnych wyliczeń opłacalności bo nie ma żadnych twardych danych (oprócz wyimaginowanych życzeń czy tam marzeń) na które można sie powołać.

Inwestorzy prywatni? Czyli kto będzie czerpał zysk z tego lotniska? Czy będzie tak jak z prywatną autostradą A2 (tzw kulczykówką)?

Dodatkowy ruch pasażerski oraz cargo.
Czy nasz rząd ma zamiar wyjść z UE lub wie że do 2030 roku UE sie rozpadnie lub o 180 stopni zmieni sie jej polityka?
Póki co Polska zdaje sie jedyne co robiła to oddwała coraz więcej kompetencji temu (już bez przesady) tworzącemu sie państwu a kto jak kto ale Wy powinniście znać plany jego urzędników ma temat mobilności, konsumpcji oraz ekologii.
To właśnie wysokiej rangi urzędnicy UE (nie mylić z kukiełkami w europarlamencie) chodzą na spotkania Davos organizowane przez WEF. To właśnie Oni głoszą że będa wprowadzać coraz to większe normy CO2 do 2030 czy 2050 roku. To właśnie oni ustalili plany wdrożeniowe do tych dat.
A nasze państwo będzie przez przynajmniej kolejne kilka lat rządzone przez ekipę która idzie z nimi ręka w rękę (PIS zresztą też to robił ale niejawnie po prostu podpisując papierki np zgody na likwidacje kopalni).
Zresztą kogo z was będzie na to stać jak UE wprowadzi drakońskie podwyżki paliwowe więc bilety drastycznie podrożeją?
Jak ma z tego wyjść większa mobilność skoro "nasi panowie" z UE mówią ze będa ograniczenia?
Obawiam sie że będzie to samo co z przystankiem kolejowym w Łodzi. Zostanie megalomański projekt na którym będa pustki na którego utrzymanie (jak na niektóre stadiony) trzeba będzie łożyć. Ale kasa przy budowie będzie ładnie przepalona. I sądze że ta inwestycja wg PIS ma być kolejną na której zarobią klakierzy. Nic więcej.

Co do lotnisk regionalnych to po otwarciu CPK zamkniety bedzie nie tylko Modlin. Lotnisko w Łodzi już teraz cieńko przędzie. Ruch jak już wspomniałem, dzięki UE będzie malał. Tym bardziej że Polska nadal będzie sie wyludniać więc ruch powinien spadać. Zarówno ten pasażerski jak i konsumpcyjny. Chyba że zafundują nam tu multikulti.

Nie jestem całkowitym przeciwnikiem tego portu ani hejterem. Rozsądnie uważam jednak że w obecnym stanie geopolitycznym nie ma on racji bytu. Przynajmniej w tej formie.
Jeśli jednak w jakiejś formie miałby powstać to jego umiejscowienie uważam za największa zaletę. Centrum PL, odciąży Warszawę, za właściwym brzegiem Wisły (nasze plany obronne dotyczą właśnie Wisły) a i wszystkie pociski będą musiały minąć najpierw Warszawe która zapewne będzie obstawiona patriotami i innymi systemami obronnymi.

         

Osobistość3piorunów

IMO żeby CPK miało sens to powinno wpisywać się w długoterminową strategię rozwoju Polski. Problem z tym, że ta strategia zmienia się co 4 lata

Osobistość4piorunów

@4pietrowydrapaczchmur @5tgbnhy6  @jajkosadzone 
A pobawie się w adwokata:

* Radom jest 93km od centrum W-wy, Baranów 37km (oba pomiary w linii prostej).
* Cargo lata w dalekodystansowych rejsowych pasażerach - tutaj najpierw trzeba połączenie uruchomić. A żeby je uruchomić to: potrzeba ludzi co chcą takim polecieć, trzeba lotniska co takie nowe (lub częstsze) połączenia obsłuży. Chopin nic nowego nie obsłuży, bo jest obłożony na 100%.
* Cargo lata też w wyspecjalizowanych samolotach, ale te ze względu na hałas i chęć latania po nocach nie mogą lądować na Chopinie. Potrzeba nowego lotniska.
* Inwestorzy prywatni - dostają max 49% udziałów, reszta zostaje w rękach PL. Chcą inwestować, bo wiedzą, że na tym zarobią. Ponieważ to są firmy min. zajmujące się budową i obsługą lotnisk, wnoszą też know-how. Im lepiej zrobią swoją robotę, tym lepiej i szybciej zarobią.
* Berlin Branderburg to słaby przykład - to nie hub, tylko lotnisko lokalne. Jego problemy z uruchomieniem i słabe wyniki nie mogą być 1:1 przełożone na CPK.
* Lotnisko w Baranowie to nie pomysł pis. Już w PRL przyglądano się lotnisku w tej lokalizacji, a po 1990 pięć rządów zamówiło raporty w 5 różnych firmach i mimo różnych rządów, różnych firm i różnych czasów, zawsze padał jeden wniosek: budować nowe lotnisko.
* W momencie odpalenia CPK, Chopin musi być zamknięty. Cały obecny ruch i nowy będzie z CPK.
* W zasadzie CPK=Nowy Chopin.
* W tym roku Chopin ustalając kto dostanie sloty na lądowanie i starty swoich samolotów podobnież odrzucił 15% wniosków. Czyli ruch z 2024 to mogłoby być około 24mln pax - na CPK (w jego pierwszej, podstawowej fazie) to około 60% pojemności na "dzieńdobry" i warunek wyjścia na "0". Już od pierwszego dnia. Potem tylko lepiej.
* Prognozy mówią o wzroście ruchu lotniczego. PL się bogaci, a połączenia transferowe międzynarodowe dorzucą swoje.
* Limity CO2 z UE będą tyczyć się wszystkich linii lotniczych w całej UE. Mimo to wszyscy przewidują rozwój.
* Lokalne lotniska zyskają - z rosnącą liczbą destynacji z Nowego Chopina wzrośnie liczba chętnych na loty transferowe (hubowe). Lotniska obsługujące low-costy niewiele zauważą, bo ich klienci i hubowi to różni klienci. Sam chętnie przesiądę się na loty z SZZ przez WAW, żeby tylko nie musieć grzać samochodem 2h na BER. Póki co oferta jest za słaba, a przez ograniczenia Chopina wiem, że się nie poprawi.
* Nowy Chopin powinien powstać w wersji obecnie planowanej - z dwoma równoległymi pasami start-lądowanie, z zapasem na 2 kolejne, podstawowym terminalem z zapasem na jego łatwą rozbudowę.
* W Nowym Chopinie nie ma nic "megalomańskiego", planowane jest na miarę możliwości i potrzeb PL z zabezpieczeniem na kilka dziesięcioleci w przypadku potrzeby rozbudowy.
* Nowe lotnisko ma też misję w systemie NATO, w razie K i przed W, pozwoli na szybkie przerzucenie odpowiednich sił sojuszniczych. Poza tym uważam, że już w czasie W, łatwiej jest obronić jedno duże i wydajne lotnisko, niż 4 małe rozrzucone daleko od siebie.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Osobistość

w Hydepark

38piorunów

Blohm und Voss BV-141 dziwny teutoński asymetryczny twór. Funkcja: rozpoznanie, ale nie przypadł do gustu i nie wyszedł po za fazę testów. Kiedyś takiego popełniłem z Airfixa.

 

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

V edycja najpiękniejszych pokazów lotniczych ANTIDOTUM Airshow Leszno zbliża się wielkimi krokami. Już 21 i 22 czerwca 2024 roku na Lotnisko Leszno wróci ten wyjątkowy, podniebny spektakl, który w zeszłym roku odwiedziło ponad 45 000 osób.

ANTIDOTUM Airshow Leszno to wydarzenie, które na stałe wpisało się do kalendarza najciekawszych europejskich imprez lotniczych. Jak zawsze dołożymy wszelkich starań aby i w tym roku przygotować wspaniałe i wyjątkowe widowisko. Na niebie znów będzie można podziwiać akrobacje samolotowe solistów i grup pokazowych, odrzutowce i śmigłowce polskich i zagranicznych sił powietrznych, pokazy szybowcowe, paralotnie, motoparalotnie, balony, samoloty historyczne i nowoczesne konstrukcje cywilne.

Na ziemi zostaną przygotowane specjalne strefy tematyczne, pokazy sprzętu wojskowego, wystawa lotnicza, gdzie z bliska będzie można obejrzeć samoloty biorące udział w pokazach, występy grup rekonstrukcyjnych, a dla najmłodszych wesołe miasteczko!

Tradycyjnie nie zabraknie pokazów wieczorno-nocnych z muzyką na żywo oraz bardzo dużą dawką pirotechniki, które stały się znakiem rozpoznawczym ANTIDOTUM Airshow Leszno!

Tradycyjnie już wybieram się chyba na czwarte pokazy. W sprzedaży są już bilety na wydarzenie na https://tobilet.pl/

   

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Dlaczego w temacie jest tyle spamu nie potwierdzonego faktami, a na fakty po przejęciu władzy jeszcze potrzeba nam poczekać... Dlaczego do opinii publicznej dostają się informacje dystrybuowane przez Tuska i wyjęte z d⁎⁎y, że koszt CPK to nawet 600 mld? Pomijając abstrakcyjne kwoty rzucane przez niego, wzorowane na tym, że "ktoś tak powiedział", to czy dla przeciwników tej inwestycji po prostu najlepszym rozwiązaniem nie byłoby zwykłe poczekanie na raport otwarcia, który ma zrobić zespół powołany przez Laska? O ile go stworzy kiedyś - sorry, ale musiałem. Tyle pytań...

Mistrz3piorunów

@rebe-szunis weź poczytaj materiały ze strony cpk i zastanów się nad tym co piszesz xDD wszystko na czym się opiera cpk to właśnie "ktoś coś powiedział" tylko dostał na to zlecenie od samego cpk xD

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Gospodarka

5piorunów

Przydatne informacje odnośnie 
https://siskom.waw.pl/lotnisko_CPL.htm

    

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Krótki tekst przedstawiający atak Brytyjczyków na tamy w Zagłębiu Ruhry w Niemczech w 1943 r. oraz następstwa takich operacji. Miłego dnia!

Czym był nalot Dambusters?

W nocy z 16 na 17 maja 1943 r., podczas jednej z najśmielszych operacji drugiej wojny światowej, specjalnie utworzona 617 Dywizjon RAF-u zaatakowała trzy główne tamy w niemieckiej Dolinie Ruhry przy użyciu nowej tajnej broni – wysoce niszczycielskiej „odbijającej się bomby”.
Masywna tama Möhne, której wody wytwarzały energię elektryczną, miała 40 metrów wysokości i 650 metrów długości. Była to najważniejsza tamą, obok tamy Eder, która dostarczała wodę do kanałów i dróg wodnych, oraz ziemnej tamy Sorpe.

Celem było spowodowanie katastrofalnej powodzi w przemysłowym sercu wroga, sabotaż produkcji wojennej i zniszczenie infrastruktury.
Nalot ten został wówczas uznany przez aliantów za znaczący sukces militarny, który znacząco podniósł morale, ale kosztował życie ludzkie. Zginęły 53 załogi samolotu, a około 1300 osób utonęło lub zaginęło, gdy uszkodzone tamy zalały okolicę o długości 65 km.

Zniszczono setki posiadłości i zginęły tysiące zwierząt gospodarskich.
Dolina Ruhry z fabrykami zbrojeniowymi, elektrowniami i innymi obiektami przemysłowymi była sercem niemieckiej machiny wojennej i celem priorytetowym. Raport promowany i początkowo odrzucony w RAF głosił, że aby przebić się przez największą tamę, Möhne , nisko lecący samolot musiałby zrzucić ogromną bombę, która uderzyłaby w tamę, zatonęłaby i eksplodowała głęboko pod wodą .

Problem polegał na tym, że takiej bomby nie było, a w każdym razie niezbędny rozmiar takiej bomby przekraczałby ładowność któregokolwiek z istniejących samolotów RAF. Gdyby ta strategia miała być brana pod uwagę, należałoby opracować nowy, rewolucyjny typ broni.

Barnes Wallis był znany z nieszablonowego myślenia; w wolnym czasie rozwija innowacyjne koncepcje, które mogą pomóc w wysiłkach wojennych. Brytyjski inżynier, dr Barnes Wallis (1887 r. do 1979 r.), był zastępcą głównego projektanta w dziale lotniczym firmy Vickers-Armstrong, producenta samolotów i amunicji, gdzie pracował nad projektem sterowca R100 i bombowca Wellington. Aby zniszczyć tamę Möhne, pierwotnie przystąpił do zaprojektowania ogromnego sześciosilnikowego bombowca, który zrzuciłby 10-tonową bombę na tamę z wysokości 40 000 stóp, wywołując efekt trzęsienia ziemi. Wkrótce jednak zdano sobie sprawę, że nawet tak ogromna siła wybuchu nie przebije tamy.
„Wpadłem na pomysł rakiety, która zrzucona na wodę ze znacznej odległości powyżej tamy dotrze do tamy serią rykoszetów, a po uderzeniu w tamę zatonie w bliskim kontakcie z górną ścianą tamy.”

Najpierw eksperymentował z tym pomysłem we własnym ogrodzie, używając kulek swojej córki, wystrzeliwując je z domowej roboty katapulty i sprawiając, że odbijały się od wody. Barnes Wallis eksperymentował z różnymi metodami atakowania tam, w tym z użyciem repliki tamy Möhne w zmniejszonej skali, a także przeprowadzał testy w dużych wewnętrznych zbiornikach na wodę w Narodowym Laboratorium Fizycznym w Teddington w południowo-zachodnim Londynie.

Ostatecznie, po udowodnieniu, że jego koncepcja odbijającej się bomby jest najlepszą metodą ataku, od grudnia 1942 r.do początku 1943 r. z samolotu Wellington na plaży Chesil zrzucano eksperymentalne bomby w kształcie beczki.

Podczas tych filmowanych prób bomby początkowo rozpadały się pod wpływem uderzenia w wodę, ale Barnes Wallis dokonał wielu modyfikacji, w tym dodał mechanizm, który powodował obrót wsteczny bomby, co poprawiło jej zdolność odbijania się.
W kolejnych próbach bomba odbiła się ponad dwadzieścia razy i przeleciała ponad 1200 metrów.
Aby pomyślnie przedrzeć się przez tamę Möhne, bombowce musiałyby przelecieć na dokładnie określonej wysokości, obejmującej wierzchołki drzew, wynoszącej 60 stóp (18 metrów) z prędkością 232 mil na godzinę, zanim zrzucą wirującą czterotonową bombę na dokładnie 1276 stóp (389 metrów). od tamy. Prawidłową odległość można ocenić za pomocą prostego drewnianego trójkątnego celownika skupionego na bliźniaczych wieżach tamy, a dokładną wysokość określić na podstawie dwóch przecinających się reflektorów pod samolotem.

Bomba o długości 1,5 metra wykorzystałaby swój odwrotny obrót i odbiłaby się od powierzchni wody w kierunku ściany tamy, unikając sieci torpedowych. Kiedy bomba uderzyła w konstrukcję, obrót wsteczny zepchnął ją głęboko pod wodę, gdzie eksplodował niczym ładunek głębinowy, naruszając tamę.

Na początku 1943 roku Barnes Wallis pokazał filmy z Chesil Beach Ministerstwu Lotnictwa i Ministerstwu Produkcji Samolotów. Próby na pełną skalę zostały zatwierdzone pomimo sprzeciwu Najwyższa władza ustaliła, że ​​najlepszym momentem na strategiczny atak na tamy w Zagłębiu Ruhry jest księżycowa noc przed końcem maja 1943 r., kiedy zbiorniki są pełne. Ten napięty harmonogram oznaczał, że próby będą trwały aż do tego dnia.
Pod koniec lutego 1943 r., gdy wciąż trwały próby odbijającej się bomby, utworzono eskadrę, składającą się z bardzo doświadczonych pilotów i załóg lotniczych, stacjonującą w RAF Scampton w Lincolnshire, specjalnie do ataku na tamy. Eskadra stała się później znana jako „Dambusters”.

Wysoce tajna misja otrzymała kryptonim „Operacja Chastise”.
Eskadra rozpoczęła codzienne intensywne szkolenie na zmodyfikowanych bombowcach Lancaster, ćwicząc nocne loty na niskich wysokościach i nawigację nad zbiornikami wodnymi i systemami kanałów, przecinając kraj, w tym Szkocję. Na różne zbiorniki zrzucono atrapy bomb ćwiczebnych. Żadna z załóg nie znała jeszcze szczegółów operacji. 14 maja Lancastery z eskadry wzięły udział w pełnej próbie generalnej na jeziorach Uppingham, Rutland i Colchester Reservoir w Essex. Bomber Command otrzymało ostateczną zgodę od Ministerstwa Lotnictwa 15 maja: operacja Chastise rozpocznie się następnego dnia.

Operacja Chastise

16 maja 1943 r. o godzinie 21:28, w jasną księżycową noc, z RAF Scampton wystartowało w trzech falach dziewiętnaście bombowców Lancaster w dziesięciominutowych odstępach. Na pokładzie było 133 lotników. Lecieli nisko nad Europą, aby uniknąć wykrycia przez radar.

Gibson poprowadził pierwszą falę ataku, wypuszczając odbijające się bomby na masywną tamę Möhne, będąc atakowanym przez strzelców przeciwlotniczych w wieżach tamy. Cztery samoloty zrzuciły bomby, ale dopiero po piątym ataku tama została całkowicie naruszona. Gdy tama pękła, kolosalna fala wody, szacowana na 10 metrów wysokości i poruszająca się z prędkością 24 kilometrów na godzinę, przetoczyła się przez Dolinę Ruhry, niszcząc wszystko na swojej drodze.

Pozostały samolot po kilku nieudanych próbach przedarł się przez tamę Eder. Była spowita mgłą, ale nie byłA broniona. Ziemna tama Sorpe pozostała nienaruszona. Niemieckie myśliwce nocne zostały wysłane, aby udaremnić ataki, ale bez powodzenia.

Ostatni Lancaster wylądował z powrotem w bazie RAF Scampton 17 maja tuż po godzinie 4:00, siedem godzin po rozpoczęciu misji. Osiem z dziewiętnastu samolotów nie wróciło, a 53 ze 133 załóg zginęło. Trzej inni zostali schwytani i dostali się do jeńców wojennych.

W Zagłębiu Ruhry katastrofalna powódź objęła obszar 65 kilometrów. Szacuje się, że utonęło lub zaginęło około 1300 osób, w tym jeńcy wojenni i robotnicy przymusowi przetrzymywani w obozach, wśród których setki stanowiły kobiety z Ukrainy, Polski i Rosji. Atak spowodował więcej ofiar śmiertelnych wśród cywilów niż jakikolwiek poprzedni atak RAF na Niemcy podczas wojny. Zniszczono fabryki, elektrownie, kopalnie, drogi i mosty, domy i inne nieruchomości; grunty rolne zalane i zniszczone; zwierzęta utracone.

Następstwa

Misja Dambusters podniosła morale Brytyjczyków. Prasa triumfowała: Piloci 617 Dywizjonu był bohaterami (617 później stał się specjalistycznym Precyzyjnym Dywizjonem Bombowym), a Gibson został odznaczony Krzyżem Wiktorii. 32 innych członków załogi również otrzymało wyróżnienia.
Morale w Niemczech spadło, ale przemysł w Zagłębiu Ruhry w ciągu kilku miesięcy znów zaczął działać; szacunkowo 30 000 pracowników zostało zarekwirowanych w celu naprawy szkód.
Chociaż naruszono tylko dwie tamy, Operacja Chastise rzeczywiście utrudniła niemiecki wysiłek wojenny ze względu na konieczność skierowania na ten obszar cennych zasobów w postaci robotników i baterii przeciwlotniczych, szczególnie z frontu wschodniego, gdzie Niemcy były mocno zaangażowane w walkę ze Związkiem Radzieckim.

Podpisano Protokoły dodatkowe do Konwencji Genewskiej, 8 czerwca 1977 r.: traktaty międzynarodowe zawierające zasady ograniczające barbarzyństwo wojny i chroniące osoby niewalczące.
W 1977 r. Protokoły dodatkowe nr 1 i II Konwencji Genewskiej zawierały zakaz ataków na tamy.

     

https://www.youtube.com/watch?v=bOGRTlrYCIE

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Historia

27piorunów

132 lata temu urodził się Władysław Zalewski, konstruktor pierwszego polskiego samolotu wojskowego

28 stycznia 1892 r. urodził się Władysław Zalewski, konstruktor pierwszego polskiego samolotu wojskowego. Niedawno jego grób w Mildenhall, 120 km od stolicy Wielkiej Brytanii, odnaleźli wolontariusze z fundacji Polskie Miejsca Pamięci. [...] Władysław Zalewski urodził się 28 stycznia 1892

Lider

w Hydepark

11piorunów



A 10 leci ci wpierdolić

Fanatyk5piorunów

@suseu Też mam do niego sentyment, ale jest to jeden z najbardziej zmitologizowanych samolotów. Obecnie przeżywalność tej maszyny bez absolutnej dominacji powietrznej będzie bardzo słaba, a i tak tą samą robotę, dużo taniej, wykona kilkanaście dronów.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

12piorunów

Hejka,

Krótka lektura na temat rajdu na Ploeszti na bardzo niskim pułapie.

1 sierpnia 1943.

Rumuńskie zagłębie naftowe w okolicach Ploeszti, miasta na południu kraju, było ważnym elementem w zaopatrywania niemieckiego państwa w ropę naftową. Pozbawienie III Rzeszy tego cennego źródła produktów naftowych od początku wojny koncentrowało uwagę aliantów. Podejmowano wiele prób zahamowania dostaw rumuńskiej ropy, zasilającej szerokim strumieniem hitlerowską machinę wojenną. Jedną z takich prób, poprzedzoną wielomiesięcznym etapem rozpoznania, planowania, przygotowania i ćwiczeń, był wielki nalot bombowy – operacja „Tidal Wave” (Fala przypływu).

Zmasowany atak bombowy na rumuńskie rafinerie w Ploeszti miały przeprowadzić samoloty bombowe B-24D Liberator amerykańskiej floty powietrznej. Ze względu na odległość, jaka dzieliła Ploeszti od wybrzeży Libii, gdzie je zgromadzono – 1800 km po planowanej trasie przelotu, samoloty otrzymały dodatkowe zbiorniki paliwa. Przed operacją zamontowano w nich również nowe silniki.

Podzielone na grupy bombowce miały zrzucać bomby w określonych odstępach czasu – niczym kolejne fale przypływu. W celu zwiększenia precyzji uderzeń, samoloty miały operować z małej wysokości. Do operacji wyznaczono 178 bombowców ze stacjonujących w Afryce Północnej pułków 9 armii powietrznej USA, które miały zrzucić łącznie 320 ton bomb burzących i zapalających. 31 lipca 1943 r. w pułkach przeprowadzono odprawy, załogi zapoznano z zadaniami, przedstawiono cele, a następnego dnia o godzinie 7 rano w powietrze wzbił się pierwszy obciążony ładunkiem bomb oraz zapasowego paliwa Liberator. W ślad za nim zaczęły podrywać się następne. Kurs – Ploeszti. Rumunia.

Nie wszystkim samolotom udało się pokonać daleką trasę i dotrzeć nad rumuńskie zagłębie naftowe. Jedna maszyna została rozbita tuż po starcie, a w pierwszym etapie lotu do morza runął samolot, który wystartował jako pierwszy. Nim osiągnięto rejon bombardowania, z różnych przyczyn decyzję o powrocie do bazy podjęło 11 załóg. Pozostali musieli zmierzyć się z naturą – przelatujące nad Albanią samoloty całkowicie spowiły chmury. Mimo nakazu lotu na małej wysokości, część maszyn postanowiła zwiększyć pułap i tam poszukać lepszych warunków atmosferycznych. Inni postanowili jednak lecieć pod chmurami i w ten sposób zwarty początkowo szyk zaczął się rozluźniać i łamać. Lecące wysoko samoloty zostały wykryte przez umieszczony na jednym z bułgarskich wzniesień radar kontroli obszaru, który odtąd nieustannie śledził nadciągającą powietrzną armadę. O efekcie zaskoczenia, z którym wiązano duże nadzieje, nie było już mowy.

Nie było też mowy o wykonywaniu nalotu ściśle według przyjętego planu. Część samolotów wskutek błędu nawigacyjnego zbliżała się do celu z innego niż zamierzano kierunku. Niemożliwa była również synchronizacja uderzeń poszczególnych grup bombowców, które miały wyznaczone różne obiekty na terenie naftowego zagłębia. Atak improwizowano. W powietrzu zapanował chaos. Wśród Liberatorów wykwitły pióropusze dymu – baterie obrony przeciwlotniczej zaczęły wstrzeliwać się w cele. Wkrótce pierwsze samoloty runęły na ziemię, ciągnąc za sobą czarne smugi.

Wiele załóg nie zdecydowało się na próby zrzucenia bomb na bronione silnym ogniem cele zasadnicze, kierując się na obrzeża przemysłowego miasteczka, gdzie znajdowały się mniej ważne obiekty. Dostępu do celów strategicznych broniły też balony zaporowe z przymocowanymi na linach ładunkami wybuchowymi. Kolejne Liberatory spadały na dół, trafione ogniem z ziemi lub zahaczając o liny balonów. Nieskoordynowane grupy bombowców nierzadko atakowały te same cele z przeciwnych stron, omal nie zderzając się ze sobą w zasnuwającym niebo dymie. W powszechnym zamęcie wiele bomb zrzucano na oślep, załogi nie były w stanie identyfikować wyznaczonych do zniszczenia obiektów. Zamiast w ustalonym, bojowym szyku, rozproszone Liberatory przelatywały nad Ploeszti, stając się łatwym łupem dla pojawiających się już pierwszych niemieckich i rumuńskich myśliwców. Tylko części załóg udało się wykonać zadanie i zostawić bomby w celu. Znaczne zniszczenia spowodowały też spadające na ziemię samoloty, które eksplodując wywoływały dalsze wybuchy i pożary. Pozbawione ładunku bombowego Liberatory kończyły zadanie. Po około sześciu godzinach od chwili startu rozpoczęto odwrót.

Obierające kurs na macierzyste lotnisko samoloty rozciągnęły się na przestrzeni niemal stu kilometrów. Nie wszystkie załogi kierowały się jednak na Benghazai, skąd startowały. Maszyny niesprawne i uszkodzone ogniem nieprzyjaciela podążały ku najbliższym lotniskom w neutralnej Turcji. W ślad za nimi sunęły samoloty z ciężko rannymi na pokładzie oraz dysponujące niewielkim zapasem paliwa. Część załóg za miejsce lądowania obrała brytyjskie lotniska na Cyprze, Malcie lub Sycylii.

Na maruderów spadły jak drapieżne ptaki samoloty Luftwaffe. Do ataku poderwano myśliwce stacjonujące na terenie Rumunii, atak przypuściły także samoloty z bazy Luftwaffe w pobliżu Grecji. Liberatory ostrzeliwały się dzielnie, a często skutecznie ogniem 12,7 mm kaemów, jednak wiele z nich padło ofiarą niemieckich pilotów. Odyseja załóg trwała, przypływ cofał się.

Za sterami jednego z Liberatorów siedział polski pilot, por. Stanisław Podolak. Gdy zorientował się, że w zbiornikach jego „Sweet Adeline” nie ma już wystarczającej ilości paliwa, by pokonać dystans dzielący go od bazy macierzystej, skierował samolot nad Turcję. W czasie lotu załoga dojrzała samotnego Liberatora, który ociężale leciał na trzech sprawnych silnikach. Maszyna nie odpowiadała na wywoływanie przez radio, więc por. Podolak polecił nawiązać łączność za pomocą lampy Aldisa. W odpowiedzi załoga uszkodzonego bombowca poprosiła o towarzystwo. Polski pilot zmniejszył prędkość i samoloty dalszą drogę odbywały już razem. W pewnej chwili do sunących powoli bombowców zbliżył się niebezpiecznie klucz tureckich myśliwców. Dowodzący kluczem wykonał niedwuznaczne ruchy skrzydłami Warhawka, nakazując Liberatorom udanie się za nim. Ciężkie bombowce wyszczerzyły groźnie wszystkie lufy swoich kaemów. Ta próba sił skończyła się dopiero, gdy maszyny por. Podolaka i jego towarzysza opuściły przestrzeń powietrzną Turcji. Dwa samoloty dotarły bezpiecznie na cypryjskie lotnisko polowe, gdzie Stan Podolak „padł ofiarą” ogromnej wdzięczności dowódcy uszkodzonego Liberatora.

Po prawie 14 godzinach od chwili startu na lotnisko pod Benghazi powrócił ostatni samolot biorący udział w nalocie na Ploeszti – „Liberty Lad”, który doleciał na dwóch zaledwie pracujących silnikach, i to na jednym skrzydle. Wkrótce potem, około godziny 22 można było wstępnie podsumować przygotowywaną wielkim nakładem sił i środków, precyzyjnie zaplanowaną operację „Tidal Wave”.

Do rozlokowanych w Afryce baz powróciło 88 Liberatorów. Ponad połowę z nich było mniej lub bardziej uszkodzonych. 23 samoloty lądowały na lotniskach na Cyprze, Malcie i Sycylii. 8 samolotów zostało internowanych po lądowaniu w Turcji. Łącznie ze stratami w czasie lotu nad cel zniszczeniu uległo aż 53 bombowce. Równie wysokie były straty w ludziach: 310 zabitych, 200 dostało się do niewoli, a 79 było internowanych w Turcji. Straty w sprzęcie Niemiec i Rumunii wyniosły mniej niż 10 samolotów.

Jaki był efekt operacji „Tidal Wave”? Wysłany wkrótce po akcji na rozpoznanie Mosquito nie wykonał zdjęć – niebo nad Ploeszti wciąż zasnuwał dym z płonących rafinerii. Dopiero kolejne rozpoznania umożliwiły ocenę zniszczeń. Spośród dziewięciu rafinerii cztery zostały skutecznie wyeliminowane z cyklu przerobu ropy na wiele miesięcy. Największy zakład został nietknięty, podobnie jak dwa inne. Z dwóch pozostałych zakładów zniszczenia jednego określono na 30%, a drugiego jako nieznaczne. Z dymem poszło też wiele tysięcy ton benzyny zgromadzonej w zbiornikach.

Jak się potem okazało, znaczenie operacji „Tidal Wave” było w dużej mierze propagandowe. Cykl dostaw paliwa do Niemiec został wprawdzie zakłócony, jednak nie w takim stopniu, jak się spodziewano. Jak głosi anegdota, największe wrażenie wielkie, amerykańskie Liberatory wywarły na... mieszkańcach Turcji, gdzie kilka bombowców było internowanych.

Opis via lotniczapolska.pl - Sławomir Kasjaniuk

Samoloty B-24 Liberator należące do 15 Armii Powietrznej USAAF sfotografowane podczas bombardowania rafinerii w Ploeszti na terenie Rumunii, w ramach operacji 'Tidal Wave'.

https://www.youtube.com/watch?v=WTg3BygTi2M

     

Osobistość

w Hydepark

42piorunów

B-17 trafiony pociskiem przeciwlotniczym nad Frankfurtem 24 stycznia 1944 r. Eksplozja trafiła również tylnego strzelca, sierż. Roy Ulrich. Reszta załogi dowiedziała się później, że Ulrich przeżył.

Wiele lat później inne załogi doniosły, że widziały go przelatującego przez formację, wciąż siedzącego na siodełku tylnego strzelca i trzymającego za uchwyty swoich bliźniaczych pięćdziesiątek (0,50 cala). Według samego Uricha tuż przed wybuchem pochylił się, żeby porozmawiać przez radio. To był dokładny moment, w którym pocisk uderzył w samolot. Stracił przytomność i wypadł z samolotu. W trakcie upadku udało mu się odzyskać przytomność i otworzyć spadochron.
Samolot ten został naprawiony i wrócił do 100. Grupy Bombowej, ale otrzymał nazwę „Boeing Belle” (EP-Z).

    

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Podkasty

7piorunów

Centralny Port Komunikacyjny to nie tylko lotnisko, to także budowa niemal 2000 km linii kolejowych. W planowaniu i projektowaniu kolei wspierają nas specjaliści z branży, w tym z zagranicy. Jednym z krajów, z którym współpracujemy, jest Hiszpania. O tym rozmawiamy w kolejnym odcinku podcastu "Cześć, pogadajmy konkretnie". Gośćmi w naszym studiu byli Bartłomiej Morga i David Pozo z Pionu Kolejowego w CPK.
https://www.youtube.com/watch?v=d_EQi2fJDpM
Zapraszam na podcast.

     

Gruba ryba1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Wiadomości Polska

22piorunów

Słuchajcie, jest sprawa!

Jeżeli popierasz projekt , to gorąco zachęcam do podpisania petycji w tej sprawie. :arrow_down: :arrow_down: :arrow_down:
https://www.petycjeonline.com/apel_o_kontynuacj_budowy_cpk
Ja dobrze pamiętam, że Tusk wyrzucił miliony podpisów obywateli w różnych sprawach do śmieci, pamiętam 4XTak i pudła z zebranymi podpisami i też do śmietnika, ale pamiętam też protesty w sprawie ACTA.
To pokazuje, że niekiedy presja ma sens i warto próbować!
Szum z petycją, to również świetna okazja, by o CPK było wciąż głośno, a tym samym, by trudniej było projekt wyciszyć i ukręcić mu łeb.
link:
https://x.com/MacVVilk/status/1748580445758116151?s=20

      

Wirtuoz4piorunów

CPK do kosza, osoby za niego odpowiedzialne do więzienia za sprzeniewierzanie publicznych pieniędzy, "eksperci" bredzący o tym jak to mistyczne CARGO rzekomo będzie przynosiło CPK kosmiczne zyski do lustracji, a matoły piszący takie posty na publiczny pręgierz. I have spoken

Pokaż więcej komentarzy (75)

Gruba ryba

w Dyskusje

20piorunów

Mig-29 na ogonie F-16!

Autor: Hesja Air-Art Photography

  

Gruba ryba0piorunów

Ciekawe jak fotka strzelona.

Pokaż więcej komentarzy (14)