Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nostalgia

Fanatyk

w Hydepark

16piorunów

trochę

Moje dzieciaki dziś sobie pospały do 10:00. Wiadomo wakacje.

Tak sobie pomyślałem, że spytam, jak to było u Was w wakacje. Spaliście do południa czy od razu rano rodzice Was do czegoś gonili? Ja w domu miałem święty czas. Rodzice uważali, że skoro cały rok szkolny biegam co rano do budy, to w wakacje mam pełną swobodę. Jak miałem ochotę wstać o 8:00 i lecieć na rower z kolegami, to droga wolna a jak chciałem leżeć w łóżku do obiadu, to proszę bardzo. Natomiast u mojej żony i niektórych kumpli było zupełnie inaczej. Od rana wyznaczone zadania bo "masz wakacje, to zrobisz to, masz czas żeby pomóc w tamtym, możesz się zająć tym...".

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

28piorunów

Są wakacje, lato, słonko świeci. Postanowiłem więc porzucić na te dwa miesiące ideę przyświecającą mi w tagu i karmić Was czystą nie skalaną myślą złą.

Czy byliście kiedyś w pustej szkole w wakacje? Ja bylem i mimo, że lato i ten cudowny czas pełen beztroski powodował, że szkoła nie była tym o czym chciałem myśleć, to jednak zdarzyło mi się chodzić jej korytarzami w tym czasie. Mama mojego kumpla Marcina była kucharką i kiedyś poszliśmy do naszej podstawówki w wakacje, bo miało się obyć jakieś wielkie sprzątnie kuchni. Postanowiliśmy skorzystać i zobaczyć, jak to jest w szkole, gdy są wakacje. Mama Marcina wpuściła nas tylnym wejściem i... dziwne uczucie. Pusto, głucho, przez okna wpada gorące światło słońca. W klasach stoją puste ławki, gdzieś brzęczy obijając się o rozgrzaną szybę zagubiona mucha. Każdy dźwięk i krok słychać głośniej. Przeszliśmy korytarzem na parterze i poszliśmy na piętro. Stanąłem w oknie i patrzyłem na psute szkolne podwórko. Nieco dalej na boisku kilku chłopaków grało w piłkę. Spod pobliskiego szpitala wychodzili ludzie. Ktoś szedł na zakupy do sklepu. Cisza szkolnego korytarza dziwnie kontrastowała z życiem za oknem. Patrzyłem na to chyba kilka minut. Z tego dziwnego stanu wyrwał mnie głos Marcina "ej zobacz, jak się fajnie ślizga po korytarzu". Pobiegliśmy a raczej poślizgaliśmy się ku schodom i zbiegliśmy na dół. Nie wiem dlaczego, ale do dziś to wszystko dość dobrze pamiętam, mimo że minęło ponad 30 lat.

Gruba ryba1piorunów

@WatluszPierwszy to uczucie nie znika. Często kończyłem późno lekcje, wychodziłem ze szkoły np. 17:00 bo siedziałem w świetlicy i za mną praktycznie zamykano drzwi. Nigdzie nikogo. Ten obraz szkoły, która przed 3-4 godzinami tętniła życiem, hałasem, sprawami, rytmem, teraz taki wyciszony mocno mnie uspokajał. Lubiłem przejść się pustym korytarzem, czasem wybierałem dłużsżą drogę przez wszystkie kondygnacje. I to nawet mimo że nienawidziłem szkoły i jakieś 90% wspomnień mam złe albo bardzo złe.

10 lat po tym jak wyszedłem z podstawówki wróciłem tam w odwróconej roli, prowadziłem zajęcia dodatkowe z angielskiego. Nadal pusta szkoła mocno mnie uspokajała.

Fanatyk1piorunów

Byłem wielokrotnie bo mnie wrobili w latanie ze sztandarem po uroczystościach w wakacje. Miałbym z tego podwyższone zachowanie, wpis na świadectwie i nagrodę na koniec roku. Oczywiście jedyne co dostałem to udar słoneczny.

Szkoła w wakacje kojarzy mi się tylko z zapachem farby olejnej połączonej z chujnią.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Reklamy

15piorunów

Czerwona Łapa, Kopytko i mama na drugiej linii: historia polskich emocji w 30-sekundowych spotach

Istnieją reklamy, które się ogląda. I takie, które się przeżywa. Polska reklama dała nam obie — czerwoną Łapę, za którą stało całe pokolenie buntu, i głos z offu, który mówił "zadzwoń do mamy" tak prosto, że ścinało krew w żyłach. Daliśmy się zarazić Frugo

Fenomen

w Hydepark

36piorunów

Już za chwileczkę, już za momencik, jadę się spotkać z ziomkami ze szkoły średniej.

Szkoła ta miała miejsce dawno temu, jeszcze kiedy prezydentem był Kwaśniewski. Jako młodzi, niepokorni, zbuntowani chłopcy bez komórek w kieszeni, bardzo do serca braliśmy przykład z głowy państwa, szczególnie w obszarach konsumpcji płynów. A, że to było na ścianie wschodniej, to brak kasy przeszkodą nie był, bowiem na bazarkach można było tanio dostać podejrzanie wyglądający napitek. Były wódki Bolchoy, w prostokątnych, litrowych butelkach. Były także w zieolnych, kwadratowych butelkach wódki: Starka oraz porzeczkówka. Potem, z czasem pojawiać się zaczynały coraz to bardziej dziwne wynazaki, typu wódka w puszce, w kartonie, w plastikowej butelce. Niemniej jednak królem taniego chlania był spirytus zza Buga. Przemycany w pognieconych butelkach po wodzie mineralnej, w słoikach, a nawet raz widziałem w woreczkach. O tym może być inny wpis, bo to temat rzeka.

No więc po latach rozłąki, znowu się spotkamy i niech się starówka w Lublinie ma na baczności, bo wypełźnie dzisiaj i stado dziadów. Nie no, kultura będzie, wiadomo.

Ale nie o tym chciałem. No więc, jak powszechnie wiadomo, kiedy stare capy próbują znaleźć termin spotkania, który będzie każdemu pasował, to jest z rok planowania. Bo wiadomo, jeden ma poligon, inny nockę w pracy, trzeci chore dzieci, czwarty akurat na urlopie gdzieś za granicą, a piątego to w maju żona nie puści. Po całych miesiącach prób, w końcu udało się znaleźć termin!

Jak już data została zatwierdzona, bez żadnego veta, to przyszło nam zarezerwować nocleg. Marzyły nam się obszerne komnaty, pokoje z wielkim TV, co by jakiś meczyk wskoczył na ekran, wygodne sofy i tarasy. Otóż takiego wała, bowiem jak się okazało, dokładnie w ten sam weekend, w Lublinie ma miejsce światowy kongres Świadków Jehowy. Ma kilkadziesiąt tysięcy wiernych zjechać i jak szukaliśmy noclegów, to nas odsyłano z kwitkiem, mówiąc, że na ten weekend, to poszło wszystko już pół roku temu. No i kotwica nam w plecy. Ale data ustalona, jak odpuścimy, to z rok znowu zajmie nam znalezienie dogodnego terminu. Tak więc bierzemy cokolwiek!

Zarezerwowaliśmy dwa mieszkania, każde po 25m2. W każdym z nich zadokuje się po 4 chłopa. Będzie jak w akademiku, więzieniu albo na okręcie. Będzie ocieranie się o siebie, kolejki do kibla oraz niemożliwość odwrócenia wzroku od towarzyszy, bo gdzie się nie odwrócisz, to będzie tam inna morda. I co w związku z tym? Nic, bo wiem, że będzie zawaliście. Jak za lat szczeniackich, ponownie razem. W ten weekend znowu będziemy młodzi!

Fanatyk5piorunów

@Spleen baw się dobrze.

Wódka w puszce. Prawie o tym zapomniałem a faktycznie coś takiego było.

Mocarz2piorunów

Bardzo miło czytać takie posty :smiley:

Też mam nadzieję, że z ziomeczkami będę organizował takie wypady!

Na zdrowie!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

20piorunów

Na początku lat 90. w moim rodzinnym miasteczku zlikwidowano księgarnię Domu Książki. Pozostał po niej spory lokal, który należał do miasta. Wynajął go mój ojciec i wspólnie z mamą i kolegą z czasów szkolnych założyli tam księgarnię... ale ja nie do końca o tym. W księgarni był dział z kasetami a tam w 1992 pojawiła się widoczna na obrazku kaseta kabaretu OT.TO. Wspomniany kabaret był niezłym fenomenem. Byli wszędzie, w telewizji, radiu, dawali występy w większych i mniejszych miastach. Sam pamiętam, że gdy pojawili się u mnie w mieście, to bilety sprzedały się na pniu a sala MDK wypełniła się po brzegi. Ci którzy nie załapali się na miejsca siedzące ostali dostawki, jak na premierze w teatrze, albo musieli stać przy ścianach. Zresztą sam na tym występie byłem. Miałem nawet plakat z autografiami, który dostałem od jednego z członków kabaretu. Wspomniana kaseta to też był fenomen. Pamiętam, że były na nią... zapisy, bo tak szybko się rozchodziła. Generalnie scena kabaretowa lat 90. to była gruba sprawa. Występ Kryszaka w amfiteatrze w moim mieście oglądał dziki tłum. Ludzie stali nawet za ogrodzeniem na murkach i ławkach, byle tylko zobaczyć "tego gościa z telewizji". Podobne sceny miały miejsce gdy występował Stefan Friendmann. Jenak popularności OT.TO nikt nie przebił. Pamiętam, że gdy po występie rozdawali autografy, to stał tłum ludzi i głównie były to dziewczyny. Niemal jakby przyjechał jakiś zespół rockowy. Byłem już zresztą na tyle duży, by skumać, że panowie niektóre z nich podrywają. Dziś można do tamtych żartów i kabaretów pochodzić różnie, ale poziom i tak był o niebo wyższy od tych wygłupów serwowanych dziś masowo przez Polsat na jakichś kabaretowych nocach i innych tego typu wydarzeniach.

Gruba ryba3piorunów

@WatluszPierwszy Pamiętam jak stary ponagrywał Marzenia Marcina Dańca, to później kaseta krążyła po osiedlu jak jakiś ultra rzadki artefakt za miliony monet i też kolejka do tego była.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Hydepark

70piorunów

Wakacje, wakacje... wspomnienia i

Dziś pozytywnie o latach 90., które zwykle wspominam mocno ambiwalentnie po tagiem

Każde porządne miasto w tym kraju a już szczególnie miasto w tzw. Polsce powiatowej musiało mieć w latach 90. Dni Miasta. Cóż to było, to pewnie wielu wie i pamięta a tym, którzy zapomnieli przypomnę. Impreza ta zawsze miała ten sam schemat. Scena w amfiteatrze, ewentualnie na rynku lub stadionie lokalnego A-klasowego klubu Orzeł czy inny Zawisza a niej obowiązkowo występy kapeli wiejskiej z Kobyłki Dolnej, kabaretu OT.TO albo innego Konia Polskiego, gdzieś pomiędzy tym wciśnięte wybory Miss Ziemii jakiejś tam a na koniec koncert gwiazdy. Jak hajs był to gwiazdą była np. Republika. Sam zaliczyłem ich koncert właśnie na takiej imprezie. Jak było gorzej i hajsu mniej, to wystarczyć musiał coverband Queen czy Led Zeppelin złożony z podstarzałych Czechów (nie żartuję, sam widziałem). Jenak jako małolat nie na to czekałem najbardziej. Dni Miasta były dla mnie czasem świętowani gdyż to właśnie wtedy moi rodzice pozwalali mi na przysłowiowe odpięcie wrotek. Nie wiem na czym polegała magia tego czasu i logika ich myślenia, ale o dziś pamiętam, że słyszałem jedynie "możesz iść" zamiast zwyczajowego "a o której wrócisz?", "tylko bez głupot", "a z kim ty się tam wybierasz?". To co się wyprawiało w ciągu tych dwóch dni określić mogę jedynie słowem bachanalia. Byli koledzy, alkohol, wygłupy, wszelkie możliwe sytuacje, które moi rodzice określiliby w najlepszym razie jako głupie i nieodpowiedzialne. No i najważniejsze... we wszystkim tym ochoczo brały udział także moje koleżanki. Do dziś pamiętam, i jest to wspominane w moim domu rodzinnym, jak na jedną z takich imprez wyszedłem przed obiadem i wróciłem na obiad, ale... dnia następnego. Zero konsekwencji w domu. Czy uczestniczyłem w pokazach wokalnych Zespołu Żon i Matek z Koziej Wólki na scenie amfiteatru... a w życiu. Ten czas spędzało się przy piwie w parku, albo po prostu łażąc bez celu wśród ludzi i spotykając kolejnych znajomych. Pamiętam natomiast bardzo dobrze koncerty gwiazd. Dziś włos się jeży na głowie, bo standardy bezpieczeństwa... j⁎⁎ać je. Nie było ich. Na koncercie Republiki luzie stali nawet na dachu wejścia na amfiteatr miejski a pod scenę nawet nie poszedłem, bo zadziałała resztka rozsądku i nie chciałem zostać zgnieciony. Występ Oddziału Zamkniętego zakończył się zamknięciem przez ochronę bram na skutek inwazji rządnych muzyki fanów. Pamiętam też starcie mojego kolegi z kimś z zespołu Formacja Nieżywych Schabuff. Panowie z kapeli salwowali się ucieczką i zasłaniali ochroną w konfrontacji z... 16-latkiem. ten czas, to było szaleństwo.

Osobistość2piorunów

@WatluszPierwszy Ale mi teraz nostalgię obudziłeś! Pamiętam takie imprezy w mojej pipidówie gdzie jak na wielkość miejscowości były zapraszane naprawdę spoko zespoły. Jakąś magię miało to wszystko w sobie (wiadomo - młodość). Muzyka, podchmielone koleżanki, alkohol. No miło to wspominam :grinning:

Fenomen1piorunów

@WatluszPierwszy Masz talent do odkurzania z mojej pamięci wspomnień, które są tam gdzieś, ale przysypane kolejnymi latami zmagań z życiem. Twoje wpisy budzą we mnie nostalgię, więc bardzo Ci dziękuję.

Pamiętam Dni Łodzi, które były chyba na początku września i różne koncerty, włóczenie się z kolegami, piwko. Dziewczyny wtedy też były jakieś bardziej miłe i otwarte. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (26)

GURU

w Muzyka

6piorunów

usłyszałem dzisiaj w radio. wakacyjna miłość się przypomniała, jeszcze do siebie listy pisaliśmy.

a teraz mieszkam raptem 3km od jej byłego domu :smiley:

Kasia Kowalska - chce zatrzymać ten czas

https://www.youtube.com/watch?v=dAY9wboJa4Y

Fanatyk2piorunów

@skorpion ale, że do Kasi Kowalskiej pisałeś? W sumie to się nie dziwię. W najtisach ona była totalnie w moim typie. Muzyki nie znosiłem, ale te czarne włosy i smutne oczy...

GURU1piorunów

@WatluszPierwszy wiedziałem, że ktoś to napiszę, więc tak trochę na bakier dodałem 😉

nie, moja wakacyjna miłość nazywała się Elżbieta i mieszkała niedaleko zakładu karnego w Chełmie.

Fanatyk1piorunów

@skorpion wakacyjne miłości... fajne to było, jak tak sobie wspominam.

Gruba ryba1piorunów

@skorpion Ciekawe czy calowala cudnie, nawet juz po swoim slubie

GURU0piorunów

@onlystat nie wiem, czy się kiedyś dowiem. ślad po niej zaginął, a głupio mi zapukać do tego domu 😒

GURU1piorunów

@WatluszPierwszy byłem na wyjeździe w 99 w Rybnie. z kolegą podjechaliśmy nad jezioro pobliskie i tam była córka sołtysa, która chciała z nami pogadać.

my też chcieliśmy, ale niestety przeszkodził nam wysoce prawdopodobny wpierdol od chamów, którzy rościli sobie do niej prawo. piękne to było dziewczę, poza tym woda i lato :smiley:

Fanatyk1piorunów

@skorpion te spojrzenia lokalsów, jak zagadujesz pannę z ich wioski... to się pamięta.

Przypomniała mi się historia, jak pojechaliśmy z kumplem zobaczyć, jak to jest na wiejskiej dyskotece. Kolega miał fantazję i podjechał mierząc z samochodu zabawkowym karabinkiem UZI 😉 Długo tam nie pobyliśmy 😉

GURU1piorunów

@WatluszPierwszy te czasy to były kursy spierdalania łączone z kursami unikania sztachet :grinning:

piękne wakacje, bogaci to na kolonie jeździli

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

88piorunów

Fenomen2piorunów

A teraz w windzie ktoś wpadł na genialny pomysł, żeby paski ukrywać do momentu najechania myszą. Briliant k⁎⁎wa!

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

49piorunów

Są melodie, które wywołują u mnie taką falę nostalgii i wspomnień, że gdy je słyszę, to nie potrafię później z godzinę lub dwie wyjść ze studni pełnej obrazów z dzieciństwa. Jedną z nich jest sygnał audycji "Lato z radiem" czyli tzw. "Polka Dziadek". Jak tylko usłyszę tę melodię, to mam w głowie kilka obrazów z późnych lat 80. i wczesnych 90:

* mieszkanie mojej babci latem. W kuchni gra radio, takie PRL-owskie z drewnianą obudową. Moja prababcia krząta się przy kuchni a ja bawię się z kotem siedząc na podłodze. Rzucam mu kulkę z kolorowego papieru. Jest uchylone okno i słychać dźwięki z ulicy;

* mieszkanie mojego kumpla Marcina. Mamy jakieś 10-12 lat. Wakacje. Siedzimy u niego w kuchni. Na parapecie stoi radio Nina. Zaraz mamy iść do Marcina na działkę i zbierać owoce. W mieszkaniu panuje delikatny półmrok, bo zasłonięte są żaluzje, by nie robiło się gorąco;

* mój rodzinny dom. Osiedle, bloki. Mama ma urlop i zaczyna nas pakować na wyjazd do babci na wieś. W moim pokoi stoi wymarzony i na owe czasy wypasiony magnetofon Sony. Gra "Poleczka Lata z Radiem". Od jutra czekają mnie dwa tygodnie wiejskiej beztroski;

* autobus PKS-u. Jedziemy z mamą do babci i dziadka na wieś. Mamy dwa plecaki, ja oczywiście targam ze sobą komiksy z "Tytusem" i książki do których i tak nie zajrzę, bo całymi dniami będę latał z moją kuzynką po ogrodzie i wymyślał jakieś zabawy. Kierowca ma na sobie spoconą koszulkę, gra "Lato z radiem". To już ostatni etap podróży podczas której zrobiliśmy wie przesiadki. W autobusie jadącym na koniec świata do małej wsi nie ma prawie nikogo oprócz nas. Z tyłu gada dwóch facetów, jedzie jeszcze jakaś kobiecina z zakupami z miasta. Nie mogę się doczekać dwóch tygodni biegania po ogrodzie, szukania fajnych kamieni w rzece, obserwowania czego tylko się da przez lornetkę wujka i niekończących się rozmów z dziadkiem.

https://www.youtube.com/watch?v=MBBO84mEWHE

Autorytet3piorunów

@WatluszPierwszy Ale mi zrobiłeś tym jinglem - też musiałem to często słyszeć w tle dzieckiem będąc, bo od razu przywołało wspomnienia ʕ•ᴥ•ʔ

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Dobra, noc to rodzinne opowieści ciag dalszy.

Dziś wujek Piotrek.

Wujek Piotrek to jeden z 6 rodzeństwa mojej Mamy.

Dosłownie kopia mojej babci w wersji męskiej jeśli chodzi o wygląd i włosy (kręcone krótkie czarne).

Wujek Piotrek to typ typowego jajcarza, ale nie cringe tylko taki serio jajcarz.

Bardzo Go lubię.

Ojciec 3 córek i 1 syna (kuzyn niestety już nie żyje ale o tyk kiedy indziej).

Wszystkie Jego dzieci są starsze ode mnie.

Mama dużo opowiadała jak za młodu mieszkali i co się działo jak np zostawali z najmłodszą siostrą (moją ciotką) zimą i wujek Piotrek wjebał się do przerębli, jak Go moja Mama wyławiała to już był lekko podsztywniały bo spędził pod lodem dobre 2-3 minuty.

Po wszystkim śmiał się i nie kazał nic mówić swojemu ojcu (mojemu Dziadkowi).

Jak dorastali to legendarny tekst wujka Piotrka tj. "Już mogę zostać ojcem bo mi nogi śmierdzą"

Najbardziej go pamiętam z jednej akcji.

Któregoś dnia w nocy były to lata 1999-2000 chodziłem jakoś końcówka podbazy lub początek gimbazy wychodząc do szkoły zobaczyłem rano wujka na podwórku, po powrocie ze szkoły babcia opowiada mamie co się działo.

Okazało się, że wujas w nocy przybiegł z wioski obok cały w strachu, ponieważ wg jego relacji jechał rowerem i niedaleko cmentarza w takim bardzo dziwnym miejscu mówi że uderzyło w niego ufo, on wie jak to brzmi ale opowiadał ze szczegółami co i jak się wydarzyło.

Dodam, że w miejscu gdzie to się stało była też moja szkoła i ze szkołą jest związana inna historia, gdzie kiedyś kolega wracał pieszo z wioski obok i przechodził późną nocą obok szkoły i zaczął słyszeć jak ktoś w szkole zaczął grać na fortepianie - noc, pusta szkoła obok cmentarza i melodia fortepianu...

Wracam do wątku wujka, po uderzeniu ufo przewrócił się na rowerze i pobiegł spanikowany jakieś 5km do wioski obok właśnie do mojej babci.

Kolejnego dnia wracając ze szkoły autobusem zauważyłem w rowie obok cmentarza rower skojarzyłem, że to wujka, obok też stał znak przejścia dla pieszych taki mocno wykrzywiony, wszystko zaczęło mi się układać w całość, na⁎⁎⁎⁎ny wujek jadąc rowerem przydzwonił w znak po czym wy⁎⁎⁎ał się do rowu aż mu się ufo objawiło i spierdolił z buta do babci xD

Koniec

Osobistość

w Muzyka

6piorunów

Kurcze, aż żal mnie bierze. że Mariusz Duda odszedł z Riverside'u. Byłem na ich koncercie jubileuszowym, w plenerze za Progresją.

Właściwie to ten zespół (i mój znajomy, ale to na dłuższą chwilę historia) zainspirował mnie, żeby sięgnąć po gitarę.

Myślałem, że nigdy nie nauczę się nut i w ogolę... jak to dorosły chłop i będzie na gitarze grał... a no tak.

Mistrz2piorunów

@Mila Dudę wciąż można można słuchać w nowej twórczości, ale Riverków żal...

Osobistość5piorunów

@bojowonastawionaowca nie mówię, że nie. LS też bardzo lubię. Jednak liczyłem na nową płytę Riverside, tym bardziej, że miała być bardziej w klimacie pierwszych płyt. No i miała powstać 3 EP-ka, obok Voices i Memories [...] in my head miały być też Noises.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Nostalgiczne

12piorunów

GURU3piorunów

@Seele Za moich czasów takich cudów nie było, natomiast niedawno kupiłem córce i to nawet nie ma smaku bo dzieciak mi oddał 2/10

GURU0piorunów

@zuchtomek to masz szczęście, że nie pamiętasz batoników He-Man ze sztucznej czekolady i nadzieniem ze sztucznego miodu :neutral_face:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

81piorunów

Moja babcia to był badass.

Pamiętam w okolicach 2000 roku zawsze jak było ciepło to zamawiała z sąsiadkami węgiel na zimę.

Zawsze te stare baby kwękały że chuje że oszukujo itp.

Babcia wymyśliła najlepiej, przyjechał typek i miał takie 3 przegrody na aucie niby w każdej przegrodzie była tona czyli 1 t dla babci i 2 dla sąsiadek.

Odsypał jednej, odsypał drugiej.

Babcia mówi do kierowcy kochanieńki, a teraz zapraszam tutaj 50 metrów od mieszkania babci był zsyp zbożowy i była taka waga, że mogła wjechać przyczepa np ze zbożem, postawiła flaszkę wagowemu by zanotował wagę pojazdu, po czym kierowca wysypał węgiel i wjechał raz jeszcze, wyszło równo 750 kg mniej, zatem zamiast płacić za tonę odliczyła i zapłaciła za 750 kg :face_with_hand_over_mouth:

Gruba ryba5piorunów

Znajomy tak wiadrami ważył i wyszło mu niecałe 800kg.

GURU8piorunów

Mojej babci gazdzina w zakopcu chciala sprzedać prawdziwe łoscypki z mleka łowcy.

Moja babcia sama hodowała owce i ją jak peta zgasiła.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

Na BHP, a wrażenie jak na tych ostatnich luźnych lekcjach w szkole, między wystawionymi ocenami a zakończeniem roku.

Osobistość5piorunów

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz Co dobrego konsumują w ostatniej ławce?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Kto jezdził polonezem? ja ostatnio miałem okazję jezdzić trakiem ponad rok temu ale pamiętam jak kumpel w technikum miał karusa z gazem i robilismy oesy po lasach, do tego taka anegdotka jak wszyscy sie nawailiśmy 20 lat temu i ktos musiał wracać do internatu. padło na mnie bo nie miałem jeszcze prawka więc mi nie zabiorą... to były czasy, jazda poldonem przez las na azymut z Ostrowa do Milicza bezcennna....

https://music.youtube.com/watch?v=-I7yHuudW_I&si=aKKDo6MhD5KyqHHy

GURU3piorunów

Miałem dwa. Caro 1.6GL z 91 albo 92 i potem Caro 1.6GLi z 96 chyba.

Gruba ryba0piorunów

@Taxidriver i jak wspominasz tą abominację samochodu??

GURU2piorunów

@yoowki w Caro miałem pierwszy raz.

Gruba ryba1piorunów

@Taxidriver eh poloneeezzz :grinning:

GURU2piorunów

@yoowki mieliśmy w techniku policealnym takiego zjeba od elektryki, uwalał kogo się dało bez powodu.
Przepuścił mnie, jak mu autobus uciekł i zaoferowałem mu podwózkę starym zajechanym Caro.
Byle nie chciało odpalić przy -10°C, więc z petem w mordzie nalałem benzyny do gaźnika i tak go odpalilem.
Nauczyciel pokręcił wąsem i powiedział, że da mi 3 bo głupi to chyba nie jestem.
Do tej pory nikt nie wie, jaka powinna być poprawna odpowiedź na pytanie “czemu napięcie w gniazdku to 220/230V?”
Ja mówiłem o standaryzacji ale to też nie była statysfakcjonujaca odpowiedź.

Gruba ryba4piorunów

@Taxidriver miałem na studiach taką akcje z babką z miernictwa. zaoferowałem się, że jak mi zaliczy kolosa to ją z nowego dworu na główny we wro podwiozę w 15 minut izdązy na pociąg. no się zgodziła, nie wiedziała tylko, ze znam skróty przez budowy na których wtedy robiłem i że citroen c5 półyka progi zwalniające przy 90kmh jak sasha grey. Pod dworcem mi tylko powiedziała, że jestem jebniety ale zaliczyłem.

GURU2piorunów

@yoowki przy okazji to te Polonezy służyły do rozwożenia pizzy.
No i pierwsze Caro, na lysych oponach, zimą służyło mi do nauki driftu, a każdą dziurą w drodze mogła prowadzić do poślizgu.

GURU2piorunów

@yoowki eehh Citroeny i ich zawieszenie. Pamiętam jak Xantia łykała polskie drogi.
Szkoda, że teraz już tylko przeróbki wchodzą w grę aby osiągnąć taki komfort.

Gruba ryba2piorunów

@Taxidriver c5 moja najlepsza terenówka. 5 kilomtrów zapierdalałem po ciagnik. zawieszka to był luksus normalnie. jak sprzedałem cytryne to po tygodniu pały do mnie wpadły bo cytryna rozjebana na drodze stała. okazało sie, ze tym nie ogarnął że zawiecha tak pieknie wybiera dziury że zapierdalał powiatówką ponad pakę i go z zakrętu wyrzuciło, chłop był w takim szoku że auto zostawił i na pieszke spierdolił do domu. a że cepik nie działał tak jak teraz to niebiescy mnie odwiedzili.

Fanatyk2piorunów

@yoowki dalej mam C5, jeżdżę jak grzyb bo mieszkam w górach i jeszcze nie udało mi się wyjść szybko z zakrętu żeby nie poprawiać. Tryb Sport niewiele pomaga.

GURU2piorunów

@yoowki dlatego ja nigdy złego słowa nie powiem o francuskiej motoryzacji.

Gruba ryba2piorunów

@Taxidriver kreatif tehnolożi :grinning: stare cytryny, bardzo lubiłem, miałem też saxo pierwszej generacji 1,4 benzynka, fajnie to jezdziło. A c5 to jeszcze sobie kupie jako grzybowóz :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

trochę i jakaś taka

Ależ się dobrze bawię wpisując codziennie rano wyniki z poprzedniego dnia i z minionej nocy. Jak za starych czasów. Swoją drogą ten "Skarb Kibica" z "Przeglądu Sportowego", to złoto. Odwalili kawał dobrej roboty.

Pokaż więcej komentarzy (3)