
Wpis użytkownika Spleen w Hydepark
SpleenFenomen
116piorunówZ cyklu "było i dobrze, że minęło" - przypomniała mi się historia z dawnych lat. Opowiem o jednym z większych rozczarowań młodego Spleena.
W klasie maturalnej, jeździłem na korepetycje przed egzaminem na studia. Zajęcia były tak zaplanowane, że ojciec mnie musiał podwozić ze szkoły - abym zdążył. Czasami nie mógł przyjechać, więc wtedy brałem taxi. Wyczaiłem, że jedna z korporacji taksówkarskich, ma program lojalnościowy i można zbierać pieczątki. Za 10 lub 20 przejazdów (już nie pamiętam) można było dostać... uwaga... telefon komórkowy za 1zł! (oczywiście w abonamencie).
Komórki to była świeża sprawa, nie wszyscy je mieli, a każdy ich pożądał - więc sukcesywnie zbierałem sobie te pieczątki, aż w końcu pewnego dnia ostemplowano mi ostatnie pole na karteczce. Byłem podekscytowany, bo wiedziałem, że to jest ten dzień, w którym dołączę do elitarnego grona posiadaczy komórki!
Wypatrzyłem na plakacie, że najtańszy abonament mieścił się w granicach tolerancji moich starych, więc ubłagałem, abyśmy poszli do salonu Era GSM, gdzie wymienię sobie te uzbierane pieczątki na wymarzony telefon.
Wchodzimy, kładę kartkę na ladzie i mówię od razu jaki model chcę. Gość patrzy, konsultuje z kimś tam obok i mówi, że spoko, ale za te pieczątki, to telefon będzie za 1zł, ale w najwyższym abonamencie, który wychodził chyba z 250zł miesięcznie. WTF? Ile w takim razie będzie ten piękny Ericsson kosztował w najtańszym abonamencie? Nie pamiętam dokładnie, ale jakieś tam 300 czy 400zł. Cholera, no to trzeba będzie dozbierać trochę kasy.
Odkładałem miesiącami, a gdy już miałem taką sumkę, poszliśmy ponownie do salonu, tym razem wiedziałem, że ten telefon musi być mój. Sprzedawca oznajmił - że cena taka i taka, abonament tyle i tyle i wszystko się zgadza, tylko jeszcze AKTYWACJA NUMERU - która kosztuje 400zł! Nosz kur... myślałem, że tam rzucę w nich krzesłem.
Minęło jeszcze więcej czasu i w końcu kupiłem upragnionego Ericssona T28S, aczkolwiek jakoś mi jego posiadanie już nie smakowało tak bardzo, bo słodką rozkosz przyćmiewał posmak goryczy związany z całą procedurą i kosztami związanymi z jego pozyskaniem.
Komentarze (24)
Miałem i uwielbiałem. Leżał potem jeszcze długo w domu, dopiero młoda, jak go dostała do zabawy to go załatwiła na amen.
Ja już wtedy pracowałem. W robocie go dostali, jako premię i leżał bez abonamentu. Powiedziałem szefowi, że mogę go używać bez abo, na kartę (jakoś wtedy to weszło). Na abo nie było budżetu, a na kartę spox i go dostałem :smiley:
Ehh k⁎⁎wa. Pierwsza komórkę miałem w 2006 kupiona za dwa miesiące pracy wakacyjnej i stary mi po dwóch miesiącach za⁎⁎⁎al bo wróciłem pijany i uznał że mi skonfiskuje
@Spleen w tym czasie wystarczyło wziąć simplusa na kartę i kupić sam telefon i mieć wywalone na abonamenty i inne aktywacje.
Miałem ten telefon - z dodatkową klawiaturą do pisania smsów
Z telekomunikacyjnych złodziejskich kurew można przytoczyć jeszcze historię zakładania internetu stacjonarnego ADSL z tepsy/orange. Patrzysz abonament 69,99zł/mc, idziesz podpisać umowę a tu "nie tak prędko, nie ma pan telefonu stacjonarnego, należy założyć i płacić 50zł/mc albo opłata za utrzymanie linii telefonicznej 39,99zł/mc" (╯°□°)╯︵ ┻━┻
@cec do dzisiaj pobierają te opłaty.
Jak kupiłem pierwszą komórkę to Tak Tak jeszcze nie miał możliwości wysyłania smsów 🙈 Starzy już jesteśmy.
@artu3131, każde słowo wielką literą, by unikać spacji... ehh kiedyś to było, dobrze, że nie wróci. Z drugiej strony młodzież zmuszana była do kreatywności.
@pawel-4 Później w tak-taku jak weszły SMS-y to jak pierwszego wysłałeś to z karty 10 zł uciekało.Kasowali od razu do przodu za 10 smsów.
I te pisanie bez żadnych przerw i interpunkcji, skrótami żeby więcej treści weszło.
@Ciuplowski Słynne trzysekundówki 🤦🏻
@pawel-4 ale pierwsze 3 czy tam 5 sekund rozmowy było za free, potem dopiero zaczynało naliczać za połączenie :grinning:
@Spleen To mi po pierwszej komunii mama kupiła sony ericsson k300i. Z salonu, za chyba !!500zł!!. A dodam, że z hajsem nie było kolorowo. Jak o tym sobie przypominam, to aż mnie skręca, że byłem takim głupim dzieciakiem i jakimś cudem udało mi się mamę namówić na taki zakup... Chyba trułem d⁎⁎ę o ten telefon przez wiele miesięcy, a na końcu i tak nie miałem do kogo dzwonić, więc biegałem po wsi i puszczałem eksplołżyn, które ktoś mi przesłał po irdzie, bo nic więcej na tym gównianym telefonie się już nie mieściło. Dramat k⁎⁎wa, jakbym mógł cofnąć się w czasie, to bym sobie samemu wjebał konkretnie za taką głupotę.
@HmmJakiWybracNick k300i był najsłabszy, ja miałem k500i i były nawet gierki 3d
Hmm, bodaj w 2000/2001 roku dostałem Tak-taka i używanego(po ojcu) Ericssona t10s z pokrowcem (kabura) do paska (ale bez klawiatury). Pamiętam, że zestaw tak-tak z telefonem kosztował około 500 zł.
Po karte tak-taka Poszedłem z ojcem do salonu Ery w Al. Jerozolimskich, ależ to były emocje, pamiętam jakie wrażenie robił salon Ery w tamtych czasach i jakie to było wydarzenie.
Mnie bawi to jak szybko koszty spadały. W 2003 to już co któryś dzieciak miał komórke w szkole.
Na warszawskim wolumenie dało się wtedy kupić aktywowane karty SIM na jakiegoś słupa w śmiesznych cenach. Do tej pory mnie zastanawia jak oni to robili. Wałek przez pracowników?
Miałam taki telefon, był super. Szpanerska klapka. 😎
@Spleen To co powiesz na fabrycznie nowego T28 z oryginalnym zestawem serwisowym składającym się z obudowy i anteny w innym kolorze oraz klawiatury wciąż zapakowanej w blister? Mam też gdzieś akumulatory w trzech pojemnościach, ale obawiam się, że już "spuchnięte".
@Spleen ehh najgorzej jak dostaniesz to na co długo pracowałeś/czekałeś i się okazuje że to nie do końca to
Spotkał mnie bardzo podobny zawód, ale nie chodziło o pieczątki a chyba właśnie o aktywację numeru
Niestety wtedy to była kasa, której moi rodzice nie mogli wyłożyć i marzenia o telefonie poszły się...
@Spleen do dziś pamiętam, jakim szokiem było dla mnie w jakimś 2001 roku jak na wycieczce w Warszawie minęliśmy gościa, który rozmawiał przez komórkę i pytał żony, co ma kupić. Nie mogłem pojąć, że można taką fortunę na taką błahą sprawę wydać.
A taki Ericsson jako nowy kosztował chyba około 2000zł, ja miałem takiego, ale kupionego w komisie w jakimś 2005 roku dopiero
@Spleen dokładnie, a kolejna sprawa to lecenie w kulki na każdy możliwy sposób aby wyciągnąć kasę: moi rodzice kiedyś coś wygrali w jakiejś zabawie, były to głównie zabawki i słodycze więc byłam bardzo podjarana, a jak przyszło co do czego to okazało się że za tą wygraną trzeba solidnie zapłacić, więc zabawek finalnie nie było
@Shivaa no bo to bylo mega drogie. Sprawdziłem, że minimalna w 2000 roku (a to mniej więcej wtedy bylo) wynosiła 700zl brutto. Ceny tych usług komunikacyjnych dla wiekszosci byly nie do przeskoczenia.