@Fly_agaric to samo jest z pociągami od października- nagle zaczynają się studia i cały pociąg permanentnie zajebany. Ale o ile pociąg jeszcze zrozumiem- no bo to jednak nie jest dojazd 100 metrów tylko do innego miasta, często oddalonego +kilkadziesiąt kilometrów, tak z tymi szkołami to też tego nie kumam. I ja wiem, że polecę teraz boomeryzmem i "hur dur za moich czasów", ale serio, ja przez całą edukację nie licząc studiów (bo inne miasto więc pociąg) darłem z buta, od podstawówki, gdzie na samym-samym początku rodzice mnie zaprowadzali. 10-15-20 minut spacerku, nawet busem mi się nie chciało tych 2-3 przystanków robić, bo zanim by się na jakiegoś doczekał, to już bym był na miejscu. A teraz? Teraz każdego dnia rano na parkingach koło podstawówek jest armageddon, bo nie dość, że teraz każdego dzieciaka trzeba podwieźć do szkoły, to jeszcze trzeba go podwieźć pod same drzwi, a jak by się dało to i by wjechali na szkolny korytarz, żeby tylko się gówniak nie zmęczył czasami robiąc te 10 kroków. Połowa aut to SUVy z jakimiś nieogarniętymi mamuśkami, które nie wiedzą jak tym manewrować, inne widząc, że na parkingu i tak nie ma miejsca, to zamiast zrobić wolne miejsce przy bramie, żeby ktoś mógł wyjechać, to jeszcze się same się dopychają, bo przecież tak będzie szybciej. Chociaż z tym "teraz" to też przesadziłem, bo już lata temu, jak jeszcze robiłem w januszexie i ogarniałem też szkoły, to widziałem dokładnie ten sam motyw.