SzubiDubiDUGruba ryba
10piorunówOstatnio zacząłem pracę nad dioramą typu "Amerykańskie suburbia w latach 50tych". Aby lepiej ogarnąć temat to naoglądałem się różnych dokumentów z tamtych czasów aby lepiej zrozumieć estetykę epoki. Ale przy okazji dowiedziałem się sporo ciekawego (oprócz azbestu w ścianach)
Jak być dobrym mężem w latach 50tych:
-nie bijesz żony
-trzeba mieć robotę (jeżeli praca biurowa to z jednej pensji bez problemu wyżyjecie we dwoje)
-kupisz dom (dom kosztuje jakieś 6000 roboczogodzin przeciętnego robotnika, na współczesne to jakieś 150k pln)
-jak żona spali obiad to jej nie bijesz tylko pocieszasz i zabierasz na kolację
-nie jesteś alkoholikiem
-nie bijesz żony
-kupujesz drugi samochód aby żona mogła być niezależna, albo wozisz ją wszędzie gdy poprosi i nie wypominasz jej tego (wszędzie czyli do sklepu spożywczego)
-nie bijesz żony
-żeby żonie nie rozwinęła się kobieca histeria to często się z nią kochasz (oficjalnie wtedy wolno było tylko na misjonarza, ale nieoficjalnie 50% par uprawiało seks oralny w obie strony), a z resztą nie ma Internetu więc co innego macie do roboty?
-gdy idziecie do restauracji to pozwalasz jej na normalny posiłek a nie sałatkę
-nie zdradzasz żony z głupią sekretarką z pracy
-czy wspominałem, że nie bijesz żony?
Próg wymagań był tak niski, że nawet ja bym dał radę xD
#gownowpis #zwiazki

Nie bijesz żony? Na 200% to jakieś lewackie brednie :stuck_out_tongue_winking_eye:
Wymagania na polskie realia byłyby jeszcze niższe
-nie bijesz żony
-jesteś umiarkowanym alkoholikiem (niestety trzeba pić z odpowiednimi ludźmy aby coś załatwić)
-pozwalasz sobie przechlać maksymalnie połowę pensji (a robotą się nie martwisz bo robotę dostajesz z góry) a resztę dajesz żonie aby kupiła jedzenie
-nie musisz kupować domu bo albo wypijesz z kim trzeba i dostaniesz, albo czekasz na swój przydział 20 lat.
-nie musisz kupować auta bo i tak nie masz przydziału na auto
-zajmujesz się żoną aby przypadkiem nie szukała pocieszenia u listonosza
-nie bijesz żony












