Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

69 + 1 = 70

Tytuł: The Precinct
wydawca: Kwalee
Rok wydania: 13 maja 2025
Gatunek: Detektywistyczne, przestępczość, piaskownica
Użyta platforma: Steam Deck
Czas do ukończenia: 12h
Ocena: 6/10

Gra moim zdaniem błędnie porównywana do GTA tego z kamerą od góry, nie ma nic poza tym wspólnego imo z tą serią. Ma ciekawe mechaniki aresztowania, losowych zgłoszeń przestępstw, które musimy rozpatrzyć pod kątem tego co przestępca wywinął, sprawdzić dowód, poziom alkoholu we krwi itp. Ściganie złych dzieli się też na piesze, w pojeździe, oraz helikopterem. Daje to dużo frajdy przez pierwsze 8h gry, potem mnie już nudziło. Fabuła nie jest za oryginalna, w zasadzie w ogóle nie jest oryginalna i jest rzadko ukazywana. Tak to w kółko patrole, które ratuje losowość.
Najgorsza jest ilość bugów, która przeszkadza w łapaniu przestępców, posiłki często się bugują na ścianach itd. Mamy też do dyspozycji partnera, który jest bezużyteczny, nie nadąża za nami biegać przez większość patrolu go nie ma bo za nami goni kilka mil minimapy za nami. Jedyne co robi, to wkurza bo gdy mamy szybko wsiąść do pojazdu to mamy komunikat aby na niego czekac i tak musimy czekac a złodziej czy inny pajac nam tymczasem ucieka. Dobry pomysl na gre, ale duzo do poprawy a od premiery wyszedl jeden hotfix, ktory niczego nie zmienil. Na plus takze bardzo dobra optymalizacja na decku. Mysle, ze gdyby ta gra miala wiekszy budżet to byłoby lepiej. Bawiłem się dobrze, pod koniec już znudzony robieniem tego samego w kółko ale frajda była długo.

Autorytet

w Hydepark

12piorunów

68 + 1 = 69 (hehe)

Tytuł: Final Fantasy VII Rebirth
wydawca: Square Enix
Rok wydania: 29.02.2024 (23.01.2025 PC)
Gatunek: jRPG
Użyta platforma: PC (Steam)
Czas do ukończenia: 80h
Ocena: 10/10

Druga część remakeu gry która oryginalnie wyszła jako jedność. W dalszej części będę często porównywał tę grę do FFVII Remake i będę o niej mówił jako jedynka, pierwsza część, itd. Będzie spoilerowo.

Grę zaczynamy tam gdzie w oryginale zaczyna się druga płyta, czyli w miasteczku o nazwie Kalm, leżącym zaraz obok Midgaru. Pierwsze co rzuca się w oczy to to, że postępy z pierwszej części c⁎⁎ja dają. Za samo posiadanie zapisów z jedynki i dodatku dostajemy po summonie. Nie ma jakiegokolwiek przeniesienia postaci do nowej części. Zaczynamy praktycznie od zera. Niby to dobrze, bo są gracze co nie grali w jedynkę i zaczynając od tej części nie będą pokrzywdzeni, ale ja jednak liczyłem na coś więcej.

Grafika
Gra wygląda dokładnie tak jak ją sobie zapamiętałem z czasów ogrywania za gówniarza. A tak na poważnie to to samo co z jedynką. Gra z czasów płyt CD została przeniesiona do teraz, jedna postać ma więcej polygonów niż cały poziom w oryginale. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Nie jest to jakiś majstersztyk z rewelacyjną grafiką ze śledzeniem promieni i takie tam. Jest to po prostu dobra, ładnie wyglądająca gra.

Muzyka
Tak jak i w jedynce, klasyczne kawałki w nowej aranżacji z pełną orkiestrą. Dla kogoś kto nie grał w oryginał pewnie nie zrobi wrażenia, dla mnie to było stanie w walce bez ruchu i słuchanie.

Gameplay
W odróżnieniu od jedynki mamy tutaj otwarty świat. Jest on podzielony na kilka regionów pomiędzy którymi musimy się przemieszczać, ale generalnie w porównaniu z korytarzami pierwszej części jest bardzo duża swoboda. Mapa świata jest podzielona na kilka regionów. W każdym z nich mamy do zrobienia kilka znajdziek, które w ogóle nie wpływają na fabułę. W końcu są chocobosy, ale zupełnie inne niż w oryginale. Nie ma tutaj hodowania ptaków aż wyjdzie złoty. Każdy region ma swoją wersję chocobosa ze swoimi unikalnymi zdolnościami.
Walki pozostały prawie że nie zmienione. Znowu mamy typowy dla jRPG system turowej walki przeniesiony na dzisiejszej standardy. Jest pasek ATB, jest impreza. Nowością są ataki typu synergy. Po wykorzystaniu odpowiedniej ilości ataków/czarów postacią którą kierujemy jak i drugą można odpalić wspólny dla tych postaci atak. Podoba się to dla mnie, ciekawa mechanika.

Wrażenia
Bardzo dobre rozwinięcie pierwszej części. Bardzo dobra podstawa pod zamknięcie trylogii. Dla gracza który nie grał w oryginał może nie zrobić wrażenia, jednak dla samej fabuły trzeba dać mu szansę. Na liczniku osiemdziesiąt godzin bo zrobiłem praktycznie wszystko co się dało przy pierwszym podejściu.
Może trochę minusów. Gra jest przesiąknięta mini-grami gdzie trzeba naciskać odpowiedni guzik w odpowiednim czasie. Dwa razy odbiłem się od tej gry Raz gdy dotarłem do Gold Saucer gdzie musiałem mini-gierki robić i drugi raz przy... powrocie do Gold Saucer gdzie musiałem mini-gierki robić. Pod tym względem gra jest mocno irytująca.

Z niecierpliwością czekam na trzecią, zamykającą część.

Gruba ryba

w Gry

17piorunów

67 + 1 = 68

Tytuł: Paper Mario: The Thousand-Year Door
wydawca: Nintendo
Rok wydania: 2004-07-22
Gatunek: cRPG
Użyta platforma: Nintendo Switch
Czas do ukończenia: 30h
Ocena: 10/10

JAAAKIE TO BYŁO DOBREEEE

Ogólnie ciężko mi przychodzi odkrywanie nowych gier. Przechodzę Gothika raz do roku i przeplatam go Nocą Kruka co 2 kolejne xD ale wśród gier którym dałem szansę i które ją wykorzystały muszę wpisać dzisiejszego bohatera, czyli Mario TTYD. Gra jest luźną kontynuacją genialnego Paper Mario którego ograłem kilka razy jeszcze na Nintendo 64, ale nie wymaga żadnej wiedzy o oryginale, bo nie nawiązuje do niego w prawie żaden sposób (jest ledwie parę smaczków).

Wspomniany
TTYD to fabularny wypust spod czapki Mario w którym trafiamy do miasta Rogueport (zaproszeni orzez księżniczkę Peach) i odkrywamy że gdzieś zniknęła, a światu grozi niebezpieczeństwo. Klasyk xd

Przede wszystkim gra świetnie rozwija system walki turowej, która odbywa się tutaj jako "spektakl na scenie". Mamy widownie, możemy się jej przymilać, możemy obrywać od niej kamieniami, niektórzy bossowie ją zjadają xd mogą urywać się elementy sceny, bardzo kreatywnie to jest zrobione i potrafi zaskoczyć.

Sama walka zrealizowana jest w sposób dający dużo frajdy i przyjemny, dzięki czemu te przerywniki nie są męczące.

Jest to RPG, więc możemy hehe ekspić Mariana, rozwija statystyki, czy tworzyć własny build na podstawie znalezionych "badges" czyli takich perków.

Zacząłem od walki (nie wiem czemu) ale poza nią też jest super: świat przedstawiony jest bardzo ciekawie, ilość różnych scenerii satysfakcjonująca, a częste zmiany klimatu nie pozwalają sie znudzić. Na przykład w jednej lokacji musimy wspinać się po drabince wrestlingu, a w innej rozwiązać detektywistyczną zagadkę orient expressu. Dodatkowo gra cały czas łamie konwencję do których przywykliśmy, i zaskakuje od początku do końca.

Gra mocno korzysta z faktu że wszystko jest z papieru, i np jeśli Mario stanie w poprzek to może przelecieć przez kratki ściekowe xd non stop takie smaczki.

Bardzo fajny humor, wiele razy śmiechnąłem srogo. Fajni towarzysze, mający o wiele więcej zastosowań niż w jedynce.

Niektóre wstawki nie są moim zdaniem dobrane do najmłodszych widzów: jedna z żeńskich postaci to flirciara, mamy czasem dwuznaczne żarty, a w jednym momencie jesteśmy świadkami bardzo dramatycznej śmierci jednego z bohaterów, chociaż bez spoilerów.

Minusem jest to że niestety jest za łatwa. Grałem bardzo na YOLO, nie leczyłem się na zapas, nie planowałem buildów pod bossów, a zginąłem ledwie 2 razy i to przez głupotę. Oryginalny Paper Mario miał nawet specjalnego moda fanowskiego podbijającego poziom trudności :grinning:

Podsumowując: No ja jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczony, już tą gierkę rozreklamowałem wśród znajomych :grinning:

Osobistość

w Dyskusje

15piorunów

66 + 1 = 67

Tytuł: Metro 2033 Redux
producent: 4A Games
wydawca: Deep Silver / Plaion
wydawca PL: Cenega S.A.
Rok wydania: 26sie2014
Gatunek: akcja, FPP
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 13h
Ocena: 7/10

Najpierw pare słów o sobie bo wypadałoby się przywitać. LVL 37, strasznie niechętnie podchodzący do nowych tytułów. Spędziłem setki lub tysiące godzin w DOTE2, Lineage 2, Counter-Strike, Mu Online, Diablo 2 i Diablo 2 Ressurected. Z góry przepraszam za błędy bo recenzent ze mnie raczej marny.

Do spróbowania skłonił mnie gameplay jednego z youtuberów i cieszę się, że się przełamałem.
Gra tak ocieka dla mnie imersją, że każdemu polecam zanurzyć się w ten świat, zgasić światło, przygotować szklankę wody na wypadek oblania potem, założyć słuchawki, wyciszyć telefon.

Mróz aż skrzypi, wilgoć przesiąka monitor, w powietrzu aż czuć charakterystyczny zapach korodowania wszystkiego. Bieda, smutek, strach w oczach obywateli podziemnych korytarzy byłego metra daje się we znaki a bohaterowi czyli nam pozostaje kilka naboi do kałacha i coś czego się nie da człowiekowi wydrzeć niczym - wolę przetrwania.

W grze bawiłem się świetnie i każdy kto lubi postrzelać z elementami survivalowymi to musi koniecznie dodać ten tytuł na swoją kolejkę wstydu. Przechadzamy się korytarzami walcząc z potworami oraz rabusiami którzy uzurpują sobie prawo do posiadania wszystkiego i wszystkich. Stale jest mało naboi i filtrów powietrza do maski. Odłóżcie ego na hak obok plakatu rambo i przemyślcie swój każdy następny ruch. Chwila zawachania albo zbytniej śmiałości i lądujecie jako przystawka dla wszelakich bestii.

Odejmuję 3 punkty bo gra nie jest idealna.
1 odejmuje za wątek z kosmitami - ma swoje niedociągnięcia, pozostawia interpretację graczowi, mnie on niepodszedł.
Kolejny za liniwość map. Raczej ciężko zabłądzić choć może dla wielu to zaleta. W metro exodus już jest więcej przestrzeni do exploracji.
Ostatni odejmuje za czas rozgrywki. Jestem typem co raczej zagląda pod każdy kamień (choć znajdźki są świetnie poukrywane i znalazłem ich niewiele co mnie zaskoczyło) a i tak wystarczyło 13 godzin by ukończyć tytuł.

Fanatyk

w Gry

23piorunów

65 + 1 = 66

Tytuł: Shadow of The Tomb Raider
Developer: Eidos Montreal/Crystal Dynamics
Wydawca: Square Enix
Rok wydania: 2018
Gatunek: akcja
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 42h
Ocena: 8/10

W końcu ukończyłem finał nowej trylogii i, oh boy, ale się dobrze bawiłem.

Trylogia zmieniała element, na który kładła nacisk z walki w pierwszym TR, na balans elementów w Rise, aż do położenia głównego nacisku na eksplorację w Shadow, co zdecydowanie trafiło w moje gusta. Mało walk, a jak już są to dość szybkie do zakończenia, za to bogactwo grobowców (grałem w wersję Definitive Edition), niektóre z nich z absolutnie rewelacyjnym designem. Mnóstwo znajdziek, większość ciekawa. Bardzo podobał mi się setup w Ameryce Południowej i kulturach Inków/Majów, w końcu coś świeżego.

Fabuła podsumowuje przejścia z Trójcą i nie jest zła, ale kilka rzeczy można było rozwiązać inaczej (głównie końcówkę, bo wygląda na to, że kończył sie czas na development i kilka rzeczy zostało potraktowanych po macoszemu).

Ludzie narzekają, że Shadow ma dość powolny sposób prowadzenia opowieści, a jak się trafia do głównego hubu w grze to już w ogóle narracja umiera. W ogóle mi to nie przeszkadzało, fabułę zarzuciłem na dobre kilkanaście godzin w tym miejscu i skupiłem się na eksploracji.

Design Lary w Survivor Trilogy świetny. Na pewno zagram ponownie i to we wszystkie części, bo po prostu się ten cykl udał i sprawia mnóstwo funu.

Autorytet0piorunów

@Zielczan Mam na liście do ogrania, póki co dwa poprzednie ukończyłem i chyba bardziej podobał mi się pierwszy.

Gruba ryba

w Gry

19piorunów

63 + 2 = 65

Tytuł 1: Horizon Forbidden West
Tytuł 2: Horizon Forbidden West: Burning Shores
Developer: Guerrilla Games
Wydawca: Sony Interactive Entertainment
Rok wydania: 2022, 2023
Gatunek: action RPG
Użyta platforma: PS5 Pro
Czas do ukończenia: 100
Ocena 1: 8/10
Ocena 2: 6/10

Pozwolę sobie w jednym wpisie ocenić podstawkę i dodatek i rozbijam to na dwa tytuły, bo są różnicę, ale od początku.

Jak już pisałem przy recenzji Zero Dawn to ja świat Horizona pokochałem nim w niego zagrałem. Dlatego jak wybierałem bundla pierwszego PS to wybrałem z H:ZD i gra mnie kupiła pomimo swojej infantylności. Także jak kiedyś na promce w Euro RTV był Zakazany Zachód to wziąłem bez wahania, ale gra swoje odleżała. Słyszałem, że jest różnica w grafice między 4, a 5, a mój slim już się przy GoW krztusił, więc postanowiłem poczekać. No i nadszedł ten czas. Po ograniu remastera ZD wyruszyłem niemal od razu na Zakazany Zachód. I utknąłem na początku. Pierwsza misja ciekawa, fajny wstęp, ale potem tempo siada dramatycznie, a ilość zmian w grze jest duża i niestety, ale część z nich jest na minus (ale do tego dojdę). Dopiero po tym jak człowiek dotrze do pewnego kompleksu przedwiecznych w górach to gra nabiera rumieńców i robi się ciekawi, ale to jest kilkanaście godzin gry.

Fabularnie poszło to w dobrym kierunku - Hades nie był jedynym zagrożeniem i odpowiedzialność za świat znowu spada na Aloy, która będzie musiała się zmierzyć z nowym przeciwnikiem. Historia opisana (jak się rozkręci) mi się podobała, aczkolwiek finał zostawił lekki niesmak. Gra też dojrzała trochę i już nawet zaryzykuję stwierdzenie, że nie jest dla małolatów, a dla nastolatków. Questy fabularnie nie są takie infantylne jak były w ZD, a ten o demencji mnie nawet zszokował, że postanowili poruszyć taką tematykę. Także tutaj zmiana na plus. Świat też przeszedł delikatny lifting i jest nieco bardziej poważny.

To, które zmiany mi się nie podobały? W grze wprowadzono kolejne nowe żywioły, takie jak czyściwoda, klej, plazma, kwas, na które są wrażliwe maszyny i którymi same atakują. Powiększono też arsenał broni dostępnych dla Aloy - pojawiły się dyskomioty, łuk krótki, wyrzutnie oszczepów. No i dodatkowo każda maszyna ma co najmniej 2 swoje wersje, a niektóre tych wersji mają kilkanaście. Brzmi super? Irytuje jak cholera. W ZD miałem swój arsenał 3 broni, który pokrywał wszystkie możliwe scenariusze w mniejszy lub lepszy sposób. Tutaj każda walka to sprawdzenie z jaką wersja mamy do czynienia (bo różne wersję mają różne odporności/wrażliwości), potem sprawdzenie w ekwipunku czy mam pod ręką taką broń, a jak nie mam to wybranie z menu innej broni. Bo początkowe bronie mają tylko 1-2 typy amunicji, wiec jesteś mocno ograniczony w tym kontekście. A i sakwa jest mała, a ulepszenie toreb to kolejny dramat, bo jest kilkanaście różnych zwierząt, z których wypada kilka różnych surowców, a zwierzęta są regionalne (to akurat ma sens, ze nie ma sów na pustyni np.), więc trzeba się namęczyć by jakoś to rozchulać. Może dlatego pierwsza część gry mnie bardziej męczyła, bo potem już miałem szerszy wachlarz uzbrojenia i szło sprawniej.

Ale jak widać dla podstawki dałem aż 8, bo się naprawdę dobrze bawiłem - FW to kawał dobrego open worlda i polecam.

No ale poświęćmy jeszcze chwilę dodatkowi, bo jak widać ocena niższa. Spwodowane jest to trzema kwestiami. Po pierwsze fabularnie jest to dalsza część przygód Aloy, a nie dodatkowa przygoda, także teoretycznie trzeba go znać by móc bezproblemowo wskoczyć do trójki, a takich praktyk nie lubię (Dragon Age mnie tak oszukiwały i znowu oszukają przy Veilguardzie). Po drugie to wprowadza region, który nie jest powiązany z oryginalnym terenem, czyli albo tkwisz na wyspie albo korzystasz z szybkiej podróży. Z tej drugiej opcji akurat zacząłem korzystać grając już w ZD (starzeje się powoli...), ale nie lubię jak to jest na mnie wymuszone. A po trzecie to był skromny w porównaniu do Frozen Wilds. Tak naprawdę to tylko 2 nowe maszyny (w teorii 4, ale 1 to unikatowy boss, a 1 to inna wersja znanego ptaka), 3 nowe systemy znajdziek (przeloty były super fabularnie), 6 zadań głownych i 4 questy poboczne. Mało.

Czy mogę polecić grę? Jeżeli podobała Ci się 1 to śmiało wskakuj na moją odpowiedzialność. Jeżeli nie podobała Ci się 1 to wątpie, zeby ta gra zmieniła Twoje zdanie. A jeżeli nigdy nie grałeś w Horizona to jednak zacznij od Zero Dawn. Mniej zniechęca na początku, a historię warto znać od początku, bo jej konsekwencje fabularnie za nami się ciagną.

Autorytet1piorunów

@Loginus07 Pierwszy Horizon mnie strasznie wynudził, nie dałem rady tego ukończyć a byłem najarany na to jak wyszło w końcu na PC. Ogólnie czekałem na te exy z PS5, a po ograniu kilku już wiem że to raczej nie są gry dla mnie 😛

Gruba ryba1piorunów

Moje oceny to odpowiednio 6/10 i 5/10. Typowy Ubicrap z za⁎⁎⁎⁎sta grafą i dosyć ciekawym uniwersum. Mega zawód po niezłym HZD.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Gry

14piorunów

62 + 1 = 63

Tytuł: Happy Game
Developer: Amanita Design
Wydawca: Kepler Amanita Design
Rok wydania: 2021
Gatunek: psychodeliczna gra point and click
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 2
Ocena: 8/10

Jako że ostatnio mam troszkę mniej czasu na gierki, postanowiłem zabrać się za bardzo krótkie tytuły, które można ukończyć w parę godzin. Takim tytułem jest właśnie „Happy Game”, które przeszedłem przy jednym, dwugodzinnym posiedzeniu.

Warto zaznaczyć, że uwielbiam produkcje Amanita Design - ich „Machinarium” uważam za jedną z moich najbardziej ulubionych gier – więc gdy zobaczyłem, że „Happy Game” jest dostępne za darmo, momentalnie postanowiłem spróbować. Bo wiecie, bardzo lubię przygodówki, jednakże mam problem z ich kupowaniem - sam nie wiem, dlaczego tak jest, skoro za każdym razem świetnie się przy nich bawię.

Tak też było w przypadku „Happy Game”, które wcale do wesołych gier nie należy. Twórcy ostrzegają o tym na samym początku. Jestem pełny podziwu, że ktokolwiek był w stanie wpaść na tak psychodeliczne obrazy i zastanawiam się, czy to jest jedynie wytwór bardzo bogatej wyobraźni czy ktoś z zespołu deweloperów miał po prostu bad tripa i postanowił przerobić to na gierkę. :')

Sama rozgrywka jest bardzo prosta - polega na ciągnięciu różnych elementów, jakkolwiek by to nie brzmiało, w tym także głównego bohatera.

Fajna przygoda, zdecydowanie polecam.


GURU

w Gry

31piorunów

Tytuł: Clair Obscur: Expedition 33
Developer: Sandfall Interactive
Wydawca: Kepler Interactive
Rok wydania: 2025
Gatunek: jRPG
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 46 h
Ocena: 10/10

Francja elegancja.

Największe zaskoczenie ostatnich lat. Wszystko w tej grze wykonane bardzo dobrze mimo niewielkiego zespołu developerów i cenie jak za remaster . Postacie, dubbing, muzyka, grafika - jak dla mnie idealne.
Poziom trudności - średnio trudny
99% gry zaliczone na zwykłym poziomie trudności - dopiero finałowe walki odpuściłem i zmieniłem na tryb fabularny.
Mało co a bym wczoraj odpuścił dalsze granie - a dziś od strzała poległ finałowy boss
Owszem kilka rzeczy do poprawy

* brak szybkiej podróży na mapie świata
* mało miejsca na moce - choć to podyktowane chyba tym żeby zachować jako taki balans.

Można grać na Steam deck - ale średnio to przyjemne
PS.
Kiedyś tam zaliczę ng+

Osobistość1piorunów

@SuperSzturmowiec Miałem błąd, który powodował, że dość często klawiszy nie mapowało - trzeba było kilkać dwa, alby trzy razy, aby załapało. W efekcie klikałem E, aby zrobić unik, a moja postać nie reagowała :smiley: Po 50 próbach przejścia jakiegoś tam pierwszego trudniejszego stwora zmieniałem na poziom fabularny. Ostatnio był patch naprawiający ten błąd, ale już zostałem na fabularnym - jest co prawda zbyt łatwy, ale przynajmniej nie tracę czasu na walki, bo i tak chodzi mi głównie o historię.

Osobistość2piorunów

Oglądałem gameplay z początku gry. Wygląda faktycznie spoko, ale póki co sam nie widzę powodów do zachwytów. Kupię pewnie na promce, mimo iż gra nie jest droga.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Gry

15piorunów

60 + 1 = 61
(ostatnia osoba źle policzyła)

Tytuł: Civilization VII (Sid Meier's Civilization VII)
Developer: Firaxis Games
Wydawca: 2K Games
Rok wydania:: 2025
Gatunek: strategiczna gra turowa
Użyta platforma: PC
Ocena: 6/10
Czas do ukończenia: Ponownie Nieskończoność 😉

Rozegrałem 112 godzin, 5 gier 5 różnymi przywódcami.

TLDR - Gra jest za łatwa !!

Pierwszą grę rozegrałem po premierze, a każdą późniejszą po opublikowaniu kolejnego patcha.

Niby z każdą wersją jest mniej błędów ale też szybko nauczyłem się tricków, dzięki którym każda gra jest łatwa do wygrania. Chyba, że uprzemy się na jakiś konkretny typ wygranej.

Pierwsza gra na poziomie 4/6 aby zapoznać się z mechanikami gry, stanowiła jakieś wyzwanie bo popełniałem po prostu błędy bądź niektóre cele spuścizny były niemożliwe do osiągnięcia przez błędy.

Druga gra również na poziomie 4/6 ale już poszło łatwo więc 3 rozegrałem na 5 poziomie. Tu miałem chwilowe problemy ale po ich przezwyciężeniu kolejna łatwa wygrana.

Także już w 4 rozegranej grze zdecydowałem się poziom 6/6 czyli bóstwo, gdzie w poprzednich częściach trzeba się było sporo napocić aby taką grę wygrać.

Gdy poznasz parę przydatnych mechanik oraz jak je wykorzystać. To od epoki odkryć nie musisz zbytnio się skupiać na nauce (chyba, że chcesz wygrać naukowo). Nie chcę ich tutaj zdradzać aby nie odbierać innym przyjemności z gry jeśli ją mają 😉

Najprostszym typem wygranej, jest zwycięstwo wojskowe, poziom very easy. Jak postawicie wszystko na naukę to zwycięstwo naukowe też nie powinno stanowić problemu. Kulturowe zostało już trochę utrudnione po zmianach w grze, w pierwszych wersjach na poziomie zwycięstwa wojskowego. Ciężko zdobyć odpowiednią liczbę artefaktów na największej mapie przy 8 konkurujących cywilizacjach.. Zwycięstwo gospodarcze wydaje się najcięższe, nie dość, ze trzeba napykać aż 500 punktów potentata kolejowego to na koniec czeka was tournee po wszystkich stolicach specjalną jednostką.

Czy będę dalej grać ? Pewnie tak, przecież wydałem na nią 300 zł xD Natomiast czekam aż dadzą większe mapy i podkręcą trudność. Może powrót skali 1-8 ?


Gruba ryba1piorunów

ostatnia moja Civ w ktorą sie zagrywalem to V, kupilem też VI, ale się zawiodlem

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

58 + 1 = 59

Tytuł: Grand Batman Arkham Asylum GOTY
Developer: Rocksteady Studios
Wydawca: WB Games
Rok wydania: 2010
Gatunek: Akcja, Przygodowe, Skradanie
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 9/10
Czas do ukończenia: 13h

Gra nadal po 15 latach trzyma poziom, graficznie na steam decku nadal wygląda b. ładnie, system walki trochę się zestarzał na przestrzeni lat, ale nadal daje rade. Polecam gorąco, nie tylko miłośnikom DC i nietoperza. Gra się bardzo dobrze zestarzała.

Fanatyk6piorunów

zaraz instaluje

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

54piorunów

Strasznie mały ten zespół. Mam nadzieję, że tego nie zajebią 😈

Osobistość1piorunów

Już gra czeka zainstalowana ale najpierw kończę podejście kolejne do BG3 po tym jak dodali nowe subclassy :D

Fanatyk6piorunów

A gdyby nie było kobiet to można byłoby je dopisać do listy a przekaz byłby ten sam

GURU5piorunów

@ZohanTSW właśnie miałem pisać, że baby są w zespole a przy cd projekcie chyba się srali jeszcze o baby XD

Pokaż więcej komentarzy (21)

GURU

w DZIWENWERSUM - RECENZJE

56piorunów

58 + 1 = 59

Tytuł: Clair Obscur: Expedition 33
Developer: Sandfall Interactive
Wydawca: Kepler Interactive
Rok wydania: 2025
Gatunek: jRPG
Użyta platforma: PC gamepass
Czas do ukończenia: 35h
Ocena: 10/10

Stało się. Ukończyłem E33 w sumie o 1 w nocy, bo już nie chciałem czekać do kolejnego dnia. Bez cienia wątpliwości to pod wieloma względami najlepsza gra, jaką kiedykolwiek ukończyłem i taka, której znaczenie i moralny wybór - bo na końcu będzie można zdecydować o zakończeniu - będą debatowane przez dłuższy czas. Pewne rzeczy zostały wyjaśnione, inne zostawione do interpretacji graczy na podstawie wskazówek rozsianych po całym świecie, który jest spory.

Ostatnio opisałem dość sporo w **TYM** wpisie, dlatego nie będę się powtarzał w pewnych kwestiach, a jedynie uzupełnię to o nowe przemyślenia.

Przede wszystkim fabuła jest i chyba pozostanie unikatowa, a napisane postaci i ich sceny mogą wyznaczyć nowy standard w tym dobrym gamedevie. Miałem porównanie z kilkoma innymi grami i po tych godzinach z E33 zwyczajnie wydają się one drętwe. Taki ekwiwalent ekspozycji na 60fps, że póki grasz w 30 klatkach, jest spoko, ale jak dość długo pograsz w 60 i wrócisz do 30, zobaczysz jak powolny jest ruch postaci. Tu tak jest z cutscenkami i dialogami, a przynajmniej w moim odczuciu.

Sekwencje uników i parad stały się dla mnie naprawdę przyjemne pod koniec gry. Nie powinny, bo mam refleks paralityka, ale one były trochę jak stukanie rytmu. Stoczyłem tyle walk z przeciwnikami, że zacząłem reagować nie tylko na to, co gra pokazuje, ale i na dźwięki ataków, a przy niektórych po prostu znam sekwencję ich kilku ataków na pamięć. To sprawiło, że walka z bossami po 30min dawała mega frajdę, bo była bardzo dynamiczna. Zwłaszcza z opcjonalnym, który po każdym otrzymanym ciosie zmniejszał maksymalne życie postaci o 10%. W zamian za pokonanie otrzymujemy przedmiot, który będzie przed tym efektem chronił w przyszłości. Takich opcjonalnych starć i aktywności jest masa, choć zostaje odblokowywana stopniowo wraz z rozwojem naszego środka transportu.

W zasadzie trudno mi znaleźć wady tej gry, zwłaszcza że dla mnie najważniejsza zawsze jest fabuła. Myślę, że umiejętności są dość słabo zbalansowane, bo jest ich masa do odblokowania, ale bardzo szybko znajdziemy te "tańsze", które są po prostu dużo lepsze na przestrzeni długich starć, niż te, które trzeba odblokować za więcej punktów. Może w endgamie to ma większe znaczenie. Czy to wada? Pewnie dla kogoś będzie, dla mnie nie.

Do reszty chyba bym musiał wejść w spoilery. Poczekam aż inni skończą, może mnie wtedy zawołacie, to sobie pogadamy, bo jest o czym.

No i polecam serdecznie.
10/10 Dziwenów.

Osobistość1piorunów

@Dziwen ja j⁎⁎ie, to samo było z KCD2: chłop nie ma czasu na grańsko, a wszyscy dookoła tylko szczują.

Wstyd Panie Dziwne, żeby tak człowieka od pracy odciągać i mamić rozrywką na poziomie.

Osobistość2piorunów

@Dziwen O fajnie że dodałeś ten wpis bo nie pamiętałem kto to polecił a chciałem podziękować. Gram sobie i jest bardzo przyjemna.

GURU14piorunów

@Soviel cieszę się, że ci się spodobała. :smiley:

Osobistość1piorunów

@Dziwen Przypomniała mi ta gra ile fajnego może zrobić muzyka. Ostatnio tak miałem lata temu przy Nier: Automata. Polecam :smiley:

GURU14piorunów

@Soviel muszę spróbować, bo sporo recenzji CO:E33 wspominało o Nier: Automata w kwestii muzyki. :smiley:

Osobistość1piorunów

@Dziwen O proszę, ale trafiłem :upside_down_face:

Pokaż więcej komentarzy (42)

Wirtuoz

w Hydepark

22piorunów

57 + 1 = 58

Tytuł: Grand Theft Auto: San Andreas – The Definitive Edition
Developer: Rockstar Games
Wydawca: Rockstar Games
Rok wydania: 2023
Gatunek: Akcja, Przygodowe
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10
Czas do ukończenia: 60H

I zakończyłem platynową przygodę z trylogią. Gdyby nie ułomności remasteru to dałbym 10/10, moja ulubiona część. Gangsterski klimat lat 90 i hiphopowy sznyt trafia do mojego serca.

Wirtuoz

w Gry

11piorunów

56+1=57

Tytuł: Dragon Age: The Veilguard
Developer: BioWare
Wydawca: EA
Rok wydania: 2024
Gatunek: aRPG
Użyta platforma: PS5
Ocena: 7/10
Czas gry: ~140h

Po ograniu Robocopa w marcu, chciałem dla odmiany ograć jakiegoś fantasy RPG, jako że na baldura wciąż mi szkoda siana, padło na grę która była w PSPlus, a jest to w miarę świeżynka - najnowszy Dragon Age.
Chyba jeszcze nie odpalałem gry z myślą, że jest to gniot, indoktrynacja woke i ogólnie coś nie wartego splunięcia, ale jako, że 'za darmo' to uznałem, że warto zobaczyć.

Oczywiście co do całej ideologii to na razie napiszę tyle - jest, ale więcej później :grinning:

Zacznę od plusów, a plus jest chyba w gruncie rzeczy jeden i to gigantyczny - rozgrywka. Siekanie przeciwników jest po prostu super. Ciekawy sposób rozwoju postaci, w każdej chwili możesz zrestartować całe drzewko umiejętności i zamiast na przykład okładać pomioty 2 ręcznym mieczem, robisz z siebie wojownika rzucającego tarczą i trzymającego się na dystans. Brakuje jedynie możliwości zmiany klasy.
Każda klasa ma 3 specjalizacje, które diametralnie zmieniają sposób rozgrywki. Sprzęt zbierany w trakcie gry daje różnorakie benefity, niektóre dość unikalne, odbierające inne korzyści w zamian za coś niezwykłego, co jeszcze bardziej pozwala urozmaicać swój styl. Co ciekawe, w grze nie można sprzedać sprzętu użytkowego, więc na pewnym etapie możesz mieć przy sobie na przykład 20 różnych pancerzy - na początku miałem to za ogromny minus i marnowanie potencjalnego piniondza, ale w trakcie rozgrywki znajdujemy ulepszenia do ekwipunku(część losowo, część kupujemy u handlarzy) co wpływa na aktywację jakiegoś benefitu, który z kolei może skłonić do przemodelowania całej postaci i użycia sprzętu skazanego wcześniej na sprzedaż.
Z odblokowanych umiejętności musimy wybrać tylko 3 używane + umiejętność ostateczna ze specjalizacji(zastępuje ona standardową umiejętność klasy) + umiejętność na magicznym nożyku - w sumie mamy 5 aktywowanych mocy. W większości misji obok nas chodzi 2 przydupasów, oni mają po 3 umiejętności do wyboru i skromniejsze drzewko rozwoju. W porównaniu do poprzednich części gry, mamy stosunkowo okrojoną kontrolę nad pomocnikami, możemy kazać atakować dany cel i raz za czas użyć którejś umiejętności(na wyższym poziomie to zazwyczaj tylko leczenie). Pomocnicy są nieśmiertelni i mogą mieć możliwość wskrzeszenia naszej postaci kilka razy na daną misję(ja maksymalnie miałem możliwość 2 resów, nie wiem czy da się więcej).
System zadawania obrażeń opiera się na kombinacjach mocy, jedna osoba z drużyny rzuca na przeciwnika osłabienie, po czym sojusznik może je 'zdetonować' jeśli ma moc z przypisem 'detonuje osłabienie', co powala przeciwników i zadaje im dodatkowe obrażenia. Takich kombinacji jest kilka w grze i warto dobierać kompanów w taki sposób, żeby to jak najlepiej łączyć. Bawiłem się świetnie, szkoda tylko, że nie postarali się o więcej animacji dotyczących wykończeń przeciwników oraz samych efektów końcowych kombinacji.

Pomijając rozgrywkę, produkcja delikatnie mówiąc, trochę nie dojeżdża. Fabuła ma wzloty i upadki, ale ogólnie jest straszliwie infantylna. Fajne fragmenty to spojenie uniwersum, które mówi skąd się wzięły elfy, pomioty itp., ogólnie cała historia naszych przeciwników, są to w miarę spoko napisane czarne charaktery. Niestety przy całej reszcie to ręce opadają. W naszej ferajnie kompanów, wszyscy to jakieś najbardziej dysfunkcyjne jednostki ze swoich frakcji. Ich wątki starczyłyby na wypełnienie gry, a to mają być tylko zadania poboczne, przybliżające nas do walki z głównym wrogiem. Już chyba w połowie zaczynało to nużyć(pomimo, że niektórzy potrafią być sympatyczni i te historie mogą wciągać). Wtrącenia tych postaci i debatowanie nad następnymi ruchami w głównej fabule to też żenada, ogólnie wszystko rozwiązywane najlepiej mocą przyjaźni i jak złapiemy się za ręce, głośno zaśpiewamy to zmienimy świat.

Na koniec, wpychanie ideologii - już od samego początku, tworząc postać, czułem, że sugeruje mi się pójście w kierunku postaci niemęskiej. Początkowe szablony to chyba 1 mężczyzna i 5 kobiet, no ale to kosmetyka, stworzyć bohatera możecie jakiego chcecie - nie jest łatwo, nie wiem czy to moje przewrażliwienie, czy brak umiejętności, ale te postacie nawet męskie, wyglądają strasznie kobieco :grinning:
Pierwszego męskiego towarzysza pozyskujemy jako czwartego w naszej bandzie nieudaczników.
Wszyscy przywódcy frakcji to silne niezależne kobiety, poza jednym który jest dupkiem - ten jest facetem :grinning: Te kobiety co prawda mają swoich męskich przydupasów, ale w większości scenek to właśnie one są w centrum i z nimi prowadzimy dialog. Są osoby niebinarne, z jedną mamy też przyjemność w drużynie i nie wiem czy wcześniej to ignorowałem, czy to się po prostu zmieniło po uzewnętrznieniu się naszego kompana, ale od tego momentu co chwila trafiamy na jakieś 'Onu'. Do połowy gry ten wątek był dla mnie niewidoczny. Czy to psuło mi rozgrywkę? W niektórych momentach łapałem się za głowę, ale myślę, że jakbym miał inny język w dialogach niż polski, to mógłbym tego tak nie zauważać.

Pomimo wielu mankamentów, żałuje, że gra nie ma trybu 'nowa gra plus'. Po przegraniu 140 godzin, wciąż w głowie mam, jak można by poprzestawiać talenty i robić jeszcze większy zamęt na polu bitwy wzmacniając jedne przedmioty i wyciągając coś innego z ekwipunku.

Jeśli nie boicie się kulturowych wtrąceń, a w dodatku pozyskaliście grę w tej samej uczciwej cenie co ja, to polecam(chociaż widzę, ze po 'sukcesie' jaki odniosła to i tak jest dostępna w okolicach 100 zł, nic tylko czekać jeszcze na promocje :D).

Wirtuoz

w Gry

19piorunów

55+1=56

Tytuł: RoboCop: Rogue City
Developer: Teyon
Wydawca: Nacon / Bigben Interactive
Rok wydania: 2023
Gatunek: Strzelanka
Użyta platforma: PS5
Ocena: 6/10
Czas gry: ~36h

Gra obecnie w ps plus więc postanowiłem napisać kilka słów, może ktoś jeszcze się skusi przed końcem kwietnia. Ukończyłem ją w marcu jak była w promocji po 30 zł, tak że cebulowe łzy popłynęły jak ukazała się informacja, że w kwietniu jest w ps plus :smiling_face_with_tear:

Pan policjant, robot, zrobił na mnie super wrażenie, strzelanie, mimo że chodzimy blaszanym klocem, jest super. Jest drzewko rozwoju, które daje kilka dodatkowych zabawek, możemy rozwijać nasz automatyczny pistolet, co potrafi diametralnie zmienić rozgrywkę i zależnie od etapu gry często się tym żongluje. Odpalanie skanera i te charakterystyczne zielone kreseczki na ekranie które skupiają się na potencjalnym celu, robi klimat - po zagraniu kilku godzin musiałem odpalić film :grinning:

W grze mamy 2 albo 3 półotwarte sektory, eksplorujemy i bawimy się w policjanta. Pomagamy obywatelom, wlepiamy mandaty i odstrzeliwujemy głowy bandytom(przy tym pięknie bryzga krew). Fabuła prosta i naiwna jak w filmie klasy B(zaczyna się chyba jakiś czas po drugim filmie, ale nie trzeba znać historii, żeby dobrze się bawić, są smaczki, są znane mordy, ale to tyle). Nasze akcje mają wpływ na rozwój fabuły i jak rozwiążą się niektóre wątki. Długość rozgrywki jest wręcz idealna jak na taki rodzaj zabawy, przy czym ja grałem na najwyższym poziomie i często, przy każdym ponownym powrocie do sektorów już zwiedzonych w poprzednich etapach fabuły, starałem się przeszukać wszystko na nowo - nie warto :D. Myślę, ze spokojnie można skończyć w 25 godzin.

Są też minusy, świat jest dość nieżywy, po ulicach nie jeżdżą auta, obywatele poruszają się w kółko bez żadnych interakcji, ogólnie miasto wygląda trochę jak wersja demo - potrafi to często psuć immersję i wybijać z klimatu. Chociaż mogli dać jakąś ciekawą muzykę w tle, a tu nic, cisza i nieraz szczekanie psów. Poziom trudności to chyba tylko wydłużenie pasków życia, bo nie wyobrażam sobie jak przeciwnicy mogliby być mniej rozgarnięci. Zabijanie daje frajdę, ale to trochę strzelanie do manekinów :grinning:

Ogółem polecam, pomimo kilku minusów, wybijanie mrowia wrogów pomiędzy wlepianiem mandatów jest bardzo terapeutyczną przygodą.

Fanatyk2piorunów

@Agannalo właśnie kończę i nawet mi się podoba, dobrze oddaje klimat lat 80 i filmów sci-fi tej epoki. Przyjemne strzelanie, ciekawy movement - czuć że poruszamy się chłopoczołgiem. Gra prosta i dość kameralna ale pomysłowo zrobiona. Jak na tytuł AA, który wyrwałem za 40zł to jak najbardziej polecam, szczególnie że Teyon to polskie studio.

Autorytet1piorunów

@Agannalo bardzo czekałem na tą grę... Niestety po obejrzeniu kilku recenzji entuzjazm opadł. Na szczęście mam właśnie robocopa z ps+ ale jeszcze nie zainstalowałem:slightly_smiling_face:

Gruba ryba2piorunów

@Chunx włącz i graj. nie jakieś recenzje od dupy strony
klimat robocopa się wylewa, giwera ma power!

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w DZIWENWERSUM - RECENZJE

49piorunów

54+1=55

Tytuł: Indiana Jones and The Great Circle
Developer: MachineGames
Wydawca: Bethesda
Rok wydania: 2024
Gatunek: Przygodówka
Użyta platforma: PC
Ocena: 9/10
Czas gry: 30h
Cena: pc gamepass

Chyba jedna z lepszych gier tego typu w jakie ostatnio grałem i sam fakt, że ją ukończyłem (a często gier nie kończę) może sugerować, jak mocno mi siadła. Nie spodziewałem się, bo odpalałem ją w sumie tylko jako benchmark dla nowej karty grafiki.

Zaczynając od historii, jest świetna i ma mega klimat z filmów i Indim. Do tego mocno wciąga, a jak wchodzi się do jakichś katakumb i trzeba rozwiązać zagadkę, to miejscami no aż ciary, tak to dobrze wyglądało. Trafiając do miejsca z ukrzyżowanym Jezusem czułem się trochę, jak Robert Langdon, co jest absolutnie niesamowite. Żadna inna gra nie daje takiego czegoś, bo same zagadki są bardziej na rozkminę, niż "o pacz Lara, jak przesuniesz ten głaz większy od ciebie siłą wiatru, to wejdziesz wyżej". Tu takie akcje są sporadycznie. To daje taki trochę vibe kameralności lokacji. Gra też często nie mówi wprost co mamy zrobić i choć nie są to bardzo trudne rzeczy, to ich rozwiązanie daje frajdę.
No i to, co zrobił Troy Baker w głównej roli nadaje się do jakiejś nagrody, bo dosłownie brzmiał, jak młody Harrison Ford.

Gra opiera się na średnich lub małych otwartych przestrzeniach, w których mamy dość sporą wolność w eksplorowaniu. Z przeciwnikami możemy walczyć lub możemy się skradać. Nie ukrywam, że próbowałem skradania, ale nie mam do tego cierpliwości w grach, dlatego mój Indie był bardziej Budem Spencerem od strony sposobu rozwiązywania konfliktów. No i muszę przyznać, że to naprawdę dawało frajdę, zwłaszcza po odblokowaniu większej ilości STAMINY. Po jej wyczerpaniu nasz bohater nie ma siły na nic i musi pasywnie odczekać chwilkę, by móc znowu atakować. To jest jeden z głównych czynników, które powodują, że rzucanie się Rambo style na rywali na początku to nie jest najlepszy pomysł. Żadna gra nie oferuje takiej miodności w używaniu klapek na muchy do neutralizowania Faszystów i Nazistów. Serio.

Co do życia, to ma ono segmenty, jak w grach pokroju Wolfensteina, a każdy z nich może się zregenerować, jak tylko jego część została "uszkodzona", ale do wyleczenia kolejnych potrzebne będą bandaże. Dlatego poniekąd skonfundowała mnie jedna z recenzji na hejto, w której ktoś stwierdził, że wystarczy na chwilkę uciec i wszystko się samo zregeneruje. No nie. na NORMALNYM poziomie trudności potrafiłem pół mapy biegać z niezregenerowanymi 2 segmentami, bo zwyczajnie nie miałem bandaży. Tym samym podejrzewam, że wrażenia z gry i sam sposób podejścia do "zdolności" i gameplayu będą się różniły znacząco, gdy będziemy grać na story modzie. Ten wybieramy przy pierwszym starcie i może po prostu ktoś to przeoczył. Same zdolności to najczęściej pasywki, które odblokowujemy najpierw znajdując lub kupując książki, a potem wydając punkty zdobyte za różne aktywności. Więcej zdrowia, więcej staminy, bicz może obezwładniać, drugie życie, jak znajdziesz swój kapelusz, gdy padniesz na glebę itp.

Ten jeden punkcik urwałem tylko dlatego, że gra miała trochę mniejszych problemów. Wychodzenie z wody, to bardziej teleportacja, co sugeruje, że silnik ID Techu chyba może mieć tu braki. Nie przeszkadza w grze, ale potrafiło 2-3 razy być upierdliwe. Do tego broń palna to żart. Absolutnie nielogicznym jest bym potrzebował 3-4 strzałów we wroga bez koszulki w klatę - obok serca, żeby go powalić, gdy mogę to zrobić w 3 ciosach drewnianą klapką na muchy. Serio. xD

No ale to Indiana Jones, a że w sumie i tak nie chciałem używać broni palnej, to aż tak tego nie odczułem. Na końcu była sekcja, gdzie by się przydało, ale dałem radę i bez tego. No i tak, AI nie jest najlepsze, choć widziałem dużo gorsze - SW Outlaws.

A no i ktoś powinien dostać nagrodę za sterowanie, bo było świetne, mimo swojej kontekstowości - różne klawisze będą robiły różne rzeczy, zależnie od kontekstu sceny. Wszystko jest płynne i działa pozytywnie na immersję.

 

Gruba ryba1piorunów

@Dziwen Pograłem w to że 2h. Korytarzówka w stylu "kliknij rb a teraz rt." Dałbym że 3/10 max.

GURU12piorunów

@Fishery przecież w 2h nawet nie dotrzesz do Watykanu, a dopiero tam zaczyna się "otwarty świat".

Gruba ryba0piorunów

@Dziwen Aaa, W watykanir się kończy liniowość i sterowanie dla upośledzonych? Bo w ogrodach to tak hmm bardzo kiepsko to wyglądało.

Lider8piorunów

@Fishery Tobie chyba konkurencja płaci 🤣

Gruba ryba2piorunów

@Fishery Panie, tutoriala żeś Pan nie skończył :grinning:

Od Watykanu ta gra ma budowę jak Dishonored.

Autorytet1piorunów

Kiedyś zagram jak już spadnie z absurdalnej ceny.

Gruba ryba0piorunów

@Gustawff Kup game passa na miesiąc i ograj.

Autorytet0piorunów

@Fishery a to na zawsze jest w game pass czy tylko przez jakiś okres?

GURU10piorunów

@Gustawff przynajmniej dwa lata od premiery.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Gry

37piorunów

53 + 1 = 54

Tytuł: Stray
Developer: BlueTwelve Studio
Wydawca: Annapurna Interactive
Rok wydania: 2022
Gatunek: przygodowa, cyberpunk
Użyta platforma: PC (Steam)
Ocena: 8/10

Przyjemna i satysfakcjonująca. Momentami po prostu piękna, czasami irytująca (osiągnięcie z biegiem wśród zurków). Polecam każdemu!

Fanatyk7piorunów

@mehow - trzeba takie niezależnie produkcjie wspierać - poza tym to dobra gra!

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Gry

14piorunów

52 + 1 = 53

Tytuł: Alan Wake II: Night Springs DLC 
Developer: Remedy Entertainment
Wydawca: Epic Games
Rok wydania: 2024
Gatunek: Horror TPP
Użyta platforma: PC
Ocena: 10/10

DLC składające się z 3 odcinków.
Pierwszy - kapitalny jak dla mnie 100/10. Najlepsze DLC w jakie grałem - szkoda że tak krótkie
Drugi - 8/10 trochę irytował mnie backtraking ale był tu celowo zamierzony przez twórców
Trzeci - 6/10 fabuła nie porywa - zrobiony chyba na siłę

Gruba ryba0piorunów

Co następne w planach?

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Gry

19piorunów

51 + 1 = 52

Tytuł: Ghost of Tsushima: Director's Cut
Developer: Sucker Punch Productions, Nixxes Software
Wydawca: Sony
Rok wydania: PS4: 2020 / PS5: 2021 / PC: 2024
Gatunek: przygodowa gra akcji, skradanka
Użyta platforma: PC (Steam)
Czas gry: 85h
Ocena: 8/10

Platynowania na PC gier z pleja ciąg dalszy. GoT był ścisłą topką na konsoli, na kompie z RTX4090 i OLEDem 48" nadal utrzymuje ten sam poziom pod kątem graficznym, gameplay do wyuczenia się i potem też jest już OK, choć na początku system walki może być dziwny dla nowego gracza. Fabularnie nie powala na kolana, ale jak dla mnie ta gra ma w sobie "to coś", co ciężko opisać słowami, po prostu przypadła mi bardzo do gustu i z niecierpliwością czekam na Ghost of Yotei.

Fanatyk

w Gry

27piorunów

50 + 1 = 51

Tytuł: Jedi: Survivor
Developer: Respawn Entertainment
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania:2023
Gatunek: gra akcji
Użyta platforma: PC (Epic)
Liczba godzin spędzonych w grze: 93
Ocena: 8/10

Mam za sobą ukończenie gry, która chodziła za mną od dawna, ale miałem do niej za słaby sprzęt. O ile pierwsza lokalizacja śmigała całkiem przyjemnie na moim GTX970, to druga (i główna) wymagała znacznie więcej pamięci VRAM (na ultra pod 11GB a nawet na niskich ponad 6GB). Zatem przejście z przerwą na modernizację PC.

Fabuła gry jest jej największym plusem. Zgrabnie rozszerza pierwszą część. Nowe postaci i ich motywacje są bardzo dobrze zarysowane. Powracające postaci są fajnie rozwinięte. Dostajemy zupełnie nowe planety do eksploracji, choć tu akurat jest minus - Jedha i Koboh moim zdaniem są zbyt podobne, choć nadal fajne. Najbardziej mi się podobało (małe niestety) Coruscant oraz imperialna baza na Nova Garon. Fabuła dość dobrze wyprowadza wszystkie wątki do kolejnej części.

Co do technicznych aspektów, to niestety nie jest tak różowo, co wpływa na ocenę końcową. Moim zdaniem gra jest źle zoptymalizowana i potrafi mocno chrupać. W sensie gramy, jest 50-60fps i nagle z d⁎⁎y zaczyna klatkować. Nie pomaga też to, że naszą główną lokalizacją jest Koboh o bardzo rozległych przestrzeniach.

Rozgrywka - mamy tu kolejną ucztę dla fanów star wars. W poprzedniej części mieliśmy okazję obejrzeć Venatora. W tej obejrzymy okręt klasy Lucrehulk (ten kulkowy statek separatystów znany głównie z pierwszej części starej trylogii oraz wojen klonów). I to z pełnym wyposażeniem. Czułem się jakbym wrócił do wojen klonów - czyli wspaniale :grinning: Są tu chyba każde możliwe droidy separatystów z tak kultowymi jak Droideka czy Magnaguard. Bossowie są fajni i unikalni i kompletnie nie powtarzalni, mimo że z jednym stoczymy 3 potyczki. Nowi łowcy nagród wyposażeni w miecze świetlne też dają radę. Fajne jest to, że Cal nie ma zresetowanych umiejętności i nie musimy się wszystkiego uczyć od nowa. Dostajemy masę nowych, bardzo ciekawych umiejętności akrobatycznych, "mocowych" oraz w walce.

Osiągnięć póki co nie wymaksowałem - te ze screena wskoczyły same i nawet się nimi nie interesowałem podczas rozgrywki. Przyjdzie na to pora, przy kolejnym podejściu, które na pewno będzie. Wtedy też zaliczę ją na najwyższym poziomie trudności. Nie będzie też trzeba szukać skrzynek, których w grze jest nadmiar, tradycyjnie nie ma w nich nic ciekawego i są strasznie upierdliwe. Znalezienie wszystkich znużyło mnie niemiłosiernie i zmuszałem się w sumie do tego. Polecam jak najszybciej postarać się o aktualizacje map o wszystkie znajdźki.

Mimo pewnych minusów technicznych i lokalizacyjnych szczerze polecam - solidnych tytuł a dla fanów SW to już w ogóle. Wyczekuję kolejnej części, która wg plotek ma zamykać historię Cala i która już powstaje..

Fanatyk4piorunów

@PanNiepoprawny - po kilku paczach na PS5 grało się bardzo przyjemnie.
W świecie SW od lat ciężko o cokolwiek lepszego.
Dla mnie też 8/10.

Autorytet2piorunów

@PanNiepoprawny Kurde no nie zgodzę się, jak dla mnie Fallen Order był sporo lepszy niż Survivor.
Pomijając już problemy techniczne, to fabuła jedynki była o wiele bardziej angażująca i osobista, do tej pory pamiętam finałowy pojedynek z Second Sister, a z Survivora to nawet nie pamiętam kto tam był głównym złolem. Mapy też niby większe ale puste z mnóstwem backtrackingu i studiowaniem średnio czytelnej mapy.

Jak dla mnie Fallen Order 9/10 a Survivor może naciągane 7.

Fanatyk1piorunów

@hellgihad był, ale miał inne minusy niż Survivor, dlatego sumarycznie oceny mi wyszły takie same.

Pokaż więcej komentarzy (4)