Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gory

Gruba ryba

w Góry

58piorunów

Siema,
Przeszedłem całą czerwoną ścieżkę dydaktyczną przy Mogielicy, żebyście Wy nie musieli. Zapraszam na :hiking_boot:
---------
Szczyt: Mogielica (Beskid Wyspowy)
Data: 30/31 maja 2025 (piątek/sobota)
Staty: 35.2km, 10h40, 1.545m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona z kuzynką i tatą tempem raczej niespiesznym. Pewnie dało się to zrobić mądrzej, ale kto by się przejmował.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zostawić przy leśniczówce na małym trawiastym parkingu . Obok jest zadaszona wiata.
* Na samym początku trasy trzeba przejść przez potok Mogielica - kamienie są śliskie i łatwo o zamoczenie buta. Kijki pomagają w przeprawie.

Co było fajne:

* Ścieżki na zboczu Mogielicy i budzący się las wypełniony po brzegi ptasim trelem.
* Dość zarośnięta ścieżka prowadząca przez obóz "Wilka" - było klimatycznie, choć mokro.
* Kilka polanek z ładnymi widokami.

Co było mniej fajne:

* Dużo, dużo asfaltu, zwłaszcza w pierwszej części - na piechotę zupełnie bez sensu, biegiem może, rowerem jak najbardziej.
* Kilka odcinków przechodziliśmy dwa razy, żeby zaliczyć pętlę.

Całą ścieżkę oceniam na 5+/10, głównie przez te pierwsze asfaltowe 10 kilometrów. Bez tego odcinka ocena rośnie do 7+/10. Wygląda na to, że lepszym środkiem lokomocji byłby na niej rower, choć były odcinki, które - przynajmniej w mojej opinii - na rower się nie nadawały.

GURU5piorunów

A mnie obóz "Wilka" rozczarował. Zmyliła mnie tablica myślałem że będzie jakaś rekonstrukcja budynków czy coś. Owszem klimat jest, wilgotny i mroczny, lekko nie mieli ale jakakolwiek makieta zrobiłaby robotę.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Dyskusje

139piorunów

Mój support na triathlonie Harda Suka. Zawodnik dotarł do mety w pierwszej piętnastce i zmieścił się w wyśrubowanym limicie czasowym. Ogólnie wystartowało 78 wariatów a na czas dotarło jedynie 32, wielu odpadło z powodu kontuzji.

- Etap pływanie 5km Zawodników załadowali na prom i o godzinie 16:00 wyrzucił na środku jeziora. Do moich zadań należało niesienie bojki na start, odebranie trackera GPS na kolejne etapy i dojechanie na metę etapu. Kumpel dopłynął blisko pół godziny szybciej niż planował.

- Etap rowerowy 240km Gdy mój zawodnik wyszedł z wody i zaczął się przebierać ja szykowałem mu jedzenie i uzbrajałem rower w lampki, liczniki itp. Za zawodnikiem można było jechać dopiero od 30 kilometra. My obraliśmy taktykę, że ja będę czekał w okolicach 50 kilometra i potem już na granicy ze Słowacją. Najważniejszym kryterium było, żeby punktu nie rozbijać na zjazdach ani długich płaskich fragmentach żeby go niepotrzebnie nie wychowywać. O ile na pierwszym punkcie była lotna wymiana bidonów to na granicy był już chwilowy postój i zmiana odzieży na cieplejszą gdyż zachodziło powoli słońce i zbliżała się noc. Nie mogliśmy jedynie znaleźć przezroczystych okularów, także była mała obawa przed wpadającymi owadami w oczy. Od tego momentu jadę już za zawodnikiem. Jako, że zawody odbywały się przy otwartym ruchu drogowym gdy tylko auta za mną nie mogły nas wyprzedzić jechałem naprzód parkując gdzieś na poboczu. Nie blokowałem ruchu i przy okazji była możliwość wymiany kilku zdań i ewentualne uzupełnienie braków w zaopatrzeniu kalorycznym. Na zjazdach o ile to było możliwe doświetlałem drogę długimi światłami, gdyż prędkość kolarza dochodziła nawet do 70km/h. Mieliśmy dwa krótkie postoje wymuszone rozładowaniem raz przedniej, raz tylnej lampki. Jeden postój na żądanie bo mi rowerzysta zgłodniał. Wtedy pojechałem 15 kilometrów dalej, odpaliłem kuchenkę turystyczną na poboczu i zagotowałem solidną porcję zupy pomidorowej, do której wrzuciłem makaron z soczewicą. Tak noc mijała dość szybko, nie czułem zmęczenia drażniło mnie za to bardzo każde mrugające czerwone światełko dlatego sporą część trasy jechałem za zawodnikiem w okularach przeciwsłonecznych. Trafiło się nam kilkumetrowe zbłądzenie ale widok znaku wjazdu na drogę ekspresową zawrócił nas po kilku sekundach. Po wjeździe do kraju w Chochołowie opuszczam swojego zawodnika i pędzę na wjazd do Doliny Chochołowskiej gdzie rozkładam matę a na niej wszystko na etap biegowy. Ponownie odpalam kuchenkę i tym razem gotuję makaron spaghetti w zupie pomidorowej. Dołącza do mnie dwóch znajomych którzy od początku mają pomóc na etapie biegowym. Nastawienie zawodnika bardzo dobre, etap rowerowy kończy 40 minut wcześniej niż zakładał.

-Etap biegowy 55km Jadę na parking na Łysej Polanie i kładę się spać na fotelu. Po przebudzeniu i śniadaniu biegnę do Murowańca i tam śledząc GPS oczekuję swojego zawodnika. Od supporterów dostaje informację, że są już przed Kasprowym i dostaje listę napojów do kupienia. Po blisko 20 minutach czekania w kolejce udaje mi się kupić zamówione płyny akurat 5 minut przed dotarciem mojego zawodnika. Od tego momentu dołączam do zespołu i lecimy w cztery osoby. Zawodnik pierwszy raz był w Tatrach i mocno narzeka na bieganie po kamiennych stopniach. W sumie cały czas idziemy, moje porady po powolnym biegu na płaskich fragmentach nie skutkują. Namawiamy go na wciśnięcie w siebie żeli lub jakiegoś jedzenia ale rozmowy słabo nam idą, gdyż on chce przyjmować tylko napoje. Podejście na Przełęcz Krzyżne wykańcza nam triathlonistę zarówno fizycznie jak i psychicznie(nigdy nie był w tak stromym terenie). Nasze zejście jest wolne i bezpieczne stawiając małe kroki i asekurując się rękoma. Dalej w drodze do "piątki" zawodnik sporo marudzi także otrzymuje kilka solidnych zdań i zaczyna jeść. Wybiegam lekko do przodu i wolno trupczę, robię zdjęcia i opowiadam wymyślone historie jak to już blisko do mety. Cukier chyba wszedł kumplowi w żyły bo pojawia się uśmiech i zaczyna powoli biec. Pod schroniskiem mój zawodnik otrzymuje ogromne wiwaty i brawa co sprawia, że lekko przyspiesza. Mijamy Świstówkę i znów kryzys tym razem, że nie wyrobimy się w czasie, mimo to powoli dalej przebiera nogami. Widok Morskiego Oka i mety daleko w dole a raczej odległość do niej nie pociesza zawodnika, który cały czas twierdzi, że nie zdąży przed nocą. Cały czas powtarza, że ma dość kamieni a ja mu nawijam w kółko, że na dole jest jeszcze 300 metrów asfaltem i tam może zapieprzać ile będzie chciał. Ostatnie metry biegnie jednak spokojnie ale najważniejsze, że biegnie. Bieg kończy o wiele wolniej niż planował ale mimo zmęczenia na twarzy pojawia się uśmiech.

Support to kawał ciężkiej roboty trzeba być specjalistą dietetyki i psychologii w jednym. Najważniejsze jest wciskanie w zawodnika kalorii by nie doprowadzić do deficytu kalorycznego. Wyraźnie widać jak zawodnika dopada kryzys i trzeba to szybko prostować. Szybki spadek siły, nagłe wstrętne marudzenie to główne oznaki. Ważne też było ciągnąć go od punktu do punktu niż wmawiać, że meta niedaleko.

Pozwolę sobie zawołać zainteresowanych 😉
@Ragnarokk @Shivaa @t0mek @Piechur @Vekh @Czemu_nie @onpanopticon @szczeppan @icecrypt @myoniwy @Augustyn_Benc-Walski @AndzelaBomba @arturdwieszopy @Meverth @Kilik @RogerThat @Zioman @AbenoKyerto @Hugs @adamszuba @bucz @3t3r @Czarmiel @Fafalala @Jurajski_Huncwot @vredo @izopropanol @Okrupnik @wiro @Dzemik_Skrytozerca @Baltyk @LaMo.zord @bori @Ravm @k0201pl @HerrJacuch @Lubiepatrzec @LeniwaPanda @Trypsyna @scorp @ciszej @xepo @splash545 @Mefiaczek @AndrzejZupa @devoxik @don_pistachio @Yes_Man @Jarosuaf @TheCaptain @roadie @AdelbertVonBimberstein @pingWIN @bojowonastawionaowca @Compositum @cebulaZrosolu @Fly_agaric @wiatrodewsi @Rozpierpapierduchacz @BoguslawLecina @Mr.Mars @Wi-fi

Pokaż więcej komentarzy (34)

Gruba ryba

w Księżycowy spacer

18piorunów

340098,66 - 21,01 = 340 077,65

Polanica - Dolina 5 stawów - Świstówka Roztocka - Morskie Oko - Polanica.

Co tu dużo opisywać? Fantastyczna pogoda, źle dobrane spodnie, cudowne widoki, tłumy ludzi na ceprostradzie oraz nogi w d⁎⁎ie. Za⁎⁎⁎⁎sty dzień, dziś chyba pęknie 40k kroków, nie zrobiłem tyle od dobrych kilku lat.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

44piorunów

Pierwsze góry za nami. Ponad 8 km, 2.5h wycieczki, 300 metrów przewyższenia. Poradziła sobie świetnie, choć bez wyzwań się nie obyło. Wychodzi na to, że marzenia się spełniają i mamy psa w góry.

To znaczy same się nie spełniają, to efekt półrocznej pracy, głównie mojej lepszej połówki.

Izerskie góry są świetne, już planujemy na jesień powtórkę

Gruba ryba0piorunów

@Jarem bo nie śledziłem, o co cho z tym pieskiem w górach? To jest jakieś bardzo trudne dla zwierzaka żeby się przestawić na górskie wędrówki czy akat ten jest wrażliwy i mógł ciężko znieść?

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

67piorunów

Pierwsza zagraniczna wycieczka Szatana. Nie myśleliśmy o tym, ale to musiały być Czechy.

Szybkie śniadanie i ruszamy na szlak.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

107piorunów

Piękne miejsce na bułkę z mielonką.

Gwiazdor4piorunów

I o to chodzi w życiu :smiley: trzeba się cieszyć właśnie z takich chwil i widoków, bo nie zawsze możemy je mieć. Później można chociaż pamięcią i zdjęciami wrócić gdy jest trudniej

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Księżycowy spacer

43piorunów

340 200,9 - 16,57 = 340 184,33

A dziś sobie weszliśmy na Śnieżne Kotły

Moim zdaniem sporo fajniejsze niż wejście na Śnieżkę: mniej turystów, mniej schodów, bardziej malownicze i szersze widoki

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Sport

62piorunów

Ludziska trzymajcie kciuki! Robię za support znajomemu, czeka mnie cała noc jazdy za rowerem i przebiegnięcie fragmentu trasy biegowej. Muszę spełniać zachcianki chłopa, gotować mu i poić a na koniec pomóc trafić na właściwy szlak do mety przy Morskim Oku:man-gesturing-ok:.

Harda Suka Triathlon:
- 5 km pływania w Jeziorze Orawskim na Słowacji.
- 240 km rowerem z przewyższeniem ok. 3000m dookoła Tatr.
- 55 km biegu z przewyższeniem ok. 5000m główną granią Tatr.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Gruba ryba

w Góry

37piorunów

Krzyże AK na Chełmie.

:mountain:

Gruba ryba4piorunów

Wyrazy współczucia dla wszystkich, którzy poszli dzisiaj podziwiać wschód słońca na Babiej - cały wierzchołek w chmurze (czyli jak zwykle)

Fanatyk2piorunów

ha, miałem iść na babią, ale przełożyłem na po weekendzie. dzisiaj jako że mi tu jakiś @Piechur łazi po okolicy, to żeby mi nie złaził wszystkiego do końca :yum: to też będzie beskid makowski.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Hydepark

10piorunów

Zobaczymy co z tego będzie.
Zamówiony item to: Rockland lunar 500ml rzułty jak papiesz.
Termosik kupiony głównie dlatego że ma super wagę waga: 215 g a 0,5 l pojemności.
Widzę że jego średnica fajnie pasuje na boczne siatki plecaka. Myślę że do auta też wejdzie.
Jak przyjdzie zrobię test wrzątku jak znajdę mój ręczny termometr(ale w sumie muszę kupić bezprzewodowy przydałby się).
Jak ktoś chce żebym zawołał to komcia dajcie.

Gruba ryba2piorunów

O proszę fajny termosik, ciekawe jak długo utrzymuje temp, po testach wspomnij @Hajt

Kosmonauta1piorunów

@Hajt
Nie termosik a kubek z ustnikiem do picia bezpośrednio.
wydaje mi się że marka rockland to takie coś ala naturehike jeśli chodzi o jakość.
Tylko że googluje i to polska marka do outdooru!!!|
Model kubka: West Loop 2.0. Kolor: Czerwony. Pojemność: 470 ml. Waga: 350 g.
Więc 135g różnicy między nimi.

jeśli rzeczywiście:
Zestawienie utrzymywania temperatury przy około 20°C

PARAMETR:* TEMPERATURA
Temperatura cieczy:* ~ 98 °C
Temperatura cieczy po 2 h:* ~ 86 °C
Temperatura cieczy po 4 h:* ~ 77 °C
Temperatura cieczy po 6 h:* ~ 69 °C
Temperatura cieczy po 8 h:* ~ 64 °C
Temperatura cieczy po 24 h:* ~ 42 °C

Będzie te prawie 80 stopni po 3-4h nawet to wg. mnie kubek idealny.
Dam znać od razu jak przyjdzie wyparzę i potestuje.

Specjalista0piorunów

@ParisPlatynov ja mam taki zielony ze Stanleya, też się guzik naciska i pije. Trigger Classic, 473 ml. Trzyma elegancko i zimno i ciepło, ale używam go tylko w pracy, więc nie wiem jak powyżej 8h.

Kosmonauta0piorunów

@Pertaseth no ja chce na wycieczki używać ale tak jak teraz mam palnik brs3000 gotuje wodę i wlewam w ten termos. Np. postuj na wycieczce i sobie przeleje.
Teraz do tego zamówiłem skuszony na pepper BRS61 polowałem na niego a chodzi poniżej 100zł. Więc będę miał idealny zestaw też tego brsa zrecenzuje w formie pisanej czy jest to coś warte.

Kosmonauta0piorunów

@Pertaseth Góry, trekking, rower mieć wybór lekki brs3000t, kuchenka na alkohol albo ten brs61 by szybko zrobić wrzątek. Chce zrobić trip na rower pakuje brs61 w nim zmieści się kartusz meva100g do tego ma zapalarkę wiec to plus woda i mam gotowe. Chce coś lekkiego bo lecą w góry wezmę kuchenkę na alkohol + 50/100ml buteleczki z biopaliwem(nie osmoli mi kubka) kubek tytanowy posiadam 400ml zapalarka/zapałki/krzesiwo woda i tyle. Jak chce zjeść nawet dobrze i taniej w zakopcu to lepiej mi wychodzi ugotować sobie lioflizat(tanie to to nie jest) i sobie to zjeść niż przepłacać w knajpach za arcyujowe jedzenie 😁 taką kolekcję warto sobie zrobić.

Kosmonauta0piorunów

@Pertaseth no brs3000 i zamowiłem jeszcze taką z pizozapalarką troche cięższą.
Więc na kolekcji będę miał 3 na kartusze gwintowane + adaptery(adapter na 'dezodorant').
Teraz przelewałem gaz z decathlonowej do meva100g adapterem gwint do gwintu i poszło bez problemów.
Polecam sobie kupić tanią na alkohol

Kosmonauta0piorunów

@Pertaseth ev takie coś bo to z rączką służy do gaszenia oraz regulacji płomienia plus dokup sobie to co wyżej to metalowe do wkładania na którym stoi naszynie
Nie kupuje takiego z zielonym stelażem małe kubki bez zginania tego nie pasują do tego

Kosmonauta0piorunów

@Pertaseth możesz kupić taki zestaw ale raz jest on solidniejszy ale i dużo cięższy i ten zielony stelaż nie nadaje się na mniejsze kubki lepsze jest to co wysłałem w wyższym komentarzu.

Jeśli chodzi o gwintowane na kartusze gazowe to polecam brs3000 tytanowy 26g jesli wchodzi Ci w kubek(ten decathlonowy wchodzi) kartusz to możesz schować kartusz, palnik zapałki w kubek i masz fajnie skompresowany zestaw.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Góry

53piorunów

Final boss na trasie
Śnieżka

Pokaż więcej komentarzy (5)

Inspirator

w Hydepark

19piorunów

Wybrałem się na mszę a że staram się do kościołów nie chodzić to teściowa wzięła mnie podstępem

Mistrz7piorunów

@u-xrb73 kiedyś tak z rodzicami trafiłem w górach na mszę... Ponad godzina w d⁎⁎ę bo trzeba posłuchać

Mistrz11piorunów

@Opornik ale też mi się to nie podobało. Poszedłem pochodzić po górach, a nie na mszę. Tym bardziej, że moi rodzice doskonale wiedzieli, że nie chodzę, a mimo to zostałem zmuszony.

GURU1piorunów

@Opornik Słaby argument bo można zrobić bardzo wiele i nie umrzeć, a tak jak nie wmuszam swoim rodzicom swoich zainteresowań których nie lubią tak oczekuje minimum szacunku by odpuścić mi presję udziału w czymś co mnie kompletnie nie interesuje.

Pokaż więcej komentarzy (12)