MusztardaInspirator
23piorunów#musztardoweasd #asperger #autyzm
[Opisuję śmieszne, nietypowe, zaskakujące sytuacje wynikające z ZA mojego syna. Każda osoba z Aspergerem jest inna, każdy z inną intensywnością odczuwa trudności w poszczególnych sferach. To, co charakterystyczne dla mojego syna, może zupełnie nie odzwierciedlać problemów i mocnych stron innych osób z ZA.]
Mój syn od dawien dawna ma bardzo atawistyczną relację z wodą. Woda wyzwala w nim potrzebę eksperymentowania sensorycznego. Już w przedszkolu panie regularnie relacjonowały, że jak idzie umyć ręce przed posiłkiem, to spędza w łazience bardzo dużo czasu, leje wodę, nierzadko jest potem mokra podłoga i on sam.
Działo się tak w przedszkolu, działo się i w szkole, głównie w klasach 1-3. Wtedy również wysłuchiwałam skarg, że syn wychodzi z lekcji za potrzebą, nie ma go 20-30 minut, po czym okazuje się, że jest zalana łazienka. Niestety zdarzało się, że wodę wykorzystywał też do żartów w szkole, które tylko jemu wydawały się przezabawne. Chłopaki z klasy jakoś nie wybuchali entuzjazmem, kiedy musieli w mokrych koszulkach spędzić jeszcze kilka godzin w szkole. Młody miał epizod, gdy w zakrętce od butelki z wodą, którą dostawał z domu, wydłubywał dziurkę i psikał tym na różne strony.
Apogeum nastąpiło, gdy napsikal do gniazdka elektrycznego w szkole, z ciekawości, czy takim wąskim strumieniem trafi do takiej małej dziurki. Choć konsekwencje takich działań zna doskonale i potrafiłby je wyłożyć niczym profesor na wykładzie, to nie zmienia faktu, że czasem jakiś nagły impuls jest szybszy od rozsądku. Tak, było w szkole zwarcie instalacji. Tak, po raz kolejny miałam wtedy telefon od dyrekcji.
Z biegiem czasu i setką odbytych rozmów, te zachowania - przynajmniej poza domem - się wyciszyły. Ale wieczorne prysznice nadal trwają w nieskończoność. Co on tam robi? Woda leje się i leje, my z mężem mamy przed oczami pieniądze wylewające się właśnie z naszych kont, a młody? Wiem, od razu nasuwa się, co trzynastolatek może robić pod prysznicem. Poza tym, że jestem świadoma, że natura już się pewnie w nim odzywa, to robi tam również takie rzeczy:
- medytacje siedząc po turecku na podłodze z wodą lejącą się na plecy
- siedzenie po turecku i nalewanie wody do nóg jak do miski
- zatykanie pojedynczych dysz w słuchawce prysznicowej, aby sprawdzić, czy pozostałe będą sikać mocniej
I moje ulubione:
- namydlanie całego ciała, tworzenie wielkiej bańki mydlanej między ręką a korpusem i przybliżanie jej do strumienia wody
Swego czasu w wakacje, już bardzo dawno temu, syn miał przygodę z małym podtopieniem się w jeziorze. Wtedy zapisaliśmy go na indywidualne lekcje pływania, co by się o niego nie martwić w takich sytuacjach. Syn się nauczył pływać naprawdę błyskawicznie i do tego naprawdę czuje się jak ryba w wodzie. Nurkuje, fika koziołki, nawet nie widać, kiedy nabiera powietrza. Co chwilę jest nad, co chwilę pod wodą. Gdyby mógł, to by najchętniej w tej wodzie siedział non stop.
Ot takie dziwactwo.
@Musztarda medytacje siedząc po turecku na podłodze z wodą lejącą się na plecy
- siedzenie po turecku i nalewanie wody do nóg jak do miski
- zatykanie pojedynczych dysz w słuchawce prysznicowej, aby sprawdzić, czy pozostałe będą sikać mocniej
I moje ulubione:
- namydlanie całego ciała, tworzenie wielkiej bańki mydlanej między ręką a korpusem i przybliżanie jej do strumienia wody
Wszystkie te rzeczy robię jak tylko jestem na wyjeździe w gdzie mam prysznic... Chociaż baniek dawno nie robiłem. 😉
Jeszcze czasami klękam, wyginam się jak kot i pozwalam wodzie tak lecieć po plecach.
W dzieciństwie potrafiłem kąpać się w wannie przez kilka godzin albo siedzieć pół godziny z wodą lejącą się na nogi kiedy tylko miałem umyć stopy po powrocie. Ale na mnie działa tylko gorąca woda, za zimną nie przepadam.









