Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#adhd

Fenomen

w Hydepark

32piorunów

Wpis z 24.12.2025, 21:55:01

ALKOHOL NIE DLA JEGO - 256 DNI
Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym oraz -

ALKOŚWIĘTA
Na wspominki mi się zebrało. Pamiętam swoje święta gdy piłem dużo, ale nie aż tak dużo. Normalnie, pośród rodziny. Mam taki przywilej, że w rodzinie jest wujek, który z picia wódki mógłby mieć medale, więc siłą rzeczy podczas odwiedzin babci, flaszka na stole się pojawiała, a ja mogłem komfortowo odmówić bo wiedziałem, że i tak mi poleje. To taka wersja light, normalna sprawa u wielu osób, że przez te kilka dni człowiek popija różne trunki i chodzi z głową w chmurach. Wieczorem, to wiadomo, kilka mocniejszych drinków i do spania.

Pamiętam też wersję mocniejszą. Od kilku miesięcy mieszkałem sam, wynajmowałem pokój a mój dzień dzielił się na pracę przez 12h, dojazdy i powroty pociągiem (te drugie pod wpływem) po 1,5h, dopijanie wieczorem czegoś mocniejszego (1-2h) i sen (8-7h). Brzmi jak harmonogram, i tak było - każda doba była planowana tak, by znaleźć czas na picie. Na święta miałem przerwę - od pracy rzecz jasna, i wtedy puściły hamulce. Był to pierwszy tak intensywny ciąg, i chyba najmocniejszy jaki miałem. Harmonogram uległ dużej zmianie:

- Pobudka, niech będzie o 5 rano, potężny kac, sprawdzam gdzie jest otwarty sklep bo akurat nic już nie zostało.
- Melduję się przy ladzie z czteropakiem o 6:00, potem piję te piwa słuchając muzyki przy takiej ścieżce za blokami. Podobało mi się, jak szaro i ponuro było. Miało to swój klimat.
- Kolejne 6 piw ląduje na ladzie sklepu około 10:00, tym razem wracam na swoją melinę. Obok mieszka w pokoju typ wjebany w zielsko i mefedrony, nie wchodzimy sobie w drogę bo każdy z nas ma swoje sprawy.
- Około 13-14 mnie odcina, bo ja po obudzeniu się byłem dalej pijany.
- Pobudka o 19:00. Wieczór, więc czuję takie wewnętrzne "przyzwolenie" na picie, no bo jest wieczór, wiadomo. Tym razem na sklepowej ladzie ląduje pół litra wódki i dwa piwa. Nie dla smaku, mieszanka wódy i piwa działa na mnie bardzo.. skutecznie.
- Słuchanie muzyki i upadlanie się. Słuchanie muzyki bo byłem zbyt wykończony by robić cokolwiek innego. Dosłownie siedziałem na łóżku, obok miałem laptopa i nie miałem siły na nic. Wyjście do sklepu to był szczyt mojego wysiłku.

Zaskakująco, po takim ciągu, trwającym z 10 dni stwierdziłem, ze sylwestra spędzę trzeźwy. Przez następne 3 noce (łącznie z sylwestrem) chodziłem po mieście robiąc dystanse po 30 kilometrów, bo mnie nosiło. Trzęsawka, brak snu, czułem się jak naćpany. Udało się to przetrwać, nie piłem z 2 tygodnie po czym wróciłem do harmonogramu pracy - picia - snu.

Etap, gdzie mieszkałem sam to w ogóle był jakiś dziwny okres w moim życiu - spróbowałem jarania, ale jednak wolałem alko. Spróbowałem grzybów, było fajnie ale to tak jednorazowo, i śmiesznie, bo po grzybach z tydzień czasu nie mogłem zapalić papierosa. W okresie tym się również zadłużyłem na jakieś 20k złotych - nie mam pojęcia nawet co mną kierowało.

Wielu głupot po alkoholu nie pamiętam, wiele głupot pamiętam, a wiele głupot wydaje mi się, że było snem.. chociaż wiem, że pewnie nie. Po zaznajomieniu się z ostrzejszym ciągiem, miałem potem wiele kolejnych epizodów, gdzie mnie ponosiło. Nie tak mocno jak wtedy, ale też dosyć solidnie. Z każdym kolejnym razem uczyłem się czegoś. Dosłownie opracowałem system suplementacji by zminimalizować efekty negatywne alkoholu. Brzmi to trochę śmiesznie, jak teraz o tym myślę. Uczyłem się też, jak odstawiać alkohol po takich baletach, uczyłem się go odstawiać po długodystansowym "popijaniu", uczyłem się kiedy do niego wracam i kiedy mi puszczają hamulce.

MEDIKINET
W poprzednim poście napisałem o tym, że zacząłem brać lek concerta, dostałem wiele pytań o te sprawy, to postaram się opisać teraz moje wrażenia i ostatni okres mojego życia. Tak jak pisałem poprzednio, moja motywacja się polepszyła, mam więcej energii, nie przysypiam, nie mam ciężkich powiek, blabla - to wszystko się utrzymuje. Moja dawka, jaka mi odpowiada to 18mg raz dziennie. Jest to na tyle subtelna ilość, że nie wywala mnie z buta, nie mam uczucia niepokoju.

Kilka spraw, które zauważyłem:
- Testowałem dawkę 36mg raz dziennie - nie widziałem różnicy, było tak samo jak obecnie. Odpuściłem.
- Raz zdarzyło się, że miałem po tym leku zjazd, ale tak na prawdę to nie wiadomo czy to od leku czy zwyczajnie taki dzień, że mi się wieczorem nic nie chciało.
- Przypadkowo jednego dnia zażyłem 36mg około godziny 15:00, miałem nockę w pracy i zapomniałem o tym, wiec połknąłem kolejną dawkę 16mg. Dodatkowo piłem tego dnia kawę przed pracą a w pracy kolega mi dał energetyka. Nie powtórzę tego, bo byłem pobudzony, ale czułem się też mocno spięty, miałem takie uczucie niepokoju.
- Śniadanie przed tabletką to obowiązek, bo potem w ciągu dnia średnio mam ochotę na jedzenie. Co prawda jem, ale jednak łatwiej jest, jak nabiję sobie kalorie śniadaniem.

Po zażyciu leku warto mieć jakiś gotowy plan - dzisiaj będę się uczyć czegoś, albo posprzątam. Łatwo zacząć robić cokolwiek, fajnie się to robi - w związku z tym łatwo usiąść do scrollowania tiktoka i zmarnować czas xD. Duży plus jest taki, że bardzo łatwo też przychodzi mi zmiana obiektu zainteresowania.

Od 6 dni jestem chory. Na okres choroby wziąłem lek tylko raz, i stwierdziłem, że nie ma sensu. Wolałem spać, bo czułem się źle, i potem nie brałem leku kilka dni. Dzisiaj wróciłem już do standardowej dawki i jest spoko. Ogólnie na ten moment zostaję przy leku Concerta, jednak trochę rozważam przejście na Elvanse, który działa dłużej. Concerta jednak, po 10-12h już raczej mnie puszcza kompletnie, a mi by zależało na wydłużeniu tego do 15h.

PLANY
Oj mógłbym teraz dumnie wymyślać cele na następny rok, a wy byście mi przyklaskiwali, no bo typ się pozbierał i ma takie ogromne cele. Nie mam planów. Znaczy, mam, ale takie mocno otwarte, część z nich już się realizuje:
- Podwyżka w pracy.
- W związku z tym, że mam motywację i energię, to spożytkować ją na swoje hobby.
- To co wyżej, ale na naukę.
- Pojechać w góry.
- Odkładać hajs.
- Śmigać więcej na rowerze.

I to tyle. Wam natomiast życzę spokoju i radości z małych rzeczy.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

Wpis z 05.12.2025, 13:53:14

ALKOHOL NIE DLA JEGO - 237DNI
Tag dla zainteresowanych moimi zmaganiami z życiowym oraz -

OKRES JESIENNO-ZIMOWEJ DEPRESJI
Jesteśmy właśnie w środku najgorszego momentu jeśli chodzi o moje samopoczucie. Wiedziałem doskonale, co się szykuje już wcześniej. Po odstawieniu było lepiej, samopoczucie lepsze, motywacja większa - wszystko jednak powoli się wypłaszczało. Po początkowym etapie "miesiąca miodowego", który trwał jakoś do końca sierpnia, przyszła stagnacja. Następnie zauważyłem stopniową degradację poziomu motywacji i energii. Nie chciało mi się nic - na rower jak poszedłem to było okej, ale zanim się zebrałem w sobie by wyjść z domu to mijały często 2h. Czasem zanim włączyłem grę to mijało pół dnia na robieniu "niczego". Zaczęło mnie to mocno irytować, bo jednak chcę pracować nad sobą, swoimi hobby itp.

Trzeba tutaj zaznaczyć - nadal czułem się 100x lepiej niż gdy piłem alkohol. Mimo wszystko jednak zauważyłem u siebie mocne problemy z następującymi rzeczami:
- Skupienie
- Motywacja
- Zmulenie (ale nie senność)
- Podejmowanie jakichkolwiek działań.

W pewnym momencie było już na tyle nieciekawie, że uznałem, iż warto poruszyć ten temat z lekarzem. Gdzieś w październiku powoli podjąłem kroki w celu zdiagnozowania problemu pod kątem medycznym.

ADHD I METYLOFENIDAT
Poza udaniem się do lekarza, próbowałem oczywiście samemu dowiedzieć się, co jest na rzeczy. Próbowałem poprawiać jakość snu, dietę, aktywność fizyczna, ograniczenie telefonu i tiktoków - zero poprawy. W trakcie szukania przyczyny niejednokrotnie źródła sugerowały mi jakąś formę ADHD. Wszystko wyjaśniło się po konsultacji z lekarzem i diagnozie - mam ADHD. Wiem, że obecnie diagnozuje się to u każdego, kto pójdzie do lekarza, ale słuchajcie dalej.

Udałem się do psychiatry w celu rozpoczęcia leczenia. Nie wierzyłem w jakiś magiczny sposób, już kiedyś dostawałem leki na depresję i nie działały w ogóle. Po rozmowie ustaliliśmy, że zostanie mi przepisany lek Concerta 18mg, ze względu na długi czas uwalniania, powolne "ładowanie" i łagodny "zjazd".

POCZĄTEK KONCERTOWANIA
Jestem od około tygodnia na dawce 18mg metylofenidatu. Biorę prawie zaraz po przebudzeniu (pracuję w czterobrygadówce, wiec moje "rano" różnie wypada). Nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych. Powiem wam tak - KURDE JAK RENKOM ODJOŁ. Lek działa bardzo subtelnie, wręcz niezauważalnie, do momentu jak sobie nie pomyślę, że od dwóch godzin wykonuję coś, do czego zbierałem się przez dwa miesiące. Czuję się wypoczęty, bardzo fajnie zmotywowany, biorę się za swoje zajęcia bez zastanowienia. Nie ma też żadnej "euforii" czy coś - zwyczajnie mi jakoś myśli się uporządkowują.

Przez ostatni tydzień zrobiłem mnóstwo rzeczy, do których nie mogłem się zebrać dobre pół roku. Ruszyłem z nauką i idzie mi to bardzo fajnie, dodatkowo nie mam problemu by usiąść i zabrać się za sesję kilku godzin montowania w Premiere Pro. Jak chodzi o granie w gry, to też potrafi mnie to wciągnąć, ale staram się wykorzystać motywację jednak na rzeczy bardziej produktywne xD. Treningi wchodzą regularnie (był z tym problem). W też jakoś łatwiej mi wszystko idzie, jestem skupiony, mniej drażliwy, nie przysypiam.

WNIOSKI
Obecnie od tygodnia czuje się tak, jak czułem się w 1% najlepszych dni od czasu rzucenia alkoholu. Pisałem wcześniej o tym, że nie ma "euforii" po zażyciu leku, jednak momentami jak sobie przypomnę, jak mi się nic nie chciało, a teraz mi się chce, to jest lekka euforia. No cieszę się niesamowicie, bo nareszcie nie sypiam po 14h po to by budzić się niewyspanym. Nareszcie nie siedzę przy kompie scrollując bibliotekę na Steam. Nareszcie, zamiast przez 3h myśleć o treningu, to go po prostu robię.

Ciekawym spostrzeżeniem podzielił się ze mną lekarz od terapii uzależnień, z którym widuje się już dosyć rzadko - możliwe jest, że moje problemy z to były tak na prawdę problemy z i próba ucieczki od czucia się, jak zmielone kupsko. Nie oznacza to oczywiście, że ja teraz magicznie wracam do browarowania - w żadnym wypadku. Tym bardziej, że stosowanie metylofenidatu z alkoholem nie ma sensu, a troszkę by było szkoda utracić tak wartościowy lek, i tak dobre samopoczucie.

SŁOWEM KUŃCA
Nie jestem lekarzem, nie znam się, ale moje posty mogą jednak komuś pomóc. Nie zachęcam do stosowania Metylofenidatu bez diagnozy, nie zachęcam do nadużywania takich substancji w celu rekreacji. Chciałem tylko pokazać, że czasami samo odstawienie nie wystarczy, bo problemy mogą być głębsze. W moim wypadku, gdybym nie rzucił picia, to bym nigdy nie dowiedział się o adhd i o tym, że znowu mogę czuć się dobrze z samym sobą. Mimo wszystko samo odstawienie alkoholu nie dało mi zamierzonego efektu. Wpadłem w pewną pułapkę no bo:
- Nie piję, czuję się lepiej.
- Mija trochę czasu i ten stan robi się "domyślny"
- Okej, nie piję i czuję się średnio, to czemu mam nie pić
- Okazuje się, że problem jest głębszy, i pomimo rzucenia picia nie był to stan "domyślny".

Warto czasami podjąć się próby zdiagnozowania problemu u lekarza - i to mówię ja, a przejechałem się już na psychologach/psychiatrach.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Motoryzacja

92piorunów

Jakbyście się zastanawiali czy można zmieścić 6op Medikinet CR10 + 6op Symla 50mg w drzwiach Octavii IV - tak, można

Pokaż więcej komentarzy (46)

Lider

w Hydepark

31piorunów

Zawsze jak chodziłem na koncerty, a było tego niewiele w moim życiu, to gdy ktoś się mnie pytał: jak było? To odpowiadałem:

-Super, tylko za głośno. XD

I tak ostatnio doszedłem do wniosku, że to moja nadwrażliwość akustyczna...

... a żona mnie dzisiaj wysłała do przedszkola na warsztaty z robienia bombek na choinkę. :grinning:

Ponad 20 bombelków, zmęczonych po całym dniu w przedszkolu i nie było cicho.

Nawet w hałasie, który dla innych jest znośny, mi się ciężko pracuje i zaraz się robię nerwowy (ochronniki średnio pomagają).

xD

Lider2piorunów

U mnie bys wymiekl po takich wydarzeniach jak boze narodzenie czy jakikolwiek bankiet z koncertem. Juz sam koncert pal to licho ale 80-150 najebusow dracych ryj "facet to swinia" pod akompaniament poczatkujacej kapeli szantowej.... Zdarza mi sie pracowac w stoperach. Najgorsze sa bary na takich imprezach....

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Hydepark

56piorunów

no i c⁎⁎j no i cześć

jak to mi nie pomoże to żenajcie, wypierdalam zyć jako bezdomny gdzieś na mauritiusie

Pokaż więcej komentarzy (41)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Ciekawe, czy coś z tego wyjdzie, czy znowu temat nadrozpoznawania , na potrzeby dofinansowania dla szkoły, zostanie zamieciony pod dywan - sam na początku roku, padłem tego ofiarą o czym pisałem i na szczęście mnie szkoła po sądach nie ciągała, bo dostali diagnozę od psychiatry. Profil z FB nie wiem czy wiarygodny, ale jakiś zespół parlamentarny powstał, oby coś poza odebraniem dodatkowych wynagrodzeń zrobił, bo te dzieci, które naprawdę potrzebują pomocy, często mają problem z jej uzyskaniem, a już o wciskaniu dzieciom choroby i stygmatyzowaniu ich, nie wspomnę.

Fanatyk2piorunów

@zomers na czym polega ta praktyka z "nakłanianiem rodziców dzieci do dopisywania autyzmu"?

Przecież orzeczenie to dość długi proces obowiązkowo z wizytą u psychiatry dziecięcego i decyzję wydaje komisja, rodzice nie mogą przecież tego po prostu "dopisać".

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

11piorunów

Jakbym miał wątpliwosci czy mam - wczoraj na wieczór wypiłem kawę i pół dużego energetyka, po czym godzinę później spałem jak dziecko

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mistrz

w Hydepark

7piorunów

Mam apke do nauki niemieckiego i dopiero teraz zauważyłem jak cholernie bardzo aktywna jest moja dysleksja. Wszelkiego rodzaju rozsypanki słowne są absolutną torturą xD m,n,w,x - to wygląda tak samo. a,o,c,e,s - to też. l,t,d,b,f - to też. I za każdym razem jak ruszę oczami to one się zlewają w jedną bezkształtną masę, dopiero jak NAPRAWDĘ się skupię to mogę je rozróżnić xddd

Po⁎⁎⁎⁎ne.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Hydepark

33piorunów

ADHD faktycznie powoduje problemy z pamięcią (ale też masz za⁎⁎⁎⁎stą pamięć do czegoś co jest co absolutnie zbędne w życiu), ale błagam - ministra w rządzie RP zasłania się tym pytana o podstawowe informacje na temat hymnu? No błagam...

Pokaż więcej komentarzy (34)

Lider

w Hydepark

6piorunów

Ładnie ADHD mnie j⁎⁎ie w te pochmurne dni. W ciągu ostatniego tygodnia drugi raz zostawiłem kartę dostępu do pokoju w pokoju (tak podejrzewam- bo równie dobrze mogłem zgubić xD), a staram się pilnować jak cholera.

I to nie tylko to- wiele rzeczy odkładam i nie wiem gdzie.

W ogóle jak ja nienawidzę tego systemu, że drzwi się same po jakimś czasie blokują jakie to jest gówno- wolę stare kampy co są obok bo mam także biurko a tutaj tylko mini stolik, no i normalnie drzwi na klucz tam są.

Lider2piorunów

Ja se na dluzszych pobytach taki holderek do etui na fona przyczepiam i karte mam zawsze przy telefonie. I wiesz co. 6 razy w ciagu tygodnia zamknelem se telefon w pokoju xddd

Pokaż więcej komentarzy (15)

Zawodowiec

w ADHD u Dorosłych

3piorunów

Polecam serdecznie apkę/stronę Brain.fm

"Brain.fm to aplikacja, która tworzy specjalnie zaprojektowaną muzykę wspierającą koncentrację, sen lub relaks. W odróżnieniu od zwykłej muzyki, utwory Brain.fm są generowane algorytmicznie tak, by wpływać na aktywność fal mózgowych — np. zwiększać rytmy alfa lub beta, co pomaga szybciej wejść w stan skupienia. Nie jest to placebo: firma ma badania EEG potwierdzające ten efekt. W skrócie – muzyka oparta na neuroakustyce, a nie gustach."

Jest specjalny tryb pod

Muszę przyznać, że na mnie działa mocno. Może nie jest to doskonałe remedium na wszelkie problemy, ale w życiu codziennym przynosi pożądany efekt. Około 40min daje w moim przypadku odczuwalny efekt

Tutaj link do testowania przez 30 dni za darmo - https://my.brain.fm/payment?extended_promo=30&utm_source=referafriend

GURU2piorunów

A zwykłego ASMR nie umiałeś sobie dobrać?

Mnie nie zachęcili - jak widzę, że zaczynają od 'Utwórz konto!' to od razu zamykam zakładkę.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

4piorunów

ADHDowcy pieprzeni, czy wy musicie tak trzaskać drzwiami w samochodzie?

Pokaż więcej komentarzy (9)

Sum

w Hydepark

39piorunów

Hejka,

Chciałam się podzielić swoim skrawkiem życia z wami i być może znaleźć kogoś kto ma podobnie.

Jestem introweryczką od zawsze. Moje dzieciństwo spędzone na długim leczeniu w szpitalu jeszcze pogłębiło izolację. Powiedziałabym, że już jest lepiej bo 30+. Zdałam sobie sprawę z tej niedogodności życia. Walczę, pracuję nad tym. Nie ma tragedii bo jestem osobą ciągnącą do przygód.

I tu się pojawia problem. Uświadomiłam sobie to całkiem niedawno, poprzez nadmiar stresu jaki mam ostatnio. ADHD. Jeszcze nie zdiagnozowane ale zabieram się za to, bo nie daje mi spokoju.

Zadręczam sama siebie myślami, co by było gdyby. Reaguję emocjonalnie, nieadekwatnie często do sytuacji. Nie potrafię odpoczywać. Filmy mnie nudzą.

Mam wrażenie, że to połączenie jest autodestrukcyjne. Dodam, że mieszkam w innym kraju całkowicie sama. Nie mam tu rodziny.

Czy jest ktoś kto ma podobnie?

Autorytet2piorunów

Jeśli chodzi o diagnozę ADHD, to zrób wcześniej dokładny research, żeby zespół specjalistów Cię diagnozujący korzystał z najnowszych wytycznych DSM-5 i testu na ich podstawie DIVA-5. Kurczę, jeszcze coś specyficznego w diagnozie kobiet było, ale teraz nie pamiętam.

Wirtuoz1piorunów

@DeGeneracja diagnozuj, mi papierek wiele uświadomił. Przedewszytkim jakie mechanizmy obronne sobie zrobiłem i po co. Leki spoko, ale dla mnie niestety nie są to magiczne pigułki po których nagle można spokojnie usiąść, raczej w połączeniu z terapią. A i uważaj na alko i inne substancje, serio. Ja poplynalem, piłem grzeczne wieczorami żeby poprostu mieć święty spokój. Nie jestes sama i niestety nie ma szybkiej drogi więc dla świętego spokoju leć do psychiatry i terapeuty najlepiej w nurcie CBT

Pokaż więcej komentarzy (68)

Fenomen

w Hydepark

11piorunów

Najbardziej przytłaczająca jest dla mnie rutyna w samotności. O ja pi⁎⁎⁎⁎le, co to w ogóle za combo smutku. Właśnie obejrzałem sobie "Dzień z życia Marcina Banota" (tak, ten chłop co się wspina).

Wstaje rano, rozciąga się, je śniadanie, trochę popracuje przy kompie, posprząta, zrobi trening, zje kolację, idzie spać. Całość okraszona klimatem śląskich kamienic, małą ilością światła, deszczową pogodą i ciemnymi pomieszczeniami w domu.

Jako osoba z ADHD i ogólnie ekstrawertyk i sangwiniko-choleryk poczułem przeszywający chłód, smutek i dołek. Film jest przesiąknięty samotnością, rutyną, powtarzalnością i cierpieniem. Dla mnie. Ale jestem dość czuły emocjonalnie, wsłuchuje się w słowa (zwłaszcza to jego głębokie przesłanie o rozwiązywaniu problemów w życiu na koniec), patrzę na wyraz twarzy, prosto w oczy i widzę u chłopa po prostu samotność i smutek. Adrenalina pozwala mu uciekać od tego wszystkiego. Nieco autystyczny gość (a może adhdowiec jak ja), ale widzę tam k⁎⁎wa siebie. Siłownia mi daje frajdę, ale największe skoki dopaminowe mam wtedy, gdy zrobię (wiosną-latem) 50-100 km rowerem albo (jesienią-zimą) 2-3 km na pływalni i się zajadę, wykończę, doprowadzę ciało na skraj wytrzymałości (większe dystanse weekendami, mniejsze, ale i tak duże, najlepiej jakoś wieczorem po pracy).

Dotarło do mnie, że mój dzień dużo się nie różni. Wstaję rano, idę z psem, jem śniadanie, popracuję zdalnie (czasem też spotkania f2f z klientami z okolicy), jem lunch, zejdę do ogrodu z psem, jem obiad, idę z psem, jadę na trening, jem kolację. I tyle. Ja i tak mam szczęście, że mam pół domu z rodzicami (jeszcze mieszkam na dole, góra nie gotowa, tam tylko pracuję), mogę wypić z nimi kawę, pogadać, zostawić im na sobotę psa.

K⁎⁎WA. Męczę się.

Kiedy wybierałem ścieżkę zawodową w swoim życiu, byłem w związku. Nie byłem do końca szczęśliwy, pod koniec to już w ogóle, obecnie uważam, że był to nieudany związek, bo teraz wiem czego oczekuje. Ale ogólnie tego praca 8h i powrót do domu, spędzanie czasu z drugą połówką i wspólny trening lub kilku-godzinna separacja na swoje własne aktywności to było coś, co mnie nie nudziło. Nie brakowało mi hormonów szczęścia, bo zróżnicowane zajęcia + poczucie bliskości.

ADHD to głównie niedobory dopaminy w mózgu. Jestem do tego też osobą bardzo wrażliwą emocjonalnie i bardzo rozwiniętą pod kątem psychologicznym, że tak to ujmę (za małolata 2 lata terapii, obecnie rok po rozstaniu, terapeutka zawsze uprzedzała mnie, że skutkiem ubocznym terapii dla osób mojego pokroju będzie po prostu wręcz uczenie się od niej jej zawodu). I wiecie co? Najgorsze gówno jest takie, że jak poznasz osobę podobną do siebie, kobietę, która daje ci tę dopaminę (jest w twoim typie delikatnie mówiąc), to uzależnia gorzej niż narkotyk, a niepowodzenie miłosne boli razy X. I mnie to niedawno spotkało XD

Mam 29 lat. W moim wieku powinienem mieć już kogoś przy sobie na stałe, zacząć coś budować, być "prawdziwym mężczyzną". Takim, który potrafi zadbać o kogoś pod każdym względem. Taki jest mój wzorzec. Przeciwnie do mojego charakteru, mój ideał mężczyzny to Vito Corleone z Ojca Chrzestnego. Rozumiecie ten vibe - siła, niezależność, troska o swoich, zaradność, emocjonalny chłód i spokój.

Tymczasem bujam się trochę w nicości. Żyję, pracuję, mam zawodowe cele, ale nie widzę w nich sensu. Dopadają mnie potrzeby biologiczne.

Teraz najchętniej to bym wy⁎⁎⁎ał gdzieś do Legii Cudzoziemskiej na szkołę życia i katował się w turbo reżimie. Ogólnie, gdybym wiedział, że czeka mnie samotność, to pokierowałbym moje życie tak, żeby zostać jakimś komandosem. Wysoki kortyzol to i tak jest nieodłączna część mojego życia. A tak to żyje tak, jak ktoś ze stabilnym życiem, a go nie mam.





Fenomen2piorunów

@Lopez_ Stary, to co opisujesz, jest mega ciężkie i widać, że mocno to przeżywasz. Tak sobie myślę, że samotność i rutyna nie definiują Cię na stałe, tylko pokazują, że potrzebujesz więcej bodźców i bliskości niż obecnie masz. Wrażliwość i ADHD to nie kula u nogi, tylko inny sposób odczuwania życia – intensywny, momentami bolesny, ale też dający większą głębię i siłę. Nie musisz od razu zmieniać całego świata ani iść w “komandosa” – czasem wystarczy znaleźć choć jedną przestrzeń, w której czujesz sens i ludzi, którzy z Tobą rezonują. To już by zupełnie zmieniło perspektywę. Nie wiem czy dobrze piszę, ale tak jakoś poczułem, że skrobne kilka zdań...

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Zdrowie

9piorunów

Eksperci: co piąta osoba dorosła z ADHD sięga po substancje psychoaktywne

Po substancje psychoaktywne sięga co piąta osoba dorosła z ADHD; u tych pacjentów gorsze są rokowania i większe ryzyko nawrotu uzależnienia – twierdzą eksperci. Wskazują, że w rozumieniu i leczeniu uzależnień, szczególnie u osób z ADHD, może pomóc nowa koncepcja tzw. umysłu predostatycznego.

Twórca

w Psychologia

14piorunów

Hej Tomeczki!

Czy ktoś tu może diagnozował się kiedyś już jako dorosły pod kątem adhd i/lub spektrum autyzmu?
Czy ktoś może polecić miejsce, gdzie można pójść porozmawiać, zrobić testy i się sprawdzić?
Najlepiej Wołomin/Warszawa, ale może być też online, skoro to pewnie tylko rozmowa i wypełnienie formularza. No i wiadomo, że prywatnie.

Mam słabe doświadczenia z psychologami i z psychiatrami. Zależy mi na tym, żeby mieć chociaż wrażenie, że temu komuś zależy na tym, żeby mi pomóc. Nie chcę mieć "załatwionego" orzeczenia, wolałbym, żeby się okazało, że nic mi nie jest. Ale potrzebny mi spokój ducha w tej kwestii i poczucie pewności, bez żadnych wątpliwości.

W ogóle podzielcie się doświadczeniami, jak jakieś macie. Może ktoś też coś u siebie podejrzewał, a wyszło, że przyczyny są gdzie indziej? Jeśli tak, to co, o ile w ogóle, pomogło? Albo ktoś właśnie skończył z orzeczeniem i może napisać, jak wpłynęło to na jego życie?

Z góry dzięki!

Tytan4piorunów

Nie do końca zgadzam się z opiniami że diagnoza nic nie zmienia. W moim przypadku zrozumienie co powoduje dane objawy i dostęp do leków sprawił że wszystko stało się łatwiejsze i bardziej poukładane. Porady dotyczące ogarniania życia w książkach dla ludzi z ADHD są dla mnie znacznie skuteczniejsze niż te dla normalnych ludzi. Leki po dobraniu typu i dawki działają świetnie

Inspirator1piorunów

Sama diagnoza nie zmieni życia. Zmiana może przyjść, jeśli coś z tą diagnozą zrobisz. Tyle opinii, ile przypadków, jednak nie znam żadnego przypadku, w którym diagnoza wpłynęłaby w jakikolwiek negatywny sposób. Najwyżej może nie przynieść żadnych zmian, jeśli zdiagnozowana osoba nie czuje już na tym etapie potrzeby, by tej zmiany poszukiwać.
Znam za to osobiście kilka takich przypadków, z czego jeden to bliska osoba znana mi od młodych lat, gdzie postawienie diagnozy zapoczątkowało wielką zmianę, ale nastąpiła ona w efekcie długiej pracy (zgłębianie wiedzy, szkolenia, terapia, leki). Z osoby, która była zakompleksiona, zahukana, w wiecznym poczuciu bycia niewystarczającym, z depresją - zmieniła się w pogodną, otwartą i świadomą swoich potrzeb dziewczynę. Tę zmianę zapoczątkowała diagnoza.
Ta osoba jest z Warszawy, napisz priv, jeśli nadal potrzebujesz, zapytam ją o namiar na specjalistę.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Zawodowiec

w Zdrowie

12piorunów

Zapomniałem w swoim pamiętniczku napisać o Mucunie.
Nie trzeba adoptować organizmu rzekomo. Przyjmuje ekstrakt i sama Mucuna nie działa na mnie zbytnio, ale to pewnie kwestia organizmu. Natomiast w połączeniu z Rhodiolą tworzy zgrany duet. Podkręca poziom dopaminy w mózgu, co jest pomocne przy

Od dzisiaj zaczynam zażywać żeń-szeń syberyjski - adaptacja rzekomo 14 dni, ale u mnie zazwyczaj trwa to dłużej. Poprawia energię i samopoczucie

GURU1piorunów

@Pocisk_Nuklearny Dawaj znać co dalej, bo fajny temat. Różeniec górski (Rhodiola) stosowałem kilka miesięcy i pomagał w zapamiętywaniu rzeczy, ogólnie lepszej pamięci, głównie krótkotrwałej. Zrobiłem sobie przerwę i w sumie zapomniałem do niego wrócić.

Żeń-szeń mam, co prawda nie syberyjski, a koreański (czyli niby ten "prawdziwy"), ale zapominałem stosować, więc leży prawie pełen xD Może zacznę brać to zobaczę czy działa i ciekawe jak różne/ zbieżne opinie będę miał z Twoimi 😉

Tak dopytam jeszcze, oprócz tych rzeczy z tego i poprzedniego posta bierzesz też leki typu metylofenidat?

Pokaż więcej komentarzy (4)