boogieLider
81piorunówChoć era serwisów streamingowych miała być końcem piractwa, zjawisko to przeżywa obecnie renesans. Rozdrobnienie rynku na kilkanaście różnych subskrypcji sprawiło, że użytkownicy coraz częściej wracają do nieoficjalnych źródeł, aby uzyskać dostęp do ulubionych treści w jednym miejscu. Dyskusja o piractwie nie jest już tylko czarno-biała i dotyka kwestii dostępności, cen oraz praw własności cyfrowej.
Argumenty „za” lub przyczyny zjawiska:
Dostępność treści:* Piractwo często pozwala na obejrzenie produkcji, które nie są dostępne w danym regionie ze względu na licencje geograficzne.
Ochrona dziedzictwa:* Wiele starych filmów i seriali znika z oficjalnych platform (tzw. content purge). Nieoficjalne archiwa bywają jedynym miejscem, gdzie można je jeszcze znaleźć.
Aspekt ekonomiczny:* Przy rosnących cenach wielu subskrypcji (Netflix, Disney+, HBO itp.), piractwo staje się darmową alternatywą dla osób o niższych dochodach.
Zagrożenia i straty:
Straty dla twórców:* Brak wpływów z biletów czy subskrypcji uderza nie tylko w wielkie studia, ale też w niszowych twórców i ekipy techniczne.
Bezpieczeństwo cyfrowe:* Korzystanie z serwisów z torrentami lub nielegalnym streamingiem naraża użytkowników na złośliwe oprogramowanie (wirusy, ransomware).
Jakość i stabilność:* Nieoficjalne źródła często oferują gorszą jakość obrazu, błędne napisy lub nagłe przerwy w działaniu serwisu.
#filmy #seriale #piractwo #torrenty #netflix #hbomax #disneyplus
Jaki jest Twój stosunek do piractwa filmów i seriali?
- Piracę bez wyrzutów sumienia (bo streaming jest za drogi/rozproszony).48%
- Piracę tylko wtedy, gdy filmu nie ma w legalnej ofercie.25%
- Kiedyś piraciłem, teraz korzystam tylko z VOD/kina.14%
- Nigdy nie piracę, to dla mnie kradzież.2%
- Chcę tylko zobaczyć wyniki.11%
540 głosów

Dam wam protip:
mubi.com i karta wirtualna na konto
Potem 30 trial dla kolegi i ta sama karta i macie na 30 dni darmowe mubi.
Mozna powtarzać w nieskończoność.
Pozdrawiam.
@boogie Kiedyś wyłącznie piraciłem, ale było to w latach dziewięćdziesiątych, gdy jedynym źródłem oprogramowania była giełda na Grzybowskiej. Później coraz mniej. Teraz już wcale.
Nie wynika to jednak z żadnej zmiany moralnej względem piracenia, a z faktu, że nie potrzebuję - mało oglądam filmów, na jakiś streaming mnie stać. Niewiele gram i jak zachcę, to też sobie kupię.
Ale nie mam do piractwa stosunku negatywnego.
Nie przepadam również, za rozważaniami w tym temacie odnoszącymi się do regulacji prawnych - te bowiem są zwykle odzwierciedleniem tego, jak świat normików próbuje okiełznać nieznane, zwykle z żałosnym skutkiem.
Problemów z tym jak interpretować piractwo jest bowiem cała masa - i prawo dotyczące własności intelektualnej jest miernym odbiciem bardzo zróżnicowanych stosunków zależności.
Prywatnie uważam, że cokolwiek jest dostępne publicznie, za wiedzą i zgodą twórcy, przestaje być tego twórcy wyłączną własnością. I o ile powinien on mieć prawo dochodzenia pożytków tam, gdzie z jego twórczości ktoś odniósł korzyść, to penalizacja jest kwestią dyskusyjną. Polskie prawo jest tutaj dosyć rozsądne (szokujące), choć oczywiście przepisy penalizujące są rozpieprzone normalnym zwyczajem polskiego prawodawcy na dwa akty. Ale samo prawo podchodzi stopniująco do tego zjawiska i penalizuje przede wszystkim uzyskiwanie dochodu z czyjejś własności, szczególnie na masową skalę. I to ma jakiś sens. Dalej to proteza i niuanse umykają, ale zasada nie jest zła.
Własność intelektualna nie jest absolutną z samej swojej istoty - i tak powinno pozostać.
















