Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#japonia

GURU

w Wiadomości Świat

6piorunów

Rodzice nie będą już mogli nazwać dziecka Kitty. Japonia wprowadza ograniczenia dotyczące ekscentrycznych imion

W ostatnich latach w Japonii wzrosła popularność nietypowych imion, które określane są tam mianem „kirakira” czyli „błyszczących”. Wśród młodych Japończyków spotkać można osoby o imionach Nike, Pikachu lub Pudding. Rząd Kraju Kwitnącej Wiśni postanowił ukrócić tę modę.

GURU

w Wiadomości Świat

17piorunów

Japonia chce zaoferować alternatywę dla Huawei w zarządzaniu światłowodami

Japonia dąży do zapewnienia państwom większej swobody wyboru sprzętu i systemów operacyjnych, wykorzystując popyt na alternatywy dla Huawei. Oferowanie operatorom dostępu do niedrogich produktów ogólnego przeznaczenia może obniżyć koszty tworzenia sieci telekomunikacyjnych. Dzisiaj

GURU

w Wiadomości Świat

8piorunów

Taku Etō przeprasza za żart o ryżu, który oburzył Japończyków

Minister Taku Etō w niedzielę powiedział, że dzięki darom od zwolenników nie musi kupować ryżu. Negatywna reakcje opinii publicznej na tę wypowiedź podkreśla problem gwałtownie rosnących cen żywności, z którymi mierzą się Japończycy. Japoński minister rolnictwa Taku Etō

Osobistość

w Hydepark

31piorunów

Otagi Nenbutsu-ji to świątynia buddyjska położona na zboczu wzgórza w dzielnicy Arashiyama w Kioto, Japonia. Znana jest z 1200 posągów arhantów, które pokrywają zbocze wokół terenu świątyni. Została pierwotnie założona przez cesarzową Shōtoku w okolicach dzielnicy Gion w Kioto w roku 766 roku n.e.

Fanatyk2piorunów

Archonty w buddyzmie? Myślałem że to gnostyckie demony czy coś tam

GURU

w Wiadomości Świat

3piorunów

Tak Polska prezentuje się w Osace. Relacja z Polsko-Japońskiego Forum Eksportowego

Japoński rynek kusi, ale nie wybacza błędów. O zaufanie klientów walczy się latami, a jeden fałszywy krok może zamknąć drzwi na zawsze. Podczas Polsko-Japońskiego Forum Eksportowego, zaprezentowano sześć kluczowych branż, które mają szansę zaistnieć na jednym z najbardziej

GURU

w Wiadomości Świat

12piorunów

Członkowie Yakuzy aresztowani, działali zbyt blisko biblioteki

W czasach świetności Yakuzy w latach 60. grupa działała na arenie międzynarodowej i według danych japońskiej Narodowej Agencji Policji liczyła ponad 184 000 członków. Członkowie drugiej co do wielkości japońskiej rodziny w ramach syndykatu przestępczości zorganizowanej naruszyli prawo

GURU

w Wiadomości Świat

7piorunów

Japonia szuka niezależności w oprogramowaniu

Jest oczywiście jeden aspekt, o którym nikt głośno nie mówi, ale trudno, aby w dzisiejszych czasach nie myślano nie tylko o ochronie przed atakami z Korei Północnej lub Chin, ale też działaniami amerykańskich służb. Rząd w Tokio chce zwiększyć bezpieczeństwo systemów

Gruba ryba

w Jedzenie

17piorunów

Na sobotnie śniadanie tradycyjne onigiri. W środku tuńczyk z majonezem. Ależ to jest proste i dobre! Pod warunkiem, że dobrze ugotuje się ryż. Ja gotuję jak na sushi, tylko po ugotowaniu nie dodaję zaprawy a sporo soli. Mniejsze dla dzieci, większe dla ojca.

Fanatyk0piorunów

Taki to pożyje. Ale zaraz, zaraz - jaki majonez?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Podróże

34piorunów

Bardzo fajnym patentem stymulującym turystykę w jest kolekcjonowanie pieczątek z różnych miejsc. Wg tego artykułu: https://en.m.wikipedia.org/wiki/Eki_stamp pieczątki "Eki Stamp" są dostępne głównie na stacjach kolejowych, ale podczas podróży widziałem je także w miejscach popularnych wśród turystów (świątynie, parki, wystawy i muzea).

Wzory na stęplach są śliczne. Przedstawiają obrazek związany z miejscem, w którym stacja do pieczątkowania się znajduje.

W sklepach z pamiątkami można zakupić notesy dedykowane zbierniu pieczątek. Bardzo żałuję, że dopiero pod koniec wyjazdu to odkryłem, bo pamiątka z wycieczki rewelacyjna. Jeśli się wybierasz w tamte strony, zdecydowanie polecam zakup notesu i kolekcjonowanie pieczątek.

W internecie są nawet mapki z lokalizacjami pieczątek. Zdjęcia poglądowe, znalezione w sieci

Gruba ryba1piorunów

Ja się przygotowałem i miałem notesik na pieczątki :grinning: Ale na stacjach to ich nie zauważyłem.

Tytan1piorunów

W grze "The Legend of Zelda - Spirit Tracks" na DSa, był taki side-quest ze zbieraniem pieczątek do notesu, korzystając z dotykowego ekranu przybijało się pieczątkę, chyba jedna z nielicznych znajdziek w grach którą chciało mi się robić.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Ciekawostki

131piorunów

W istnieje zwyczaj darowania uczniom KitKatów przed egzaminami jako talizmanów na szczęście.
Ich nazwa brzmi podobnie do japońskiego wyrażenia kitto katsu co znaczy „na pewno wygrasz” albo „na pewno się uda”, niosą więc ze sobą bardzo dobre życzenia.
Na pewno widzieliście w sieci różne dziwaczne japońskie smaki KitKatów, a jest ich kilkaset. Większość z nich to edycje limitowane, czasem związane z jakimś świętem, czy konkretnym regionem.

Na zdjęciu KitKat z wstążeczką - jeden z trzech, które przygotowałam dla mojej uczennicy z japońskiego, która dzisiaj zdaje egzamin ósmoklasisty z matematyki :grinning:

Mistrz4piorunów

@KatieWee Awww :yellow_heart:

Kompan0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Ciekawostki

20piorunów

Shiro Kasamatsu był japońskim grawerem i grafikiem, wyszkolonym w stylach drzeworytu Shin-Hanga (nowych wydruków) i Sōsaku-Hanga (wydruków kreatywnych). Kasamatsu urodził się w Tokio w 1898 (zmarł w 1991). W wieku 13 lat rozpoczął naukę pod okiem mistrza Kaburagi Kiyokata, który nadał mu pseudonim "Shiro", ktorego następnie używał do podpisywania prac. Łącznie wykonał około 230 drzeworytów.

Japońska sztuka drukowania przy użyciu bloków drzewnych mokuhanga (木版画), pierwotnie wynaleziona w Chinach, rozpowszechniła się w trakcie epoki Edo (1603–1868). Podstawowym wyróżnikiem techniki japońskiej jest używanie tuszy wodnych, które pozwalają na odzwierciedlenie żywych kolorów.

Sama technika jest niezywkle czasochłonna i z grubsza sklada się z trzech etapów - przygotowania pierwowzoru - matrycy na papierze i naklejenie papieru na blok drobnoziarnistego drzewa, najczęściej wiśni, następnie precyzyjne wycinanie kształtu w drewnie, a nastepnie pokrywanie tuszem i drukowanie na kartach papieru. Wykonanie skomplikowanego drzeworytu może zająć nawet kilkadziesiąt godzin.

Japońska szkoła wytworzyła wiele nurtów techniki skupiających się na prezentowaniu określonych motywów, styli, czy sposobów percepcji artysty.

Cena wydruków to zwykle kilka tysięcy dolarów, a rekord to 3,5 miliona USD zapłacone w 2024 roku na aukcji w Nowym Jorku.

Gruba ryba1piorunów

Są nadal osoby, które w dzisiejszych czasach podtrzymują tradycje drzeworytu. Dave Bull, Kanadyjczyk mieszkający w Japonii, prowadzi kanał na YT oraz streamuje swoją codzienną pracę na twitchu.
https://m.youtube.com/@seseragistudio

David BullTokyo-based woodblock printmaker David Bull has created a number of video presentations of his work, including a number of videos showing the complete process of making his prints. A highlight of the channel is the series of videos chronicling the production of prints in the Ukiyoe Heroes series - his collaboration with US-based illustrator Jed Henry. A great deal of the work for producing these videos is recently being assisted by the Patreon community: https://www.patreon.com/mokuhankan/ Thank you very much for your support! Dave streams three times a week from our Twitch account: https://www.twitch.tv/japaneseprintmakingYouTube

Fanatyk

w Orkiestry Szkolne

8piorunów

Kyoto Tachibana High School - BRASS EXPO 2025, 2025-05-11

Jednak nadal przerwa od Marszowego Maja - tym razem pomarańczowa siostra miała występ! Wczoraj wrzuciłem w innej społeczności #expoosaka nieprzypadkowo! Wiele z pawilonów narodowych wystawiających się na Expo 2025 w Osace, we współpracy z lokalnymi szkołami zaprezentowało odwiedzającym

Fenomen

w Podróże

74piorunów

Zobowiązałem się napisać jaki plan miałem na wyjazd do Japonii, więc oto jest proces planowania.

Nie wierzę, że komukolwiek będzie chciało się to czytać, ale jeśli ktoś wybiera się do Japonii, to może znajdzie tutaj kilka przydatnych wskazówek.

Zazwyczaj stosuję podejście bardziej w stylu yolo, ale tutaj było dużo rzeczy do zobaczenia, mało czasu, więc konieczne było prawidłowe zaplanowanie wyjazdu.

Termin

Tutaj nastąpiło już pierwsze niedopatrzenie, bowiem skupiłem się na jedynie dwóch aspektach - aby była dobra pogoda i aby zużyć jak najmniej urlopu. W maju jest tam ciepło oraz niewiele pada, dzięki długiemu weekendowi majowemu spalę mniej dni niż standardowo, a zatem jadę właśnie wtedy. Czemu tu miało miejsce niedopatrzenie? Ano dlatego, że nie sprawdziłem świąt państwowych w Japonii na ten termin. Okazało się (już po zakupie biletów i noclegów), że kiedy u nas majówka, to Japończycy mają taki jej swój odpowiednik - Golden Week. Złoty tydzień daje zapracowanym Japończykom trochę odpoczynku, bo 29 kwietnia oraz 5 maja mają dni wolne od pracy. Oznacza to tyle, że strategiczne atrakcje turystyczne będą dosyć zatłoczone, bo oprócz turystów zagranicznych, zwali się tam sporo lokalsów. Trudno, jakoś się to przeżyje. Czy były z tego jakieś trudności? Duże kolejki, ciężko znaleźć fajne miejsce w pociągu, tłumy w fotogenicznych miejscówkach.

Przelot

Lotów szukałem na skyscanner.pl - ale potem kupowałem na stronie oficjalnej przewoźnika. I tutaj mały pro-tip:

Jeśli pracujesz w firmie, gdzie są podróże służbowe samolotami, to koniecznie załóż sobie program lojalnościowy w jakiejś linii lotniczej i konsekwentnie używaj jednego przewoźnika. Nabić sobie w ten sposób można sporo punktów i potem uzyskać zniżki na bilety. Korporacje nie lubią latania tanimi liniami, więc w prosty sposób można sobie nastukać preferencyjne opcje u przewoźników typu KLM, Lufthansa czy Emirates.

Ja leciałem tym ostatnim, z przesiadką w Dubaju. 6h do Dubaju, potem 11h do Osaki.

Gdzie lecieć?

Głównym motywatorem wyjazdu do Japonii było odwiedzenie Expo w Osace. Pierwszy kontakt z wystawą miałem jakiś czas temu, kiedy miała miejsce w Dubaju. Poszedłem nie spodziewając się w sumie niczego, a zakochałem się bez pamięci. Padło postanowienie, że zaliczam wszystkie kolejne Expo. Osaka w ten sposób wskoczyła na listę do odwiedzenia.

Pozostałe miejsca wytypowałem swoim standardowym trybem, patrząc na artykuły typu "top 10 things to do in Japan" na stronach takich jak Tripadvisor, Viator, czasem też zaglądam na Atlas Obscura, bo czasami są tam interesujące podpowiedzi).

W ten sposób zidentyfikowałem miejsca do odwiedzenia: Osaka, Nara, Kioto, Tokio - a jak się uda to jeszcze fajnie zajrzeć pod górę Fuji.

Harmonogram

Zrobiłem sobie oldschoolowego Kanbana z karteczkami (zawsze chciałem zrobić sobie ściankę jak detektywi w filmach). Na ściance miałem zapisane różne miejsca do zobaczenia i pomysły do sprawdzenia, toteż na zdjęciu widać "wiza" lub "szczepienia". Wiza była niekonieczna (choć potrzebna była inna procedura), szczepień żadnych nie robiłem.

Plan wyjazdu wykrystalizował się następująco:

* Dzień 1: lądowanie około 17:15, przejazd do hotelu, łażenie po okolicy, może jakiś pub lub restauracja
* Dzień 2: budynek Umeda Sky, Zamek w Osace, Dotombori (dzielnica), Tsutenkaku (dzielnica)
* Dzień 3: jednodniowa wycieczka do miejscowości Nara
* Dzień 4: wystawa Expo 2025
* Dzień 5: wymeldowanie w Osace, przejazd do Kioto, szwędanie się po mieście
* Dzień 6: las bambusowy Arashiyama, Iwatayama Summit (góra z małpami)
* Dzień 7: kompleks świątynny Fusimi Inari oraz Kiyomizu Dera oraz stara dzielnica Sannezaka
* Dzień 8: wymeldowanie z Kioto, przejazd do Tokio, nadzieja na zobaczenie Fuji z pociągu
* Dzień 9: skrzyżowanie Shibuya Crossing, kompleks świątynny Meiji, Tokio Tower
* Dzień 10: dzielnica Asakusa wraz ze świątynią Senso-ji
* Dzień 11: Tokio Skytree, okolice pałacu cesarskiego
* Dzień 12: zakupy i wylot do Polski

Plan zakładał poruszanie się po miastach pociągami lub metrem i wyszło, że robiło się w ciągu dnia około 20k kroków.

Co było warto a co nie?

Krótka, subiektywna ocena poszczególnych atrakcji:

Osaka:

* Umeda Sky Building - 3/5 - wyjście na taras widokowy w wieżowcu - fajna rzecz, bo można spojrzeć z góry na miasto, sam budynek jest dość ciekawy, a kolejek dużych nie ma (a jak się potem okazało, to jest ważny czynnik)
* Zamek w Osace - 4/5 - nie wchodziłem do środka, oglądałem jedynie z zewnątrz. Dla mnie ciekawe, ale trzeba się nastawić, ze jest on dość odnowiony, więc nie ma zbyt intensywnego zapachu dawnej Japonii.
* Dotombori - 4/5 - dzielnica rodem z Blade Runnera, wiele neonów, sklepy i restauracje. Sporo ludu, przy punktach fotogenicznych trzeba się przedzierać przez mrowie ludzkich ciał.
* Tsutenkaku - 5/5 - inna dzielnica w takim stylu japońskim, rodem z mangi - dużo szyldów, kramy, knajpki - takie krupówki, warto bo fajny klimat
* Expo 2025 - 4/5 - obniżam ocenę jedynie przez dzikie tłumy oraz fakt, że padał tego dnia deszcz, przez co nie mogłem się oddać beztroskiemu obcowaniu z fajną architekturą. Jeśli ktoś planuje zwiedzanie dokładniejsze wraz z wchodzeniem do wielu pawilonów, to jeden dzień to może być za mało.

Nara - daję jako osobną miejscowość, ale była to jednodniowa wycieczka z Osaki:, dojechać można pociągiem w około 40min.

* Jelenie - 5/5 - Wielki park, w którym żyją sobie jelenie. Łażą po parku, podchodzą do ludzi. W sklepach można kupić specjalne krakersy, aby sobie pokarmić z ręki te zwierzaki. Super doświadczenie, jedno z fajniejszych!
* Punkt informacji turystycznej - 4/5 - mają tam małą wystawę, możliwość przymierzenia sobie tradycyjnego kimona za darmo, nauczenia się origami - no po prostu bardzo przyjemne miejsce.
* świątynia Todai-Ji oraz Kofuku-Ji - 5/5 - obie wg mnie warto. W każdej były kartki tłumaczące o co w danym budynku chodzi, komu jest poświęcony, kto tu jest najświętszy itp.
* destylatornia sake Kasugayama - 5.5 - degustacja 4 typów sake oraz spróbowanie lokalnych kiszonek - fajne doświadczenie, szczególnie jeśli chodzi o poznanie kilku rodzajów sake.

Kioto:

* las bambusowy Arashiyama - 4/5 - wiadomo, że następuje tu zderzenie "instagram vs. reality" - ale mimo to warto. Na wejściu do lasu jest ciasno i sporo ludu, warto przejść dalej, przez tory, las się tam dalej ciągnie i jest dużo luźniej i da się nawet zrobić zdjęcie, na którym nie widać innych ludzi. wejście za darmo
* Iwatayama Summit - 4/5 - wejście na górę, gdzie znajduje się sanktuarium dla małp. Na szczycie można kupić smaczki i karmić małpiszony przez kratę, co jest miłe, to takie interakcje ze zwierzętami zawsze są przyjemne. 45 minut chodzenia pod górę, aby dotrzeć na szczyt, wszystko chodnikiem lub schodami, więc sprzęt trekkingowy i butle z tlenem są zbędne. Wstęp płatny.
* miPig cafe - 2/5 - zwabił mnie szyld z kawiarnią, w której są małe świnie, z którymi można się pobawić. Małe świnie nie są zbyt przyjemne w dotyku oraz w szczególności w zapachu. Nie wiem czego się tam spodziewałem, ale znalazłem rozczarowanie :grinning:
* Fushimi-Inari - 5/5 - kompleks świątynny ze słynnymi, instagramowymi rzędami bram Torii. Przejście całej trasy może zająć 2-3h, dużo włażenia po schodach lub pod górę. Mega warto! Czuć sacrum miejsca, świetne doświadczenie. Na początku dużo ludzi, ale z czasem tłok się rozprasza. Nie warto za wszelką cenę na samym starcie zasadzać się na robienie zdjęć bramom Torii, bo dalej one nadal są, a ludzi zdecydowanie mniej, to i szansa na dobrą fotkę lepsza.
* Kiyomizu Dera - 4/5 - duża świątynia, można wejść do środka, a nawet w ramach modlitwy walnąć kijem w dzban, co wyda dźwięk gongu. Wstęp płatny.
* Sannezaka i Ninenzaka - 3/5 - zabytkowe dzielnice, które są wypełnione po brzegi ludźmi. Sklepy z pamiątkami, restauracje i kolejki do fotogenicznych spotów.
* świątynia Higashi Hongan-ji - 5/5 - wielka świątynia w centrum, można się załapać na ceremonię, bo tam ciągle je odprawiają - fajne, bo takie trochę mniej zatłoczone miejsce, więc jest nawet szansa na kontemplowanie w ciszy

Tokio:

* Fuji z pociągu się zobaczyć nie udało, bo było za chmurami, więc 1/5 :grinning:
* skrzyżowanie Shibuya Crossing - 2/5 - skrzyżowanie jak skrzyżowanie, nie jestem pewien czemu stało się znane, nie dopatruję się w nim niczego nadzwyczajnego, odwiedzone po drodze do świątyni
* świątynia Meiji-Shrine - 4/5 - jak dla mnie super, bo akurat trafiłem na koncert tradycyjnej muzyki klasztornej - więc jak się okazuje, czasem przybycie w Golden Week może zaprocentować czymś fajnym.
* Tokio Tower - 3/5 - wieża Eiffla w Tokio, sporo ludzi
* dzielnica Asakusa - 3/5 - sporo restauracji oraz kramów z pamiątkami, mega tłoczno
* świątynia Senso-Ji - 3/5 - jej odbiór jest utrudniony z uwagi na dzikie tłumu, gigantyczne kolejki i gwar
* Tokio Sky Tree - 2/5 - wieżowiec z tarasem widokowym na szczycie - makabryczne kolejki, spędziłem tam chyba z 3h, z czego spacer po tarasie to było może z 20min - reszta to stanie w kolejkach po odbiór biletu, do wejścia, wind i potem do wyjścia - odradzam, nie warto tracić czasu
* pałac cesarski - 2/5 - nie weszliśmy do środka, bo aby tam wejść, trzeba sobie ogarnąć wycieczkę zorganizowaną i ponoć nie jest to łatwe. Z zewnątrz niewiele można zobaczyć, bo nie dopuszczają dalej niż zewnętrzne mury

Czego nie zobaczyłem, a chciałbym:

* TeamLabs Planets - wystawa multimedialna, za późno się zorientowałem by zarezerwować, nie było już miejsc
* Sumo - chciałem pójść na zawody Sumo, ale akurat w terminie, kiedy tam byłem, to meczów żadnych nie było, są niby takie pokazy dla turystów, organizowane przez knajpy, ale nie udało mi się tego nigdzie wcisnąć
* Góra Fuji - przejeżdżałem obok pociągiem, była za chmurami, potem nie miałem tyle czasu, by zrobić całodniową wycieczkę (a tyle trzeba na to przeznaczyć)

Przejazdy na miejscu:

Postawiłem na przemieszczanie się pociągami i metrem. "Duże" przejazdy planowałem zarezerwować z wyprzedzeniem, ale japońskie strony www nie są łatwe w obsłudze albo po prostu się nie da na nich kupić biletów, więc stanęło na zakupie ich w automatach na dworcach.

Przejazdy:

* Osaka >> Nara >> Osaka - jazda tak jak metrem, więc kupuje się bilet w automacie, wsiada do pociągu i to cała filozofia
* Osaka >> Kioto - kusi użycie szybkiej kolei Shinkansen, ale nie warto. Z Osaki najlepiej dostać się zwykłym pociągiem Hankyu Kyoto Line - i jedzie się 20min dłużej niż bullet trainem.
* Kioto >> Tokio - tutaj zdecydowałem się na Shinkansen, bo chciałem koniecznie się nim przejechać. Bilet kosztował około 380zł, jest to odległość około 470km. Bilet na Shinkansena także kupuje się w automacie, ale da się także w kasie. Nie ma potrzeby bookowania tego z dużym wyprzedzeniem, te pociągi odjeżdżają co kilka minut, więc miejsce powinno się zawsze znaleźć.

Istnieje coś takiego jak JR Pass - karta na wielokrotne przejazdy koleją, ale jak liczyłem, to kompletnie się nie kalkulowało.

Trzeba uważać na nazwę przewoźnika. Google nonszalancko podpowiada czasem trasy, które zakładają przesiadkę np. z metra na kolej JR - a to już inna firma i trzeba nowe bilety kupić. Zdarza się, że jest 3 lub więcej przewoźników w jednym mieście, więc warto zachować czujność.

Ceny

Naczytałem się, że jest drogo, a wcale tego nie odczułem. Może to w Polsce zrobiło się tak drogo, że już nie czuć tej rożnicy za granicą? :grinning:

Przykładowe ceny:

* kanapki gotowce w sieci 7eleven - około 10zł - w pełni zjadliwe, nawet smaczne
* ramen w tańszej restauracji - 30-40zł
* tonkatsu (ichniejszy schabowy w restauracji) - 70zł od osoby
* sushi z taśmociągiem - 70zł za posiedzenie 2 osób
* susji w dużej jadłodajni (Kura Sushi w Tokio) - 35zł za dwie osoby
* stek Wagyu - lepsza restauracja, stek Wagyu ribeye, stek Wagyu polędwica, do tego wino, piwo, dodatki - 880zł za dwie osoby
* steki Kobe - nie jadłem, bo mnie cena przerażała, 2600zł za stek (100k jenów)
* buty (raczej z tych tańszych, w sklepie typu CCC): 285zł
* bilet dzienny na metro: 16zł
* bilet jednorazowy na krótki dystans: 4zł

Niestety nie wszędzie da się płacić kartą. A co gorsza, w miejscach w których wydaje się, że powinno to być oczywiste, to się nie da. Gdzie się nie dało płacić kartą: automaty do zakupu biletów, niektóre kasy przy atrakcjach turystycznych, niektóre stanowiska street food, niektóre sklepy. Trzeba zatem się przygotować na wybranie kasy z bankomatu, a więc dobrze jest mieć ze sobą fizyczną kartę. Jeśli już da się płacić kartą, to przeważnie zbliżeniowo jest to możliwe.

Telekomunikacja

Warto zakupić sobie eSim - korzystaliśmy z tego dostępnego w Revolut. Działał dobrze.
W wielu miejscach jest darmowe wifi, często wymaga podania maila i rejestracji.

Dorzucam mapki oraz mój analogowy kanban.

Kompan0piorunów

O Dzięki, przyda się. Lecę z małolatą za 3 tyg.

Twórca0piorunów

@Nirvash Nie wiem ile ma lat, ale fajną zabawą jest Kura Sushi. To raczej low-end, taki fast food, ale całkowicie zautomatyzowany. Check-in na ekranie, z karteczką do stolika, potem zamawiasz na tablecie, a dania przylatują taśmociągiem, muzyczka informuje o przybyciu. Dla młodziaków fajna zabawa.

Do tego salony z masą automatów do gier i losowaniem małych zabawek, pełno sklepików z figurkami. Nie moja bajka, ale dla młodych fun. No i sklepy z modą dla nastolatków - trochę odjazd peronu :grinning:

Sum2piorunów

Dziesięć lat temu podczas dwutygodniowego pobytu w Japonii spędziłam w Tokio całe cztery dni i wystarczy mi na całe życie. Za to, jak wspomniał @DonMarudo , w Kioto można by nawet żyć i mieszkać, to miasto jest niesamowicie piękne ❤️

Pokaż więcej komentarzy (11)