Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Lider

w Książki

31piorunów

1016 + 1 = 1017

Tytuł: Żony ze Stepford

Autor: Ora Levin

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 192

Ocena: 5/10

Są książki, których wpływ na literaturę i popkulturę jest znacznie większy niż przyjemność płynąca z ich lektury. Dla mnie Żony ze Stepford są właśnie takim przypadkiem. Doskonale rozumiem, dlaczego ta powieść stała się klasyką i dlaczego do dziś funkcjonuje określenie „żona ze Stepford”. Problem w tym, że sama historia nie porwała mnie tak, jak się spodziewałem.

Fabuła rozpoczyna się, gdy Joanna Eberhart wraz z mężem i dziećmi przeprowadza się z Nowego Jorku do idealnego, spokojnego miasteczka Stepford. Wszystko wydaje się wręcz zbyt doskonałe - zadbane domy, piękne ogrody i niezwykle uprzejmi mieszkańcy. Bardzo szybko Joanna zaczyna jednak zauważać coś niepokojącego. Wszystkie kobiety w Stepford są niemal identyczne. Perfekcyjnie ubrane, zawsze uśmiechnięte, bez reszty oddane sprzątaniu, gotowaniu i uszczęśliwianiu swoich mężów. Co gorsza, nawet kobiety, które początkowo wydawały się normalne, po pewnym czasie przechodzą dziwną przemianę. Joanna próbuje odkryć, co naprawdę dzieje się w Stepford, zanim będzie za późno.

Najbardziej podobał mi się sam pomysł. Levin stworzył historię, która jest jednocześnie thrillerem, horrorem science fiction i satyrą na role społeczne oraz małżeństwo. Dzisiaj ten motyw wydaje się znajomy, ale trzeba pamiętać, że książka powstała w 1972 roku i była jedną z pierwszych, które tak otwarcie poruszały temat uprzedmiotowienia kobiet i lęku przed utratą własnej tożsamości. Nie bez powodu „żona ze Stepford” weszła na stałe do języka jako określenie kobiety idealnej... aż do przesady.

Miałem też bardzo ciekawe skojarzenie z sagą Blackwater Michaela McDowella. Oczywiście są to zupełnie inne historie, ale w obu przypadkach ogromną rolę odgrywa atmosfera małego miasteczka, pod którego spokojną powierzchnią kryje się coś bardzo niepokojącego. Bohaterka trafia do zamkniętej społeczności, gdzie wszyscy zachowują się tak, jakby znali sekret, którego ona jeszcze nie odkryła. To właśnie ten powolny narastający niepokój najbardziej przypominał mi pierwsze tomy Blackwater.

Niestety sama lektura nie dostarczyła mi tylu emocji, ile obiecywał pomysł. Książka jest bardzo krótka i przez to wiele wątków rozwija się zbyt szybko, albo po łebkach. Bohaterowie pozostają dość jednowymiarowi, a napięcie, choć obecne, nie osiąga poziomu, którego oczekiwałem. Współczesny czytelnik może też dość szybko domyślić się, dokąd zmierza cała historia, bo przez ponad pięćdziesiąt lat motyw Stepford był wielokrotnie kopiowany, rozwijany, ekranizowany i reinterpretowany.

Ostatecznie bardziej doceniam Żony ze Stepford za ich znaczenie dla gatunku niż za samą historię. To książka, bez której prawdopodobnie nie powstałoby wiele późniejszych thrillerów i horrorów psychologicznych, ale jako samodzielna lektura pozostawiła mnie ze sporym niedosytem.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba2piorunów

@WujekAlien pamiętam, ze kiedy miałem naście lat to mi się bardzo podobał pomysł tej książki. No ale to były czasy gdy wciągałem dużo tanich, kieszonkowych wydań z serii Amber Horror, których pełno było w osiedlowej bibliotece.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

16piorunów

1015 + 1 = 1016

Tytuł: Rozbłyski ciemności

Autor: Andrzej Pupin

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Format: audiobook

Liczba stron: 451

Ocena: 8/10

Po całkiem udanym pierwszym tomie miałem nadzieję, że Andrzej Pupin pójdzie w stronę rozwijania stworzonego świata, zamiast jedynie powtarzać sprawdzony schemat. I dokładnie to zrobił. Rozbłyski ciemności są dla mnie wyraźnie lepszą książką od Szeptów ciemności. Nadal dostajemy mieszankę kryminału, fantasy i weird fiction, ale tym razem autor znacznie śmielej odsłania karty i pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć zarówno głównego bohatera, jak i naturę samej Ciemności.

Jerzy coraz mocniej odnajduje się w świecie, o którego istnieniu jeszcze niedawno nie miał pojęcia. Wiemy już więcej o jego przeszłości, o zasadach rządzących nadnaturalną rzeczywistością i o tym, czym właściwie jest Ciemność. Paradoksalnie jednak wraz z kolejnymi odpowiedziami pojawiają się nowe pytania.

Najbardziej intrygujący pozostaje wątek kobiet z otoczenia Jerzego. Po wydarzeniach z pierwszego tomu znów dochodzi do tajemniczego zniknięcia - tym razem przepada Barbara, jego bogata wspólniczka z agencji detektywistycznej. Problem staje się jeszcze bardziej osobisty, gdy znika również adoptowana przez nią dziewczynka, Zofia, którą Jerzy miał się opiekować podczas nieobecności Barbary. Od tego momentu śledztwo przestaje być jedynie kolejną sprawą detektywistyczną. Staje się czymś znacznie bardziej osobistym.

Bardzo podobało mi się połączenie dwóch pozornie niezależnych historii. Z jednej strony Jerzy prowadzi zawodowe śledztwo, z drugiej desperacko próbuje odnaleźć Zofię, z trzeciej dalej pamięta o ukochanej Wandzie, którą utracił w 1 tomie. Oczywiście czytelnik przeczuwa, że oba wątki muszą się w końcu połączyć, ale autor robi to w sposób naturalny i satysfakcjonujący. Dzięki temu książka ani przez chwilę nie sprawia wrażenia dwóch historii zszytych na siłę.

Świetnie wypada również fragment rozgrywający się na więziennej farmie. Jerzy, działając pod przykrywką strażnika, próbuje od środka zrozumieć, co naprawdę dzieje się w tym miejscu. To jedna z najciekawszych części książki, a zarazem największa. Czego się kompletnie nie spodziewałem, gdy się zaczynała. Zamiast klasycznego śledztwa dostajemy infiltrację zamkniętego środowiska, w którym nie wiadomo, komu można zaufać, a atmosfera z każdą kolejną stroną robi się coraz bardziej niepokojąca.

To właśnie klimat pozostaje największym atutem serii. Nadal miałem skojarzenia z Materią Primą Adama Przechrzty - światem, w którym magia i nadprzyrodzone zjawiska funkcjonują tuż obok codzienności, choć większość ludzi nie ma o nich pojęcia. Mam jednak wrażenie, że Pupin coraz śmielej buduje własną tożsamość i nie ogranicza się już tylko do samego motywu przenikania dwóch światów.

Najbardziej cieszy mnie to, że drugi tom rozwija praktycznie każdy element pierwszego. Bohater jest ciekawszy, nie jest taką sierotą, świat jest bardziej rozbudowany, Ciemność staje się bardziej zrozumiała, a sama intryga ma większy rozmach. Jednocześnie autor zachowuje wystarczająco dużo tajemnic, by po zakończeniu lektury od razu chcieć sięgnąć po kolejny tom. Więc mój plan z wciągnięciem całej trylogii w wekeend pasuje tu jak ulał.

Na minus - świat astralny, sam zamysł super, każdy bohater ma reprezentację w tym świecie i jest to nietypowe/zmodyfikowane stworzenie. Wszyscy po za Jerzym zdają się mieć zwierzątko lądowe albo morski, a on ma Anioła (dlaczego?). Ale to nie jest jedyny zgrzyt, bo Jerzy wchodzi w postać astralną od czasu do czasu i nie do końca ma to uzasadnienie. Gdy prowadzi śledztwo i szuka tropów, to ten przypadek użycia jest ok, ale niewiele później wie, że na więzienie robią rajd sowieci i wtedy jakby zapomina o tej umiejętności. Choć sama walka z nimi jest świetna i mega mi się podobała.

"Rozbłyski ciemności" to przykład kontynuacji, która robi dokładnie to, czego oczekuję od drugiego tomu serii - nie powiela pierwszej części, tylko rozwija jej najmocniejsze elementy. Dzięki temu bawiłem się jeszcze lepiej niż przy "Szeptach ciemności", a świat i Jerzy dali się polubić jeszcze bardziej.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Dyskusje

29piorunów

1014 + 1 = 1015

Tytuł: 451° Fahrenheita

Autor: Ray Bradbury

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

ISBN: 9788374809221

Liczba stron: 176

Ocena: 7/10

A TY CO PO SOBIE POZOSTAWISZ?

Na to pytanie główny bohater powieści 451° Fahrenheita odpowiada "popiół" i właśnie w tej odpowiedzi tkwi wg mnie sedno tej krótkiej historii. Cała historia toczy się wokół ratowania zasobów umysłowych, które są zawarte w książkach zakazanych przez rząd. Ale to nie próba pokazania reżimu jest istotna, a to jak człowiek wpływa na otaczający nas świat co po sobie pozostawi i czy śmierć takiego człowieka jak kolwiek będzie odczuwalna dla tych co pozostają.

Autor porównał to do dotknięcia - każdy czyn który wykonujemy ma sens bo ktoś to zapamięta i ktoś zacznie działać pod jego wpływem. Takim dotknięcie są między innymi książki, czytając je często mamy refleksje i zmienia się sposób myślenia, który utrwala się tym bardziej im bardziej o niej myślimy. Jeden z efektów tego dotknięcia była poezja przeczytana przez bohatera koleżankom swojej żony. Mimo, że słuchaczek było kilka tylko jedna zalała się łzami i jej nastrój zupełnie się zmienił pod wpływem tego co słuchała, to też pokazuje, że ten dotyk nie działa tak samo na wszystkich i czasem trzeba długo szukać żeby poczuć coś co będzie oddziaływać na odbiorcę w specyficzny sposób.

Tak też robi i główny bohater który mimowolnie stał się nośnikiem fragmentów książki, która przeczytał i przeszedł przemianę od tego co zostawia po sobie jedynie popioły w tego który niesie wiedze.

W zasadzie myślę, że książki są tylko symbolem bo bardziej chodzi tu o to czy to co po sobie zostawimy przetrwa i będzie dotykać innych ludzi tak żeby nasz żywot nie był taki bezsensowny i jakkolwiek mieć wpływ na rozwój przyszłego pokolenia naszego gatunku, który może w końcu nauczy się nie zostawiać po sobie zgliszczy. Można tu przytoczyć przykład biblioteki Aleksandryjskiej, ile wiedzy w niej spłonęło i jak bardzo nasza cywilizacja zatrzymała bądź nawet cofnęła się w rozwoju pozbawiać się tak cennej bazy danych, które być może już nigdy nie zostaną ponownie odkryte.

Moim zdaniem można się tam również doszukiwać snobistycznych wniosków, że książki tracą na jakości że ludzie teraz tylko by tiktoka oglądali i że mimo że została ta powieść wydane parę dekad temu to jest dalej aktualna, ale nie sądzę by tak prosty przekaz był tym głównym o którym autor chciał powiedzieć, a przynajmniej dla mnie to był marginalny element tej historii.

Podsumowując polecam, aczkolwiek książka jest napisana w dość chaotycznym stylu, której fragmenty niekiedy zakrawają o bycie strumieniem świadomości. Ale ma w sobie coś co sprawia, że jest niepowtarzalna i na pewno pobudza do myślenia niezależnie od tego jakie wnioski się z niej wyciągnie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU1piorunów

Została jedna strona pożarowi wydarta 451 stopni Fahrenheita
Jedna, przypadkowa, nadpalona kartka 451 stopni Fahrenheita

Jeszcze kilka stopni i opuscisz piwnice normickiego sf.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

1014 + 1 = 1015

Tytuł: Z mgły zrodzony

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

ISBN: 9788374805537

Liczba stron: 689

Ocena: 7/10

Bardzo dobre fantasy dla kogoś takiego jak ja, kto nie ma lęki przed tym gatunkiem przed zbyt dużą ilością nazw własnych, za bardzo pokręconą fabułą, zbyt dużą ilością bohaterów. Tutaj mamy stosunkowo prosta fabułę, bardzo przyjemnie to wszystko jest napisane co tylko zwiększa przyjemność z czytania. Świat przedstawiony jest klimatyczny, czytając o Ostatnim Imperatorze czuje się jego wielkość wylewającą się z kartek. Podobał mi się tu też system magii oparty na metalach co trochę sprawiało wrażenie, że ta magia jest bardziej przyziemna i przypadło mi to do gustu. No i główna bohaterka, którą bardzo polubiłem, charakterna, nie dająca sobie w kaszkę dmuchać, bardzo lubiłem z nią "spędzać czas" czytając 😉

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider4piorunów

@kopytakonia spermisz do... Kurde była taka nijaka, że aż imienia zapomniałem xD

Dla mnie to był taki średniaczek mocny- czytałem tylko dlatego bo zacząłem od archiwum burzowego światła i dam ci radę. Jak kolejna część nie podejdzie po kilkudziesięciu stronach to się nie męcz bo to było takie gówno jakiego w życiu dawno nie czytałem.

Od razu skacz do Archiwum burzowego światła bo tam Sanderson trochę pracował nad stylem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kompan

w Książki

19piorunów

1013 + 1 = 1014

Tytuł: Czarna Madonna

Autor: Remigiusz Mróz

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Format: audiobook

Liczba stron: 460

Ocena: 3/10

Po opiniach spodziewałem się książki która albo mnie zachwyci, albo kompletnie odrzuci. Niestety trafiłem do tej drugiej grupy. Najbardziej szkoda mi zmarnowanego potencjału. Początek był na tyle dobry, że naprawdę liczyłem na mocny horrorowy thriller z klimatem. Zamiast tego dostałem historię, która z każdym rozdziałem coraz bardziej się rozjeżdżała. Po skończeniu nie czułem ani satysfakcji, ani zaskoczenia. Po prostu ulgę, że to już koniec - nie polecam.

Fenomen

w Hydepark

19piorunów

1012 + 1 = 1013

Tytuł: Samolubny gen

Autor: Richard Dawkins

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Prószynski i S-ka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 493

Ocena: 8/10

Autora nie muszę przedstawiać, książka wydaje mi się również jest znana większości znać. Popularnonaukowe opracowanie dotyczące zagadnienia ewolucji. Książka doczekała się kilku wznowień, moje wydanie to tłumaczenie wersji z 2006 roku, polskie tłumaczenie ukazało się w 2024. Widziałem, że Prószynski i S-ka wcześniej wydał tę książkę, ale nie sprawdzałem, z jakiego roku to wydanie.

„Samolubny gen” to termin wyrażający hipotezę przyjmującej jednostkę doboru naturalnego jako gen. Sam przymiotnik „samolubny” wzbudził nieco zamieszania, stanowi wyłącznie metaforyczne opisanie sposobu działania. Właśnie na łamach tej książki Dawkins wprowadził do naszego słownika pojęcie memu, jednostki informacji kulturowej, przypominającego gen, stanowiący jednostkę ewolucji biologicznej.

Książka jest dobre napisania, Dawkins ma talent popularyzatorski. Lepiej się czytało „Samolubny gen” niż „Boga urojonego”, który chyba został napisany wyłącznie dla prowokacji.

który choć był bardzo bliski mojemu poczuciu humoru i zachwycał mnie erudycją, to jednak celowo wzbudzał kontrowersje, a Dawkins wychodził na zarozumiałego dupka nierozumiejącego specyfiki religii pod kątem społecznym. Zdecydowanie bardziej wolę go jako w miarę stonowanego ewolucjonistę w „Samolubnym genie”.

Nie będę ukrywać, że jako laik w świecie nauki wiele rzeczy mogło mi umknąć po lekturze, ale mam najnowsze polskie wydanie na własność, więc w wolnych chwilach będę mógł sobie wracać do książki i odświeżać wiedzę.

Prywatny licznik: 23/50

Gruba ryba1piorunów

@BapitanKomba Z trgo Co Wiem książka już jest naukowo nieaktualna.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Książki

22piorunów

1011 + 1 = 1012

Tytuł: Byłam schizofreniczką

Autor: Barbara Rosiek

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Format: ebook

Liczba stron: 76

Ocena: 5/10

Wymęczyła mnie ta książka. Czyta się ciężko, taki strumień świadomości. In plus jest to, że pozwala zajrzeć co pod kopułą siedzi osobom chorym.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kompan

w Książki

21piorunów

1010 + 1 = 1011

Tytuł: Nic mnie nie złamie. Zapanuj nad swoim umysłem i pokonaj przeciwności losu

Autor: David Goggins

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Galaktyka

Format: ebook

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

Moja pierwsza przeczytana książka po wręcz ogromnej przerwie. Mam wrażenie, że wiele osób poleca tę książkę jako poradnik, a ja zdecydowanie bardziej odebrałem ją jako historię życia. I właśnie wtedy działa najlepiej. Nie dlatego, że Goggins mówi, co robić, ale dlatego, że pokazuje, jak sam dochodził do swoich wniosków. Rozumiem, dlaczego ma tylu fanów. Sam kilka razy złapałem się na tym, że po skończonym rozdziale miałem ochotę wstać z łóżka i w końcu zrobić coś, co od dawna odkładałem. Jednocześnie nie do końca kupuję całą filozofię Gogginsa. Momentami wygląda to tak, jakby jedyną drogą do rozwoju było ciągłe ekstremalne przekraczanie granic i życie w permanentnym cierpieniu. To do mnie nie trafia. Wolę wyciągnąć z tej historii to, co pasuje do mojego życia, a resztę zostawić i nie szukać podwójnego i potrójnego dna byleby tylko uszlachetniać się cierpieniem i bólem w dążeniu do spełnienia marzeń. Dlatego zatrzymuję się na 7/10.

Sum

w Książki

15piorunów

1009 + 1 = 1010

Tytuł: W cieniu drzewa granatu

Autor: Tariq Ali

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Lambook

Format: audiobook

ISBN: 9788363531102

Liczba stron: 328

Ocena: 4/10

Pierwszy tom Kwintetu muzułmańskiego.

Andaluzja, koniec XV wieku. Mimo, iż po zdobyciu Grenady i zakończeniu rekonkwisty królowie Hiszpanii zobowiązali się do poszanowania praw innowierców, w kraju narasta dyskryminacja wobec muzułmanów i Żydów. W obliczu upadku eklektycznego porządku społecznego dawnego Emiratu Grenady, członkowie klanu Al-Hudajdl i ich sąsiedzi są zmuszeni do wyraźnego opowiedzenia się między starą wiarą a coraz mocniej narzucanym przez nowe władze chrześcijaństwem.

Mogłoby się wydawać, że temat upadku starego porządku i burzliwego wykuwania się nowego to literacki samograj. Niestety, nie tym razem. Chociaż oficjalny opis książki sugeruje pełną dramatyzmu historię, ostatecznie czytelnik otrzymuje nieciekawą i zdecydowanie przegadaną sagę rodzinną, zbliżoną bardziej do tureckich telenowel, niż serii w rodzaju Stulecia Winnych. Dramatyczne wydarzenia następują dopiero pod sam koniec książki. W powieści niemal całkowicie brak również obiecywanego egzotycznego klimatu post-arabskiej Andaluzji i tu znów zmarnowany potencjał, sam bogato wykreowany świat przedstawiony (taki, który zachwycałby bogactwem detali, a nie opierał się na 2-3 wątkach i może z 3 wzmiankach związanych z elementami konkretnej kultury) mógłby znacznie podnieść wartość owej książki.

Dam autorowi jeszcze jedną szansę z napisaną wiele lat później Księgą Saladyna. Jeśli ona też będzie takim pierdololo, to zakończę przygodę z Kwintetem.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

19piorunów

1008 + 1 = 1009

Tytuł: Szepty Ciemności

Autor: Andrzej Pupin

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788367949385

Liczba stron: 414

Ocena: 7/10

Szepty ciemności to książka, która bardzo szybko skojarzyła mi się z pierwszym tomem Materia Prima - „Adeptem” Adama Przechrzty. Nie dlatego, że autor kopiuje jego pomysły, ale dlatego, że ponownie trafiamy do świata, w którym pozornie zwyczajna rzeczywistość zaczyna przeciekać czymś nadnaturalnym. Granica między tym, co racjonalne, a tym, co niewytłumaczalne, staje się coraz cieńsza, a bohaterowie muszą nauczyć się funkcjonować w świecie, który okazuje się znacznie bardziej skomplikowany, niż przypuszczali.

Fabuła koncentruje się wokół tajemniczych zjawisk i zaginięć, które początkowo wydają się odosobnionymi przypadkami. Z czasem jednak bohater odkrywa, że za nimi kryje się znacznie większa i mroczniejsza układanka. To historia o świecie, do którego przenikają siły niepasujące do naszego wyobrażenia rzeczywistości – mroczne, trudne do zrozumienia i rządzące się własnymi zasadami. Śledztwo stopniowo odsłania kolejne elementy tej układanki, a wraz z nimi rośnie poczucie zagrożenia i zezwierzęcenia podejrzanych.

Najbardziej podobał mi się właśnie klimat. Lubię książki, w których współczesny świat zderza się z czymś niewytłumaczalnym, ale autor nie odkrywa wszystkich kart od razu. Tajemnica jest tutaj odpowiednio dawkowana, dzięki czemu czytelnik razem z bohaterem próbuje zrozumieć, jakie reguły rządzą tym nowym światem. To daje bardzo przyjemne uczucie odkrywania kolejnych warstw historii.

Nie sposób było mi nie porównywać tej książki do „Adepta”. Jeśli tam najbardziej podobało mi się stopniowe poznawanie magicznego świata funkcjonującego tuż obok naszego, to Szepty ciemności wywołały bardzo podobne odczucia. Oczywiście oba cykle idą w innych kierunkach, ale sam pomysł przenikania nadprzyrodzonych zjawisk do codzienności bardzo trafia w mój gust.

Mam jednak wrażenie, że autor nie wykorzystał jeszcze pełnego potencjału stworzonego uniwersum. Są momenty, w których chciałbym dowiedzieć się więcej o zasadach rządzących tym światem i głębiej poznać jego historię. To jeden z tych przypadków, gdy książka bardziej zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy, niż daje pełną satysfakcję jako samodzielna opowieść.

Mimo to bawiłem się naprawdę dobrze. To udane połączenie thrillera, urban fantasy i horroru, z odpowiednią dawką tajemnicy oraz świata, który powoli odsłania swoje sekrety. Jeśli ktoś lubi historie, w których pod powierzchnią codzienności kryje się coś znacznie mroczniejszego, Szepty ciemności powinny przypaść mu do gustu.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

1007 + 1 = 1008

Tytuł: 451° Fahrenheita

Autor: Ray Bradbury

Tłumacz: Wojciech Szypuła

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

ISBN: 9788374809221

Liczba stron: 176

Ocena: 8/10

Wizja świata, w którym palone są książki, jest przerażająca. Przypomnijmy sobie chociażby pożar biblioteki Aleksandryjskiej - trudno jednoznacznie stwierdzić, jak duży był to cios dla wiedzy. Chociaż pewnie niektórzy złośliwi mogliby powiedzieć, że utrata dzieł pokroju „Pięćdziesięciu twarzy Greya” raczej by nie zabolała, gdy tymczasem „wartościowe” książki zostałyby zapamiętane tak, jak to dzieje się właśnie w „451 stopniach Fahrenheita”. A później, w czasach bardziej sprzyjających, mniej lub bardziej wiernie odtworzone.

W wielu recenzjach widziałem stwierdzenia, że powieść Bradbury’ego jest aktualna, jakby czytali o współczesności. Zacząłem się zastanawiać, czy rzeczywiście jest aż tak źle?

Jest takie powiedzonko, że póki nie było Internetu, tylko rodzina wiedziała, żeś debil. I coś w tym zdecydowanie jest, że wraz z rozpowszechnieniem się dostępu do Internetu jego jakość spadła. Dziś każdy może się wypowiedzieć na dowolny temat, nieważne, czy się zna czy nie. Im więcej osób, tym większa szansa, że trafi się na kogoś wyróżniającego się w mniej lub bardziej negatywny sposób. Czy to oznacza, że jest coraz gorzej? Moim zdaniem nie – było tak zawsze, tylko obecnie jest to po prostu bardziej widoczne.

Na przykład taka ponoć zanikająca zdolność do autorefleksji. Można to zauważyć nie tylko w przypadku wiecznie krytykowanej młodzieży (krytykowano moje pokolenie, tak samo kolejne po moim), ale także w przypadku osób starszych, w wieku naszych rodziców czy dziadków.

Poza tym przy narzekaniu na młodzież warto się zastanowić, kto tę młodzież wychowuje. ; )

Sama powieść została stylistycznie kiepsko napisana. Skłaniam się do stwierdzenia, że przemiana głównego bohatera nastąpiła zbyt szybko, jednocześnie zastanawiam się, czy w przypadku osoby skłonnej do przemyśleń, do autorefleksji, nie wystarczy nomen omen punkt zapalny, by uruchomić potrzebne procesy myślowe?

Stąd końcowa wysoka ocena. Powieść zachęca do przemyśleń, a to w literaturze cenię najbardziej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk Widzę, że nie tylko ja mam problem z tą książką. Pomysł był dobry, ale styl kuleje, a samo poprowadzenie historii bardzo leży. Nie zgodzę się jednak z uwagą internautów, że książka jest teraz tak aktualna i cieszę się, że zwróciłeś uwagę na pomylenie rzekomego nowego problemu z niedostrzeżeniem, że nowością stała się skala i łatwość, jaką dzisiaj można produkować pulpę. Całe te gadanie o spadku jakości to wyjątkowo snobistyczne stwierdzenie osób myślących, że są tacy elitarni, bo oni czytają, podczas gdy cała tłuszcza spożywa tylko tiktoki. No 25 lat temu ta „tłuszcza” nie wybierała książek tylko „Disco relax” i „Zbuntowanego anioła”, 50 lat siedziała przed telewizorem zmęczona po sześciodniowej harówce w hucie, a 75 lat temu nie mieli głowy do czytania, gdy trzeba było szukać jedzenia w kraju ogarniętym wojną (rzecz jasną w USA byłyby inne problemy, ale chodzi mi wyłącznie o mechanizm). Książki nie spłoną, zawsze ta mniejszość interesująca się kulturą będzie je trzymać. Tylko ta mniejszość dzisiaj wybałuszyła oczy, bo wcześniej siedziała w swoich bańkach, a kontakt z „nieokrzesanym chamem” miała ograniczony, gdy ta domagała się od niej jakiejś usługi.

Osobistość

w Hydepark

15piorunów

1006 + 1 = 1007

Tytuł: Basior

Autor: Piotr Kościelny

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: audiobook

ISBN: 9788384302934

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10

Pa Kościelny kontynuuje serial o komisarzu Sikorze. Pewne wątki się zamykają, pewne otwierają, a jeszcze inne się rozwijają i nie są rozwiązane na koniec książki. Znów są główne wątki, różne poboczne sprawy rozwiązywane na szybko, generalnie nie jest źle, oprócz wspomnianego robienia z książek telenoweli. Trochę to drażni, przynajmniej mnie.

Licznik prywatny: 35/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

1005 + 1 = 1006

Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Weir

Kategoria: science fiction

Wydawnictwo: Muza

Format: ebook

ISBN: 9788328728905

Liczba stron: 512

Ocena: 6/10

Przy tym całym "hajpie" na serial i książkę postanowiłem spróbować. Generalnie może być, ale w moim odczuciu jest to po prostu dobra książka, nie że jakieś arcydzieło, tudzież super niesamowicie wciągająca historia. Sam nie wiem czy zdecyduje się na film teraz, no ale zobaczymy.

Licznik prywatny: 34/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU2piorunów

@crs333 Arcydzieło może nie, ale całkiem niezły pomysł i udane zderzenie dwóch światów. I zdecydowanie wolę książkę od filmu, choć w filmie udało się wywalić sporo niepotrzebnych ziemskich wątków, natomiast mocno uprościli kwestię samej misji (a z Rockiego zrobili )

GURU

w Książki

20piorunów

1004 + 1 = 1005

Tytuł: Dom Łańcuchów

Autor: Steven Erikson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 986

Ocena: 7/10

Dawno nie wrzucałem nic ale w końcu się udało skończyć 4 tom Malazanu!

Co tom jest łatwiej, ale chyba już wszystko co miało kliknąć to kliknęło i teraz pozostaje się cieszyć z bogatego i świetnego świata. Mamy powrót do Siedmiu Miast i atak na Raraku, starcie dwóch sióstr. W międzyczasie Okaleczony Bóg miesza i wszystko się świetnie czyta. Poznałem kolejne zakątki świata, nowe rasy, no jest w pyte. Próg wejścia jest ogromny ale dla mnie, dalsza konsumpcja Malazanu rekompensuje początkowe trudy.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum

w Książki

20piorunów

1003 + 1 = 1004

Tytuł: Joy Division i Ian Curtis. Przejmujący z oddali

Autor: Deborah Curtis

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Iskry

Format: ebook

ISBN: 9788324400607

Liczba stron: 375

Ocena: 5/10

Wspomnienia żony Iana Curtisa, lidera działającego na przełomie lat 70. i 80. zespołu Joy Division.

Zawsze miałam pewien problem z biografiami sław pisanych przez ich bliskich/przyjaciół, głównie dlatego, że z oczywistych względów ciężko w nich o obiektywizm. W Przejmującym z oddali widać wyraźnie, że mimo upływu lat Deborah Curtis dalej jest pełna żalu do zmarłego męża – za apodyktyczność, za skupienie się na zespole, za flirty i romanse z innymi kobietami. Portret wokalisty wyszedł zbyt jednostronnie i negatywnie – niewiele tu drugiej strony Curtisa, którą odkrywał w swoich tekstach, czyli przenikliwego i nadwrażliwego erudyty. Odnoszę wrażenie, że Deborah Curtis prawdopodobnie nigdy nie rozumiała skomplikowanej osobowości  Iana ani ciężkiej walki, którą musiał toczyć, gdy jednocześnie posypało mu się zdrowie i życie osobiste.

Pod względem literackim, książka jest ogólnie kiepsko napisana – warsztat pani Curtis jest średni, a narracja zbyt często chaotyczna. Nie pomaga raczej mierne polskie tłumaczenie.

O wiele bardziej polecam nieformalną ekranizację Przejmującego z oddali, czyli Control Antona Corbijna ze świetną główną rolą Sama Rileya. W przeciwieństwie do książki, film przedstawia Curtisa w bardziej zniuansowany, pełniejszy sposób.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum

w Książki

18piorunów

1002 + 1 = 1003

Tytuł: Anna Boleyn. Obsesja króla

Autor: Alison Weir

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Astra

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367276412

Liczba stron: 580

Ocena: 7/10

Zanim sięgnęłam po powieści Alison Weir, naczytałam się na anglojęzycznych subredditach historycznych, zwłaszcza na r/Tudorhistory, jaką to ona nie jest wybitną pisarką i rzetelną historyczką. Jednak po lekturze Obsesji króla mam wrażenie, że zachwyty nad twórczością pani Weir są lekko przesadzone.

Książka o Annie Boleyn była OK, i właściwie niewiele więcej. Nie czytało jej się źle, ale też szczególnie nie porywała, trochę lektura typu „przeczytać i zapomnieć”. Jak widać po bio autorki na anglojęzycznej Wikipedii, Weir rozwijała warsztat publikując książki popularnonaukowe i czuć to w tej powieści – zwłaszcza w pierwszych dwóch częściach, bardziej niż klasyczną powieść historyczną, czyta się ją jak fabularyzowany dokument, bardziej napisany zgodnie z zasadą „tell, don’t show” zamiast "show, don't tell". W kategorii „dramatyzm”, powieść Weir przegrywa z Kochanicami króla Philippy Gregory oraz większością filmów i seriali opowiadających o związku Henryka VIII i Anny Boleyn.

Druga kwestia to podejście do faktów historycznych. Weir wykonała solidny research i możliwie wiernie przedstawiła wydarzenia, ale w paru przypadkach jej licentia poetica wzbudza wątpliwości. Najbardziej zdziwiło mnie, że dwa wątki – przedstawienie Marii Boleyn (siostry Anny, kochanki zarówno Franciszka I Walezjusza, jak i Henryka VIII) jako niewinnej leliji, oraz sportretowanie Jane Boleyn (szwagierki królowej) jako ogarniętej chorobliwą zazdrością sekutnicy, która przyczyniła się do upadku rodu Boleynów – autorka zerżnęła od powszechnie krytykowanej za ahistoryczność Philippy Gregory, gdy spokojnie mogła je rozpisać inaczej. Wątpliwe wydały mi się również wątki szóstego paznokcia Anny (Piętno czarownicy? Może zaakceptowałabym ten plot device, gdyby autorka sama nie zapomniała o nim w kluczowym momencie) oraz zakazanego uczucia Boleynówny do dworzanina Henry’ego Norrisa, przy czym ów wątek uczuciowy był zwyczajnie idiotyczny – jak w XIX-wiecznych romansach dla pensjonarek, Anna i Norris wymienili parę powłóczystych spojrzeń i już, miłoźdź na wieki xD I żeby było jasne, wiem doskonale, że w powieści historycznej trudno obyć się bez pewnej dawki licentia poetica, jednak uważam za srogą hipokryzję ze strony wannabe redditowych historyków, że za ubarwianie faktów Philippę Gregory odsądzają od czci i wiary, a Alison Weir wynoszą na piedestał.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Książki

22piorunów

1001 + 1 = 1002

Tytuł: Triumf chaosu

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382023183

Liczba stron: 1264

Ocena: 7/10

Jakoś to czytanie leci, a ten tom był w sumie lepszy od poprzedniego, ale nie będę meandrował i przybliżał zawiłości fabuły, bo od tego specem jest właśnie Jordan, a raczej przejdę do omawiania elementów, które w jakiś sposób zwróciły na siebie moją uwagę.

Choć zarówno Rand, jak i Mat niezmiennie nie chcą pogodzić się ze swoim losem wybrańca większego i mniejszego kalibru, obaj robią to, co nakazało im przeznaczenie; Smok z bólem serca dźwiga brzemię odpowiedzialności za losy świata, a Mat raz po raz przeklina swoje przewrotne szczęście i nieustępliwość, które każą mu pchać się w największe i jednocześnie najistotniejsze kabały. Rand - i poniekąd również Perrin - ma bardzo dziwny, niesprawiedliwy światopogląd: opłakuje każdą pojedynczą kobietę, która zginie w jego obronie lub po prostu obecności, natomiast w przypadku mężczyzn to po prostu naturalna kolej rzeczy. Kisi w sobie rozpacz po śmierci każdej wojowniczki, usiłuje zapamiętać imiona wszystkich, które zginęły pod jego sztandarem, nie jest w stanie nawet myśleć o odebraniu życia kobiecie bezpośrednio zagrażającej jego własnemu, ale faceci to po prostu statystyka.

Miało tu miejsce kilka epokowych wręcz wydarzeń, część z nich, chcąc, nie chcąc, wydaje się po prostu głupia i irracjonalna, ale jak zwykle trzeba zaznaczyć, że tak to się prezentuje w momencie czytania, a czy za 3000 stron coś z tego wyniknie i autor wszystko zgrabnie uzasadni - zobaczymy. Dziewczyny, pomimo swej krnąbrności, tkają coraz to drobniejsze układziki w układach oraz zajmują się ww. ważkimi sprawami, i nawet jeżeli przeważnie to zwykłe lanie wody, tak okazjonalnie trafiają się świetne fragmenty z akcją - jakby to powiedział Lambert - gęstą jak mleko. W jednej ze scen, która akcji gęstej nie miała, a i tak wywołała uśmieszek, Nyaneve stwierdza, że nie spocznie ze staraniami i badaniami, dopóki nie Uzdrowi kogoś nieżyjącego od trzech dni. Bo wiecie.

Dziewczyny naturalnie panoszą się, gdzie tylko postawią stopę, zjadają wszystkie rozumy i pomiatają starymi, dobrymi, bogu ducha winnymi towarzyszami. Na szczęście Mat we wspaniały sposób nie daje sobie w kaszę dmuchać i temperuje te bezczelne baby i ich wyniosły sposób bycia. Na nieszczęście do czasu, choć jestem dobrej myśli. Mamy jeszcze Min, stanowiącą ostoję normalności w morzu przebodźcowanych i przeświadczonych o własnej wyższości jędz.

Perrin wreszcie, choć w tak czy siak niewielkim stopniu, pokazuje swoją brodatą gębę po zerowej obecności w poprzedniej książce - ogólnie następuje sporo spotkań po długich miesiącach. A nawet jeżeli Loiala jest tu jeszcze mniej - nad czym niezmiernie ubolewam - tak co nieco się wokół niego zadziało - odrobina dynamiki wokół postaci niespiesznego wielkoluda. Faile natomiast pod żadnym pozorem nie zamierza podreperować swojego toksycznego obrazu - dąsa się na Perrina właściwie bez powodu, a zazdrość wprowadza na wyższy, małostkowy poziom. Absolutnie okropna postać i w sumie wolałbym, żeby taka została, a nie zamieniła się z czasem w anielicę.

Ostatnie rozdziały obrały nieoczekiwanie dosyć brutalne tory, zarówno pod względem eksploatacji psychiki bohaterów, jak i stanu fizycznego większości zaangażowanych. Jedna scena wielkiej bitwy pojechała zupełnie po bandzie i w sumie to mnie w tej serii fascynuje - przez dosłownie 99% książki mamy woalowanie i półśrodki, może raz na 10 stron wspomni się o rowku między piersiami, ale w tym 1% bezpośredniość wali obuchem w łeb.

Umiłowanie Jordana do wprowadzania nowych postaci w losowym akapicie w środku książki, następnie poświęcanie im fragmentu rozdziału 2000 stron później, by po 3 tomach coś z tego wyniknęło jest doprawdy irytujące. Za każdym razem, gdy coś takiego ma miejsce, często nie pamiętam, o kim właściwie czytam.

Gruba ryba0piorunów

muszę kiedyś do tego wrócić.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Książki

22piorunów

1000 + 1 = 1001

Tytuł: Archaon Wszechwybraniec

Autor: Rob Sanders

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8232-115-9

Liczba stron: 368

Ocena: 8/10
Ilość tekstu:
1 książka Cop Corp = 3 książki Fabryki słów !

Generalnie znam Świat tylko z WFRP ed.1

Więc

Ale to dobre, jeśli ktoś chce czytać ponad 350 stron o czystym żle, abominacjach i spaczeniach - polecam

Syf, zgnilizna, mięso, chciwość, wylewa się z książki

GURU

w Książki

38piorunów

999 + 1 = 1000

Tytuł: Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata

Autor: Tomek Michniewicz

Kategoria: reportaż

Format: ebook

Liczba stron: 450

Ocena: 9/10

Prywatny licznik: 18/10

"Siedem podróży w czasie. A ponieważ czas dany nam jest jako pamięć, będzie to siedem podróży przez siedem pamięci siedmiu zwykłych ludzi. Niby ten sam świat i te same czasy, ale widziane z różnych perspektyw – mieszkańca Ugandy, USA, Kolumbii, Indii, Finlandii, Zimbabwe i Japonii.

Siedem opowieści zwykłych ludzi o problemach, wyzwaniach, szansach i możliwościach. Ich zestawienie uświadamia, jak wiele zależy od tego, czy miało się szczęście urodzić się tu, a nie gdzieś indziej.

Siedem ludzkich historii i jedna próba odpowiedzi na pytanie, po co to wszystko."

Baardzo fajna pozycja. Co chwile przeplatanie historiami siedmiu "szarych" ludzi z różnych miejsc na świecie. Bardzo dobrze się czytało, ciekawie obserwuje się takie zestawienie.

Na mały minus wtrącenia autora odnośnie "złego" działania systemu. Nie pasowało mi to tutaj. W mojej opinii, samo czytanie tych różnych "żyć" skłania wystarczająco do refleksji.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Książki

25piorunów

998 + 1 = 999

Tytuł: Śmierć pięknych saren

Autor: Ota Pavel

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Format: książka papierowa

ISBN: 9788366013599

Liczba stron: 256

Ocena: 3/10

Prywatny licznik: 17/10

Książka o łowieniu ryb

Nie wiem co mogę powiedzieć. Książka mnie turbo wynudziła.

Sięgnęłam po nią, gdyż wpadła na pierwszy wybór w nowo lokalnym klubie czytelniczym. Pierwsza połowa była całkiem okej - autor z perspektywy dzieciństwa opowiada dosyć zabawne historyjki z jego ojcem w roli głównej. Natomiast w drugiej części są głównie jego opowieści na których tak mi myśli uciekały z nudów że co chwilę łapałam się na tym że nie pamiętałam co czytam. Bardzo mało czytam literatury pięknej, więc może dlatego nie potrafiłam zauważyć w tej pozycji tego czegoś.

Osobiście nie polecam. Dawno tak nie męczyło mnie czytanie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz