MaciekGruba ryba
10piorunówZauważyłem, że vibekoderzy mają kruche ego. W ostatnim tygodniu mignęły mi na różnych feedach już trzy apki do szukania muzyków do zespołu, chyba z pięć apek dla grzybiarzy, niezliczona ilość apek do list zakupów, pogody itd. Zawsze patrzę na to z perspektywy swojej pracy. Jak pracowałem w software housie to najbardziej nerwową częścią pracy było analizowanie nowych klientów. Jako osoba od badania i projektowania produktu na początku sprawdzałem, czy takie coś w ogóle ma szansę się przyjąć na rynku w zaproponowanej formie. Podstawowymi pytaniami które należało zadać były: dla kogo to jest i jaki problem to rozwiązuje? Klienci bardzo nie lubili tych pytań, oj bardzo, i już po reakcji można było stwierdzić czy rozmawiamy z kimś kto ma plan, czy z kimś kto ma tylko hajs. Jak miał plan, to pytał jak to sprawdzić, a potem, po wykonanych badaniach, słuchał. Jak ktoś miał tylko hajs, to się wkurzał, a potem ja słuchałem od szefostwa, że zdenerwowałem klienta i straciliśmy hajs :D
Dziś już nie trzeba mieć pieniędzy żeby zrobić sobie MVP, na pewno nie takiego rzędu jak jeszcze choćby w 2020.
I tak jak wtedy klienci bardzo nie lubili odpowiadać na pytanie "a jaki problem to rozwiązuje?", tak teraz odpalają się vibekoderzy.
Ostatnio mignęła mi apka dla rodziców do opieki naprzemiennej. Dwie główne funkcje - kalendarz i wiadomości. Spytałem w komentarzu jaką wartość to oferuje względem wspólnego kalendarza i whatsappa, z których już teraz ludzie korzystają do planowania i komunikacji - oj przestało być miło i autor stwierdził, że nie rozumiem grupy docelowej.
Apka do zbierania grzybów, którą vibekoder chciał monetyzować. Twierdził, że obecnie ludzie w mapach google zaznaczają sobie miejsca, a mogliby w jego apce. Spytałem go w czym będzie korzyść jego rozwiązania nad mapami google, w których ludzie już pewnie mają pierdyliard miejsc i są do tego przyzwyczajeni. Odpowiedź - "u mnie na koncie premium będzie można podejrzeć cudze miejsca". No to kolejne pytanie - czemu jako grzybiarz miałbym zakładać konto w apce, w której ktoś może mi sprzątnąć grzyby z moich miejsc? Oj przestało być miło, znów wyszło, że nic nie rozumiem.
Apka do zarządzania restauracją, nawet ciekawy pomysł - od zamówień, przez zmiany, obsługę stolików, rozliczenia, plan dnia itp. Typek twierdził, że będzie chciał to sprzedawać. Spytałem go, czy są już na rynku takie platformy. "Są, ale płatne". No ale ty na swojej też chcesz zarabiać, więc też będzie płatna, a do tego jak chcesz rozwiązać support gdyby coś się zepsuło w piątek wieczorem? Oj przestało być miło, ponownie Buzu Squat zadźwięczał mi w uszach "Naszym przebudzeniem".
Ja ogólnie uważam, że robienie sobie apek na własny użytek to jeden z niewielu fajnych zastosowań AI. Zdigitalizowanie jakiegoś rozwiązania nie wymaga już zespołu deweloperskiego, tylko porządnego opisania, można sobie serio ułatwić pracę, albo przyciąć koszty w miejscu, w którym dostawca jakiejś platformy leci w kulki z opłatami. Ale jak chce się monetyzować rzeczy, to zaczyna się rozbić super śmiesznie i AI nie zmieniło tu nic, po za tym, że nie przepali się tu tak ogromnych pieniędzy jak dawniej.
#programowanie #ai #uxdesign
@Maciek Ramen to that.
@Maciek Dodam jeszcze jedno - vibecoderzy nie maja czesto zielonego pojecia o prawnej odpowiedzialnosci wewnatrz wlasnej aplikacji w momencie jak jest dostepna dla zewnetrznych uzytkownikow
















