Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#2137Kontrowersyjne

Gruba ryba

w Sztafeta

44piorunów

43 585,18 + 11,05 + 17,32 + 17,32 + 21,37 = 43 652,24

No i nadjszedł on - koniec roku! Roku, który zakończyłem dokładnie tak jak zacząłem - czyli papatonem xD

Papatonem, których było w tym roku równe 110 😎

Rok, który był wyjątkowy pod wieloma względami - biegowo i nie tylko, ale skupmy się na bieganiu 😉

Absolutny życiowy rekord - 6032 km, co było możliwe dzięki tak wielu różnym nietypowym sytuacjom, że raczej już się nie powtórzy. I chyba by mi się nie chciało xD Grudzień to była ostra walka, bo było wyjątkowo dużo przeciwności losu zdrowotno-logistycznych, przez które moja liczba bezbiegowych dni urosła aż do pięciu. Ale koniec końców się udało, nawet przebiłem nieco 300 km w grudniu (łącznie 326) ale w wykresie kilometrów wyraźnie widać że nie było lekko.

Absolutny rekord miesiąca - 700 km zaliczonych w maju. Miesiąc wypełniony codziennymi papatonami, czasem z dodatkowymi biegami bo jak świrować to na całego :upside_down_face:

Rekordowe 42 dni codziennych papatonów - tak wyszło, że załapała się śmierć papieża, konklawe i wybór nowego.

Rok, w którym zaliczyłem pierwsze okrążenie wokół Ziemi. Powiedziałby mi ktoś 15 lat temu, że będę mógł uczcić przebiegnięte 40k kilometrów to bym go śmiechem i bebzonem zabił!

Zrobiona życiówka w maratonie - 3h21m, ponad godzinę lepiej od maratońskiego debiutu :star-struck:

Poprawiona życiówka w półmaratonie - w końcu, po 11 latach, poprawiłem o 2 minuty (do 1h35m) wynik zrobiony na swoim pierwszym półmaratonie xD

Znacząco poprawiona życiówka na 5 km - 20:38. Zacząłem na serio wierzyć, że kiedyś zejdę poniżej 20 minut :face_holding_back_tears:

Do tego doszło jeszcze 525 km spacerów.

A dzięki pięcioletniemu wyzwaniu widzę, że przez ostatnie 5 lat zaliczyłem 25600 km (bez, hehe, półtora kilometra).

I tak jakoś przeleciał ten rok. Fajnie było, więcej się takie wariactwo nie powtórzy. To był też ostatni rok w kategorii M40 - w przyszłym (pod koniec, ale jednak) zmieniam na kolejną 😎

Zdjęcie sprzed paru dni, ale je lubię i bardzo dobrze pokazuje w jakim stanie najczęściej można mnie spotkać o poranku :smiley:

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA TEN NADCHODZĄCY ROK! ❤️

Fenomen3piorunów

@enron absolutna legenda Wszystkiego Najlepszego w 2026!

Gruba ryba1piorunów

@bacteria chyba Cię pojebało, za przeproszeniem. Ze mam tyle wspólnego, co raptem parę piorunów, a OP jest żywą legendą tego portalu :smiley: Nie ma co mu umniejszać.

Autorytet2piorunów

@enron szefo dowozi jak zwykle, udanego 2026!

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Sztafeta

44piorunów

43 033,77 + 21,37 = 43 055,14

Pamiętaj, aby dzień świenty świencić! 😉

Tragicznie obżarty po wigilii położyłem się spać gdzieś o 1:30... ale organizm tak się domagał uczciwego papatonu że kwadrans po 5 się obudziłem i poszedłem się ogarniać. Na zewnątrz - 7°C, odczuwalna - 12°C - więc trochę trwało, zanim się ze wszystkim zebrałem i nasmarowałem wszelakimi mazidłami. Potem poszedłem po pasek HRM, który se wczoraj wziął padł i trzeba mu było wymienić baterię. Jak już skończyłem, to zgłosiła się kota z reklamacją że nie dostała szynki. No i wtedy nagle padło TAAATOOO TAAATOOOO i trzeba było najmłodszego syna uśpić kołysanką. No i tak się z moim wychodzeniem zrobiło, że dopiero o 6:44 wybiegłem xD

Było mroźno, ale nie dramatycznie. No może na Wałach Wiślanych, jak wmordewind wjechał na pełnej, było nieco bardziej rześko 😅 ale jak najbardziej do przeżycia. Trochę liczyłem na Słońce, które teoretycznie miało zaszczycić poranek swoim obliczem - ale ten punkt programu akurat nie wyszedł.

Było fajnie, mocno pustawo - ale dwóch biegaczy spotkałem, co na te warunki uważam i tak za niezły wynik 😎

Jak wróciłem do domu to akurat wstała żona, więc sobie strzeliliśmy pyszną kawkę do dokładki serniczka 😁

Teraz czas się rzucić w dalszy wir konsumpcji - ale to już koniec szaleństw, bo wczorajsze wciśnięcie się w świąteczną garderobę uświadomiło mi, że dość folgowania sobie z jedzonkiem 😢

Miłego świętowania! ♥️

Gruba ryba

w Sztafeta

30piorunów

41 002,47 + 10,02 + 7,02 + 14,28 + 4,23 + 7,04 + 12,10 + 21,37 + 7,11 + 2,01 + 3,07 + 2,62 = 41 093,34

Po pierwsze - dawno nie wrzucałem wpisów. Leń jestem, zabiegany ale przede wszystkim leń.

Po drugie - oj, słaby był to miesiąc. Najsłabszy ze wszystkich w tym roku! Co i rusz zdarzało mi się a to zaspać, a to musiałem dziecko awaryjnie do szkoły odwieźć, a to jakieś pilne sprawy z rana do załatwienia, a to robota nagle zaatakowała... Niby nie opuściłem ani jednego dnia z bieganiem, ale bywało że moje bieganie to było urwanych marne kilka km na bieżni na siłce :face_with_rolling_eyes: Gdy pod koniec zorientowałem się, że ciężko będzie dobić do 400 km to ostro się zebrałem w przedostatni dzień listopada, strzeliłem przyjemny poranny papaton... i SRU! Najstarszy syn dnia poprrzedniego przyniósł do domu taką paskudną zarazę, że chyciła pozostałych dwóch i żonę. W niedzielę rano nie miałem litości zostawić półżywej małżonki z tym lazaretem, w południe nie było jak się urwać, a pod wieczór już sam kaszlałem i urwałem ledwie jakieś 7 km po okolicy, po czym wróciłem mocno wymęczony. I rozłożyło mnie na dobre :zany_face:

Od trzech dni ledwie wyrabiam normę kroków (coś tam w sprawach pracowych połazić trzeba), urwę jakieś 2-3 km delikatnego testowego truchciku w tajemnicy przed żoną żeby sprawdzić, czy w ogóle mogę myśleć o starcie w niedzielnych zawodach GPK. To znaczy myśleć sobie mogę, pewnie bym jakoś przebiegł, ale ja muszę być w takiej formie żebym po powrocie nie został potraktowany wałkiem przez żonę 💀 Czuję że już jest lepiej, wychodzę z zarazy, został mi sporadyczny kaszel i głos jak ze studni - ale przed niedzielą muszę być idealny.

A żeby było weselej, siłownia też jest na czarnej liście, bo mi jakieś uczuleńsko na skórze wyskoczyło tu i ówdzie i siłownia jest głównym podejrzanym. A drugim (albo i pierwszym) podejrzanym oczywiście bieganie i mróz xD

Tak czy siak - to będzie słaby miesiąc, ale swoje zrobić muszę i już. Ale będzie słaby.

Więc, ten tego, jeśli ktoś na początku myślał "a chciałbym tego gnidę enrona wyprzedzić w którymś miesiącu w tym roku" to pozwolę sobie zacytować O-Ren Ishii:

NOW THE FUCKING TIME!

😉

Serdecznie pozdrawiam, a w załączniku fotka z przyjemnej przebieżki przy -7 albo -9 stopniach (zależy którego termometru i serwisu słuchać xD)

Zdrówka! ❤️

Lider3piorunów

@enron musiało być naprawdę zimno bo czapkę założyłeś 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)