Brudnema_JajaZawodowiec
14piorunów
Komentarz usunięty przez moderatora
@onpanopticon jeszcze jak!
@onpanopticon Moc i siła się jeszcze nie zgadza
Brudnema_JajaZawodowiec
14piorunów
Komentarz usunięty przez moderatora
@onpanopticon jeszcze jak!
@onpanopticon Moc i siła się jeszcze nie zgadza
A_aLider
16piorunów
Piekne widoki
@A_a Ponoć rzułty śnieg najsmaczniejszy
vrkrGruba ryba
16piorunów
@vrkr niby stary, a pierwszy raz widzę :grinning:
enronGruba ryba
44piorunów43 585,18 + 11,05 + 17,32 + 17,32 + 21,37 = 43 652,24
No i nadjszedł on - koniec roku! Roku, który zakończyłem dokładnie tak jak zacząłem - czyli papatonem xD
Papatonem, których było w tym roku równe 110 😎
Rok, który był wyjątkowy pod wieloma względami - biegowo i nie tylko, ale skupmy się na bieganiu 😉
Absolutny życiowy rekord - 6032 km, co było możliwe dzięki tak wielu różnym nietypowym sytuacjom, że raczej już się nie powtórzy. I chyba by mi się nie chciało xD Grudzień to była ostra walka, bo było wyjątkowo dużo przeciwności losu zdrowotno-logistycznych, przez które moja liczba bezbiegowych dni urosła aż do pięciu. Ale koniec końców się udało, nawet przebiłem nieco 300 km w grudniu (łącznie 326) ale w wykresie kilometrów wyraźnie widać że nie było lekko.
Absolutny rekord miesiąca - 700 km zaliczonych w maju. Miesiąc wypełniony codziennymi papatonami, czasem z dodatkowymi biegami bo jak świrować to na całego :upside_down_face:
Rekordowe 42 dni codziennych papatonów - tak wyszło, że załapała się śmierć papieża, konklawe i wybór nowego.
Rok, w którym zaliczyłem pierwsze okrążenie wokół Ziemi. Powiedziałby mi ktoś 15 lat temu, że będę mógł uczcić przebiegnięte 40k kilometrów to bym go śmiechem i bebzonem zabił!
Zrobiona życiówka w maratonie - 3h21m, ponad godzinę lepiej od maratońskiego debiutu :star-struck:
Poprawiona życiówka w półmaratonie - w końcu, po 11 latach, poprawiłem o 2 minuty (do 1h35m) wynik zrobiony na swoim pierwszym półmaratonie xD
Znacząco poprawiona życiówka na 5 km - 20:38. Zacząłem na serio wierzyć, że kiedyś zejdę poniżej 20 minut :face_holding_back_tears:
Do tego doszło jeszcze 525 km spacerów.
A dzięki pięcioletniemu wyzwaniu widzę, że przez ostatnie 5 lat zaliczyłem 25600 km (bez, hehe, półtora kilometra).
I tak jakoś przeleciał ten rok. Fajnie było, więcej się takie wariactwo nie powtórzy. To był też ostatni rok w kategorii M40 - w przyszłym (pod koniec, ale jednak) zmieniam na kolejną 😎
Zdjęcie sprzed paru dni, ale je lubię i bardzo dobrze pokazuje w jakim stanie najczęściej można mnie spotkać o poranku :smiley:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NA TEN NADCHODZĄCY ROK! ❤️

@enron szefo dowozi jak zwykle, udanego 2026!
DziadBorowyKosmonauta
13piorunówTrzech brakło...

A jakby kogoś interesowało pełne podsumowanie
MrGerwantGruba ryba
8piorunów
enronGruba ryba
44piorunów43 033,77 + 21,37 = 43 055,14
Pamiętaj, aby dzień świenty świencić! 😉
Tragicznie obżarty po wigilii położyłem się spać gdzieś o 1:30... ale organizm tak się domagał uczciwego papatonu #2137 że kwadrans po 5 się obudziłem i poszedłem się ogarniać. Na zewnątrz - 7°C, odczuwalna - 12°C - więc trochę trwało, zanim się ze wszystkim zebrałem i nasmarowałem wszelakimi mazidłami. Potem poszedłem po pasek HRM, który se wczoraj wziął padł i trzeba mu było wymienić baterię. Jak już skończyłem, to zgłosiła się kota z reklamacją że nie dostała szynki. No i wtedy nagle padło TAAATOOO TAAATOOOO i trzeba było najmłodszego syna uśpić kołysanką. No i tak się z moim wychodzeniem zrobiło, że dopiero o 6:44 wybiegłem xD
Było mroźno, ale nie dramatycznie. No może na Wałach Wiślanych, jak wmordewind wjechał na pełnej, było nieco bardziej rześko 😅 ale jak najbardziej do przeżycia. Trochę liczyłem na Słońce, które teoretycznie miało zaszczycić poranek swoim obliczem - ale ten punkt programu akurat nie wyszedł.
Było fajnie, mocno pustawo - ale dwóch biegaczy spotkałem, co na te warunki uważam i tak za niezły wynik 😎
Jak wróciłem do domu to akurat wstała żona, więc sobie strzeliliśmy pyszną kawkę do dokładki serniczka 😁
Teraz czas się rzucić w dalszy wir konsumpcji - ale to już koniec szaleństw, bo wczorajsze wciśnięcie się w świąteczną garderobę uświadomiło mi, że dość folgowania sobie z jedzonkiem 😢
Miłego świętowania! ♥️


@Half_NEET_Half_Amazing na pewno nie ma tam żadnego papaja!
@NiebieskiSzpadelNihilizmu w tle jest nawet drugi jan paweł drugi, zamaskowany, bez cenzury.
PlatynowyBazantGruba ryba
64piorunów
Powinien być w kasach easter egg że przy tej kwocie z głośników leci barka
TaxidriverGURU
78piorunów
@Taxidriver Błogosławi ich jakby chciał powiedzieć: Idźcie i czyńcie dzieło boże! :grinning:
SeeleLider
13piorunów
swój że swoim.
suseuLider
24piorunów
A_aLider
16piorunów
Brudnema_JajaZawodowiec
19piorunów
Czy na hejto można papę? #cenzopapa #2137

jeszcze jak
mannorothLider
12piorunów
Komentarz usunięty przez moderatora
209poAutorytet
15piorunów
XDDDDD
ale bez napisu byloby lepsze, atak papą z zaskoczenia
albo 21:36 na wierzchu i 21:37 schowane
DeykunLider
5piorunów
@Deykun Najpotężniejszy bohater Marvela. Obalił komunę co nie udało się ani Iron Manowi, ani Kapitanowi Ameryce, ani nawet Stanowi Lee.
TomoeGruba ryba
17piorunówHalo opie, daje sygnał!

209poAutorytet
21piorunów
@209po a to tu też będzie drift robiony ( ͡° ͜ʖ ͡°)
enronGruba ryba
30piorunów41 002,47 + 10,02 + 7,02 + 14,28 + 4,23 + 7,04 + 12,10 + 21,37 + 7,11 + 2,01 + 3,07 + 2,62 = 41 093,34
Po pierwsze - dawno nie wrzucałem wpisów. Leń jestem, zabiegany ale przede wszystkim leń.
Po drugie - oj, słaby był to miesiąc. Najsłabszy ze wszystkich w tym roku! Co i rusz zdarzało mi się a to zaspać, a to musiałem dziecko awaryjnie do szkoły odwieźć, a to jakieś pilne sprawy z rana do załatwienia, a to robota nagle zaatakowała... Niby nie opuściłem ani jednego dnia z bieganiem, ale bywało że moje bieganie to było urwanych marne kilka km na bieżni na siłce :face_with_rolling_eyes: Gdy pod koniec zorientowałem się, że ciężko będzie dobić do 400 km to ostro się zebrałem w przedostatni dzień listopada, strzeliłem przyjemny poranny #2137 papaton... i SRU! Najstarszy syn dnia poprrzedniego przyniósł do domu taką paskudną zarazę, że chyciła pozostałych dwóch i żonę. W niedzielę rano nie miałem litości zostawić półżywej małżonki z tym lazaretem, w południe nie było jak się urwać, a pod wieczór już sam kaszlałem i urwałem ledwie jakieś 7 km po okolicy, po czym wróciłem mocno wymęczony. I rozłożyło mnie na dobre :zany_face:
Od trzech dni ledwie wyrabiam normę kroków (coś tam w sprawach pracowych połazić trzeba), urwę jakieś 2-3 km delikatnego testowego truchciku w tajemnicy przed żoną żeby sprawdzić, czy w ogóle mogę myśleć o starcie w niedzielnych zawodach GPK. To znaczy myśleć sobie mogę, pewnie bym jakoś przebiegł, ale ja muszę być w takiej formie żebym po powrocie nie został potraktowany wałkiem przez żonę 💀 Czuję że już jest lepiej, wychodzę z zarazy, został mi sporadyczny kaszel i głos jak ze studni - ale przed niedzielą muszę być idealny.
A żeby było weselej, siłownia też jest na czarnej liście, bo mi jakieś uczuleńsko na skórze wyskoczyło tu i ówdzie i siłownia jest głównym podejrzanym. A drugim (albo i pierwszym) podejrzanym oczywiście bieganie i mróz xD
Tak czy siak - to będzie słaby miesiąc, ale swoje zrobić muszę i już. Ale będzie słaby.
Więc, ten tego, jeśli ktoś na początku myślał "a chciałbym tego gnidę enrona wyprzedzić w którymś miesiącu w tym roku" to pozwolę sobie zacytować O-Ren Ishii:
NOW THE FUCKING TIME!
😉
Serdecznie pozdrawiam, a w załączniku fotka z przyjemnej przebieżki przy -7 albo -9 stopniach (zależy którego termometru i serwisu słuchać xD)
Zdrówka! ❤️

@enron musiało być naprawdę zimno bo czapkę założyłeś 😉
@enron jedz Twaróg z miodem i zdrowiej nam tam nasz narodowy skarbie!