Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hydepark Domyślna

Kategoria: Hydepark

  • 5743 członków
  • 245651 wpisów

Gruba ryba

w Hydepark

0piorunów

Ile będzie postów o Fryczu?

Ile ?

  • za duzo20% (2 głosy)
  • za malo10% (1 głos)
  • owca to stary rower XD70% (7 głosów)

10 głosów

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

5piorunów

Nie ma to jak ostrzeżenie od mamy, kumpla mojego syna.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

10piorunów

Polecam trwajaca w media expert promocje na tabsy do zmywarki. 280 szt 70 zl.

Koneser1piorunów

@bartek555 wchodzi samo z siebie czy trzeba mieć apke albo coś innego?

Koneser0piorunów

@bartek555 kek, dzięki za info 😅 potem przejadę się zobaczyć czy mają u mnie w okolicy. Ciekawe że na pepperze nie ma info

Edit; a nie, jednak jest wstawka na pepperze

Pokaż więcej komentarzy (4)

Zawodowiec

w Hydepark

4piorunów

Mam głupie pytanie, a tak się składa że jesteście jedynymi osobami, którym mogę je zadać i liczyć na jakąś sensowną odpowiedź :D
A mianowicie zauważyłem, że większe firmy, małe firmy, freelancerzy, złote rączki i cała reszta ekip z branży budowlanki, wykończeniówki, przemysłu i pokrewnych branż, jeśli chodzi o narzędzia pracy dzielą się na dwie główne grupy:
1. dziady
2. i ci drudzy którzy mają cały sprzęt, albo prawie cały sprzęt potrzebny do pracy

Mam kilku znajomych z branży budowlanej i wykończeniowej, znam dobrze 2-3 firmy wykonujące specjalistyczne prace w przemyśle i zauważyłem, że to czym pracują nie zależy wcale od zarobków ze zleceń. Kiedyś myślałem, że fachowcy z bieda narzędziami są po prostu słabiej zarabiającymi, pracują tym na co ich stać, nadrabiają braki fachem w ręku, ale po czasie mam wrażenie, że to jest jakiś stan umysłu.
Ostatnio obserwowałem właśnie znajomą firmę z grupy pierwszej, czyli dziadów, narzędzia zawsze najtańsze dostępne, zawsze absolutne minimum, niekoniecznie wystarczające minimum do normalnej pracy i chłopaki muszą "drutować", męczyć się, poświęcać więcej czasu.
A w odstępie tygodniowym miałem okazje obserwować drugą ekipę, przy tej samej pracy, ale właściciel tej drugiej firmy to narzędziowy freak :grinning: Chłopaki mieli wszystko, a nawet więcej niż potrzebowali, ale leżało w samochodzie bo a nuż się przyda. Same drożyzny typu Milwaukee, Fest tool, rękawice robocze mechanixx, a ciuszki robocze z logo firmy szef im zamawia ze Straussa i Helly Hansen, chłopaki mogą sobie wybrać co im się bardziej podoba :grinning: No i nie dość, że miło się na to patrzyło bo robota im się w rekach paliła to skończyli sporo wcześniej.
Oczywiście obydwie ekipy zarobiły tyle samo, zleceniodawca wziął dwie różne ekipy bo zależało mu na czasie, a ta pierwsza nie wyrobiłaby się z dwoma zleceniami jednocześnie dlatego mialem okazje obserwować dwie te ekipy.
Ktoś może bliżej związany z jakąś branżą ma swoje przemyślenia i się wypowie? Pytanie z czystej ciekawości bo sam w żaden sposób nie jestem związany z takimi pracami.

Fenomen0piorunów

@-nvm- Chetnie poczytam opinię bo samemu mnie to zastanawiało.

Ja sam mam pewną hipotezę, dlatego do Twojego podziału narzędziowego dodałbym dwie rzeczy - alkohol + lecenie w c⁎⁎ja przez roboli. Alkohol jest powszechny i to jak pracownicy budowlani potrafią z tego powodu lecieć w c⁎⁎ja to pewnie każdy z nas może sypnąć jakąś dobrą historią.
Jeżeli szef firmy pierwszej szuka pracowników z ulicy - to nie zaufa im na tyle, żeby dać im drogi sprzęt bo wie że ten zaraz wyląduje w lombardzie a z pracownikami przez tydzień nie będzie kontaktu, bo będą w alkoholowym cugu. Daje im więc pierwszy lepszy sprzęt, tylko po to żeby mogli wykonać robotę.
Jeżeli szef firmy ma zaufanie do pracowników - ich szanuje, a oni jego - wtedy myślę że nie będzie miał problemu z inwestycją w sprzęt.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Nie lubię zbierać kaucyjnych opakowań, wolę wymieniać na bieżąco.

Idąc do pobliskiego Dino - zabieram zazwyczaj jakieś 2-3 butelki/puszki kaucyjne, by wrzucić do automatu, wypluje mi kupon na złotówkę lub dwie i lecę na zakupy.

Ale... w połowie przypadków moich wypadów zakupowych butelkomat nie działa - a to trzeba wyczyścić, a to przepełniony - zanim przyjdzie pracownik to naprawić to mija sporo czasu, po zakupach zachodzę jeszcze sprawdzić to nigdy nie działa jeszcze.

Więc zabieram te gówna z powrotem i ostatecznie chcę czy nie chcę i tak zbieram. Ech.

Fanatyk2piorunów

Czyli skoro automat wiecznie pełny to system działa. Nieczynny automat nie zwalnia sklepu od obowiązku kaucyjnego, możesz oddać opakowania przy kasie.

Fenomen1piorunów

@Ravm tam zawsze kasjerki/kasjerzy mają kupę swojej roboty, a się znamy nie od dziś - nie chcę im zaleźć za skórę xD

Fanatyk1piorunów

@Mahjong jak się ma miękkie serce no to trzeba "dzwigać".

Nie no mieszkam na wsi gdzie wszyscy się znają, też bym tego cioci Bożence nie zrobił. To trzeba nośnik kaucyjny otworzyć w systemie, jak masz puszkę i butelkę to nawet dwa na różne frakcje, potem trzymać aż się zapełnią, zamknąć, zarejestrować plombę, zaplombować, odesłać kurierem.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

1167 + 1 = 1168

Tytuł: Kurier wolności. Jan Nowak-Jeziorański

Autor: Jarosław Kurski

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Agora

Format: papierowa

ISBN: 9788326828553

Liczba stron: 447

Ocena: 7/10

Zaczyna się urlop to i można zacząć systematyczne nadrabianie książek.

Zakładam, że postać Nowaka-Jeziorańskiego jest powszechnie znana i nie muszę pisać, o kim jest ten biogram. I nie chciałbym, by ktoś wyprowadził mnie z błędu, bo są pewne granice ignorancji.

Kurski zapewniał, że książka ma przede wszystkim popularyzować życie i dokonania Jeziorańskiego. To zadanie zostało spełnione. Kurski nie napisał na szczęście mdłej laurki, zwrócił uwagę chociażby na trudny bohater Jeziorańskiego. Tam gdzie trzeba skrytykować poważnie to krytyka jest kierowana, tam gdzie wadę można potraktować z przymrużeniem oka to wprowadzana jest anegdota. Jednocześnie autor nie ukrywa, że znał się z Jeziorańskim, broni go na łamach książki tam, gdzie był niesłusznie atakowany (a w naszym nieszczęsnym polskim piekiełku o atak nie trudno), szanował go, do prac nad książką usiadł jeszcze za jego życia Jeziorańskiego, by tylko zdążyć podpytać o jak najwięcej szczegółów. Szacunek nie przechodzi jednak w bałwochwalstwo, Kurski parokrotnie przypomina, że odzyskanie niepodległości to zasługa wielu innych Polaków, gdzie pomogli Jeziorańskiemu. To się ceni. Zresztą bohater książki też był na tym polu uczciwy i był pod wrażeniem m.in. nieznanych nam szeregowych pracowników na kolei, portach itd., który wspierali go podczas misji kurierskich, co tylko dobrze świadczy także o Jeziorańskim.

Przeglądając opinie na lubimyczytac.pl jeden z internautów zasugerował, że nie jest to biografia, a zbiór esejów o Jeziorańskim. Coś w tym może być. Nie mamy tutaj rozdziałów ułożonych według chronologii, a tematów.

Jest jeden rozdział, który moim zdaniem nie pasuje do całości, w którym to Jeziorański robi za tło. Jest cały rozdział o relacjach Jeziorańskiego z Michnikiem, gdzie naczelny Wyborczej staje się bohaterem pierwszego planu. No niekoniecznie powinna być taka forma. Ale cóż, wszystko zostaje w Agorze. No i dla porządku muszę odnotować, że trochę zbyt dużo miejsca poświęcono naszej polskiej emigracji w USA. Tu chyba jednak nie dało by się wiele skrócić, aby zrozumieć działalność Jeziorańskiego w USA i jego lobbowanie na rzecz akceptacji Polski w NATO, no środowisko to jest tak specyficzne, że wyjaśnianie wszelkich konfliktów pomiędzy Jeziorańskim a działaczami polonijnymi wymaga szerszego kontekstu.

Pierwsze wydanie ukazało się w 2005 roku. Ja czytałem wydanie II z 2019 roku, które w zasadzie jest reprintem pierwszego (a przynajmniej nie zaznaczono poprawek i uzupełnień względem wydania pierwszego). Wydanie II zapewne ukazało się w związku z premierą „Kuriera” Pasikowskiego.

Prywatny licznik: 34/50

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Ehh no i znowu w bolzdze - jak swietnie wrocic na nasz dziki drogowy wschod - zezygac sie idzie

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

2piorunów

Radiowe kalendarium - Sierpień

1921 - W Warszawie, w prywatnym mieszkaniu przy ulicy Chmielnej odbył się pierwszy kurs odbioru i nadawania alfabetem Morse'a . Zorganizowali go harcerze, druhowie Konrad Potocki i Witold Rychter. Następnego roku zorganizowano tak kurs w czerwcu w Kazuniu niedaleko Modlina . W 1921 roku, w październiku - Chorągiew Warszawska  przeprowadziła szkolenie instruktorów nauki telegrafii – kilkudziesięcioosobowej grupy. W grudniu 1923 r. absolwenci tych kursów założyli Radioklub Harcerski. Kierowali nim druh Konrad Piotrkowski i kol. Władysław Arnold Trembiński - TPAD. To właśnie absolwenci tych kursów, już jako członkowie klubu prowadzili w dniu 24 lipca 1924 roku udaną transmisję z występu chóru "Harfa”, który pod dyrekcją prof. Lachmana koncertował na terenie Politechniki. Impreza ta była jednym z punktów Wystawy Radiowego Sprzętu w Warszawie zorganizowanej przez Harcerski Radioklub Warszawy. Niestety - ale działania tego Radioklubu nie podobały się wcale Dyrekcji Generalnej Poczt i Telegrafów , która uważając je za nazbyt śmiałe według obowiązujących wtedy przepisów - trybem natychmiastowym wydała zakaz działalności Harcerskiego Radioklubu. Był to dla tego klubu bardzo bolesny zakaz. Ponieważ po początkowym okresie działalnośći na tak zwanych "iskrówkach" - zaiwestowali oni duże pieniądze w budowę sprzętu, który określany był wtedy mianem "skomplikowanego"- duży klubowy nadajnik lampowy .