npnptcnOsobistość
1piorunówPowiem wam, że 4 miesiące bez aktywności fizycznej przez wszystkie zdrowotne perypetie i trochę człowiek teraz podziała - dętka jak wuj.
To tym mocniej mobilizuje do zapierdalania, ćwiczenia i łapania kondycji. Bo w tym wieku odczuwam te wysrane leżane i szprycowano-lekowe wycięte łącznie pół roku, jakbym się postarzał o 10 lat.
Jeszcze pół roku temu jednego dnia 8 godzin pracy na pełnej, 80km rowerkiem, posprzątane, ogarnięte, a jeszcze chęć coś planować, pisać, robić.
Teraz jedna czynność z tych styka i siedzę jak w tej chwili. Patrzę jak szpak w p⁎⁎dę w ten monitor i liczę, że siły wrócą, a trzeba iść spać xd
Trzeba zasuwać, bo starzenie postępuje, coraz ciężej wracać do żywych. Nawet aż tak nie narzekam, że mi się kontuzja przytrafiła ponownie, bo pokazała, że to wszystko jest ważniejsze niż mi się wydaje. I że nie traci się tylko nadmiaru kondycji na jakieś rowery, ale traci się kondycję do życia, do korzystania w niego w pełni, a nie zasypiania jak mój ojciec w moim wieku, z pilotem na bębnie o 15.





















