Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze dyskusje

gość

Typ wpisu

Kosmonauta

w Dyskusje

0piorunów

Oficjalnie nie biorę udziału w , ale najwyraźniej zeszło 1.5kg.

Jedyne, co robiłem to siedziałem w chacie w klimie (dzisiaj pierwszy raz oddaliłem się od domu, bo pogoda nie zabija). Ale też z tego gorąca żreć się nie chciało.

GURU

w Hydepark

6piorunów

Pan motocyklista wraca do domu na koszt podatnika.
Motocykl rozbity 2kilometry dalej na wąskiej i krętej górskiej drodze.
Mozliwe, ze nie z jego winy ale dosłownie 500m przed jego motocyklem (więc motocyklista musił widzieć rozbity wrak i policyjny radiowóz) kolejny dawcą organów, tak się przechylił w zakręcie, że jego głowa była głęboko na moim pasie. Na jego szczęście wlokłem sie i miałem gdzie odbić.
I wiem, że nie wszyscy operatorzy jednośladów są zjebani, ci z nastukanymi kilometrami jeżdżą zachowawczo i spokojnie ale jest masa zjebów, którym się wydaje, że górska kreta, wąska i ogrodzona kamiennymi murkami droga, służy tylko temu by zapierdalac ile fabryka dała.

W linku filmik z helikopterem.
https://streamable.com/1eryfb

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

18piorunów

355 810 + 6 + 6 + 259 = 356 081

Wałbrzych - Ardspach - Trutnov - Modre Sedlo - Przełęcz Okraj - Janowice Wielkie - Karpacz - Przełęcz Karkonoska - Rokytnice - Harrachov - Jelenia Góra

Ja zmęczon.

Prawie w rocznicę Wielkiego Wkurwu, podjąłem się powtórzenia wyzwania... nie wkurwu rzecz jasna, tylko trasy jaka miała być wtedy pyknięta.

Pociągiem na Wałbrzych, skalne miasto Ardspach, nawrót na Okraj, Janowice Wielkie, Karpacz, Przełęcz Karkonoska (zdaniem wielu najtrudniejszy szosowy podjazd w PL) nawrót za Szpindlerowym Młynem na Harrachov i na Jelenią. Z racji tego, że w międzyczasie dowiedziałem się o ponoć najtrudniejszym podjeździe w Czechach czyli Pec pod Śnieżką - Modre Sedlo, postanowiłem dorzucić go również do trasy.

Emocje sięgały zenitu, bo naprawdę nie wiedziałem czy dam radę. Mając pociąg chwilę przed 5 rano, musiałem wstać o 4. Czyli położyć się spać ok. 21. Z 21 zrobiła się 22, a potem 23:30, przez problemy z zaśnięciem z emocji xD Za⁎⁎⁎⁎ście.

Same przewyższenia mnie nie zamartwiały, ale te dwa topowe podjazdy już tak. Przecież wypychać nie wypada, a na Karkonoskiej już byłem - mission failed, choć akurat z powodu śniegu leżącego na 1000m+. Pieruński jest to podjazd, bo choć cyfry nie wyglądają jakoś tragicznie (11km, 760m), tak niestety ostatnie 4km, to prawie ciągłe 10%+, z finiszem na ok. 20. Pomiędzy dwoma najtrudniejszymi fragmentami, jest jakiś kilometr "luzu" z 6-8%. Co innego to cholerne Modre Sedlo, istny wysryw szatana. Nawet wiem gdzie gnój mieszka, w samym Pecu, ma talerz satelitarny oznaczony adresem www.satan.cz

Stety, niestety ten właśnie podjazd był tak naprawdę pierwszym ambitniejszym tego dnia.

W samym Pecu wypiłem jedną z najlepszych kaw w życiu, zagryzłem małym ciachem i ruszyłem po przygodę. Początek nie bolał, ale po 1km pojawiły się dwie cyfry i praktycznie nie zniknęły do samego końca. Najcięższy był odcinek za hotelem (?). Chyba z kilometr 16-20% sprawił, że jedyne czego pragnąłem, to aby nogi się poddały xD Dały jednak radę, a po chwili się wypłaszczyło do 11% i jakoś dociągnąłem do rozwidlenia, gdzie odbiłem w stronę schroniska Lucni Bouda. Tam wypiłem smaczne piwerko 0% w ciekawym kubku (pic rel 3) :slightly_smiling_face:

Nadszedł czas się zawinąć i zjechać z tego urwiska diabła. Nie dość, że stromo, to jeszcze niezbyt równo. W połowie zjazdu wyprzedził mnie Czech, do którego dobiłem na krótkim podjeździe. Okazało się, że startuje w gravelowym ultra na krótszym dystansie, 200km/5000 m. W ogóle dosyć zabawne, że ważąc pewnie z 30kg mniej ode mnie, ciągle mi uciekał na zjazdach, a na podjazdach w drugą stronę. Mijaliśmy się tak przez 20 minut, wymieniając zdawkowo po kilka zdań. Ogólnie okazało, ise, że to kumaty typ, bo na moje pytanie czy wyścig startuje solo czy open, odpowiedział "solo, ale pepsi na pewno nie odmówię" xDDD . W końcu zniknął mi gdzieś z tyłu i ruszyłem na Okraj. Fantastyczny jest to podjazd od strony czeskiej, stałe nachylenie 5-6%, tak można podjeżdżać w nieskończoność :slightly_smiling_face:

Na górze zabawiłem z 2 min i następne 20 minut bawiłem się na super zjeździe. Wtopiłem jednak z napojami i z wyzerowanymi bidonami jechałem prawie godzinę w rejonie Rudaw. Po znalezieniu sklepu litr wypiłem duszkiem, tak bardzo byłem spragniony. Następnym przystankiem miał być Karpacz i zaczęło być poważnie pod kątem czasu. Coś mi nie pykło z obliczeniami i mimo sprawnej jazdy, coraz bardziej gonił mnie rozkład pkp :smiley: W Karpaczu szybko zajechałem na Orlen, wypiłem sok pomidorowy aby zabić smak słodkiego i zaszedłem do sklepu po kabel USB C. Ponownie mój radar się obraził na ładowanie, ale go tym razem rozgrzeszam, bo to przewód okazał się być wrogo nastawiony. Telefon ładował, lampki nie. Zastępstwo pomogło i pogoniłem na Podgórze. Po trudnym podjeździe w Karpaczu (zaczęło pojawiać się zmęczenie), zjazd wydanie mi pomógł i przed przełęczą czułem się dużo lepiej. Zeżarłem jedynie żel z kofeiną, bo zaczęło mi się coś ziewać. Początkowe kilometry poszły gładko, ale w lesie zaczęła się zabawna na dobre. Po dotoczeniu się na ww. wypłaszczenie wjechał kolejny żel, a także ponad 0,5l wody. Tętno dobijało do 180, ale to i tak mniej niż na Modrym Sedle (189 xD). Ostatnie 1300 metrów to totalny rozpierdziel (pic rel 2). Nie dość że ledwo jechałem, to jeszcze przekonałem się o tym, że nawierzchnia w górnej części jest równie zła co nieco niżej. W jednym miejscu musiałem przeprowadzić rower, bo asfalt był przerwany na całej szerokości, a krawędzie całe poszarpane. Tego mi tylko brakowało, przebitej dętki na 15%. Chyba 6 podejść potrzebowałem, aby wpiąć się w bloki, ruszyć i nie wy⁎⁎⁎ać przy tym (wyjebałem się raz).

Udało się ostatecznie wjechać, następnie zjechać i wyżłopać kolejną zerówkę w Szpindlerowym pod samym sklepem. Wyjeżdżając z tego znanego narciarskiego kurortu odbiłem w prawo na kolejne 16%. Tym razem jednak los to wtaczanie wynagrodził, bo trafiłem na fantastyczną drogę w samym środku lasu (pic rel 4), prawie płaską, gładką niczym stół, z za⁎⁎⁎⁎stym zjazdem na końcu. Mamma mia, ja chcę jeszcze raz! Szczęściu jednak nadszedł kres i po kilku km przywaliło kolejnym 14% z końcem na 17. W tym momencie czułem już zmęczenie nóg, a do tego znowu zaczęła mi się kończyć woda i musiałem odliczać czas do zapisanego Tesco w Rokitnicach. 5 minut przerwy i musiałem pognałem dalej, bo zegar coraz szybciej tykał. Pozostały mi 2 podjazdy (z 17 xD), z czego pierwszy krótki, ale klasy skurwol i znany mi ostatni, przez Harrachov do Polski. Pierwszy pokonałem prawie ostatkiem sił (another dwie cyfry), a drugi dłużył mi się okropnie. Zakręt, zakręt, jeszcze jeden zakręt, gdzie ta cholerna granica?! W końcu się jednak pojawiła, a ja mogłem zeżreć nawet 2 hotdogi na stacji i spokojnie dotrzeć na pociąg (całe 5min zapasu).

Wspaniała to była wyrypa, ja już nie chcę górek xD

PS. Rekord przewyższeń (Wrocek - Praga - Jelenia) pobity o jakiś 1000m.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

@Furto k⁎⁎wa ponad 5 kilometrów przewyższeń i 260km. Popierdolony, forma mutant :grinning: Ja to rok temu w miarę w formie robiłem niecały kilometr takiego podjazdu 15%, to się prawie zesrałem, a tlenu brakowało już na sam widok podjazdu. A ten takie dzisiaj wpierdalał jak krosanty.

Kozacko Furcioku, jest k⁎⁎wa moc :grinning: Widać też, że z nowym dupowozem dostałeś zaraz 20% mocy i to nie dlatego, że taki za⁎⁎⁎⁎sty, ale pewnie psycha kręci lepiej xD No, ale wozidło piękne. Na takim to pewnie i ja bym te 30 po płaskim zrobił. Nie więcej, bo bym się bał, że zarysuję jak się wyperdole.

Proszę cię zwolnij z tym byciem za⁎⁎⁎⁎stym, bo wychodzi że dobrze, iż miałem kontuzję. Przecież na te nasze zaplanowane wypady w tym roku to byś się wynudził jak sk⁎⁎⁎⁎syn. Ty czekałbyś w Pradze, a ja dzwonił z Katowic, że zaraz dogonię xD

No mutant, mutant. Graty!

Gruba ryba1piorunów

@npnptcn

A ten takie dzisiaj wpierdalał jak krosanty.

😂😂😂

No nie będę się pierdolił, dzisiaj czuję dumę, bo wycisk był zajebisty. Jak po PK sprawdzałem kolejne podjazdy i widziałem na prawie każdym czerwony kolor, to aż oczy piekły ze wściekłości 😂

Rower jasne, że pomaga, choć dzisiaj to ja nie jestem pewien, bo coś mi trzeszczy znowu z tyłu i cholery dzisiaj dostawałem. Na pewno nie sztyca i raczej nie korba. I na pewno nie pedały.

I się uspokój w końcu, normalnie za rok jedziemy :smiley:

Osobistość1piorunów

@Furto nie no, po takiej robocie to musisz być dumny, bo ja się zmęczyłem samą relacją i chciałbym odpocząć na orlenie, a siedzę w fotelu :grinning: Piękna wyrypa. Aż trochę szkoda, że na co dzień masz tak mało podjazdów, bo nie wiem jakim byłbyś potworem nawet na moich polankach typu 800/100km, nie mówiąc już o górach xD Coś czuję, że byś się odnalazł w takiej codzienności górskiej. Nawet nie czuję, widzę xd

Trzeszczy kurwa, bo napierdalałeś tam 2k watów jak radziecka pralka, to kurwa traktor będzie trzeszczał, co dopiero rower.

No pojedziemy pojedziemy, tylko proszę, litości xDD

Gruba ryba1piorunów

@npnptcn

Trzeszczy kurwa, bo napierdalałeś tam 2k watów jak radziecka pralka, to kurwa traktor będzie trzeszczał, co dopiero rower.

Kurwa leje 😂😂😂 Przecież jak będziesz sypał takimi tekstami, to będę w tyle, bo się zesram ze śmiechu.

Nie no, trzeszczy od kilku dni, ale dziś rozpiździet od 1. km. A założyłem świeżo nasmarowany łańcuch.

Na 2027 spróbuję zejść do 90 kg, powinno pomóc na podjazdach :slightly_smiling_face:

Osobistość0piorunów

@Furto No tak, tak, dotnij się jeszcze, docięty Furto poczeka na mnie na górze, tylko tego brakuje :grinning: Muszę zacząć zbierać teksty od dzisiaj, bo trzeba będzie wyjątkowo dużo sraczki, żebym się nie popłakał i to na kole xd

Ale fajnie, naprawdę też jestem z Ciebie dumny ziomuś. Rozwijasz się w ostatnim czasie niesamowicie :grinning: Mam nadzieję, że moja czasem złośliwość dołożyła chociaż pół procenta do tego. Zarówno formy rowerowej, jak i gubienia bebzona. Bo na przykład to co robisz teraz, na pewno będzie miało (o ile zdrowie pozwoli) na moją przyszłoroczną formę. Jest mobilizacja, żeby objechać z tobą bez wstydu xD

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Gry

13piorunów

Kupiłem dziewczynie grę z jej dzieciństwa i teraz słyszę co chwilę, jak kurwi pod nosem, bo jej owieczka zginęła czy coś.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

10piorunów

Dużo pracy, sporo jeżdżenia rowerem ale zrobiłem swoje. Jutro ma srać żabami więc idę wieczorem na siłownię i rozciąganie.

* Zjedzone: 4 100 kcal

* Spalone: 5 600 kcal

* Kroki: 31 600

* Rower: 22 km po zakładzie w pracy

* Bieg: 21.37 km

* Książka: niewiele

Duży deficyt ale mam już 300g białka zjedzone dzisiaj więc nie dorzucam już Twarogu. Uzupełnię go jutro.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

@cweliat

bez zmian.

Ale to trochę zajęty tydzień i ciężko było sensownie michę ogarnąć i znaleźć czas i chęci na więcej ruchu.

Lider2piorunów

@Hoszin co robisz teraz? Idź na spacer. Teraz masz czas.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

15piorunów

To się qurwa nie dzieję.

W pogoda do d⁎⁎y, z resztą jak zwykle 😒:rain_cloud:

Zaplanowałem więc na niedzielę wędrówkę do opuszczonej kopalni, bo tam na głowę padać nie będzie. Wszystko przygotowane, tylko gdzie ja położyłem te latarki, co? No i po półtorej godzinie szukania, przeszukania całego domu w te i spowrotem... uj wie. Albo gdzieś leżą na wierzchu i jestem ślepy, albo nie zabrałem z poprzedniego wyjazdu, albo kosmici. Innej opcji nie ma.

Przeglądam teraz neta za czymś nowym, ale jutro do 6 rano raczej nikt mi tego nie przywiezie, więc z rana pójdę to wszystko rozbiegać. Dobrze, że będzie padał deszcz, to nikt nie zobaczy że lecą mi łzy.

Pokaż więcej komentarzy (6)