Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika mannoroth w Hydepark

Lider

w Hydepark

42piorunów

W nawiązaniu do moich przemyśleń mieszkaniowych zawartych w poniższym wpisie, chciałbym pociągnąć temat i opowiedzieć Wam historię sprzed bodaj 6 tygodni.

https://www.hejto.pl/wpis/na-podstawie-zebranych-doswiadczen-moich-i-cudzych-w-ostatnich-miesiacach-chcial

We wspomnianym okresie wybierałem się do szwagra żeby mu pomóc w pewnym temacie przy domu. W związku z tym wiele razy gadaliśmy przez telefon i zdążył mi napomknąć, że jego dalsza kuzynka ostatnio dużo pyta jego rodziców a naszych teściów o to jak mieszkamy, gdzie mamy dom, ile pokoi itp. Ledwo ją znam, na ulicy bym nie poznał, pewnie widziałem ją na jakichś rodzinnych imprezach, w każdym razie nie na naszym i nie na jej weselu, bo bym ją pamiętał. W każdym razie szwagier mi to powiedział, i dorzucił:

-Szwagier, jej córka idzie na studia u Was w mieście, także ja nic nie mówię, ale matematyka robi się sama :smiley:

Wybrałem się do szwagra, który ma chałupę relatywnie blisko teściów. Teściowa do mnie zadzwoniła że muszę wpaść na obiad i po pomidory (no kurła proste, po pomidory to bym z buta przez Saharę poszedł). Super, fajnie.

-A no i Ania, pamiętasz, gadałeś z nią 12 lat temu na festynie jak piłeś piwo z wujkiem Staśkiem, wujek Stasiek to ten co go potem Kazik w Małochwieju traktorem potrącił koło starej mleczarni co ją Oborniak....

-Dobradobra, tak tak, pamiętam.

-No to Ania się koniecznie chce z Wami zobaczyć, to jak u nas będziesz to ona przyjdzie.

No tak, jasne. Ale niech będzie, info od szwagra to pewien as w rękawie. Po ogarnięciu tematu u szwagra pojechałem do teściów na kawę, pozbierałem sobie pomidorów, no i przyjechała kuzynka. No ni ch.. bym jej nie poznał na ulicy, po prostu obca dla mnie osoba. Weszliśmy do domu, gadamy, co tam jak tam, no i w końcu pada nieuchronne:

A(Ania): A bo wiesz, Zosia to się "do was" na studia wybiera...

No tak, to było do przewidzenia. No to as w ruch i atak prewencyjny:

M(mannoroth): Oooo, to już stancji trzeba szukać, bo zaraz wszystko będzie pozajmowane.

Zawieszka Ani i milczenie spowodowane wybiciem jej z planowanego przebiegu konwersacji było potwierdzeniem podejrzeń szwagra co do intencji spotkania tudzież wytłumaczeniem nagłego zainteresowania rozkładem naszej chałupy.

A: Aha...Ahaa...

Udaję głupiego i ciągnę farsę dalej:

M: Mówię Ci, zaraz sama drożyzna zostanie albo jakieś klitki na obrzeżach. A szukaliście już coś? Jak coś to mogę podpowiedzieć gdzie najlepiej, w końcu to moje miasto hehe.

Dopijam kawusię idę włączyć czajnik, wracam.

A: Aha, no wiesz, bo my to nie wiemy gdzie najlepiej, tak u kogoś po kątach to słabo... A ciocia (tj moja teściowa) to coś mówiła że Wy ileś tam pokoi macie...

No mamy. I ch z tego? Udaję dalej że nie wiem o co chodzi.

M: No ale my nie prowadzimy wynajmu.

Ania oczy w słup, no i zaczynają się nieudolne guilt tripy tudzież dowody anegdotyczne...

A: A wiesz, mój Wiesiek jak w Niemczech pracował to u ciotki półtora roku mieszkał i problemu nie było...

M: Mhm. Zrobić Ci herbaty? Bo ja sobie zrobię.

Odpowiedziała mi cisza, taka sama jak jej na tą bezwartościową z mojego punktu widzenia opowieść o rodzinnej solidarności za granicą.

A: A nie dało by się żeby Zosia trochę u Was pomieszkała?

M: Co to znaczy trochę? No i w jaki sposób? U nas nie ma warunków do najmowania pokoi.

Słowo najem, wiążące się z odpłatnością, padało tylko z moich ust. Nie bez przyczyny. Pomału wywieranie presji, jakkolwiek nieudolne, zaczęło mnie nużyć:

A: Jakieś biurko by się znalazło...

M: Nie no, zaraz, my mamy wszystkie potrzebne meble. Jeżeli jest potrzeba przyjechać, posiedzieć parę dni, poszukać lokum, to nie ma problemu, zapraszam, pojeżdżę razem z nią, coś poszukamy i pooglądamy. Ale o ładowaniu się z całym mandżurem czy meblami mowy nie ma.

No i akt rozpaczy:

A: No... To ja nie wiem, czy ona na te studia pójdzie!

Piłeczka do pustej bramki. Z chłodnym uśmieszkiem:

M: No chyba jak składaliście papiery, to nie zakładaliście że będzie u nas mieszkać?

Cisza.

M: Jak jest potrzeba żeby poszukać mieszkania, to zapraszamy, nie ma sprawy.

A: No tak, tak, pomyślimy.

Widzę wyraźnego focha, pogadaliśmy przez kilka chwil o d...e Maryni no i sobie poszła pogadać z teściową na dworze, jak wyszedłem to już jej nie było. Po powrocie do domu powiedziałem o tym różowej, to się popukała w głowę, że w ogóle co to za pomysł. Ona sama praktycznie kontaktu z tą kuzynką nie ma, a jej córki to od 10 lat nie widziała na oczy. Tak, wiem, widziałem filmy z dorosłym facetem i 19stką pod jednym dachem , ale nie mam takich potrzeb :smiley: Za to w ogóle nie ogarniam, jak można było uznać, że mamy jakiś obowiązek czy uznamy za normalne, żeby kogoś gościć przez 5 lat? Zapytam w ankiecie, choć zluzuję kryteria "bliskości".

Wyobrażacie sobie gościć kogoś przez 5 lat u siebie w domu/mieszkaniu zakładając, że macie ku temu warunki np. osobny pokój?

  • W żadnym razie51% (137 głosów)
  • Tylko absolutnie najbliższą rodzinę26% (71 głosów)
  • Tak, jeżeli jesteśmy spokrewnieni2% (6 głosów)
  • 18letnie lochy w dowolnej ilości.21% (56 głosów)

270 głosów

Komentarze (20)

Gruba ryba2piorunów

@mannoroth na 5 lat? w życiu! na miesiąc bym może jeszcze się zgodził, im krócej tym większe prawdopodobieństwo zgody, ale i tak z zaangażowaniem w dbanie o wspólną przestrzeń

natomiast mamy październik, co rodzi pytanie - jak sprawa się zakończyła? pomagałeś szukać? poszła na studia? xD

Gruba ryba0piorunów

Kurcze, taki plan był doskonale przygotowany, tyle osób zaangażowanych, a Ty się bezczelnie nie wpisałeś w scenariusz... Miałeś być niańką, sponsorem lokum, może i wiktu, opiekunku, a Ty bezczelnie nie dałeś się wpierdolic na minę... Jak mogłeś, miałeś odciążyć kuzynkę, której nie znasz

Osobistość2piorunów

@mannoroth 
Trudno powiedzieć, 5 lat na pewno nie. Jeśli miałbym komfortowe warunki, tj. dom i to raczej z grubymi ścianami, to myślę że pierwszy rok pozwoliłbym komuś zamieszkać. W mieszkaniu jest się jednak trochę "na kupie" i byłoby to uciążliwe. Ale to też zależy od tej osoby, bo jedna osoba będzie jak ja, czyli cichutko jak myszka pod miotłą na słuchawkach, a druga będzie sprawdzać gdzie jest granica.

To na pewno pomysł matki, bo młoda pewnie nawet by nie chciała się komuś zwalać na głowę. Mi tak kiedyś matka z ciotką zapewniły pokój i k⁎⁎wa było to niezbyt komfortowe doświadczenie. Stare baby są jebnięte.

Lider1piorunów

@HmmJakiWybracNick Bingo. Abstrahując od faktu, że miałbym problem z mieszkaniem z obcą osobą, to coś w tym jest. Gdyby była rozmowa, wcześniej, jakieś odświeżenie kontaktu za wczasu, wytłumaczenie że młoda dziewczyna, strach trochę ją tak między ludzi wpuszczać na jakieś stancje czy akademiki (gdybam), że parę miesięcy aż się nie nauczy troszkę samodzielności. A tu baba krzyczy VABANK! Przez co od razu mnie usztywniła,

Osobistość2piorunów

Kiedyś jak ludzi faktycznie nie było stać na mieszkanie, kto ktoś mieszkał w komórce pod schodami, sprzątał mieszkanie czy coś i rodzice go drobno opłacali.

Poza tym teraz jak już ma 18 lat i faktycznie nie ma na tę stancję, to są sposoby, żeby zarobić w miesiąc czy dwa na rok życia studenckiego. Chłopakom trochę trudniej.

Fanatyk0piorunów

Ogólnie to nie, ale jako że mieszkam sam, to jakbym miał pokój, to bym przez chwilę pomyślał xd

Fanatyk3piorunów

@mannoroth ja sobie nie wyobrażam, ale nie jest to przecież coś zupełnie dziwnego i niespotykanego.

Z drugiej strony, to ja bym się czuł niekomfortowo gdybym miał mieszkać kątem u jakiejś dalekiej rodziny. Różne rzeczy się wyprawia będąc na studiach, no i trochę lipa tak przed rodziną odpier*dalać jakiś szajs

Gruba ryba9piorunów

Typowy pomysł starej baby ze wsi, pozdrawiam serdecznie xD

Gruba ryba1piorunów

@serel może kiedyś tak było, że się ktoś lata nie widział i nie miało to żadnego znaczenia? Teraz jakiegoś znajomego z pół roku nie widzisz to niewiadomo czy Ci cześć na ulicy odpowie :v

Gruba ryba1piorunów

@IronFist moja babcia miała podobny pomysł jak się sprowadzałem do Trójmiasta, że jej koleżanka (nie widziały się 40 lat, nie rozmawiały przez telefon chyba z 30) ma APARTAMENT w Sopocie i na pewno mogę zamieszkać xD ten apartament o kawalerka w wielkiej płycie, w której to sama mieszkała

GURU12piorunów

@mannoroth Takie te odpowiedzi zbyt jednoznaczne..

W wyjątkowej sytuacji owszem, nawet prędzej dzieci przyjaciół niż rodziny ;P

Aczkolwiek ja to z prowincji jestem i sam z gościnności rodziny w trójmieście swego czasu korzystałem, oczywiście jedynie na wakacje i dokładając się do czynszu, i u kuzynek, z którymi do teraz mam kontakt i jesteśmy chrzestnymi własnych dzieci :D

Ale generalnie raczej tak jak piszesz - na miesiąc, może dwa. Z pomocą w aktywnym szukaniu własnego konta. Na 'stałe' to jak na szybko myślę to chyba tylko w przypadku jednej osoby i jej dziecka bym się zgodził - i to nawet nie jest moja rodzina xD

Lider1piorunów

@zuchtomek No ok, ale nie mówimy tu o żadnej wyjątkowej sytuacji. Mój teść który miał zabiegi mieszkał u nas 3 tygodnie i było git. Mówimy o planowanym mieszkaniu przez 5 lat.