Wpis użytkownika mannoroth w Hydepark
mannorothLider
113piorunówNa kanwie ostatnich, smutnych wydarzeń, obserwując rosnący trend gdzie tępakom wydaje się, że mają mandat do bicia ludzi na podstawie innej narodowości/języka/ubioru bez konsekwencji (co szybko weryfikuje rzeczywistość), przypomniała mi się relatywnie zabawna (nie dla wszystkich) historia z bardzo dawnych lat.
W zamierzchłej prehistorii, po skończeniu studiów, mnóstwo znajomych się pobierało. Mieliśmy z różową wysyp wesel. Jednym z nich było wesele na wsi u koleżanki ze studiów mojej różowej. Najechało się tam sporo znajomych, w tym jedna dziewczyna, która zaraz po studiach złapała robotę w Warszawie, zamieszkała tam i od dłuższego czasu spotykała się z chłopakiem stamtąd - na pierwszy rzut oka ustawiony, poważny gość, bardzo spokojny i sympatyczny.
Wesele jak to wesele, kościół, teleport do domu weselnego no i jemy i pijemy. Niektórzy zaczęli wcześniej, co było widać od razu po zachowaniu, niektórzy później, niektórzy wcale - w tym warszawski kawaler, bo przyjechał autem i jego panna. Paliłem wówczas, i wychodząc na dwór widziałem, że w gronie "lepiej zrobionych" była część rodziny pana młodego, w tym jego drużba - brat albo kuzyn, w każdym razie bliska rodzina.
Siedzimy przy stole, jemy, gadamy, pijemy, widno, jeszcze się na dobre wesele nie rozkręciło, do stolika wraca jeden z gości i mówi "już się napie*dalają". Nie wiedzieliśmy o co chodzi, koniec końców później dowiedzieliśmy się, że w twarz dostał ww. chłopak z Warszawy, który poszedł się przewietrzyć z dziewczyną. Przywalił mu za nic ów drużba, nikt nie wie dlaczego, czy za to że nie chciał z nim pić, czy za fajne auto, nie wiadomo. W każdym razie ponoć chodził z siebie dumny... Do czasu.
Nie pamiętam ram czasowych, ja się połapałem o co i o kogo chodzi jak wyszedłem zapalić, że na miejscu pojawiła się karetka i opatrują chłopaka - nie wiem ile razy dostał, ale krwawił porządnie. I nagle ktoś z "wesołej rodziny", na tyle trzeźwy żeby połączyć łączki zauważył słusznie, że karetka która przyjeżdża do pobicia jest forpocztą innych służb :grinning: Dzicz, zwłaszcza jakieś stare baby, pewnie matki młodych, rzuciła się do ambulansu i zaczynają tłumaczyć ratownikom i chłopakowi że nic się nie stało (xD), nie ma co robić afery, chłopaki sobie wszystko wyjaśnią i jest dobrze. Chłopak nie chciał w ogóle rozmawiać a ratownicy zaczęli krzykiem odganiać hołotę od ambulansu że mają się nie zbliżać. Nie wiem ile trwała ta chryja, winowajca się ulotnił na salę, dźwięki weselnej muzyki przyćmił jednostajny, zbliżający się dźwięk, zapach francuskiego pieczywa unosił się w powietrzu #pdk i na miejsce przyjechała policja. Dziewczyna pobitego, mimo, że stare prukwy próbowały ją powstrzymać od razu powiedziała policji o co chodzi i ona zgłasza pobicie xDDD Chłopak na tyle na ile mógł potwierdził, obydwoje trzeźwi jak niemowlęta. Szybkie zeznania, poprosili gościa o identyfikację, poradzili dziczy żeby sprawca wyszedł po dobroci albo go wyprowadzą przy wszystkich gościach, po czym chłopak pojechał do szpitala, a dziewczyna wpadła na salę, szybko się pożegnała ze łzami w oczach, zabrała klamoty i pojechała samochodem za chłopakiem i tyle ich widziano.
Inba jak na promocji karpia, patusy wrzeszczą że nic się nie stało, że policja ma się nie wtrącać xD, ta powiedziała sztywno i krótko, że jak się nie uspokoją to się to nie skończy dobrze, gówno ich obchodzi że to wesele, patus nad wyraz grzecznie w kajdanki i na izbę. Zerknąłem na niego, przez sekundę było mi go żal, bo widać było po twarzy że dotarło co zrobił (ale szybko mi przeszło) xD
No i teraz clou... Na tym się skończyło? Skądże. Oczywiście, wesele zjeane, na pannę młodą aż smutno było patrzeć, uśmiechnięta dziewczyna przez przygłupa szwagra się poryczała i wyglądała jak na stypie. Część rodziny za to, a jakże, pana młodego, nie robiła nic innego tylko chodziła i piedoliła że to wszystko wina... Warszawiaka xDDD Że tak się rzeczy nie załatwia xD, zepsuł wesele, i co on w ogóle. Jakaś stara flądra łaziła po ludziach i pytała o numery telefonów do poszkodowanych, skądś wzięła do dziewczyny ale tamta nie odbierała. Siadła między nami tłumacząc dlaczego nic się nie stało xDD, mówiła zawianym głosem do dziewczyn żeby coś zrobiły i wpłynęły na swoją koleżankę żeby ta przekonała chłopaka, żeby nic nie składał, odwołał zgłoszenie itp. Czujecie? Do tej pory mnie skręca z żenady jak to sobie przypomnę.
Niestety nie wiem jak się to skończyło i jakie były konsekwencje, moja różowa chyba się już nie słyszała z panną młodą, zresztą sądzę, że temat wesela byłby w rozmowach raczej tabu, i nie była w jakichś bliskich relacjach z dziewczyną z Wawy żeby ją ciągnąć za język.
Reasumując u podstaw tego wszystkiego leżał taki kretynizm o jakim pisałem na początku - pijany idiota uznał, że ma prawo uderzyć człowieka, który mu się nie spodobał. Z tą różnicą, że zapomniał że nie jest u siebie w zoo, tylko ma do czynienia z cywilizowaną osobą, która skorzystała z pełni swoich praw. I choć wolałbym, żeby tamto wesele potoczyło się inaczej, to cieszę się jak sobie przypomnę postawę ratowników i bagiet. I oby tak było zawsze i wszędzie.
Komentarze (19)
@mannoroth nie ma większego frajerstwa niż nie dzwonienie na policję. Przecież oni są za darmo, z dowozem na miejsce, a do tego skuja a może i naklepią Twojemu wrogowi
@mannoroth znajomy na swojej imprezie urodzinowej przywalił swojemu ojcu. Od tamtej pory nie było już u nich imprez a i kolega jakoś tak nie pijący sie zrobił.
Znałem innego, taki uroczy grubasek, do rany przyłóż. Tylko jak się napił to mu sie odmienialo i no wyzywał ludzi na ulicy, co kończyło sie bojkami. Strach z nim było gdzieś wyjść.
Nie wiem jak to jest, może in vino veritas...
@NatenczasWojski miałem takiego kumpla, co ciekawe po piwie spokojny, po wódce mu odwalało...
Parę lat temu byłem na weselu, gdzie chrzestny panny młodej się awanturował, jak miał to w swoim zwyczaju po alkoholu i była szarpaninka z rodzinką. Pech chciał, że panna młoda chciała interweniować, a dostała przypadkiem piąchą od chrzestnego. Policja nie chciała przyjechać, a dopiero ostrzeżenie o szykowanym linczu na pijanym chrzestnym poskutkowało przyjazdem bagiet, które zawinęły pijaka na dołek.
@mannoroth nie wiem czy o
to pasta czy nie ale piękna historia, zwruszyłem się
@SpokoZiomek ściągnąłem to z jakiejś pasty :smiley:
@mannoroth a wystarczyłby zakazać alkoholu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
jest to jedna z rzeczy z których jestem dumny, nigdy nie uczestniczyłem w żadnej bójce. I żeby nie było nie mam 2 metrów wzrostu i 120kg, jakoś umiałem się ustawić z ludźmi w podbazie czy gimbazie
@Cinkciarz z trójkata
@100mph no spoko, ale skąd Ty kurwa się urwałeś?
@Solar mnie omijaly bojki bo zawsze wczesniej padalo pytanie "skad Ty kurwa sie urwales/jestes" a jak padala odpowiedz to mnie omijaly bojki xD kiedys jakis dzban chcial mi telefon zabrac ale ja bardzo porywczy jestem i miewam stany niepohamowanej agresji ;) zmaczy miewalem w mlodosci bo teraz pracuje nad soba
@GazelkaFarelka No właśnie napisał że nie ma tyle :smiley:
mam 2 metrów wzrostu i 120kg
To wyjaśnia, dlaczego nie uczestniczyłeś. Patusy zaczepiają mniejszych od siebie, np. szczupły, w okularach, długie włosy...
Znam przypadek typa, ktory przez podobna akcje spierdolil za granice do Anglii. Okazalo sie bowiem, ze tata poszkodowanego nie jest anonimem w polskim polswiadku xD No ale to bylo dobre 20 lat temu.
@100mph Też ładnie. Gość z osiedla kiedyś wyrwał jakiemuś dzieciakowi rower i go spieniężył - dzieciak był synem zastępcy komendanta lokalnego rejonowego komisariatu xD Dostał wpie*dol od policji i opiekę kuratora a potem powtórkę od gościa któremu sprzedał rower bo mu przykleili paserstwo xD