Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika zuchtomek w Ciekawostki

GURU

w Ciekawostki

23piorunów

Co sądzicie o dziennikach elektronicznych?

"Za moich czasów" wprowadzono mi taki dopiero pod koniec technikum, równolegle z dziennikiem fizycznym - ile to było zabawy, żeby go psuć to tylko ówcześni admini wiedzą, ale jako klasa IT udawało nam się psocić czy to na poziomie komputerów, sieci szkolnej czy blokowania kont nauczycieli, ale tym razem nie o tym ;P

Tym razem o tym, że mam tam konto jako rodzic, a nie jako pełnoletni uczeń i muszę powiedzieć, że jest to wygoda, ale głównie dla nauczycieli, pozorna wygoda dla rodziców, a dla dzieci dodatkowy powód do stresu i jednocześnie 'rozleniwiacz'.

Z perspektywy ucznia przede wszystkim lipa, ponieważ wszystkie drobne przewinięcia widać jak na dłoni, ja mam co prawda lvl wczesnoszkolny dopiero, ale pamiętam jeszcze jak sam byłem uczniem i pojedyncze występki jak spóźnienia czy gorsze oceny można było jeszcze uratować, a ewentualne konsekwencje odsunąć w czasie (warto było uciec z lekcji z tą Kaśką z gimnazjum - niczego nie żałuję) - teraz takie dziecko nie zdąży jeszcze do domu wrócić, linii obrony przygotować, a starzy już wiedzą..

Ja mam raczej luźne podejście do oceniania w szkole, ale pamiętam rodziców innych uczniów, którzy za nieobecności czy dosłownie pojedyncze słabe oceny wpadali w furię i na różne sposoby dzieci karali choćby zakazami.
Przecież dzieciak z despotycznymi starymi z takim narzędziem w rękach to ma dopiero przesrane jak coś 'odwali'.

Ale nawet nie to uważam za najgorszą konsekwencję - najgorsze jest to, że pozbawiamy dziecka możliwości kreatywnego pokonania problemu, czyli naszego swojskiego kombinowania i nie mam tu na myśli oszukiwania, a po prostu osobiste interakcje z innymi ludźmi i naukę załatwiania problemów bez udziału rodziców.
Teraz coś się stanie - "trudno, rodzice i tak już wiedzą, i nic na to nie poradzę" ¯\\(ツ)

Drugim problemem jaki zauważam, który ma konsekwencje i dla ucznia i dla rodzica - jest informowanie o wszystkich 'potrzebach' bezpośrednio rodziców, a nie ucznia (pic rel). Na pierwszym zebraniu usłyszałem, że to dlatego, że dzieci nie są odpowiedzialne i po prostu zapominają - no żodyn by się nie spodziewał, ale jak mają się tej odpowiedzialności nauczyć, skoro nauczyciel im nie powie, nie każe zapisać, nie da na karteczce, że mają coś przynieść, tylko napisze wiadomość o losowej porze, a rodzic spakuje to po prostu do plecaka? Przerzucenie odpowidzialności na rodzica i całkowite zdjęcie obowiązku z dziecka.

Dni szkolnych mamy dopiero 10, a ja wiadomości od nauczycieli już 15 (╯°□°)╯︵ ┻━┻ I nie wliczam do tego komunikatów dyrektora i sekretariatu..

Powyższe umiejętności - radzenie sobie z problemami, odpowiedzialności i konsekwencji za własne działania - to moim zdaniem umiejętności, które szkoła powinna rozwijać - równie ważne, a może nawet ważniejsze niż sucha wiedza otrzymywana na lekcjach.

Komentarze (19)

Osobistość1piorunów

@zuchtomek Za moich czasów nie było takich wynalazków. Nie mam dzieci ale z obserwacji znajomych, uważam ten system za skrajnie szkodliwy. Kiedyś jak dostałeś pałę, uwagę itd. to zaczynało się kombinowanie jak przed wywiadówką wyprowadzić to na prostą. Czasami się udało, czasami nie - po prostu nauka życia.

Przeraża mnie jak np. w pracy ludzie sprawdzali co chwilę te dzienniki, komentowali i co najgorsze, natychmiast interweniowali. Krzysiu spóźnił się na lekcje? Od razu telefon do dziecka, do wychowawcy. Ania dostała szmatę z matmy - od razu telefon do dziecka, do znajomej od korków z matmy. Paranoja po prostu - jak to dziecko ma się nauczyć życia w społeczeństwie skoro jest pod nadzorem 24/7 i rodzice nie dają mu przestrzeni do nauki znoszenia porażek i radzenia sobie z problemami.

GURU0piorunów

@lipa13 
No dokładnie. Ja też sprawdzam na bieżąco, pracuję przy komputerze, dużo rzeczy codziennie sprawdzam, to jeden Librus mi różnicy nie zrobi, ale raczej nie planuję od razu reagować, czy nawet sugerować coś dziecku, że ja 'wiem' bo sprawdzam je na bieżąco i "kontroluję" bo po co ma się tym dodatkowo stresować?

Mam nadzieję, że będę raczej tym, do którego dziecko samo zadzwoni, że ucieka z lekcji ze znajomymi, a wtedy bez mrugnięcia okiem usprawiedliwię.

Radzenia sobie z porażkami też się trzeba w życiu nauczyć, żeby samemu się nią nie stać.

Gwiazdor3piorunów

@zuchtomek Ciężko mi ocenić oceny w czasie rzeczywistym, generalnie ludzie mają problem z ocenami które biorą jako jakiś absolutny wyznacznik, ale gorsze wydaje mi się to wyręczanie dzieci na każdym kroku. To co wspomniałeś, dzieci są nieodpowiedzialne więc nauczmy je że nie muszą być, a potem w dorosłości będzie przykre zderzenie z rzeczywistością.

Kiedyś gdzie czytałem że w Japonii (nie wiem czy to powszechne czy jakieś pojedyncze placówki) dzieci sprzątają po obiedzie na stołówce itp. I to jest realna nauka podstawowych i praktycznych rzeczy.

GURU0piorunów

@EerieAlligator W przypadku ocen to nie one same w sobie są problemem, ale właśnie reakcje niektórych rodziców.

Pozbawianie dzieci obowiązków i odpowiedzialności jest prostą drogą do późniejszych twierdzeń "dzisiejsza młodzież to taka i śmaka" - gdzie i kiedy mają się czegoś nauczyć jak system ich wyręcza?

Osobistość6piorunów

Miałem to nieszczęście, że chodziłem do szkoły, w której uczyli moi rodzice. Gdy coś przeskrobałem to wiedzieli już na kolejnej przerwie. Obiecałem sobie, że moje dzieci będą miały inaczej. I w pewien sposób mają inaczej - bo teraz wszystkie dzieciaki mają równo przeyerbane xD

Nie godzę się na płacenie za dziennik vulcan w publicznej szkole, dlatego na szczęście nie mam powiadomień. Mimo to staram się być sumienny. Jak widzę na prywatnym mailu, że mam wiadomość na dzienniku to wchodzę i czytam. Nie zjeżdżam w niższe sekcje jak zadania domowe, uwagi, oceny. Uważam, że od takich rzeczy dla rodzica jest wywiadówka. Ile to już razy usłyszałem, że syn nie miał zadnia lub był nieprzygotowany. Zawsze powtarzam jak mantrę "proszę dać mu odczuć konsekwencje". Najwyraźniej jest to dla doświadczonej (chyba zbyt) nauczycieli początkowej zbyt trudne i wygodniej jest spamować rodziców.

Na wywiadówce organizacyjnej z wychowawczynią syna we wczesnej podstawówce dowiedziałem się, że ważnym tematem odgórnie zadanym przez ministerstwo jest higiena cyfrowa. Pewnie dlatego spamuje wiadomościami o 19:00 dalej jak spamowała rok temuxDxD

GURU1piorunów

@ruhypnol

Zawsze powtarzam jak mantrę "proszę dać mu odczuć konsekwencje". Najwyraźniej jest to dla doświadczonej (chyba zbyt) nauczycieli początkowej zbyt trudne i wygodniej jest spamować rodziców.

I to jest sedno problemu. Ktoś może powiedzieć 'przecież to pierdoły', ale w nauce życia chyba o to chodzi, żeby najpierw nauczyć się radzić z takimi 'pierdołami' po to by wiedzieć jak się zachować na późniejszym etapie życia - ale żeby nie obwiniać tu tylko nauczycieli to patrząc na innych rodziców, oczywiście poniekąd rozumiem..

"Normalny" (w mojej opinii) człowiek - jak Ty czy ja - wręcz oczekuje, że dziecko poniesie konsekwencje swoich czynów, ale mama Brajanka przyjdzie i zrobi aferę bo ten dostał nieprzygotowanie, a ona przecież nie wiedziała, że kredki ma mu spakować ¯\\(ツ)

Gruba ryba3piorunów

a weź teraz popraw sobie oceny jak się czasem zdarzało, zwłaszcza z fizyki w gimnazjum bo część była wpisywana ołówkiem. Usprawiedliwienia pisane przez koleżanki. Teraz by chyba nie przeszło.

GURU2piorunów

@Hoszin Dokładnie - radzenie sobie z problemami, socjalizacja i wspólne 'kombinowanie' z rówieśnikami, wspólna odpowiedzialność - przecież to są dla mnie wartości ważniejsze niż sucha wiedza, to jest nauka życia, a nie historia Mezopotamii (która oczywiście też jest ważna z perspektywy rozwoju młodego człowieka, żeby nie było, że neguję podstawy)

Fenomen8piorunów

Takie oceny w czasie rzeczywistym, to jest jakiś koszmar i traumatyzowanie dzieci.

Jednak jak człowiek dostawał opierdziel dopiero po wywiadówce, to było fajne. Luzik do dnia wywiadówki i stres przez jeden dzień.

A teraz? "O, patrz, Brajanek dostał trójkę z angielskiego, zaraz go zapiszę na dodatkowe lekcje". I Brajanek ma przej...

Pamiętam, jak byłem na wywiadówce. Mama jakiegoś typka z klasy dostała karteczkę z ocenami, wyciągnęła telefon, zadzwoniła. Rozmowa wyglądała tak: "Do domu!". Koniec rozmowy :smiley: I dopiero od tego momentu typek miał stresującą godzinę.

Plusem takiego dziennika jest, jak widzę u koleżanek z dziećmi w podstawówce, że nauczyciel może wysłać tam wiadomość typu: "proszę na piątek przygotować 10 kg kasztanów i litr kwasu solnego." I rodzic nie ma tutaj stresu, że mu dziecko przypomni (albo i nie) w ostatni wieczór :smiley:

GURU2piorunów

@LovelyPL

Jednak jak człowiek dostawał opierdziel dopiero po wywiadówce, to było fajne. Luzik do dnia wywiadówki i stres przez jeden dzień.

No i mogłeś tę ocenę czy uwagę w dzienniku poprawić 'sam' i mimo wpadki mieć na obronę to, że poprawiłeś jednak na 5. czy zrobiłeś gazetkę szkolną żeby zapunktować - myślę, że to cenne umiejętności, takie radzenie sobie z przyziemnymi problemami, samodzielność i ponoszenie konsekwencji - to są umiejętności, których potrzebuje każdy człowiek. A potem wyzwania będą tylko trudniejsze, a konsekwencje decyzji i działań wyraźniejsze - no, ale jak nie nauczymy ich 'pokonywać' drobnych problemów to jak potem nagle w wieku 18 lat mają sobie radzić z prawdziwymi problemami?

Plusem takiego dziennika jest, jak widzę u koleżanek z dziećmi w podstawówce, że nauczyciel może wysłać tam wiadomość typu: "proszę na piątek przygotować 10 kg kasztanów i litr kwasu solnego." I rodzic nie ma tutaj stresu, że mu dziecko przypomni (albo i nie) w ostatni wieczór :smiley:

Dla mnie to minus, jak dzieciak czegoś zapomni to świat się nie zawali, a 'nieprzygotowanie' w dzienniku czegoś może nauczy - tak cała odpowiedzialność spada na rodzica, a dziecko często nawet nie wie, że ma coś przynieść..
Minusa za nieprzygotowanie dostaje rodzic - nie dziecko. Dziecko nie ma odpowiedzialności i jeszcze ma prawo się na Ciebie pogniewać bo to przecież Ty dostałeś info.

A potem się ludzie dziwią, że te kolejne pokolenia takie nieporadne, do lekarza nie potrafią się umówić, matki dokumenty na rekrutację do pracy za nich noszą itd.

Lider4piorunów
@zuchtomek Dni szkolnych mamy dopiero 10, a ja wiadomości od nauczycieli już 15 (╯°□°)╯︵ ┻━┻ I nie wliczam do tego komunikatów dyrektora i sekretariatu..

Protip: nie czytaj tego. Naprawdę. Nic się nie stanie. Szkoła, te wszystkie dzienniki i obowiązki naprawdę nie mają znaczenia dopóki im jego nie nadasz. Presja na dzieci to nie problem szkoły a podejścia rodziców jakie do tego mają.

Tak jak jeden tutaj pisał: załatwił córce lewe zaświadczenie o potrzebie specjalnego kształcenia "bo będzie jej łatwiej".

Łatwiej będzie tylko spełnić jego oczekiwania. Ogólnie to będzie trudniej.

GURU2piorunów

@AdelbertVonBimberstein Czytam.. bo lubię.. Jestem pewnie też jednym z niewielu rodziców, którzy statut i regulamin szkoły przeczytali ¯\\(ツ)

Nie przywiązuję do tego większej wagi - ja mam jakąś świadomość i wizję wychowania i edukacji moich dzieci - dla mnie jedyną 'konsekwencją' jest to, że dziecko nie uczy się tej odpowiedzialności małymi kroczkami, przez polecenie 'przynieś blok' - ona o tym nawet nie wie, dopóki nie powiem co ma spakować (bo moja pakuje się sama) - natomiast sam pamiętam jak byłem uczniem i reakcje rodziców znajomych, no, a teraz też jestem rodzicem i widzę wokół sporo roszczeniowych i kontrolujących, i po prostu współczuję ich dzieciakom.

Fanatyk3piorunów

@zuchtomek mi też jakoś w szkole średniej to wprowadzili, ale to ja głównie się na to logowałem sprawdzać czy coś mam wpisane 😛 moi rodzice mieli zawsze w moje oceny itp wywalone. Powtarzali, że uczę się dla siebie, a nie dla nich i dopóki nie było żadnego przypału to nawet tam nie wchodzili ;D

Ale jak teraz tam tyle spamu wpada to współczuję :stuck_out_tongue_winking_eye: odinstalować, zapomnieć hasło:P ale pewnie tak nie można bo zaraz byłby kurator na karku, niebieska linia, karta, sąd rodzinny, poprawczak i więzienie

Mistrz19piorunów

@zuchtomek a teraz pomyśl sobie o perspektywie nauczyciela, który do tej pory musiał się "zmagać" z pretensjonalnymi rodzicami tylko na wywiadówkach, a teraz kontakt z nimi mają non stop, nieustannie musząc odpowiadać na każde jedno idiotyczne zapytanie czy pretensję

Nie pierwszy przypadek, że nieustanny i natychmiastowy dostęp do informacji przynosi niewiele dobrego przede wszystkim z racji na to, że nie potrafimy się z takimi danymi obchodzić jako ludzie

GURU0piorunów

@bojowonastawionaowca U mnie skrzynki nie działają poza godzinami pracy na szczęście.
No i jednak osobiście też wolę na głupie zapytania (nie tylko nauczyciele mają do czynienia z głupimi ludźmi) odpowiadać jak mi wygodnie i korespondencyjnie - nie muszę się użerać z jakimś bucem twarzą w twarz i każde słowo jest zapisane, a nie spieranie o to kto co powiedział.

Gruba ryba1piorunów

@bojowonastawionaowca Z drugiej strony, gdy nauczyciel wrzuca o 22/23, że dziecko ma coś przynieść do szkoły... no ja bym wyłączył powiadomienia w telefonie na miejscu takiego nauczyciela. xD

Są ludzie i ludziska, niestety. ¯\\(ツ)

Fanatyk3piorunów

@bojowonastawionaowca

nieustannie musząc odpowiadać na każde jedno idiotyczne zapytanie czy pretensję

jeśli ten kontakt odbywa się przez ten dziennik elektroniczny, to wcale nie musza odpowiadać na każde idiotyczne pytanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)