TrypsynaLider
12piorunów294 300,84 - 0,23 - 2,35 = 294 298,26
Po zakupy jeszcze wpadło
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
Dołączył/a:
TrypsynaLider
12piorunów294 300,84 - 0,23 - 2,35 = 294 298,26
Po zakupy jeszcze wpadło
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
boriMistrz
251piorunów
scorpGruba ryba
31piorunów37 296,82 + 30,01 + 12,00 + 12,01 + 12,25 + 5,00 + 10,01 + 23,17 + 13,34 + 10,01 + 12,00 + 6,21 + 14,01 + 12,50 + 5,74 + 12,02 + 9,50 + 8,00 + 13,00 + 9,00 = 37 526,60
Zbiorczo z całego miesiąca. Coś tam już biegam, wprowadziłem treningi siłowe i zaczynam jeździć na pedale.
A dzisiaj wpadło wybieganie na bieżni. Po bieganiu zrobiłem potężny GYM FBW.
FAJNIE. 😎
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

TrypsynaLider
56piorunówPizza z blaszki
Do @Shivaa nie ma podjazdu ale i tak jest w pyte 😃
#gotowanie #pizza #jedzzhejto

TrypsynaLider
29piorunów36 571,91 + 12,31 = 36 584,22
Godzina biegu spokojnego. Ale serducho dziś grało. :)
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

TrypsynaLider
121piorunówWażne informacje
#cynamonki #heheszki

TrypsynaLider
44piorunów34 482,93 + 9,46 = 34 492,39
Dzień dobry.
Poranny mały wariat odbyty. Tydzień zamykam z przebiegiem 70 kilometrów. 😃
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

TrypsynaLider
43piorunówDomowe ruskie
#raportzchwilibiezacej #jedzzhejto #pierogi #jedzenie

kajak98Koneser
52piorunówGdzie i w jaki sposób (co mówiąc, co robiąc) poznaliście swoje drugie połówki?
(Szukam inspiracji, lub dobicia się)
#zwiazki #kiciochpyta #dziwnepytanie #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
W pociągu, walizkę jej wniosłem.
@kajak98 Ja to mam wrażenie, że nie chciałem poznać mojej żony i gdyby nie ona, to byłaby jedną z tych sytuacji kiedy dochodzi do ciebie "AAAAAAAAA TO ONA NA MNIE LECIAŁA!" po 10 latach XD
Pracowałem w jednym barze studenckim, do którego przyszła zarezerwować stolik dla grupy. Później podeszła i powiedziała że fajna tu jest obsługa i ona chciałaby z nami fotkę na pamiątkę i żebym podał jej maila to mi ją wyśle. Ja na to, że może niech kumpela poda XD ale ona nalegała. Później napisała do mnie, że ma nadzieję, że zrobię jej jakiegoś dobrego drinka następnym razem, na co ja odpisałem, że ja jestem od browarów, a od drinków jest koleżanka i jej przekażę żeby jej coś ogarnęła XD
Później zmieniłem pracę na inny bar, i okazało się, że ona też tam chodziła. Zagadywała do mnie cały wieczór, a ja cały czas, że a to muszę sprzątać stoliki, a to że piwo włożyć do lodówki XD
W końcu, chyba widząc, że ma do czynienia z gościem, z którym nie da się inaczej powiedziała, że poszłaby ze mną na kawę chętnie, na co ja, mistrz, k⁎⁎wa, podrywu i flirtu, powiedziałem, że będzie ciężko bo rano uczelnia a wieczorami praca XDDDD
Ja nie wiem jak ona to wszystko przebolała, ale pobraliśmy się cztery lata później XD
TrypsynaLider
102piorunówPSG GARMIN PÓŁMARATON GDAŃSK
Założenia na ten start były takie: Zacznij konserwatywnie. Pierwsza połowa nie może być wymagająca. Jeśli się nie przepalisz w pierwszej połowie, życiówka powinna być w zasięgu.
Od piątku zaczęłam ładowanie węglowodanów. Tego dnia spożyłam około 540 gram węglowodanów (około 9,5 grama na kilogram masy ciała). W sobotę, było to już około 690 gram węglowodanów (około 12 gram na kilogram masy ciała). Czułam się dobrze, nie odczuwałam obciążonej pracy żołądka i jelit. Spałam bardzo dobrze. Przy takich dniach, gdzie muszę zjeść sporą ilość jedzenia, moją taktyką jest spożywanie większej ilości w pierwszej części dnia, tak by nie zapychać się na noc. Lepiej mi się śpi jak mam uczucie lekko pustego żołądka.
Start półmaratonu był przewidziany na godzinę 10:00. Fala, w której uczestniczyłam, startowała o 10:01. Na miejsce imprezy zjawiliśmy się koło 9:20. Gdy szliśmy w stronę stadionu, minęliśmy się z przyszłą rekordzistką Polski na dystansie półmaratonu, Elą Glinką.
Na miejscu poczyniliśmy takie kroki - kolejka do toitoia, potem przebranie się, pozostawienie depozytu. Zostało 20 minut do startu, przydałoby się rozgrzać. Z racji, że startowało koło 15 000 osób na dystansie półmaratonu, ciężko było znaleźć przestrzeń do potruchtania. Nie rozgrzałam się tak jak chciałam, ostatecznie wyszedł jogging przeplatany marszem z racji wyprzedzania ludzi.
Około 9:50 zameldowałam się w strefie startowej. Przyjęłam żel. Byłam zaskoczona, jak słońce grzało. Pogoda była jak na zamówienie. Znikomy wiatr (!), pojedyncze chmury na niebie. Nawet nie „wychłodziłam” się w oczekiwaniu na start.
10:00, elita wystartowała. Minutę za nią, ruszyła i nasza fala. Jedziemy z tym.Nie było ciasno na początku, co mnie cieszyło, czułam się dosyć bezpiecznie.Z tyłu głowy non stop – biegnij zachowawczo, nawet jeśli Cię niesie – trzymaj się bliżej tempa 4:20. Ma być serio luz.
Pierwszy kilometr wybił. Tempo 4:18. Dobrze, lecimy tak.
Drugi, w 4:16. Ok, ale muszę się pilnować by trzymać bliżej 4:20. Na kolejnym kilometrze mijamy Norbiego z ekipą, którzy nam śpiewają Kobiety są gorące. Dodatkowo pociąg intercity, który jechał wzdłuż drogi którą biegliśmy „zatrąbił” na nas w sportowym rytmie co było pozytywne. Fajny vibe wleciał, przy pełnym słoneczku. Trzeci i czwarty kilometr wbija w tempie 4:16.
Zza zakrętu pojawia się lekki podbieg, przy zieleniaku. Piąty kilometr wpada zatem w tempie 4:22.
Pojawia się pierwszy punkt odżywczy i walka o utrzymanie tempa. Przed Tobą masa biegaczy zwalnia, by złapać kubeczek od wolontariusza. Trzeba wykazać się nie małą cierpliwością wobec innych biegaczy, którzy albo na się wciskają przed Ciebie lub dosłownie przed Tobą zatrzymują się bądź wylewają na Ciebie niechcący zawartość kubeczka. Udaje mi się złapać i swój kubeczek. Próbuję ukształtować go w dziubek by łatwiej przenieść jego zawartość do buzi. Biorę dwa łyki. Oglądam się za siebie czy nikogo nie ma bezpośrednio za mną i wyrzucam kubeczek na „strefę zrzutu”.
Zaraz i wbija szósty kilometr, w tempie 4:16.
Dobra, przede mną zaczyna się podbieg na 7 i 8 kilometrze. Koniecznie zwolnij, nawet jakby to miało być 4:30-4:40. Nie możesz się na nich przepalić. Niech Cię inni wyprzedzają jak chcą. Ostatecznie kilometr 7, 8 i 9 wchodzą kolejno po 4:18, 4:25 i 4:21. Pojawia się symptom delikatnej kolki, podbieg minimalnie dał znać.
Przyjmuję żel chwilę przed punktem odżywczym. Łapię kubeczek i tak samo jak poprzednim, łapię 2-3 łyki wody.
Wybija 10 kilometr, tempo 4:20. Okej, to już prawie połowa. Zaraz kolejny podbieg, nie przyspieszaj.
11 i 12 kilometr wybijają po 4:16 i 4:25. Połowa za mną. Wyczekuję już skrętu w okolicach 13 kilometra. Tam, bieg już zaczyna się bardziej z górki i trasa zaczyna zawracać na stadion.
Jest i on, zaczyna się zbieg. Grawitacja i zbieg sprzyjają mi, wymijam coraz to więcej biegaczy. 13 kilometr wchodzi po 4:11.
Wiem, że to nie jest już czas na dalsze trzymanie bezpiecznego tempa. Należy chociaż minimalnie przyspieszyć, dalej z pokorą ale to już ten czas na lekkie nadgonienie czasu.
14, 15 i 16 kilometr wpadają po 4:16, 4:19, i 4:13. Na 16 kilometrze, wyprzedzam jakąś kobitkę, która woła do mnie „Super Ci idzie, świetna robota”. Było to bardzo miłe z jej strony.
Przed 17 kilometrem mijam ostatni punkt odżywczy i tak ja przy poprzednich, łapię kubeczek i biorą kilka łyków wody.
Grupy biegaczy są już bardzo rozrzedzone, w większości jest to bieg samotny gdzie czasem ja kogoś wyprzedzam, czasem ktoś mnie. Muszę już się pilnować i skupiać, aby trzymać tempo w okolicach 4:15, robi się coraz miej luzu.
17 i 18 kilometr wchodzą kolejno po 4:15 i 4:14
Widzę już w oddali stadion. Wiem, że jest to już kwestia parunastu minut i jestem na mecie. Jeszcze tylko „pokonać” podbieg na wiadukt i jesteś w domu. Zaczynam podbieg. Zwalniam, bo jest serio solidny. Staram się nie myśleć o tym, jak długi on jest. Po prostu trzymam rytm i krok za krokiem lecę. Szczyt już coraz bliżej. Wybija 19 kilometr, tempo 4:18. Oddech coraz cięższy. W końcu, udało się, teraz będzie z górki.
Chcę przyspieszyć, ale brzuch zaczyna mi puszczać. Okropnie mnie zaczynają boleć mięśnie brzucha. Każdy krok i napięcie, to kłucie po obu stronach bioder. Kurde, to już tylko około 1,5 kilometra. Brakuje mi przestrzeni do przyspieszenia, ból za bardzo mi wpływa na głowę.Wybija kilometr 20, tempo 4:21.
Zaczyna się katorga, mięśnie przy żebrowe również zaczynają boleć. Normalnie jakbym miała kilka kolek na brzuchu. Dodatkowo bardzo mi się dłuży trasa, są to same zawijasy wokół i po stadionie. Za każdym zakrętem liczę na to, że zobaczę już metę. Każde kolejne 100 metrów to po prostu walka by nie zwolnić.
Ostatnie półkole wokół stadionu. Tłum wiwatuje. Słyszę spikera. Zegarek wybija 21 kilometr – tempo 4:26. To już tylko sekundy.
Przekraczam linię mety. Od razu przechodzę na bok, i padam na czworaką pozycję by dojść do siebie. Wynik netto: 01:31:15. Po chwili wstaję i idę odebrać medal. Jest genialny, świetnie się prezentuje.
_Nec temere, nec timide_ – taki napis widnieje z tyłu medalu. Jest to oficjalna łacińska dewiza Gdańska, która oznacza „Ani zuchwale, ani tchórzliwie” (lub w swobodniejszym przekładzie: „Bez strachu, ale z rozwagą”).
I dokładnie tak, bym opisała ten bieg.

@Trypsyna Skąd Ty na to masz na to tyle energii? Gratulacje! :grinning:
Brawo Ty, niezmiennie z każdym wpisem podziwiam Ciebie i Twoją wytrwałość. Tylko w końcu nie wiem, udało się zrobić życiówkę?
@scorp a jak Tobie poszło?
scorpGruba ryba
27piorunów33 713,61 + 0,51 + 21,19 + 1,01 + 5,01 + 5,01 + 5,37 + 9,01 + 5,01 + 3,60 + 0,70 + 1,10 + 2,50 + 10,00 + 5,00 = 33 788,63
Zbiorczo od początku miesiąca. Niestety nie mogłem trenować z uwagi na kontuzję, której się nabawiłem przy starcie w Półmaratonie Warszawskim 3 tygodnie temu. Cele były ambitne - chciałem się zakręcić koło 1:16, niestety na drugim kilometrze musiałem zejść z trasy bo czwórki w obu nogach zaczęły palić potwornym ogniem. Od tamtej pory praktycznie nie biegałem - odpoczynek, kuracja u fizjo, igłowanie...
Po dwóch wizytach u fizjo stwierdziłem, że zrobię sobie dzisiaj test nóg: wystartuję w Gdańsku. Bez żadnych założeń, ze strachem jednak że znowu mi się nogi wyłączą. Także nie byłem nawet pewien czy w ogóle dam radę dobiec do mety... Finalnie dobiegłem, czas jak na 3 tygodnie bez treningu przyzwoity. Najważniejszy wniosek jest taki że nogi najwyraźniej zaczęły znowu działać - wracam do kucia formy :smiley:
FAJNIE. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
*
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

x
Z medalem się postarali! 😉
scorpGruba ryba
30piorunówDodatkowe parę słów:
Heroes IV - to była pierwsza gra jaką zainstalowałem kiedy w wieku kilku lat dostałem od rodziców komputer
Serious Sam The Second Encounter - gra najbliższa memu sercu. Setki, może nawet tysiące godzin spędzone w multiplayerze. Bardzo specifyczne, hermetyczne i dosyć mała społeczność graczy. Tworzyły się tam klany, były organizowane turnieje klanowe / turnieje międzynarodowe gdzie kilka razy reprezentowałem Polskę :grinning: Kawał wspomnień!

@scorp widać że lubiłeś biegać po planszy ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
TrypsynaLider
95piorunówMamy aferę na chacie, mówię, że zrobie nam chleb w jajku a @scorp mi wyskakuje, że to jajochlebki.
Rozwiążmy to.
#jedzzhejto #jedzenie #gotowanietomojapasja #gotowanie
Jak nazywasz to narodowe danie
486 głosów

Przejęłam jajochlebki bo to mistrzowska nazwa 😁
Nie ważna nazwa, zjedz jak swoje!
TrypsynaLider
67piorunów33 457,32 + 0,71 + 21,21 = 33 479,24
Półmaraton w Gdańsku.
Życiówka poprawiona o prawie 20 sekund. Może nie dużo, ale mnie cieszy. :)
Medal pierwsza klasa.
Potem więcej skrobnę na #relacjazbiegu
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

Kozacki medal( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)
@Trypsyna no i fajno gratki 💪
TrypsynaLider
34piorunów14 409 + 16 = 14 425
Wirtualny pedał. Zamówiłam pizze i kręciłam do czasu dostawy. Wyrobili się w 40 minut.
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@trypsyna Kolejna co ludzi pizzą szczuje
@Trypsyna tacy to pożyją! Najs 💪
TrypsynaLider
23piorunów118 743 348 - 125 = 118 743 223
Gofry twarogowe z owocami
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@Trypsyna powiedz proszę jakie dajesz proporcje składników do tych gofrów ?
TrypsynaLider
46piorunówEat pasta
Run fasta
#polmaraton #bieganie #biegajzhejto

Hoły makaroni, nikt jej nie dogoni
@Trypsyna przypomina mi się Michael Scott. Tylko nie pusx pawia
TrypsynaLider
36piorunów301 123,92 - 3,42 - 3,42 - 2,47 = 301 114,61
Dziś nie biegowy, to wleciały spacerki. W tym ostatni spacer na rozpoczęcie carbloadingu mocnym asortymentem, pizzunią i jagodziankami.
Btw. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że hawajska to wybór @scorp
Od jutra ucinam również białko i tłuszcze. High carb ftw.
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

Hawajska po ulepszeniu
Smacznego kochanie 😀
scorpGruba ryba
37piorunów30 825,22 + 14,56 = 30 839,78
Dzisiaj wpadł bieg spokojny wraz z 6x(100/100). Kolejny miesiąc zmagań biegowych zakończony, tym razem wpadło w sumie 376 km.
FAJNIE. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

Następnie zjedzono
scorpGruba ryba
28piorunów30 488,52 + 13,00 + 12,70 + 4,10 + 6,70 + 21,37 + 15,20 + 12,00 + 12,40 + 13,60 + 12,50 + 19,60 = 30 631,69
Zaległe treningi z dwóch tygodni.
Dzisiaj wpadło 10 km ciągłego biegu w tempie maratońskim. Weszło z zapasem po 3:54/km.
Za tydzień półmaraton praski, nie wiem co pobiegnę bo nie zakładam robienia mocniejszego tapera - pobiegnę tyle ile dam radę bez większej spiny. Będzie test formy.
FAJNIE. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

Za tydzień półmaraton praski
Znów będzie zapierniczał jak F-35 nad stolicą :rocket:😁.