Mi się muzyka w ogóle nie "rzuciła w oczy". W przeciwieństwie do np. Interstellar miałam wrażenie jak by jej praktycznie nie było.
VeesperTwórca
Dołączył/a:
- 1 wpisów
- 261 komentarzy
- 0 obserwujących
Moja mama pracowała w urzędzie i powiedziała wprost - jeśli ktoś tylko wchodząc do pokoju od razu wyzywał je od najgorszych to jego sprawy były przeciągane (oczywiście w terminach określonych ustawowo).
Ile razy byłam u niej to miła atmosfera, wszystko fajnie wytłumaczone, żarty z petentami.
Sama ze swojego doświadczenia to raz trafiłam na mega chamską babę w urzędzie pracy, ktora widać było, że robi łaskę obsługując ludzi. Przyszedł gość z noworodkiem i zapytał czy mógłby być obsłużony po za kolejnością, bo malutkie dziecko i nie ma opieki. Nie zgodziła się, po czym jak zamknął za sobą drzwi zaczęła z niego szydzić i komentować co on sobie myśli, jaśnie pan itd.
U mnie w sumie podobnie. Z tym, że były 4 sępy i w ciągu kilku minut nie zostało nic na krzaku porzeczki. Jedli tak, jak by od tego zależało ich życie 😅
U mnie też owczarek chrapał, momentami już nie dało się wysiedzieć i podchodziłam do niej i ją budziłam.
Też mnie bawi, ale z drugiej strony ciężko mi przyjąć, że poważna firma pozwala sobie na takie komentarze. Dotyczy to nie tylko Orlenu, ale w ogóle takich oficjalnych kont firmowych.
Zazdro takiego szefa.
Również nie lubię wychodzić w pojedynkę. Często łapie się na tym, że myślę żeby zrobić x, jechać do y, ale samej nie chce.
Rozmawiałam kiedyś o tym z psycholog, bo myślałam, że to może jakieś moje skrzywienie, ale powiedziała, że jak najbardziej można po prostu nie lubić spędzać czasu w pojedynkę, że może nam to nie sprawiać przyjemności itd.
@SpokoZiomek przeżyć można, ale dyskomfort siedzenia w takich warunkach to lvl 999.
U mnie w domu też temperatura dochodziła do 30-32st. Po wyjściu spod prysznica kwestia kilku minut i człowiek spocony. Wieczorem już jedząc kolację i siadając przed TV ciężko mi się było skupić na tym co oglądam, bo ciągle tylko myślałam jak jest gorąco itd, nie dało się odpocząć w takich warunkach mimo, że jestem osobą, która lubi ciepło.
@JackDaniels Mąż koleżanki, też właśnie koło 40. Musiała go uczyć, że po zjedzeniu obiadu pasuje CHOCIAŻ włożyć naczynia do zlewu. Matka go nauczyła, że księciuniu zje i zostawi.