Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

EnzoFanatyk

Dołączył/a:

  • 678 wpisów
  • 5083 komentarzy
  • 5 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

49piorunów

Sondaż 12% dla jawnie ruskiej agentury. Jako społeczeństwo jesteśmy straceni. Nie do wiary wręcz, że tyle ludzi chce głosować na tego agenta....

Szczerze Hejterzy, mi samemu cięzko sobie to wytłumaczyć. Rozumiem Mentzeny, Bosaki jakoś jestem w stanie to zrozumieć, ale to ciężko mi ogarnąć, że tyle ludzi chce głosować na tego ruska

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Hydepark

17piorunów

Aby @666 nie mógł mnie oskarżyć o stronniczość to mam nadzieję, że Ukrainiec dostanie pasiaki, wróci do siebie i zostanie w czynie społecznym wysłany na front. Nie ma miejsca w społeczeństwie na patologię.

Zaatakował nożem radnego w Zdyni. 46-letni Ukrainiec usłyszał zarzut

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Wiadomości Świat

27piorunów

Skrajnie prawicowa AfD po raz pierwszy prowadzi w sondażu w Berlinie przed wyborami krajowymi.

AfD po raz pierwszy zajęła pierwsze miejsce w sondażu przed wyborami do parlamentu Berlina, zdobywając 19% poparcia. CDU kanclerza Friedricha Merza oraz Lewica uzyskały po 18%, Zieloni 16%, a współrządząca SPD 13%. Wybory odbędą się 20 września. Wzrost poparcia pokazuje, że AfD zdobywa

Tytan

w Dyskusje

54piorunów

Wojna się kiedyś skończy, a my mimo że w niej nawet nie uczestniczyliśmy, to znów okażemy się największymi przegranymi. Ukraińcy się pewnie już dawno zajmą odbudową kraju, a my będziemy walczyć z braunami, konfederacjami i "ludźmi" którzy przejmą naszą politykę na lata, realizując kremlowską politykę.

Przecież jeśli pokój w tej wojnie nie będzie się wiązał z upadkiem reżimu u ruskich, to my będziemy krajem najbardziej pokiereszowanym. Wepchniętym mentalnie ponownie w ruską strefę wpływów.

Łatwiej jest odbudować zniszczone budynki na fundamencie nienawiści do orków, niż pozbyć się proruskich śmieci, które oczywiście nie wyrażają swoich sympatii wprost, ale realizują kremlowskie przykazy. Oni zostaną z nami na długie, długie lata, podobnie jak cała patologia, która teraz ochoczo wylazła.

Szkoda gadać.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fenomen

w Dyskusje

89piorunów

Ech… czasami mam dość. Jeździ człowiek po lekarzach z seniorką, załatwia wizyty, skierowania, dopłaca do zakupów , stara się.

Dzisiaj jedziemy do okulisty bo się skarżyła na wzrok i poprzednie badanie źle wyszło. Szukam

okularów kupionych dwa miesiące temu za tysiaka z pakietem do wymiany szkieł w razie czego.

„Wyrzuciłam bo mi się źle

patrzyło”

Kurtyna.

Mam dość 😒

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fanatyk

w Hydepark

70piorunów

Zawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.

Podwórko

Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).

Podwórkowe legendy

Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.

Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.

Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.

Aktywności

Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.

Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.

Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.

Atrakcje

Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.

Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.

Lokalsi

Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.

Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.

Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.

I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Autorytet

w Hydepark

95piorunów

Właśnie widziałem jak dzieci na osiedlu objeżdżały rowerami wszystkie śmietniki żeby zebrać puszki i butelki na kaucje.

Dawniej to było zajęcie bezdomnych czy meneli. To smutne co ten kraj zrobil z ludźmi.

Czy dzieci zbierajace ze śmietnika puszki i butelki na kaucję to negatywne zjawisko?

  • Tak20%
  • Nie68%
  • Nie mam zdania / Wyniki12%

596 głosów

Osobistość3piorunów

Chodziło się w czasach gimnazjum/technikum po kontenerach na odpady wielkogabarytowe w poszukiwaniu jakiś elektronicznych sprzętów na części/złom.

Fanatyk16piorunów

Olaboga butelki zbierają. Problemy pierwszego swiata

Pokaż więcej komentarzy (101)

Lider

w Hydepark

135piorunów

Wybitnie kiepski był to tydzień :(
Z planowanego na środę wylotu do Włoch wyszło nic.

W poniedziałek dowiedziałem się, że mój ojciec chrzestny umiera, a właściwie zostalo mu max kilka dni życia. Zdążyłem tylko wsiąść do auta i odwiedzić go w szpitalu, bo we wtrorek rano zmarł. Wybór między wylotem na wakacje, a wzięciem udziału w pogrzebie był właściwie oczywisty. Kosztowało mnie to trochę kasy, bo zarówno lotów jak i hotelu, na godziny przed wylotem nie dało się już przełożyć/odwołać. Do tego dołożyć muszę narzekanie żony, że nie pojedziemy na wakacje, no ale trudno pomarudzi i jej przejdzie.

Ale niczego nie żałuję, szansa powiedzenia "żegnaj" osobie, która odegrała sporą rolę w moim życiu, była ważniejsza niż kasa i wakacje. Mam nadzieję, że następny tydzień będzie lepszy.

Fenomen2piorunów

trzymaj się tam, a to że wybór był oczywisty nie trzeba nawet pisać.

Pokaż więcej komentarzy (31)

Koneser

w Hydepark

3piorunów

Pytanie do tych z panów, którzy spożywają powyżej 2g/kg masy ciała. Też macie takie ciężkie wzdęcia? Już sam nie wiem czy coś mnie tak wzdyma, czy może organizm nie jest w stanie przetrawić całego białka i to jakoś obciąża trawienie.

Gruba ryba0piorunów

@Nervous99 WPI czy WPC? Ja mam takie akcje po WPC, ale też po zwykłych lodach czy innych tego typu produktach. Po WPI luzik.

Gruba ryba1piorunów

@Nervous99 często przekręczam 2 gramy, czasem 3 gramy. Nie mam rewolucji żołądkowych. Najwięcej wchodzi z twarogu i jajek, ale gofry dosładzam białkiem, więc średnio około 30 go dziennie z prochu jest. Bąków też jakoś szczególnie nie mam (przynajmniej nie na redu)

Pokaż więcej komentarzy (23)

Lider

w Hejtopiwo

175piorunów

II HejtoPiwo Grudziądz

Fajna ekipa się zebrała. :smiley: Niedługo zaczynamy !

Kosmonauta12piorunów

To jakaś ściema, Hejto to portal dla starych ludzi a tam sama młodzież.

Debiutant6piorunów

Organizacjum super, miejscówka legit, wikt wyborny, pogoda w pytkę, "a poza tym ludzią..."

:yellow_heart:

Pokaż więcej komentarzy (48)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Teraz pytanie nie za 100 pkt tylko za 1000 😃.
Czy wkurwiają was gołębie? Napewno mieliście kiedyś miłą niespodziankę na balkonie 😀

Gruba ryba0piorunów

@lubiespac gołębie nie, ale mewy, jak się mieszka przy plaży, to są trochę inne zmartwienia:)

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Hydepark

55piorunów

Piątkowo-wieczorowy chillout ze zwierzyńcem

Osobistość3piorunów

@Shivaa Chill pod kocem/kotem tylko, czy może 3xK? Koc/kot/książka? Plus opcjonalnie kakałko, ale to chyba jeszcze nie ta pora roku.

GURU2piorunów

@Shivaa Czy piesio nie czuję się terroryzowany przez kitki? 😊

Dwa kitki to już gang.

Pokaż więcej komentarzy (23)