„Battlefield 6” w #multiplayer cierpi na te same bolączki, co poprzednie części.
Medycy z reguły nie podnoszą, nawet jeśli stoją obok Ciebie.
Członkowie Twojego oddziału z reguły nie podnoszą, nawet jeśli stoją obok Ciebie.
Ludzie nie myślą, niestety. Przeciwnik jeździ bezkarnie w czołgu? Zapomnij, że ktoś zmieni klasę na inżyniera, żeby pomęczyć wrogi pojazd bronią przeciwpancerną. Przez to często z kumplami musimy się bawić w strefę zakazu lotów czy biegamy z RPG-ami.
Ludzie nie grają na objective'y. Jest tryb „Rush”, w którym trzeba szturmować wrogie pozycje - co robią ludzie? Stoją na tyłach jako snajperzy. O przejmowaniu flag i innych takich nie wspominam.
Używanie granatów dymnych, żeby zrobić zasłonę? Zapomnij.
Niektóre bronie są lepsze od innych - balans kuleje.
Podobnie jak kuleje balans map w niektórych trybach. Jedna strona ma lepsze spawny, więc ma lepszy start.
Respawny to też śmiech na sali. W różnych trybach („King of the Hill” chociażby) potrafiłem zrespić się na oczach wrogach.
No ale strzelanie jest satysfakcjonujące, gra jest dobrze udźwiękowiona, z kumplami gra się naprawdę przyjemnie. Poza tym dostałem #battlefield za darmo, więc nie mam co narzekać. ; )
#gry #fps