l100eAutorytet
18piorunów
Tez dzisiaj bylem, zamarzly falochrony
l100eAutorytet
18piorunów
Tez dzisiaj bylem, zamarzly falochrony
ApaturiaFanatyk
79piorunówPodwodne labirynty Antarktydy :snowflake: Przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazały, że głęboko pod morzami Antarktydy kryje się sieć ponad trzystu podwodnych kanionów, z których niektóre schodzą na głębokość ponad czterech tysięcy metrów.
Kaniony podmorskie należą do najbardziej spektakularnych i fascynujących formacji geologicznych, jakie można spotkać na dnie oceanów. Odgrywają ważną rolę w kształtowaniu ekosystemów oceanicznych - niczym ogromne, podwodne szlaki transportowe umożliwiają przenoszenie osadów i substancji odżywczych z wybrzeża w głąb oceanów, łącząc płytkie i głębokie wody, a także tworzą siedliska dla wielu organizmów żywych. Ich obecność wywiera wpływ na cyrkulację prądów oceanicznych, a co za tym idzie, także na klimat naszej planety.
Naukowcy zidentyfikowali jak dotąd około dziesięć tysięcy kanionów podmorskich na całym świecie – ale ponieważ tylko nieco ponad jedna czwarta dna morskiego Ziemi została szczegółowo zmapowana, ich rzeczywista liczba jest prawdopodobnie wyższa. Pomimo ich wartości ekologicznej, oceanograficznej i geologicznej, tego rodzaju formacje pozostają jak na razie słabo zbadane, zwłaszcza w regionach polarnych.
Podwodne kaniony Antarktydy są z reguły większe i głębsze niż w innych regionach. Powstają głównie w wyniku działania silnych prądów, które z dużą prędkością niosą zawieszone w nich obfite osady lodowcowe w dół stromych, podwodnych stoków, powodując erozję dolin, przez które przepływają. Najbardziej spektakularne kaniony znajdują się pod wodami otaczającymi wschodnią Antarktydę – tworzą tam skomplikowane, rozgałęzione systemy, często złożone z wielu mniejszych kanionów na krawędzi szelfu kontynentalnego, które nieco dalej zbiegają się w jeden główny kanion schodzący w głąb oceanu. Natomiast kaniony zachodniej Antarktydy są z reguły krótsze i bardziej strome, mają też inny przekrój. Może to potwierdzać, że pokrywa lodowa we wschodniej części Antarktydy powstała wcześniej i rozwijała się dłużej.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

aerthevistLider
28piorunówTaki widok mógł zaskoczyć niejednego spacerowicza, który wybrał się na spacer do Roztoczańskiego Parku Narodowego w ostatnich dniach stycznia. Na jego szlakach pojawił się bowiem "poruszający się brudny śnieg". Okazuje się, że to nie złudzenie optyczne, a miliardy

boogieLider
10piorunówKurde czary. Chyba nigdy czegoś takiego nie widziałem.
ApaturiaFanatyk
88piorunówNajgłębszy lądowy kanion odkryto na Antarktydzie :snowflake::rock: W 2019 roku ruszył międzynarodowy projekt badawczy BedMachine Antarctica, którego celem było stworzenie mapy powierzchni lądu ukrytego pod lodem Antarktydy w oparciu o zebrane przy użyciu różnych metod dane. W czasie trwania projektu odkryto, że pod zachodnią częścią antarktycznego lodowca Denmana znajduje się najgłębszy lądowy kanion na naszej planecie – został on uznany za najgłębsze naturalne miejsce na lądzie, a przynajmniej nie znajdujące się pod wodą w stanie ciekłym.
Wnętrze kanionu wypełnia lód lodowca, a jego podłoże skalne znajduje się na głębokości przeszło trzech i pół kilometra poniżej poziomu morza. To ponad osiem razy więcej niż najniżej położony odsłonięty fragment lądu na Ziemi, czyli brzegi Morza Martwego. Wykazano, że póki co, kanion jest w większości odcięty od cieplejszych wód oceanicznych przez nagromadzony w nim lód, jednak krawędź lodowca Denmana stopniowo się wycofuje. Jeśli wycofa się na tyle, by woda mogła przedostać się do wnętrza kanionu, mogłoby to spowodować ogólną destabilizację całego lodowca i mocno przyspieszyć jego topnienie.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
#ciekawostki #przyroda #natura #geografia #geologia #antarktyda

ApaturiaFanatyk
45piorunów2 lutego przypada Światowy Dzień Mokradeł :frog: Z tej okazji już od dziś organizacje pozarządowe, parki narodowe i uczelnie organizują różnego rodzaju wydarzenia edukacyjne, warsztaty i spacery przyrodnicze. Jeśli lubicie takie klimaty, warto sprawdzić, jakie wydarzenia odbywają się w Waszej okolicy.
https://bagna.pl/aktualnosci/793-swiatowy-dzien-mokradel-2026

Światowy dzień mokradeł! Mój ulubiony :heart_eyes:
ApaturiaFanatyk
166piorunówLodowy olbrzym :snowflake::ocean: Wszyscy znają powiedzenie o wierzchołku góry lodowej, ale jak taka góra wygląda od spodu? Wydawałoby się, że wystarczy zanurkować i zrobić zdjęcie, jednak sprawa nie zawsze jest taka prosta – przykładem może tu być słynne zdjęcie dolnej części antarktycznej góry lodowej wykonane w 2015 roku.
Laurent Ballesta - biolog morski, fotograf i autor zdjęcia, dzięki któremu dwa lata później zdobył prestiżową nagrodę Wildlife Photographer of the Year - tak opisywał całe przedsięwzięcie:
Istnieją gigantyczne góry lodowe, których dolnej części po prostu nie da się uchwycić, ponieważ są długie na całe kilometry i się poruszają – nie ma więc możliwości zrobienia im zdjęcia panoramicznego. Znalazłem jednak tę jedną małą, której wierzchołek był uwięziony w krze unoszącej się na powierzchni, dzięki czemu się nie poruszała. Co więcej, jej spód nie sięgał dna, co oznaczało, że mogło pod nią przechodzić światło. (…) Chociaż była mała jak na rozmiary gór lodowych, była jednocześnie zdecydowanie za duża, by zmieścić się w kadrze zbliżenia aparatu, a z dalszej odległości nie mogłem uzyskać wyraźnego zdjęcia. Rozwiązałem to, zatapiając w odpowiedniej odległości przed nią bardzo długą linę z ciężarkami i tworząc w ten sposób gigantyczną sieć. Następnie płynąłem wzdłuż tej sieci, robiąc zdjęcia każdego kwadratu szerokokątnym obiektywem, aż uchwyciłem całą scenę.
Końcowe zdjęcie zostało ostatecznie komputerowo zmontowane ze stu czterdziestu siedmiu zdjęć: (...) po raz pierwszy zobaczyliśmy całą tę masę, która rozciągała się poza nasze pole widzenia, gdy płynęliśmy obok niej. To był wspaniały moment, kiedy pojawiła się w całości na ekranie.
Podczas tej samej ekspedycji w 2015 roku (ekspedycja Gombessa III) wykonano także inne niezwykłe zdjęcia ukazujące podwodny świat kryjący się pod pływającym lodem otaczającym Antarktydę. Na niektórych uchwycono słynne lodowe „palce śmierci”.
:frame_with_picture: Galerię można obejrzeć tutaj, a więcej do poczytania o samej ekspedycji - tutaj.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
#ciekawostki #przyroda #natura #fotografia #morze #antarktyda

warto obejrzeć wszystkie zdjecia, przepiekne!
@Apaturia jestem pełen podziwu dla ludzi którzy jadą w tak ekstremalne warunki po to żeby pokazać je reszcie świata.
ApaturiaFanatyk
135piorunówBlood Falls, czyli krwawe kaskady Antarktydy, i hipoteza „Ziemi śnieżki” :snowflake::drop_of_blood: Na Antarktydzie Wschodniej, w jednej z tak zwanych Suchych Dolin McMurdo, znajduje się miejsce, w którym lód wydaje się broczyć krwią. Z małych szczelin w lodowych kaskadach, które spływają z lodowca Taylora do położonej niżej doliny, sporadycznie wypływają strużki słonej wody w odcieniu rdzawej czerwieni.
Wypływy zdarzają się nieregularnie, a ich mechanizm wciąż nie został do końca poznany. Początkowo badacze uważali, że zabarwienie „krwawego wodospadu” wynika z obecności w wodzie czerwonych alg – po jakimś czasie okazało się jednak, że to tlenki żelaza nadają jej charakterystyczny, pomarańczowoczerwony kolor.
Źródłem przesączającej się na powierzchnię słonej, czerwonej wody jest znajdujący się kilka kilometrów od ujścia, ukryty głęboko pod lodowcem zbiornik, który przykrywa warstwa lodu o grubości około 400 metrów. Zbiornik ten to swego rodzaju kieszeń wodna będąca pozostałością po Oceanie Antarktycznym z czasów, gdy poziom morza był wyższy niż dzisiaj. Około 5 milionów lat temu jeden z fiordów został odizolowany przez lodowiec, przekształcając się w słone jezioro. W ciągu następnych kilku milionów lat jezioro to zostało zupełnie przykryte przez lód i w okresie późnego pliocenu lub plejstocenu zostało ostatecznie uwięzione pod lodowcem.
Według niektórych badaczy tego rodzaju zbiorniki podlodowcowe mają związek z hipotezą „Ziemi śnieżki”, zgodnie z którą nasza planeta pod koniec prekambru miała zostać całkowicie lub prawie całkowicie pokryta przez lądolód. Podobne zbiorniki mogły pełnić wówczas funkcję swego rodzaju kapsuł czasu, izolując populacje mikroorganizmów na wystarczająco długo, by mogły ewoluować niezależnie od innych, podobnych organizmów morskich. W ten właśnie sposób mikroorganizmy mogłyby przetrwać i ewoluować w odległych czasach, gdy Ziemia, zgodnie z hipotezą „Ziemi śnieżki”, była całkowicie zamarznięta.
Blood Falls daje naukowcom wyjątkową okazję do badania ukrytego głęboko pod powierzchnią lodowca, rozwijającego się w ekstremalnych warunkach życia mikrobiologicznego bez konieczności wiercenia głębokich odwiertów w pokrywie lodowej. Badania tego rodzaju są bardzo przydatne nie tylko dla zrozumienia przeszłości Ziemi, ale także dla zrozumienia zakresu warunków, do których ogólnie może się przystosować życie. Ma to znaczenie przy ocenie możliwości istnienia życia w środowiskach pozaziemskich, np. na Marsie czy na Europie, księżycu Jowisza.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

@Apaturia Tak wyglądają progi w oplach
@Apaturia a wiadomo skąd są tam te tlenki żelaza? Bo z tekstu wynika, że to po prostu słone jezioro pod lodem
@AureliaNova Woda ze zbiornika pod lodowcem zawiera dużo jonów żelaza (II) Fe²⁺ - ponoć występują dość powszechnie w wodach morskich otaczających Antarktydę oraz w jej wodach podlodowcowych. Tylko w przypadku Blood Falls koncentracja jonów żelaza jest bardzo wysoka. Tlenki powstają pod wpływem kontaktu z powietrzem, kiedy woda wypływa poza lodowiec. Tak więc "domyślnie" ta woda jest przezroczysta i robi się rdzawoczerwona dopiero po przedostaniu się na powierzchnię.
bananabombDebiutant
3piorunówFilm/animacja o temacie jadalnych roślin. Film inspirowany Panem prof. Łukaszem Łuczajem. Co należy zrobić by móc zjeść żołędzia spod dębu na naszym ogrodzie. #animacja #natura #dab #ciekawostki

ApaturiaFanatyk
68piorunówAntarktyczny krajobraz jak z innej planety :mountain: Suche Doliny McMurdo zlokalizowane we wschodniej części kontynentu to największy wolny od pokrywy lodowej obszar na całej Antarktydzie, rozciągnięty na przestrzeni blisko 193 kilometrów i zajmujący powierzchnię około 4 tysięcy kilometrów kwadratowych.
Suche Doliny McMurdo należą do najzimniejszych i najbardziej suchych terenów na naszej planecie – występują tam bardzo silne wiatry katabatyczne, które niczym naturalna suszarka wyciągają wilgoć z całego regionu i błyskawicznie wysuszają śnieg zanim zdąży osiąść na gruncie. Okoliczne góry stanowią dodatkowo barierę, która blokuje spływanie lodu z pobliskich lodowców i oddziela doliny od wilgotnego powietrza znad oceanu, tworząc tak zwany cień opadowy. W efekcie w antarktycznych Suchych Dolinach roczna suma opadów jest niższa od tej na pustyni Atacama – średnie roczne opady na tym obszarze to zaledwie 100 mm.
Skały Suchych Dolin składają się głównie z granitów i gnejsów, podłoże skalne pokrywają gliny polodowcowe, a powierzchnia gruntu jest usiana luźnym żwirem. Choć praktycznie brak tam opadów, występują tam miejscami jeziora, niewielkie rzeki i strumienie zasilane wodą z położonych wyżej lodowców.
Ze względu na ich wyjątkowy charakter oraz szczególną wartość dla nauki, Suche Doliny McMurdo są objęte ochroną mającą na celu zachowanie ich nietypowego środowiska. Warunki panujące na ich obszarze sprawiają, że są doskonałym miejscem do badania środowiska analogicznego do tego, jakie znajduje się na powierzchni Marsa – geolodzy i astrofizycy z NASA wykorzystują ten teren jako poligon doświadczalny dla badań od czasu programu Viking z lat 70. XX wieku. Środowisko dolin przypomina również pod wieloma względami środowisko ziemskie z odległych epok.
W 2013 roku irlandzcy i amerykańscy naukowcy przeprowadzili ekspedycję terenową do University Valley, jednego z regionów Suchych Dolin, aby zbadać tamtejszą populację mikroorganizmów i przetestować wiertło przeznaczone do pobierania próbek na Marsie. W pobranych próbach nie stwierdzono obecności żadnych żywych organizmów, co czyni University Valley pierwszym miejscem na naszej planecie odwiedzonym przez ludzi, w którym nie stwierdzono aktywnego życia na poziomie mikrobiologicznym.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

@Apaturia Nie wiem czemu ale trochę mnie to przeraża - "Jesteś tak daleko na biegunie, że śnieg przestaje się renderować". Niczym błąd z Minecrafta tworzący Farlands
@SzubiDubiDU Nie wiedziałam to tym błędzie końca mapy - heh, rzeczywiście takie odrobinę niepokojące.
@Apaturia a pewnie idąc dalej tą doliną okaże się, że to było to przejście pomiędzy ścianami lodu co prowadzi do innych światów wymyślonych przez płaskoziemców xD
ApaturiaFanatyk
91piorunówPieśń lodu i wiatru :snowflake::musical_note: W latach 2014-2017 badacze zainstalowali na antarktycznym lodowcu szelfowym Rossa kilkadziesiąt czujników sejsmicznych mających monitorować zachodzące w nim zmiany. Po przeanalizowaniu odczytów odkryto, że najwyżej położona warstwa śniegu na lodowcu praktycznie bez przerwy wibruje pod wpływem wiejących nad nią silnych wiatrów, generując infradźwięki.
Nad rozległymi obszarami Antarktydy wieją jedne z najsilniejszych wiatrów katabatycznych na naszej planecie – tego rodzaju wiatry są napędzane głównie siłą grawitacji i powstają, gdy zimne, ciężkie powietrze znad kontynentalnego płaskowyżu lodowego spływa z antarktycznych lodowców w kierunku wybrzeży. Największe prędkości wiatr osiąga w regionach przybrzeżnych kontynentu, gdzie szczególnie zimą może wiać powyżej 300 km/h, a więc z siłą porównywalną do huraganu.
Nieustający „śpiew” lodowca powstający dzięki szalejącym nad nim wiatrom ma niską częstotliwość – zaledwie 5 Hz. Jest niesłyszalny dla człowieka, jednak po przyspieszeniu do wersji, którą możemy usłyszeć, brzmi jak niski, nieco niepokojący szum. Jak się okazuje, szum ten zmienia się w reakcji na burze, intensywne topnienie i podobne zdarzenia, które kształtują śnieg i lód pokrywający powierzchnię lodowca. Nasłuchiwanie go mogłoby więc w pewnym stopniu umożliwić naukowcom zdalne śledzenie zmian w lodzie powierzchniowym lodowców szelfowych.
Wersja „śpiewu” lodowca udostępniona na YT to przyspieszone około 1200 razy (i dzięki temu słyszalne dla człowieka) nagranie oryginału.
A jeśli ktoś byłby ciekaw, jak wygląda antarktyczna zawieja - tak wygląda przechodzenie pomiędzy budynkami stacji badawczej na Antarktydzie przy wietrze wiejącym z prędkością ponad 160 km/h.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

@Apaturia nie do końca rozumiem, jaki jest sens słuchania "przyspieszonego" szumu i mówienia, że brzmi on jako niski szum... jeżeli przyspieszymy go trochę bardziej, to będzie brzmiał jak średni, a potem wysoki szum, a potem znowu przestanie być słyszalny.
@nyszom Przyspieszenie sprawia, że infradźwięki, których normalnie byśmy nie usłyszeli, przeskakują na częstotliwości słyszalne dla człowieka - to podobno dość często stosowany zabieg w przypadku podobnych nagrań. Przy okazji bardzo pomaga w wyłapywaniu i analizowaniu zmian. Nie wiem jednak, co dokładnie decyduje o tym, że jest dobierane takie, a nie inne przyspieszenie, musiałby się pewnie wypowiedzieć fachowiec 😉 Pewnie chodzi o przede wszystkim o to, żeby skompresować całość na tyle, żeby mogła być słyszalna i przydatna do przeanalizowania, ale jednocześnie nie za bardzo zniekształcona.
ApaturiaFanatyk
108piorunówJak antarktyczny monolit :white_large_square::snowflake: Przeprowadzona w 2018 roku pod kierunkiem NASA operacja IceBridge miała na celu ocenę zmian wysokości lodu w obrębie lodowców w północnej części Półwyspu Antarktycznego. Podczas wykonywania pomiarów lotniczych jeden z badaczy, Jeremy Harbeck, zauważył dziwnie prostokątną górę lodową unoszącą się wśród lodu morskiego tuż przy lodowcu szelfowym Larsen C. Zdjęcie po opublikowaniu go w mediach społecznościowych szybko zyskało niemały rozgłos.
Tego rodzaju góry lodowe są określane w języku polskim jako góry stołowe – miewają ogromne rozmiary, a największa jak dotąd zaobserwowana miała około 11 tysięcy kilometrów kwadratowych. Te, które odrywają się od Larsena C, często powstają z pęknięć ciągnących się przez setki kilometrów, stąd wydają się mieć idealnie pionowe ściany i proste krawędzie. Z bliska widać jednak, że są tak naprawdę pełne pęknięć i nierówności. Z wierzchu wyglądają niezwykle płasko, ponieważ lód na rozległych lodowcach szelfowych ma czas, aby się równomiernie rozprzestrzenić i wypłaszczyć.
W rzadkich przypadkach lód oddziela się we fragmentach o mniej lub bardziej regularnych kształtach. Słynna prostokątna góra lodowa odnotowana w 2018 roku nie była co prawda olbrzymem, jednak jej rozmiar i tak może robić wrażenie – wysokość jej ścian wynosiła ponad 40 metrów, a długość od około dwóch do trzech kilometrów. Podczas tego samego lotu zarejestrowano też inną prawie prostokątną górę lodową (drugie zdjęcie).
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

wysokość jej ścian wynosiła ponad 40 metrów
40 m nad wodę? To górna część musiałaby być mało gęsta albo w wodzie było dodatkowe jakieś 400m lodu.
@myoniwy Nie wiem, czy gdzieś były podane jej wymiary z częścią podwodną, może nawet tego nie szacowali. Ale stołowe góry lodowe oddzielające się od lodowców szelfowych faktycznie potrafią mieć całkowitą grubość kilkuset metrów, 400 metrów ma chyba największa aktualnie A23a. Chociaż w zasadzie to miała, bo teraz już się chyba rozpada.
ApaturiaFanatyk
43piorunówNie budźmy śpiących motyli :snowflake::butterfly: Tylko nieliczne motyle zimują w postaci dorosłej - spośród gatunków, które występują w naszym kraju, to między innymi rusałka pawik (Aglais io) i kilka innych gatunków rusałek, a także latolistek cytrynek (Gonepteryx rhamni).
Przygotowujące się do zimowego snu motyle szukają zaciemnionych, zacisznych miejsc, takich jak nory ssaków, dziuple drzew czy szczeliny w skałach, a na terenach zamieszkanych przez człowieka często wybierają także chłodniejsze zakamarki w budynkach. Tylko latolistek cytrynek jako jedyny europejski motyl zimuje w opadłych liściach.
Po nadejściu chłodów przemiana materii w organizmie motyla zwalnia i owad zamiera w bezruchu. Podczas zimowania nie pobiera pokarmu, korzysta jedynie z zapasów substancji odżywczych, które zgromadził w swoim ciele przed zimą. W jego hemolimfie (owadzi odpowiednik krwi) wzrasta też poziom glicerolu, co zmniejsza ryzyko zamarznięcia.
Zimującym motylom najlepiej zapewnić spokój - jeśli natkniemy się na jakiegoś w naszym domu, nie wyrzucajmy go na zewnątrz ani nie przenośmy w cieplejsze miejsce. Jeśli z jakiegoś powodu trzeba zabrać motyla z miejsca zimowania, najlepiej przenieść go do chłodnego pomieszczenia, na przykład na strych, do piwnicy lub do garażu, gdzie będzie mógł sobie spokojnie przeczekać aż do wiosny.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #owady #motyle #zima

!!! Obawiam się, że kilka mogło skończyć w odkurzaczu jako truchełko... :confused:
@sireplama Niestety, i tak bywa :pensive: Ale nie trzeba traktować motylków odkurzaczem...
@Apaturia mieszkam niedaleko parku ze stawem i niestety jak się robi chłodniej (ale jeszcze nie na tyle by zamykać okna) to połowa lokalnej fauny owadziej traktuje moje mieszkanie jako sypialnię. Ogólnie starym się wyganiać, ale jak się taki nie rusza to do odkurzacza/śmietnika. ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯
@sireplama To w zasadzie nie ma co się dziwić, w takiej lokalizacji ruch gwarantowany 😉
FantiKosmonauta
11piorunów
ApaturiaFanatyk
65piorunówTup, tup, tup po śniegu :snowflake::frog: Widok płaza drepczącego po śniegu jest bez wątpienia zaskakujący - poniższe zdjęcie przedstawia amerykańską ambystomę plamistą (Ambystoma maculatum) przyłapaną na takim właśnie spacerze.
Zimujące płazy i gady nie mają w zwyczaju ot tak wychodzić ze swoich kryjówek na mróz i śnieg, jednak czasem kapryśna pogoda pod koniec zimy płata im figla. Na przedwiośniu, kiedy nadchodzi pierwsze ocieplenie z opadami deszczu, północnoamerykańskie ambystomy - dalekie kuzynki naszej salamandry plamistej - kończą zimowanie i rozpoczynają swoją doroczną migrację z zimowisk do płytkich rozlewisk i podobnych zbiorników wodnych, by się rozmnażać.
Zdarza się jednak, że po krótkotrwałym ociepleniu, które uruchamia zegar biologiczny płazów, nadchodzi gwałtowne ochłodzenie i spada śnieg. Ambystomy nie przerywają jednak migracji i z determinacją kontynuują swoją wędrówkę do na wpół zamarzniętych rozlewisk.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #plazy #herpetologia #zima

"Tup, tup, tup po śniegu"
@Apaturia Uwielbiam twoje wpisy ale moje upośledzenie nie pozwoliło mi nie wkleić tego:
https://www.youtube.com/watch?v=_VEbNNjuDHk
Tupu tup po śnieguAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubeWiecNoGruba ryba
21piorunówCześć wszystkim,
Brakuje mi jeszcze 76 piorunów za wpisy do #hejtowyzwanie (za wpisy)
Więc wrzucam filmik z pojedynku ślimaków.
#natura dałbym # ciakowstki ale się trochę cykam.

@WiecNo Proszę
@WiecNo powinno wejść 😉 Dziwnie czytało się wpisy sprzed kilku lat 😉
@aerthevist Dziękuję za pomoc i współczuję przez co musiałeś przejść ( ͡ಥ ͜ʖ ͡ಥ)
dradrian_zwierachsFanatyk
4piorunów
ApaturiaFanatyk
44piorunówNasze polskie płazy na ogół szukają zimowego schronienia pod ziemią, w zagłębieniach gruntu i w podobnych zakamarkach, jednak niektóre gatunki decydują się na zimowanie pod wodą :snowflake::frog:
Występujące u nas traszki zimują na lądzie, wyszukując sobie kryjówki w ziemi, w szczelinach martwego drewna, pod pniami, pod stertami opadłych liści, a nierzadko także wybierając na zimowiska piwnice, garaże, tunele, przepusty i podziemne kanały sieci telekomunikacyjnych. Wpraszają się też do opuszczonych lub wciąż zamieszkanych nor innych zwierząt i są nawet w stanie wpasować się w tunele drążone pod ziemią przez dżdżownice.
Salamandry plamiste zimują też niekiedy w starych sztolniach. Czasem zimują w grupach razem z przedstawicielami innych gatunków płazów i jeśli zimowisko okaże się bezpieczne, wracają tam rok po roku nawet przez całe swoje życie. Szczeliny w drewnie także należą do ich ulubionych kryjówek – opowieści o tym, że salamandry rodzą się w ogniu, wzięły się właśnie z tego, że w przeszłości ludziom zdarzało się wrzucać do ognia kawałki drewna, w których ukrywały się zimujące płazy. Salamandry próbowały wówczas ratować się ucieczką i jeśli udało im się w porę uniknąć ognia, umykały z paleniska.
Niektóre nasze płazy, jak ropucha czy grzebiuszka, zamiast stawiać na poszukiwanie idealnej kryjówki wykopują ją sobie same. Zakopują się nawet na głębokość półtora metra, poniżej poziomu przemarzania gruntu, a jeśli wierzyć niektórym doniesieniom, zdarza im się zakopywać jeszcze głębiej. Zdecydowaną mistrzynią w zakopywaniu się jest grzebiuszka ziemna, której tylne kończyny są dobrze przystosowane do kopania i są zaopatrzone w zrogowaciałe modzele podeszwowe.
Trzy gatunki naszych żab zimują w wodzie – są to żaba trawna, żaba śmieszka i żaba wodna. Żeby przetrwać zimę, ukrywają się w osadach przydennych zbiorników wodnych. Zaniepokojone mogą opuszczać swoje kryjówki i przemieszczać się, stąd niekiedy można zaobserwować, jak powoli pływają w wodzie pod lodem. Zimowanie zwalnia ich metabolizm i zmniejsza zapotrzebowanie na tlen, polegają więc wówczas wyłącznie na wymianie gazowej odbywającej się przez dobrze unaczynioną skórę.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #plazy #herpetologia #zima

ApaturiaFanatyk
107piorunówRekordowa odporność na zimno :snowflake::frog: Kątoząb syberyjski (Salamandrella keyserlingii), zwany też salamandrą syberyjską, ma największy obszar występowania ze wszystkich współczesnych płazów. Zasiedla północno-wschodnią część Europy oraz rozległe, północne i północno-wschodnie regiony kontynentu azjatyckiego aż po Japonię – jest to przy okazji jedyny na świecie płaz ogoniasty, który jest spotykany poza granicami północnego koła podbiegunowego. Zasięg jego występowania dochodzi do rekordowej w świecie płazów szerokości geograficznej 72°N przebiegającej przez Syberię i Ocean Arktyczny.
Patrząc na mapę, można by się zastanawiać, jakim cudem kątoząb jest w stanie przeżyć w tak ekstremalnych warunkach. Płazy są, jak wiadomo, zmiennocieplne, a zima jest dla nich najtrudniejszym okresem w roku do przetrwania. Po nadejściu chłodów wyszukują sobie zaciszne kryjówki, w których zimują i które opuszczają dopiero na wiosnę, jednak w niesprzyjających warunkach zdarza im się zamarzać na śmierć.
Sekretem syberyjskiej salamandry jest zdolność do wytwarzania i skutecznego rozprowadzania po organizmie substancji, która chroni tkanki przed zamarzaniem – tak zwanego krioprotektantu. Tym krioprotektantem jest w jej przypadku glicerol. Zanim kątoząb zapadnie w sen zimowy, rozpoczynający się zależnie od miejsca występowania między sierpniem a listopadem, jego wątroba zaczyna produkować duże ilości glukozy, która później wraz z krwią jest rozprowadzana do kluczowych narządów. Tam zostaje przekształcona w glicerol, którego wysoka koncentracja obniża temperaturę zamarzania płynów ustrojowych płaza i zapobiega tworzeniu się w jego tkankach kryształków lodu. Dodatkowo przed zimowaniem kątoząb stara się odprowadzić z organizmu jak najwięcej wody, tracąc przy tym nawet jedną czwartą masy ciała, co również wpływa na to, że trudniej mu zamarznąć.
Wszystko to sprawia, że hibernująca salamandra syberyjska jest w stanie przeżyć w mocno minusowych temperaturach dochodzących nawet do -40°C lub, według innych źródeł, do -55°C. Jej skrzek jest również bardzo odporny na zimno i potrafi kontynuować rozwój po krótkotrwałym zamrożeniu w lodzie.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

twardy skurczybyk, tez bym chciał zwiększoną odporność na zimno
ApaturiaFanatyk
99piorunówZimowanie w gromadzie :snowflake::bee: Z nadejściem chłodów pszczoły nie wchodzą w stan uśpienia, jak wiele innych zimujących owadów, ponieważ nie gromadzą w swoich ciałach wystarczająco dużo zapasów, które umożliwiłyby im przetrwanie w uśpieniu aż do wiosny. Zamiast tego spowalniają swój metabolizm i gromadzą się w tak zwanym kłębie zimowym – zwartym skupisku, w którego centrum znajduje się królowa. Cały kłąb jest skoncentrowany na tym, by zapewnić jej przez całą zimę odpowiednią temperaturę wynoszącą około 20°C. Zbyt mocno wyziębiona królowa nie będzie bowiem w stanie złożyć jaj, z których na wiosnę rozwiną się młode pszczoły.
Pszczoły przemieszczają się wewnątrz kłębu, solidarnie dbając o to, by każda miała możliwość się ogrzać. Te, które znajdują się w jego zewnętrznych warstwach, przesuwają się w stronę środka, gdy zaczynają za bardzo marznąć, a ich miejsce zajmują pszczoły, które wcześniej przebywały w cieplejszej części kłębu. Pszczoły w zewnętrznej warstwie tworzą swego rodzaju „warstwę izolacyjną” całego skupiska, natomiast pszczoły z wewnętrznej warstwy wytwarzają ciepło poprzez rytmiczne drgania mięśni. Taka aktywność wymaga odpowiedniego odżywienia, dlatego podczas zimowania pszczoły korzystają ze zmagazynowanych w plastrach powyżej kłębu zapasów miodu.
Innymi owadami społecznymi, które zimują w skupisku, są mrówki. Gdy temperatura na zewnątrz zaczyna spadać, stopniowo przemieszczają się do niżej położonych komór mrowiska i tam zapadają w odrętwienie. Ich organizmy korzystają w tym czasie ze zgromadzonych w nich zapasów substancji odżywczych – żeby stworzyć sobie takie zapasy, przed zimą każda mrówka musi się porządnie najeść.
Zupełnie inaczej wygląda zimowanie takich owadów społecznych, jak trzmiele, osy i szerszenie. W ich przypadku regułą jest, że wraz z nadejściem chłodów wymiera niemal cała kolonia. Zimują jedynie zapłodnione młode królowe, które wyszukują sobie zaciszne kryjówki w szczelinach drzew, budynków, w ziemi lub w innych zakamarkach. Zapadają tam w odrętwienie, z którego wybudzają się dopiero na wiosnę – ich hemolimfa (owadzi odpowiednik krwi) zawiera substancje, które zapobiegają jej zamarzaniu nawet podczas silnych mrozów. Wiosną młoda królowa wybudza się i zaczyna szukać miejsca na założenie nowej kolonii.
:arrow_right: tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych
#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #owady #pszczoly #mrowki #zima

Niestety, ale często budzą się osy w moim składzie drewna na zimę, jka dokopuję się do głębszych warstw. Czytałem, że jak się już obudzą to kaszana. Ale przenoszę je w inne zakamarki. Może niektórym się uda przeżyć.
@enkamayo o osy dbasz?
@sireplama a czemu nie?
@enkamayo myślałem, że to szkodniki
@sireplama a jest wręcz przeciwnie. Kontrolują populscje szkodników, a do tego zapylają nawet niektóre kwiaty.