Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nasonety

Lider

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Barwy kocie

Umaszczenie szylkretowe

Wyrażenie dla mnie nowe

Kot o takim wybarwieniu

Gdzieś mi mignął, w oka mgnieniu

To właściwie była kotka

Samca takiego nie spotkasz

Taka kocia genetyka

Ruda kotka to unikat

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Jeśli chodzi o spotkania, no to można też umówić się na przykład do lekarza. A że średnia wieku na tym naszym najnowocześniejszym portalu dla starych ludzi jest jaka jest, no to pozwoliłem sobie na ułożenie wierszyka do kampanii reklamowej. NFZ mi co prawda za ten wierszyk nie zapłacił, zresztą nawet ich o to nie pytałem. Pewnie i tak nie mieliby z czego:

*

Kolonoskopia

Profilaktyka

musi dotykać

każdego.

Właśnie dlatego,

drogi kolego,

szykuj jelita,

bo jeśli nie chcesz za wcześnie być trupem

to regularnie badaj se d⁎⁎ę.

*

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Miałem napisać jakiś wstęp do tego co poniżej, ale nie mam na niego pomysłu. Dobra twórczość broni się ponoć sama, spróbuję więc tak bez komentarza:

*

Kryzys męskości

czyli _Spotkanie z Kają_

Nie żebym tak się zebrał zaraz – od razu;

i tak, przyznaję: mam wciąż wątpliwości;

lecz w garść się wziąłem, nabrałem kurażu

i idę dziś ulżyć swojej męskości

bo testosteron buzuje we mnie,

czasem aż w uszach od niego huczy

i wtedy robi się nieprzyjemnie,

a, jak chłop chłopem – ulżyć se musi.

Długo szukałem opinii w necie

i zasięgałem znajomych rady;

w necie pięć gwiazdek dawali Anecie,

znajomi raczej słali do Ady.

Cenowo wychodzi podobnie całkiem,

wszędzie godzina jakieś dwie stówy,

a w tej materii stoczyłem też walkę

z wewnętrznym skąpcem, co płacić nie lubi.

Jeszcze po drodze myśl: – „Na co ci to?!”

Ale już idę – wracać za późno!

Destylowane pomóc by mogło żyto,

no, tylko czułbym się po tym jak gówno.

Jak chłop więc prawdziwy: trzęsę portkami,

bo pierwszy raz w życiu tak mi się trafia

że stoję z zamiarem wejścia przed drzwiami

z napisem Woś Kaja – psychoterapia.

*

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

12piorunów

Czasami jest tak, że do głowy przychodzi myśl – jakieś skojarzenie i w zasadzie można je wykorzystać natychmiast. Tak też się stało u mnie dziś, zaraz po tym jak tylko przeczytałem temat bieżącej edycji zabawy w kawiarni :

*

Bliskie spotkania trzeciego stopnia

Taki lubuski nasz Roy Neary,

czyli, po polsku: Stefan z Gorzowa

poszedł do kina kupiwszy dwie ćwiary,

za sześćdziesiątym krzesłem się schował.

Miast płacić za bilet, zwilżyć chciał grdykę,

a grali Spielberga, również Stefana,

i jego wielkie dzieło: klasykę! –

trzeciego stopnia bliskie spotkania!

Kiedy już seans dobiegał końca

Stefan nasz poczuł coś – zaburzenia?;

ruszył ku wyjściu, szedł w stronę słońca,

czy też jakiegoś innego lśnienia.

Mimo zaburzeń, opuścił kino,

wówczas go nagła jasność zalała

i zanim Stefan wziął i odpłynął,

czuł, że temperatura szybko wzrastała.

Nie doznał jednak spełnienia marzeń –

nikt nie zaprosił go wtedy do spodka,

a tylko Stefan, usnąwszy w pożarze

doznał poparzeń. Trzeciego stopnia.

Gruba ryba1piorunów

O, ja tylko tak dla siebie, na przyszłość napiszę (gdybym kiedyś z jakiegoś powodu tu wrócił), że dało się to zrobić lepiej:

*

Bliskie spotkania trzeciego stopnia

Taki lubuski nasz Roy Neary,

czyli, po polsku: Stefan z Gorzowa

poszedł do kina kupiwszy dwie ćwiary

i za pazuchą je sobie schował.

W czasie seansu zwilżyć chciał grdykę,

a grali Spielberga, również Stefana,

i jego wielkie dzieło: klasykę! –

trzeciego stopnia bliskie spotkania!

Kiedy już seans dobiegał końca

Stefan nasz poczuł coś – zaburzenia?;

ruszył ku wyjściu, szedł w stronę słońca,

czy też jakiegoś innego lśnienia.

Mimo zaburzeń, opuścił kino,

wówczas go nagła jasność zalała

i zanim Stefan wziął i odpłynął,

czuł, że temperatura szybko wzrastała.

Nie doznał jednak spełnienia marzeń –

nikt nie zaprosił go wtedy do spodka,

a tylko Stefan, usnąwszy w pożarze

doznał poparzeń. Trzeciego stopnia.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
W przeciwieństwie do kolegi @George_Stark, który ma w zwyczaju kończyć wszelkie konkursy przed czasem, cierpliwie poczekałem do końca dnia, żeby dać szansę tym z Państwa, którzy chcieliby jeszcze ewentualnie do konkursu przystąpić.

Jednak dzień się już skończył, kolejny zaczął, więc jest najwyższa pora, żeby zamknąć CXI (słownie: 111) edycję naszej zabawy w Kawiarni . Przypomnę, że w tym tygodniu wyjątkowo nie było utworu diproposta co znaczy, że w kwestii formy i rymów obowiązywała (prawie) całkowita dowolność. Jedynym wymogiem było jakiekolwiek nawiązanie do aktywności zimowych.

Do konkursu przystąpiło czterech (słownie: 4) uczestników: @George_Stark, @Piechur, @onpanopticon i @fonfi, którzy napisali w sumie sześć (słownie: 6) utworów. A oto one:

Zima w Gorzowie by @George_Stark
Wiersz Zima w Gorzowie chociaż jest częścią Cyklu Gorzowskiego, zdecydowanie odstaje formą od pozostałych utworów autora. I poza treścią, która po raz kolejny już zrównuje z ziemią biedny Gorzów i to w samym środku zimy (na miłość boską - Jerzy miejże litość!!), to właśnie forma odgrywa tutaj zasadniczą rolę. Pierwsze co rzuca się w oczy - to nie jest to sonet. I chociaż wiem, że autor będzie temu zaprzeczał to jestem pewien, że jest to - nawet jeśli przypadkiem - skrupulatnie przemyślana i rozplanowana konstrukcja. Konstrukcja, która powala nas nietuzinkowymi wewnętrznymi rymami. Konstrukcja, której zmyślny rozkład wersów i zwrotek narzuca czytelnikowi konkretny, zmienny rytm. Konstrukcja, która z każdym kolejnym odczytem urzeka coraz bardziej. Konstrukcja, która... No ładny jest ten wiersz, no!

Niedziela handlowa, patriotyczna, biało-czerwona by @George_Stark

Kolejny wytwór kolegi @George_Stark jest utworem patriotycznym. Co więcej - patriotycznym podwójnie. Już tłumaczę. Po pierwsze utwór przesycony jest naszą Narodową (celowo z wielkiej litery) symboliką. Mamy tam orła - symbol polskości niesiony na sztandarach. Mamy motyw uszlachetniającego cierpienia - już od pierwszych klas podstawówki uczą nas, że martyrologia jest naszym eksportowym dobrem Narodowym. Mamy niedzielę - dzień święty, w który w wyjątkowych sytuacjach aparat państwowy zezwala zaopatrzeć się w różnego rodzaju dobra. Mamy męża (lub żonę) stanu. I mamy też w końcu biało-czerwone, Narodowe (i szybko krzepnące) barwy. Z drugiej jednak strony, co można wyczytać między wierszami, mamy podmiot liryczny, który reprezentuje nam - co może nie być oczywiste - wzorową postawę obywatelską. Podmiot, który w obliczu własnej tragedii nie szuka winnych, nie złorzeczy na służby odśnieżające, nie domaga się odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu. Wstaje, otrzepuje się i z uśmiechem (i krwią) na ustach akceptuje naszą polską, Narodową rzeczywistość. To jest, proszę Państwa, wzór do naśladowania!

Ten o jeżdżeniu na nartach by @fonfi

W swoim pierwszym konkursowym utworze kolega @fonfi stara się przedstawić nam uroki sportów zimowych. A dokładnie rzecz biorąc, jednego konkretnego sportu - jazdy na nartach. Maluje przed nami skąpany w słońcu, przykryty miękką białą kołderką alpejski pejzaż. Pejzaż, którego piękne okoliczności przyrody dopełniają uśmiechnięte, barwne i ciepłe postacie. Barwne i ciepłe w znaczeniu literalnym, zważywszy na wspomniane przez autora kalesony, czy kolor gogli. A uśmiechnięte, nie tak jak by się można było spodziewać z powodu endorfin wywołanych uprawianiem sportu, lecz na skutek spożycia alkoholu...

Mors zmorzł by @Piechur
Pan @Piechur jednym utworem postanowił obskoczyć dwa konkursy - i . Nie powiem - sprytnie, sprytnie... Sprytnie, pod warunkiem, że wyzwaniem od Jaśnie Nam Panującej Moderacji w osobie @bojowonastawionaowca było napisanie "sonetu w zimowym stylu". Bo trzeba tutaj zaznaczyć, że jest to proszę Państwa jedyny sonet w obecnej edycji. Ale jeśli wyzwaniem było faktyczne morsowanie to pozostaje mi jedynie koledze współczuć. Przyznam, że w kwestii morsowania moje odczucia są całkowicie zbieżne z tymi jakie prezentuje podmiot liryczny: "Z zimna cały jesteś siny, Zęby nie przestają szczękać..." oraz "W mroźną wodę dajesz nura, Matko Bosko! To tortura!, Tak się skończy ta brawura, Że odmrozisz sobie siura" - a to tylko latem. W Bałtyku.

Tęsknoleta by @onpanopticon

Na wstępie zaznaczę, że bardzo mi się podoba jak kolega @onpanopticon elegancko dostosował się już w pierwszym wersie do zasady, że utwór musi traktować o zimowych atrakcjach: "Wyglądam przez okno, nadal trwa zima". Umówmy się, że na potrzeby tego konkursu wyglądanie przez okno uznam za atrakcję. Ale to nie jedyna rzecz, która mi się w tym utworze podoba. Wszystkie (a przynajmniej te, które miałem przyjemność czytać) utwory kolegi mają to do siebie, że są niezmiernie autentyczne. Tak jest również tym razem. Utwór traktuje o tęsknocie. O tęsknocie za minionymi czasami. Za beztroską dzieciństwa, którego alegorią jest wspomniana przez podmiot liryczny konsola Nintendo Switch (zakładam, że stąd też to zgrabne słowotwórstwo w tytule). Ale również, a może przede wszystkim, tęsknotą za ludźmi, których dzisiaj wokół nas nie ma: "Gdzie są przyjaciele moi, śpiewał pijak" czy "Jeden w grobie, drugi ćpa w Neapolu". Niesamowitej wyrazistości tej tęsknocie dodaje użyty przez autora wzniosły, literacki język: "Rozsiało nas życie jak gówno po polu", "zasuwam roletę, bo wieje ch**em". Cytując klasyka - robi wrażenie!

Jak Jaś i Małgosia ulepili bałwana by @fonfi

"Jak Jaś i Małgosia ulepili bałwana" opowiada prostą i szczerą (do bólu), a przez to bliską każdemu z nas (krótką) historię śnieżnego bałwanka. Sielankowa sceneria. Dwoje szczebiocących dzieci harcuje w śniegu. Lepią bałwanka. Bałwanka, którego następnie konsumuje proza życia. A precyzyjnie mówiąc konsumują go dzikie zwierzęta. W ten sposób, poprzez postacie Jasia i Małgosi, autor daje nam doskonałą lekcję na temat przemijania, kruchości istnienia i naszego miejsca we wszechświecie. I jak to bywa, na to wszystko Azor leje ciepłym moczem... Ot - proza życia.

*

Jak już zdążyliście Państwo zauważyć, w żadnym miejscu nie wspomniałem o liczbie piorunów, którymi nagrodzone zostały powyższe dzieła. A to z tej prostej przyczyny, że tym razem pioruny nie będą brane pod uwagę przy wyłanianiu zwycięzcy. To powiedziawszy, pomimo że bardzo chciałbym zwycięstwem w CXI (słownie: 111) edycji nagrodzić wspaniałą, patriotyczną postawę kolegi @George_Stark, która wywołała w naszej małej społeczności niemałe wzruszenie i poruszenie, to jednak dam mu chwilę odpocząć od obowiązków organizacyjnych, a laur pozwolę sobie przekazać koledze, który nie miał jeszcze "przyjemności" bycia gospodarzem konkursu - czyli Panu @onpanopticon.

Wszystkim uczestnikom gratuluję, a zwycięzcy @onpanopticon (to żeby nie było wątpliwości) serdecznie współczuję.

Dobranoc.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

15piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Żeby nie siedzieć bezproduktywnie w oczekiwaniu, czy może ktoś jeszcze, na ostatnią chwilę, zechce dołączyć do kończącej się CXI (słownie: 111) edycji napisałem sobie jeszcze jeden wierszyk traktujący o zimowych aktywnościach.

Zastanawiałem się, czy jest taka aktywność, która daje tyle samo radości niezależnie od wieku. Dzieciom, dorosłym czy nam - ludziom starszym. Na pewno nie mogą to być sporty zimowe, bo te z wiekiem stają się coraz bardziej "kontuzjogenne", co z radością ma niewiele wspólnego. No chyba, że jest się masochistą.

I pierwsze co przyszło mi do głowy to kulig. Taki prawdziwy. W lesie. Z saniami ciągniętymi przez konie. W akompaniamencie dzwonków. Eh, rozmarzyłem się.

Dlatego też, całkiem naturalnie, poniższy wierszyk traktuje o... lepieniu bałwana.

Jak Jaś i Małgosia ulepili bałwana

Popadało w nocy świeżym białym śniegiem,

Więc się w domu rwetes zrobił już od rana,

Bo Jaś i Małgosia, nuże! - na dwór biegiem,

Prędko ulepili pięknego bałwana.

Bałwan był wspaniały! Miał trzy kule śniegu,

Nos z dużej marchewki i oczy z węgielka,

Guziki z kartofli w pionowym szeregu,

A na czubku głowy - kapelusz z rondelka.

Ale już wieczorem wpadły dzieci z dworu,

Krzycząc wniebogłosy, całe zapłakane,

Bo czekał tam na nie widok jak z horroru -

Przez dzikie zwierzęta zniszczony bałwanek.

Oczy bałwankowi sroki wydziobały,

Guziki z kartofli wyżarły mu dziki,

Pożarły wiewiórki z marchewki nos cały,

A gniazdo w rondelku zrobiły rudziki.

Obrazu rozpaczy i nędzy bałwanka,

Żółtego koloru dopełniał był wzorek,

Nad którym cierpliwie pracował od ranka

Pies - z pustym pęcherzem, szczęśliwy Azorek…

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Siema,

na utwór _di proposta_ w konkursie - mały spoiler do :cold_face:

*

Mors zmorzł

Nad przeręblem w gaciach stoisz

Poza tym czapka na głowie

Wskoczyć doń się bardzo boisz -

Lecz co na to Owca powie?

Z zimna cały jesteś siny

Zęby nie przestają szczękać

Te wyzwania to są kpiny

Ale nie nawykłeś pękać

W mroźną wodę dajesz nura

Matko Bosko! To tortura!

Tak się skończy ta brawura

Że odmrozisz sobie siura

Z oddali słychać beczenie

Owcy radość - twe cierpienie

*

Lider2piorunów

@Piechur kurła to takie fajne zimowe zadania są?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzień dobry się z Państwem,

Delikatnie przypominam, że dzisiaj wieczorem zamykamy bieżącą CXI (słownie: 111) edycję , więc jeśli ktoś chciałby jeszcze dołączyć do mnie i @George_Stark to serdecznie zapraszam.

Zastanawiałem się o jakiej aktywności zimowej mogę napisać. Na sankach nie jeżdżę, od łyżew bolą mnie stopy, a morsuję - tylko latem. W Bałtyku. Zostały mi zatem jedynie jazda figurowa rowerem na lodzie i narty. O jeździe figurowej rowerem już kiedyś pisałem, ale jako że to wierszyk polityczny, a na samym początku mojej kariery w kawiarni zostałem szybciutko wyjaśniony, że tutaj w szambie się nie pluskamy, to wybór zawęził się jedynie do nart.

Na nartach jeżdżę od dziecka. Przechodziłem różne etapy, od jazdy "na krechę" (coco jambo i do przodu), przez stylowe trzymanie kolanek razem (patrzcie jaka ze mnie cnotka), carving z szerokimi łukami aż po freestyle (na który moje kolana są już zdecydowanie za stare). Jednak z wiekiem zaczynam dochodzić do wniosku, że w jeździe na nartach najprzyjemniejsze jest zupełnie co innego...

I o tym właśnie jest poniższy wierszyk.

Ten o jeżdżeniu na nartach

Z atrakcji zimowych (a jest ich wiele),

Gdy muszę wybierać - to jestem rozdarty,

Zaryzykować się jednak ośmielę,

Że chyba najbardziej pasują mi narty.

Bo ciepłe na pupie mam kalesony,

I buty stylowe (choć ciut niewygodne),

Pod pachą mam narty, swoje i żony,

A gogle czerwone. Bo takie są modne.

Krem z filtrem nakładam (wszak dbam o skórę),

W wiązania się wpinam, kijkami podpieram,

Wyciąga mnie wyciąg, wysoko w górę,

Gdzie widok tak piękny, że dech aż zapiera.

I w to co Wam powiem uwierzyć musicie:

Że przebić narciarstwa nie może nic,

Gdy na tym słonecznym z małżonką szczycie,

Z kieliszków sączymy Aperol Spritz!

Gruba ryba2piorunów

Ja w ogóle mam taką teorię, na własny użytek, ale się sprawdza, że każda ludzka aktywność jest podejmowana po to, żeby na koniec sączyć. 😉

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

19piorunów

Muszę się przyznać, że mam uczulenie. Jestem silnie uczulony na ten nasz martyrologiczny patriotyzm, na to uwielbienie cierpienia, które – pamiętam – było wpajane za młodu w szkołach i gdzie tam tylko jeszcze młodzież, kiedy jeszcze nią byłem, próbowano kształcić i oświecać. Jestem też zaniepokojony tym, co obserwuję dookoła, tą rosnącą falą nacjonalizmu i związanych z nią konsekwencji, które już przecież były kilkukrotnie w dziejach przerabiane i nigdy nie kończyły się dobrze. Zdaję sobie sprawę, że niewiele mogę z tym zrobić, a jakoś z frustracją poradzić sobie trzeba. Właśnie na takie okoliczności została wymyślona satyra, więc pozwolę sobie z niej skorzystać i opisać mój wyimaginowany dzisiejszy poranek (a i jest w nim zima, jak Kolega-Organizator, proszę pozdrowić Żonę, sobie w tej edycji zażyczył):

*

Niedziela handlowa, patriotyczna, biało-czerwona

Wybrałem się dzisiaj rano do sklepu

bo, choć Niedziela, Pan Państwo pozwolił;

myślałem o maśle, chlebie i mleku,

a, że było ślisko, szedłem powoli.

Chodnik po drodze lodem był skuty

i dobrze! – znowu zapomniałbym kupić soli;

nagle przyczepność straciły buty –

na mordę upadłem. Do teraz boli.

Patriotycznie – wyciąłem Orła,

a że cierpienie wszak uszlachetnia,

na jakiś kamień trafiła morda

i krew popłynęła. Od mrozu krzepła.

Gdy się podniosłem i śnieg otrzepałem

jak mąż się stanu poczułem (lub żona)

bo plama została, Ojczyźnie na chwałę,

patriotyczna: biało-czerwona.

*

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Miało być o zimie? – proszę bardzo. Wiersz to smutny, bo nie każdemu dane jest się białą zimą cieszyć. Albo wiersz to wesoły, bo nie każdy się nią musi irytować? W każdym razie proszę:

*

Zima w Gorzowie

Wyobraź sobie zimę w Gorzowie,

te kożuchy modne, lodem skutą Odrę,

kulig na Janicach, sanki na Wieprzycach,

bałwan na Baczynie…

Marz o takiej zimie!

Bo tak by się chciało by zimę mieć białą,

żeby Odry brzeg biały pokrył śnieg.

Nawet było miło,

nawet już śnieżyło,

już z nieba padało,

lecz w ogniu stopniało.

*

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

14piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Jako że w poprzedniej edycji zostałem przez kolegę @George_Stark skazany na zwycięstwo (co w sumie nie powinno dziwić skoro uczestników można było policzyć na palcach jednej dłoni pracownika tartaku), a najbliższe dwa dni spędzę za kierownicą auta, to nie pozostaje mi nic innego jak szybko otworzyć edycję kolejną. Edycję oznaczoną numerem CXI (słownie: 111).

Odnoszę również wrażenie, że ostatnio zdecydowanie lepiej się Państwo bawicie, kiedy narzucone w zabawie ramy - zwłaszcza te dotyczące rymów - są luźniejsze. Dlatego też, w bieżącej edycji zaproponuję pełne rozluźnienie. Obowiązywać będą tylko dwie zasady:

* zgłoszony do konkursu utwór musi w jakiś sposób traktować o zimowych atrakcjach. Atrakcjach takich jak kulig, bitwa na śnieżki, lepienie bałwana, jazda na łyżwach/nartach, spacer po chrupiącym śniegu, łowienie w przeręblu czy cokolwiek innego co podpowie Wam wasza fantazja.

* utwór musi składać się przynajmniej z sześciu wersów (żeby było ciut więcej niż w )

Mam szczerą nadzieję, że zaskoczycie mnie tak ilością jak i różnorodnością pomysłów w tym zakresie, a przy okazji może tak liberalne zasady przyciągną do zabawy nowe osoby.


Kwestie formalne:

Edycja trwa do kolejnego piątku, czyli do 30.01.2026, a zasady wyłaniania zwycięzcy wymyślę za kierownicą i podzielę się nimi najpóźniej w poniedziałek.

Powodzenia, udanego rymowania i najważniejsze - bawcie się dobrze!


Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Drodzy Najmilsi!

Dobrze, że wstrzymałem się z tym podsumowaniem i postanowiłem się zdrzemnąć (drzemka, jak się kolejny raz okazuje, to jest wspaniała sprawa, która rozwiązuje wiele problemów!), bo jeszcze do 18.08 byłem sam. Ale od 18.08 jest nas dwóch, dwóch autorów wytworów w CX edycji zabawy . Nie będę trzymał Państwa w niepewności, od razu obwieszczę, że zwycięzcą CX edycji zabawy #nasonety w kawiarni zostaje kolega @fonfi – gratulacje!

Uzasadnieniem werdyktu (czy tam wyroku), jest to, że kolega nie jest mną (co nie jest w zasadzie takie trudne), ale też nie umniejsza to jego zasługom na niwie poetyckiej i muszę przyznać, że napisał najlepszy wytwór tej kończącej się właśnie edycji, wygrana zasłużona jest więc podwójnie.

I jeszcze formalności:

- rymowaliśmy do fragmentu tekstu _Leszuk, synu Kazimierza_ autorstwa pana Artura Andrusa;

- ja napisałem wierszydła takie: **_W kinie w Gorzowie, a nawet jeszcze przed kinem_**, **_Butcher punisher_** i **_Po koncercie czyli Jak zdobyć autograf pana Andrzeja Poniedzielskiego_**;

- kolega zwycięzca za to napisał tylko raz, ale za to porządnie, a napisał wiersz **_Spóźniony Fonfi_**.

I to by było na tyle. Do następnego (mam nadzieję)!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Dawno, dawno temu, bo jeszcze w latach 30 ubiegłego stulecia, nasz kawiarenkowy patron Julian Tuwim napisał jeden ze swoich najpopularniejszych wierszyków dla dzieci. Wierszykiem tym jest Spóźniony Słowik. Całkiem przypadkiem wierszyk ten ma dokładnie tyle samo wersów - szesnaście (słownie: 16) - co zaproponowany przez kolegę @George_Stark utwór diproposta. No obok takiego szczęśliwego zbiegu okoliczności nie mogłem przejść obojętnie. Dlatego też, dopasowując się do rymów pana Andrusa i mając nadzieję, że tym razem nie spóźnię się jednak z publikacją, postanowiłem napisać swoją własną wersję Spóźnionego Słowika. Wersję uwspółcześnioną i "fonfinizowaną". Zapraszam.

Spóźniony Fonfi

Płacze pani Fonfikowa, aż ma oczy sine,

Bo gdy Fonfi dziś do pracy wyszedł wcześnie rano,

To na szóstą zapowiedział w domu się godzinę,

A już ósmą wybił zegar w pokoju za ścianą.

A tu już stygnie podana na stole wieczerza,

Pomidorowej z rosołu rozprzestrzenia się woń,

W piecyku kaczka z nadzieniem skwierczy w jabłkach świeża,

A na deser - jabłecznika kawał wielki jak dłoń.

Może wjechał pod samochód i leży gdzieś w rowie?

Albo łańcuchem zerwanym się w nogę skaleczył?

A jeśli zleciał z roweru bez kasku na głowie?

Rozbity rower - tragedia, rany - się wyleczy.

Nagle Fonfi uśmiechnięty jedzie na rowerze...

"Gdzieś się szlajał?! Gdzieś się włóczył?! Z nerwów boli mnie skroń!"

Na co Fonfi słodko rzecze: "Przepraszam Cię szczerze,

Ale Wisła taka piękna - zapatrzyłem się toń."

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

9piorunów

Wczorajsza wymiana komentarzy uświadomiła mi, że dawno nie okazałem naszej Koleżance sympatii poprzez nabijanie się z jej porażek, co wierszydłem poniższym staram się nadrobić:

*

Po koncercie

czyli _Jak zdobyć autograf pana Andrzeja Poniedzielskiego_

Wielki artysta odwiedził jej gminę,

w kolejce później niejeden doń stanął;

ja w tej kolejce widziałem Ptaszynę,

która stanęła za pewną panią

i autograf zdobyć zamierza,

na samą myśl rży, tak jak koń;

lecz co się dzieje? – Nie, nie dowierza:

- „No! Głupia babo! Weźże już kończ!”

Bo pewna pani, zwyczajem kobiet,

przyniosła torbę ciastek i pieczyw –

całego artystę zawłaszcza sobie,

co plan Ptaszyny sprytny niweczy.

W dłoni Ptaszyny jest płyta świeża,

ze złości żyłka jej wyszła na skroń,

lecz poddać Ptaszyna się nie zamierza,

więc sama marker chwyta w drugą swą dłoń.

*

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

10piorunów

Marvel ze swoim Punisherem kosi niesamowitą kasę. W Diablo, które sprzedało się bardzo dobrze, był do pokonania Buthcher. Hrabia Monte Christo, uważany za jedną z największych powieści w historii, oparty jest na motywie zemsty. To może i u mnie któraś z tych dróg się sprawdzi?

*

Butcher punisher

Toć zakrawa to na kpinę

i w dodatku jeszcze tanią,

że kupiłem wołowinę,

tylko że baranią.

Chłop, co mi to mięso sprzedał

albo oszust, albo głąb –

żeby tak pomylić zwierza?

Hańba to i srom!

Myślałem – „Burgery zrobię!”

syn mój już się cieszył,

ślinka ciekła mu po brodzie,

a jak baran beczy.

Syna mi zrobiło się żal,

wzruszyłem się jego łzą,

i podniosłem nóż z talerza –

rzeźników zarzynam, za syna się mszcząc.

*

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Ksiądz też człowiek, więc nic co ludzkie nie jest mu obce. Czasami taki ksiądz ma ochotę wybrać się na przykład do kina, w towarzystwie oczywiście, żeby mieć z kim po seansie przeprowadzić interesującą konwersację na temat właśnie obejrzanego filmu. Czy jakoś tak:

*

W kinie w Gorzowie, a nawet jeszcze przed kinem

Z sześćdziesięciu krzeseł kinem

i dość urodziwą panią

zaplanował już godzinę

choć nie wyszło wcale tanio.

Dziarskim jednak krokiem zmierzał

spryskał się Eau de Cologne,

pomodlił się do papieża…

naraz dziwną poczuł woń.

Spalenizny zapach dobiegł,

on sam nagle zaczął świecić,

później biegał po Gorzowie

i pożar rozniecił.

To historia duszpasterza,

który chciał z przeciwną płcią…

co z przeciwną płcią zamierzał…

Płoń w Gorzowie, księże płoń!

*

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Drodzy Najmilsi!

W CX edycji zabawy w kawiarni oprócz tego, że zajmiemy się układaniem wierszy, to zajmiemy się jeszcze ważnym problemem społecznym. Problem społeczny jest mianowicie taki, że, jako społeczeństwo, jesteśmy coraz bardziej skłóceni. Żeby rozwiązać problem, należy wyeliminować jego przyczyny a nie objawy (czego uczą nas reklamy leków), a żeby wyeliminować przyczyny, to należy je najpierw ustalić. Ta robota z ustaleniem przyczyn została już na szczęście wcześniej wykonana i wiemy, że przyczyną skłócenia społeczeństwa są anioły (o czym uczy nas pan Artur Andrus), a są te anioły tak wredne, że nie odpuszczają nawet mechanikom samochodowym (o czym informuje nas podmiot liryczny w wersie leżę sobie pod _Lublinem_)_._

*

Artur Andrus

Leszku, synu Kazimierza

(fragment)

Odurzony tanim winem

i rozrywką równie tanią

leżę sobie pod Lublinem,

a tu nagle anioł

identyczny jak z pacierza,

skrzydło kładzie mi na skroń

Leszku, synu Kazimierza,

goń za wrogiem goń!

Ledwo co przysnąłem sobie,

a ten mi do ucha skrzeczy

Śniło mi się siedem kobiet,

z tego trzy do rzeczy

A tu anioł do mnie zmierza,

miecz mi wciska w prawą dłoń

Leszku, synu Kazimierza,

goń za wrogiem goń!

*

Zasady są takie, że układamy swoje wiersze do minimum trzech (lub czterech, jeśli ktoś chciałby zastosować refren) pierwszych strof wyżej podanego tekstu di proposta, a ja w najbliższy piątek według zasad nawet mnie jeszcze w tej chwili nieznanych wyłonię zwycięzcę.

Proszę się bawić dobrze i uczestniczyć, w miarę możliwości, licznie.

*

A ponieważ powyższy tekst to jedynie fragment tekstu całego, podaję również link do miejsca, gdzie tekst w całości (i przyjemniej bardzo aranżacji muzycznej) można sobie odsłuchać.

Gruba ryba6piorunów

"wesoło" dr Zwierachs

Rzeczywistość poza naszymi objęciami

Starta na proch przyszłość pomiędzy butami

Dookoła świat szalony nikt w niego już nie wierzy

System moralności padł, więc na czym nam zależy?

A wokoło szarych ścian

Wiszą portrety samych znanych gości

Jakie miejsce i jaki czas?

Byś nie musiał mieć już wątpliwości

Na plakatach miejskich bram

Wciąż te same osobistości

Jakie miejsce i jaki czas?

Już nie musisz ich mieć!

Wesoło ręce w górę!

Wszak Tyś jest wybranym!

A tamci co pod murem

Też mogą mieć własne zdanie!

Jak szczur tu egzystyuję

Na WŁASNE rządanie!

Uśmiechem promieniując

Psychiatrom darowanym

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Chciałem napisać, że godzina jest późna ale to nie jest już piątek a sobota. A to diametralnie zmienia optykę, w związku z czym pozwolę sobie jednak napisać, że godzina jest wczesna. Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo tej wczesnej godziny i tak jestem spóźniony. Ale otwierając kończącą się właśnie CIX (słownie: 109) edycję zabawy i wyznaczając jej koniec na piątek, w ogóle nie wziąłem pod uwagę faktu, że ja tego (i następnego) dnia będę cały dzień w trasie. No więc korzystając z krótkiej chwili przerwy postaram się szybko i zwięźle podsumować wydarzenia z ostatniego 1,5 tygodnia.

Przypomnę, że chociaż rymowaliśmy do Sonetu CIX Williama Shakespeare’a, to do wyboru mieliśmy aż dwa zestawy rymów, wynikające wprost z dwóch tego sonetu tłumaczeń.

I tak, do konkursu przystąpiła zawrotna liczba czterech (słownie: 4) poetów, którzy w sumie napisali sześć (słownie: 6) utworów. A to dlatego, że kolega @georgestark jak zwykle napisał ich mnóstwo. Czyli trzy. Słownie 3.

A prezentują się one następująco, w kolejności chronologicznej:

* Sonet 66-400 (tłumaczenie George Stark) by @georgestark :zap:️9

* Sonet 66-400 (tłumaczenie Jerzy Ostrowski) by @georgestark :zap:️9

* Lokomotywa z ogłoszenia – ciąg dalszy by @georgestark :zap:️9

* To nie jest majonez dla starych ludzi by @Atexor :zap:️34

* Bramka numer 1½ by @Piechur :zap:️10

* Zima w (wielkim) mieście by @fonfi :zap:️6

Chociaż bardzo chciałbym rozpisać się na temat każdego z tych utworów, to resztki zdrowego rozsądku podpowiadają mi jednak, że powinienem chociaż spróbować trochę się wyspać przed kolejnym dniem za kierownicą. Dlatego wybaczcie mi drodzy Państwo, ale dzisiaj przejdziemy od razu do wyłonienia zwycięzcy, którym zgodnie z tym co napisałem otwierając edycję, zostanie autor sonetu z najmniejszą liczbą głosów.

Tak się stało, że w momencie pisania tego podsumowania najmniej piorunów widnieje przy moim wytworze (i fakt, że opublikowałem go chwilę wcześniej na pewno nie ma żadnego znaczenia), ale jako że już raz zrobiłem ten numer przyznając laur zwycięstwa samemu sobie, to nie będę się powtarzał, bo to mało oryginalne by było.

Dlatego zwycięzcą ogłoszę tym razem kolegę @George_Stark, którego każdy z sonetów dostał piorunów dziewięć (słownie: 9).

Tym sposobem nie pozostaje mi już nic innego jak wszystkim uczestnikom pogratulować wspaniałych utworów (naprawdę żałuję, że nie mogę ich sobie dzisiaj poddać głębokiej analizie), koledze zwycięzcy złożyć wyrazy współczucia a wszystkim życzyć dobrej nocy.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Jak zwykle przybiegam do Państwa z wytworem na ostatnią chwilę. Nie dość, że ostatnio zabiegany jestem, a edycja miała miejsce w tygodniu przed moim urlopem, to jeszcze organizator dobrał jakieś takie niewdzięczne rymy... A nie, moment - to chyba ja! W takim razie, wspaniałe to były rymy, do których wspaniale układało się poniższy sonet.

Zima w (wielkim) mieście

Budzi się miasto spod śnieżnej pokrywy,

Zdumione chodników i ulic białością,

Jak mrozem zdumieni są uporczywym,

Mieszkańcy zmarźnięci do szpiku kości.

I ja na przystanku stoję zdumiony,

Że skoro na mróz już wyszedłem z domu,

To zamiast na sobie mieć kalesony,

One w szufladzie nie wadzą nikomu.

Bo stopy zmarznięte się zaraz rozchodzą,

Na twarzy szalik zacisnę pętelką,

Dłonie w kieszeniach się nie wychłodzą,

A warstw - mam na sobie ze trzy! Z kamizelką.

Lecz na autobus to w nerwach już liczę,

Bo w jajka mi zimno, że ja pierniczę!

Gruba ryba1piorunów

Piękne! :grinning:

Pozwolę sobie się odnieść:

Z wiekiem przychodzi na chłopa wiek taki,

że się na starość czuje dość staro

i w szatni nie będą się śmiać już chłopaki,

a stać przyjemniej z ciepłą fujarą.

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

11piorunów

Siema,

na utwór _di proposta_ w konkursie

*

Bramka numer 1½

Wybór dał autor parszywy

W warszawskiej swej złośliwości

Wybór nie prosty, a krzywy

Dla mojej decyzyjności

Bo, że tak się tu pożalę

Wolę reguły przejrzyste

Jedną propostę sobie chwalę

Dwie to zagranie nieczyste

Ja nie z tych, co wiersze płodzą

Szybko, z trudnością niewielką

Rymy mi z męką przychodzą

Konkurs zakończę więc klęską

Proposty zmieszam starannie

Bo wybrać nie jestem w stanie

*

Pokaż więcej komentarzy (4)