OpornikGURU
1piorunówMyszka się złapała.
Szort story long:
Od kilku dni mysz nas wkurwia. Siedzi gdzieś za lodówką. No ale po coś ma się te ~pięć~ cztery kitku, niech robią robotę.
Czatują przy tej lodówce już któryś dzień, i nic.
No to pojechałem po sklepach żeby jakąś żywołapkę kupić, bo przecież nie zastawię pułapki bo któreś łapkę albo gorzej wsadzi, i krzywdę sobie zrobi.
Jak na złość nigdzie nie było, więc w przypływie (czy dopływie) desperacji kupiłem lep na myszy.
Czujni radiosłuchacze pamiętają, że nie cierpię tych lepów, gryzoń się w tym męczy i zdycha z pragnienia, no ale to w domu, więc jak się złapie to wyniese i młotkiem pierdolnę, i nie będzie cierpieć.
"Jak wsadzę głęboko i ułożę w korytko to; może żadne nie wdepnie" - padumałem.
C⁎⁎ja se mogę dumać. Wczoraj o 03:chujwieile łapę wsadził Kot Debil, (nielubiany polityk zdziwienia) no ale jakoś to z siebie strząsnął, nawet z łóżka nie wstałem, albowiem mi się nie chciało.
A teraz Srebełko się popisał. ech....
Google: jak wyczyścić kota z kleju po lepie na myszy k⁎⁎wa mać ja pierdole

























