Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Sum

w Gry

24piorunów

23 + 1 = 24

Tytuł: Włóczykij: Melodia Doliny Muminków
Developer: Hyper Games
Wydawca: Raw Fury
Rok wydania: 2024
Gatunek: Przygodówka
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: ukończona, 4h
Ocena: 8.5/10

Krótka przygodówka skierowana raczej do młodszych graczy. Jednak zrobiona z takim serduchem, że naprawdę przyjemnie spędza się ten czas w grze. Piękna, ręcznie rysowana oprawa graficzna oraz nastrojowa muzyczka z utworem, który natychmiast trafia na moją główną playlistę Spotify.

https://www.youtube.com/watch?v=Cr5XOZ1uyVE

Fanatyk7piorunów

Sigur Rós zawsze na propsie

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Gry

27piorunów

22 + 1 = 23

Tytuł: The Invincible
Developer: Starward Industries
Wydawca: 11 bit studios
Rok wydania: 2023
Gatunek: Walking sim
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 7h
Ocena: 6/10

Koniec przygody z „Niezwyciężonym”.

Mam mieszane uczucia co do egranizacji.

Z jednej strony, podobnie jak w przypadku komiksu, ciekawie było zapoznać się z czyjąś wizją Regis III i porównać ją z własnymi wyobrażeniami. W moim umyśle planeta przedstawia się o wiele bardziej nieprzyjaźnie. W przypadku gry wygląda... przyjemnie. Pięknie nawet bym powiedział.

Oprawa audiowizualna to największa zaleta tego tytułu. I nie dziwię się, że twórcy postawili na to nacisk, ponieważ mamy do czynienia z symulatorem chodzenia = nie ma za wielu gameplaya oprócz spacerowania, okazjonalnej interakcji z otoczeniem i wybieraniem opcji dialogowych.

Miło słuchało się rozmów głównej bohaterki z Astrogatorem i innymi. W ogóle jest to bardzo sympatyczna postać: ujęła mnie szczególnie tym, że czasem nuciła pod nosem. : D

Historia zaś... Nie pasowało mi parę rzeczy, gdy zestawiłem je z pierwowzorem, dlatego uznałem egranizację za fanfiction. Nie ma co się przejmować, czy wszystko się zgadza. Tym bardziej, że tak jak w przypadku komiksu, to również laurka dla powieści. Postacie dochodzą do bardzo podobnych wniosków, co bohaterowie z książki, wręcz używają tych samych słów.

„The Invincible” kupiłem za jakieś osiem złotych i tych siedem godzin to zdecydowanie nie był czas zmarnowany, ponieważ bardzo podoba mi się powieść, a twórcom gry udało się oddać jej ducha. Jednakże formuła walking simulatorów nie do końca do mnie przemawia.

Z wywiadu ze scenarzystką, który akurat przeczytałem w numerze „Nowej Fantastyki”, dowiedziałem się, że mieli nielichy problem z wybraniem gatunku dla swojej gry. Wszystko spowodowane specyfiką twórczości Lema.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Fanatyk

w Gry

27piorunów

21 + 1 = 22

Tytuł: Dead Space 2
Developer: Visceral Games
Wydawca: EA
Rok wydania: 2011
Gatunek: Horror sci-fi
Użyta platforma: Steam Deck

Czas do ukończenia: 14h
Ocena: 8/10

Kapitalna gierka. Jak dla mnie po tych 15 latach nic się nie zestarzała. Mocno straszy - nie raz dostawałem gęsiej skórki.

Poziom trudności na normalny dosyć uczciwy - kilka razy zmieniłem na łatwy bo było ciężko xD

Jakbym miał się przyczepić to do przeciwników pojawiających się za plecami .

Na steam deku gra śmiga w 60 fps przy niewielkim poborze mocy

14 zł na steam aktualnie

Dostępne spolszczenie

Osobistość3piorunów

@TyGrySSek FUCK YOU AND FUCK YOUR MARKER

W życiu nie słyszałem tak autentycznego wkurwu jak tutaj.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Gry

16piorunów

20 + 1 = 21

Tytuł: Superliminal
Developer: Pillow Castle
Wydawca: Pillow Castle
Rok wydania: 2020
Gatunek: Łamigłówki
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 2.5h
Ocena: 6/10

Ani to dobry duchowy spadkobierca Portal 2, ani dobry symulator chodzenia.

Główna mechanika gry, czyli zabawa percepcją dość szybko staje się monotonna a inne mechaniki są dodawane jakby obok i rzadko kiedy się łączą.

Gra jest zdecydowanie za krótka na cenę 92 PLN. Na promocji można sprawdzić, jak ktoś jest szybki to będzie w stanie przejść grę poniżej 2h i ją zwrócić na steam.

Sum

w Gry

18piorunów

19 + 1 = 20

Tytuł: Happy Game

Developer: Amanita Design

Wydawca: Amanita Design

Rok wydania: 2021

Gatunek: Point and click

Użyta platforma: Switch

Ocena: 7/10

Gra twórców Samorosta. Gameplay jest zresztą dość podobny (klikamy, aż coś się nie wydarzy), tylko klimat jest dużo bardziej wciągający. Poza tym akcja dzieje się we śnie, więc pozwoliło to nieco poluzować logikę wydarzeń.

Jak sam tytuł wskazuje gra jest bardzo radosna.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Hydepark

22piorunów

18 + 1 = 19

Tytuł: Everspace 2
Developer: Rockfish Games
Wydawca: Rockfish Games
Rok wydania: 2023
Gatunek: Kosmiczna strzelanka, eksploracja
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 150+h (ale ukończenie fabuły to jakieś 25-30h)
Ocena: 9/10

Jesteś pilotem kosmicznego myśliwca, początkowo walczącym o przetrwanie, a ostatecznie angażującym się w wydarzenia mogące doprowadzić do kolejnej wojny galaktycznej.

Jedna z gier do których regularnie wracam bo jest zwyczajnie przyjemnym relaksem (stąd niepewna ilość godzin, ogrywałem z przerwami na różnych platformach)
Przyjemny, arcade'owy model latania, satysfakcjonujące udźwiękowienie. I to za co nietypowo (bo zwykle ten aspekt raczej ignoruję) spowodowało, że tak tą grę polubiłem - grafika. Już pierwsza wersja oferowała super odczucia z po prostu przebywania w przestrzeni kosmicznej, druga część dodała tu sporo nowości, ciekawszych lokacji i więcej rzeczy do zrobienia.

Gra nie jest (i nie próbuje być) produktem AAA z wartką fabułą (choć ta wykonana jest dość solidnie), symulatorem czy przeżyciem pełnym "emołszyns". Zamiast tego daje małą piaskownicę z mnóstwem luźno powiązanych zabawek: Czasem wykonasz misję fabularną, czasem spędzisz pół godziny eksplorując zakamarki asteroidy, a czasem spędzisz emocjonujące 5 minut na walce o przetrwanie w strefie wysokiego ryzyka. Kilka dostępnych maszyn: od zwinnego snajpera polegającego na maskowaniu przez uniwersalny myśliwiec mieszający użycie broni głównej, rakiet i urządzeń, po nosiciel dronów którym po prostu wlatujesz między przeciwników. Dla każdego coś miłego. A w zasadzie to wiele "czegoś" bo różne kombinacje broni parametrów i ultów dają bardzo różne odczucia przy zmianie maszyny i warto przetestować więcej niż jeden statek. Zwłaszcza, że zmiana statku nie ma wysokich kosztów.
Można przejść i zapomnieć, można po prostu latać sobie po kosmosie z muzyką w tle, można też bawić się w diablo-podobny grind legendarnych modułów w powtarzalnych arenach endgame.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Fenomen0piorunów

@Aramil widzę że na Steam jest demo, to sobie zerknę, bo lubię takie klimaty. Grałeś z może z DLC? Któreś polecasz?

Mocarz2piorunów

@BiggusDickus

Titans to DLC z takimi bardziej rozbudowanymi misje pobocznymi. Mają fajne pomysły ale umiarkowane wykonanie. Aktualnie na zniżce nie jest to marnowanie kasy, ale jakbym miał wybierać to szybciej brałbym supporter pack (czysto kosmetyczne dodatki) niż Titans bo sumarycznie daje więcej radości 😉

Wrath of the Ancients jest podobno w pełni poprawnym dodatkiem który dawniej wydano by w pudełku. Ale więcej na razie nie powiem, ostatnio odłożyłem grę na półkę przed wydaniem Wrath więc teraz najpierw na spokojnie przechodzę podstawkę przed aktywacją dodatku 😉

PS: Demo jest na Steamie, ale GOG ma znacznie taniej (podstawka za 50zł).

Fenomen0piorunów

@Aramil Dzięki za info 🙂 Tak, widziałem że na GOG taniej, ale moim w sumie jedynym postanowieniem na nowy rok jest nie kupowanie nowych gier a przechodzenie tych, które kurzą się na kupce wstydu. Więc jeżeli bym się zdecydował na zakup, to i tak pewnie w 2027 😅

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

Hej. Mam pytanie do ludzi spod tagów i innych jeśli jeszcze jakieś podobne istnieją. Na starcie sorka za spam na tagach, jak coś to usunę posta.
Wytłumaczy ktoś dokładnie zasady zabawy? Bo chciałem zacząć coś takiego samego tylko dla anime pod tagiem . Nie mogę znaleźć nigdzie na żadnej ze stronek (bookmeter.xyz, gamesmeter.bieda.it, filmmeter.vercel.app) info o tym więc jedyne co to mogę wnioskować na podstawie wpisów. Rozumiem, że po prostu po przeczytaniu, obejrzeniu zagraniu w coś robicie posta w którym zwiększacie licznik o 1, dajecie podstawowe info o dziele oraz piszecie swoją recenzje czy krótką opinie ta? I statystyki się resetują co rok?
Co jak ktoś się pomyli i źle policzy?
W jaki sposób sumujecie potem te statystyki? Macie gdzieś jakiś kod do tego upubliczniony czy mam sobie napisać to samemu?

A teraz parę pytań do ludzi z tagu . Macie jakieś sugestie jak to powinno wyglądać w naszym wypadku? No bo tutaj mamy o tyle prościej, że każde anime będzie w bazie MAL, Anilist itp. więc można by uprościć sposób dodawania postów. Że np. wklei się tylko linka do MAL i podstawowe informacje o animacji się zaciągną z ich API i dla użytkownika pozostanie jedynie napisać co o nim sądzi.
To jakie info zaciągać z API? Tytuły brać po angielsku, czy po japońsku w romaji czy np. oba? Zaciągać też opis fabuły czy zostawić to dla użytkownika do opisania?
No i w ogóle to najważniejsze czy chciałby się ktoś w coś takiego bawić? Bo jak ma się skończyć, ze góra 3 użytkowników będzie spamiło tag postami bez żadnego odzewu to raczej nie ma sensu prawda? Wołam też @Rozpierpapierduchacz bo to on prosił żebym zrobił tego posta.

Gruba ryba6piorunów

@Catharsis Anime bez problemu może lądować w moim zdaniem. Nie bawiłbym się w osobny licznik

GURU5piorunów

@l__p seriale też lądują na filmmeter? Bo że @TyGrySSek ładuje tam filmy ghibli i pokemonów, to jasne i zrozumiałe, są to jednak fimy pełnometrażowe. My się jednak z reguły rozbijamy o serie :smiley:

Osobistość0piorunów

@l__p @Rozpierpapierduchacz Idk ale moim zdaniem można by oddzielić anime na osobny tag. Ten tag miałby trochę inny target po prostu. No i można by zrobić dużo fajniejsze statystyki bo zaciągając dane z API stronek z bazą anime można by potem podsumować top gatunki, tagi, studia, łączny czas oglądania łatwo itp. No i same podawane dane o seriach będą się róznić bo w wypadku anime można je jeszcze dzielić na docelowe grupy odbiorców (shounen, seinen, shoujo itp) oraz np mało kogo interesuje reżyser a bardziej całe studio odpowiedzialne.

Gruba ryba4piorunów

@Rozpierpapierduchacz licznika nie powinno rozpierdzielic - appka sama Ci liczy, a zawsze moze @bojowonastawionaowca naprawic xD

@Catharsis pola nie sa sztywne i można sie umówić, że w anime będą dodatkowe. Zawsze jak się więcej ludzi zbierze, to można nowy tag i licznik ogarnąć :)

Lider9piorunów
@Catharsis Co jak ktoś się pomyli i źle policzy?

Ucinamy palce. Po jednym za każdy błąd :slightly_smiling_face:


A tak poważniej to zabawa jest bardzo liberalna: czytasz, oglądasz, grasz i po jakimś czasie opisujesz czy i jak się podobało. Możesz pisać referat na 2000 słów, możesz napisać 3-4 zdania. Jedyną miękką zasadą jest, aby nie pisać, że coś jest ch⁎⁎⁎we albo rewelacyjne po 10 min grania /czytania / oglądania :slightly_smiling_face: Większość ludzi wrzuca tylko tytułu skończone, ale nie jest to wymóg.

Osobistość2piorunów

@boogie No w sumie to też miałem zapytać, czy trzeba ukończyć daną rzecz żeby ją wrzucić. Moim zdaniem by wypadało no ale wtedy nie pojawiały by się prawie posty z rzeczami których bardzo nie polecamy bo takich zazwyczaj nie kończymy.

Fenomen2piorunów

@Catharsis Nawet jak ktoś nie obejrzał całej serii, tylko dał szansę i odpadł po trzech odcinkach to dlaczego miałby nie o tym nie napisać :slightly_smiling_face:

Na świecie jest za dużo dobrych rzeczy żeby tracić czas na złe rzeczy 😁 Status "nie skończyłem" też coś mówi o książce/serialu/grze.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Mocarz

w Hydepark

25piorunów

17 + 1 = 18

Tytuł: Mass Effect 3
Developer: BioWare
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 2012
Gatunek: RPG, Akcja
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 36h
Ocena: 8/10
Wersja z pakietu Legendary Edition, choć 1 i 2 kończyłem w "oryginalnych" wydaniach. Ocena 8/10 dotyczy tylko 3 części w wydaniu LE, choć opiszę też swoje wrażenia z poprzednich. Będzie długo.

No i ukończyłem trylogię po raz pierwszy, po ponad 15 latach odbijania się od niej. Ale po kolei.

Z pierwszą i drugą częścią nie miałem do czynienia przez pierwsze lata po premierze. Wiedziałem, że istnieją, że są dobrze oceniane, znałem inne gry Bioware (jak chociazby KotOR) lecz nie było mi z ME po drodze. W końcu jednak jedynka pojawiła się jako dodatek do któregoś numeru CD-Action w 2011r (czyli tuż przed premierą 3). Dałem grze szanse i była... średnia. Podobały mi się dialogi, postacie, fabuła zapowiadała się ciekawie. Natomiast strasznie irytowały mnie powtarzalne lokacje (mamy grę dziejącą się w całej galaktyce, a wszystkie lokacje wyglądają jak magazyny firmy kurierskiej) w dodatku bardzo liniowe (kazde pomieszczenie ma dokladnie jedno wejscie i wyjscie, zapomnij o zbaczaniu z wyznaczonej sciezki), średni gunplay (wybrałem żołnierza) któremu bardzo daleko do naprawdę dobrych strzelanek TPP/FPP, nużące zwiedzanie pustych planet w pojazdach... Przyznam, że męczyłem się z tą grą, w oryginalnym wydaniu (nie sprawdziłem LE) dałbym jej obecnie 6/10

Gdy wyszła część 3 opinie były dosyć podzielone - gracze narzekali, że zakończenia są nie tylko "bezsensowne", ale też sprowadzają sie zaledwie do wyboru koloru ostatniej animacji. Nie chciałem natknąć się na spoilery, omijałem więc filmy i szczegółowe opisy - tak więc w mojej głowie zapisała się tylko taka ogólnikowa opinia o zakończeniu, oraz duży szum medialny z tym związany (np. artykuły czy artyści powinni zmieniać swoje dzieła po krytyce odbiorców). Z tego też powodu przez dłuższy czas darowałem sobie kolejne części.

Część 2 kupiłem wiele lat później, na jakiejś wyprzedaży. Byłem już wtedy pod dużym wrażeniem gier RPG takich jak Wiedźmin 3, Fallout NV, Skyrim, więc szczerze mówiąc starsza gra, jaką jest ME2, była na trochę straconej pozycji. Ponownie podobały mi się postacie (których też pojawiło się znacznie więcej), uniwersum, dialogi już ciut mniej (bo W3 podniósł poprzeczkę moich oczekiwań), lecz to co mi się nie podobało w 1, nie zostało też drastycznie poprawione w 2 😒 Generalnie krok w dobrą stronę, dałbym 8+ /10

No i nadchodzi część 3. Kupiłem cały pakiet LE w groszowej wyprzedaży, bo wychodziło taniej niż próba upolowania samej 3. Rozpocząłem grę z raczej negatywnym nastawieniem, pamiętając opinie o zakończeniu trylogii. I niestety trzeci raz te same problemy, zwiedzanie galaktyki prawie jak zwiedzanie magazynu amazonu, strzelanie jak z budżetowej gierki. Jeszcze niedawno we wpisie https://www.hejto.pl/wpis/tytul-mass-effect-legendary-edition-developer-bioware-wydawca-electronic-arts-ro skarżyłem się, że nie rozumiem "geniuszu" tej marki i zmuszałem się co kilka tygodni, aby ruszać fabułę do przodu.

No więc skąd ocena "aż" 8/10?

Gdzieś w połowie gry zacząłem sobie zdawać sprawę, że to może być historia bez happy endu. Mimo, że od pierwszej godziny pierwszej części gry bronimy galaktyki przed zagładą, tak po raz pierwszy w grze komputerowej poczułem prawdziwe zagrożenie. Pomimo drobnych sukcesów naszej ekipy, sytuacja strategiczna pogarszała się z każdą chwilą, a im więcej dowiadywałem się o Żniwiarzach (bardzo fajny dodatek "Lewiatan") tym miałem większe wątpliwości w powodzenie całej misji. Dużo na plus dodał także dodatek "Cytadela", który wprowadził ciekawego antagonistę, oraz bardzo fajne dialogi i humor, których brakowało mi wcześniej. Bo kiedy nasze myśli wciąż krążą wokół zagłady i śmierci, miło czasem wypić drinka i rzucić kilka żartów z towarzyszem, którego zabieraliśmy ze sobą na setki misji. W skrócie gra błyszczała jeszcze bardziej w kwestiach, w których była już wcześniej bardzo dobra. Pozwoliła mi przymykać oko na męczące elementy akcji i eksploracji.

I w ten sposób docieramy do legendarnego zakończenia, które to zostało trochę usprawnione w ramach darmowego DLC do oryginalnej 3. O ile nie rozwiązywało ono problemu "3 kolorów do wyboru" tak dodawało im więcej kontekstu, pokazywało w epilogu losy uniwersum i bohaterów. Na pewno jest to lepsze zakończenie niż pierwotnie, lecz wciąż o klasę niżej niż by się można spodziewać. No i same motywy działania Żniwiarzy były jakieś takie... z d00py, kto grał ten wie o co chodzi.

Znając już zakończenie zacząłem przeglądać więcej informacji o fabule. I tutaj dopiero odkryłem magię tej trylogii. Moja historia i moje zakończenie okazały się wyjątkowo pozytywne. Wiele postaci, z którymi jeszcze w ostatnich minutach gry zbijałem piątki, mogło już dawno gryźć piach. Wiele wątków mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Szkoda jedynie, że zakończenie "3 kolorów" w zasadzie olewa te wszystkie wątki ciepłym moczem i nie mają one w tym kulminacyjnym momencie żadnego znaczenia. Po raz kolejny - karny k...s i ocena o przynajmniej jeden punkt w dół.

I wiecie co? Siedząc i słuchając w tle "Leaving Earth" już rozmyślam o tym, by przejść trylogię od początku, sprawdzając inne warianty tej epickiej historii. Oby tym razem zajęło mi to mniej niż 15 lat :smiley: chyba po prostu uruchomię sobie "easy" mode lub tryb fabularny, aby etapy zwiedzania magazynów i ostrzeliwania się z botami przeskakiwać jak najszybciej.

Cieszę się, że dałem tym grom jednak szansę, bo fabularnie/lore/postaciami ta seria jest wybitna.

SPOILER Poniżej garść informacji dla ciekawskich, którzy fabułę znają.

Grałem męskim Shepardem, wielu decyzji z 1/2 już nie pamiętam, ale kontynuując save wiem, że oszczędziłem królową Rachni, chyba wszystkie postacie przeżyły pierwsze dwie części (z wyjątkiem Kaidana, wybrałem Ashley). W trójce ponownie oszczędziłem Rachni, wyleczyłem Krogan, doprowadziłem do pokoju pomiędzy Gethami i Quarianami, wybrałem zakończenie "destroy" lecz posiadałem wystarczającą ilość zasobów by otrzymać cutscenkę z "oddechem". Jeśli się nie mylę, w moim zakończeniu gry martwi zostali Kaidan, Anderson, EDI, Legion, Thane.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba3piorunów

@mnie_tu_nie_ma

Plusik za zabicie Kaidana.

Mocarz2piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk dostanie swoją szansę w drugim podejsciu, bo Ash tez nie była jedną z moich ulubienic. W zasadzie każda z żeńskich postaci byla wg mnie ciekawsza

Gruba ryba2piorunów

@mnie_tu_nie_ma
No i namówiłeś na chyba 20 przejście trylogii.

Ech, niecały rok temu ograłem całość. Chyba w końcu czas na mody.

PS. Z tego co piszesz to Andromeda powinna Ci przypaść do gustu. Ostrzegam tylko, że główne złole są tragiczni.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Wirtuoz

w Gry

18piorunów

16 + 1 = 17

Tytuł: Ghost of Yotei

Developer: Sony Interactive Entertainment

Rok wydania: 2025

Gatunek: action RPG

Czas do ukończenia: ~70h

Użyta platforma: PS5

Ocena: 6/10

Fabuła jak w większości gier sony, bardzo przyjemna historia, z nie do końca happy-endem.

Gra w żadnym stopniu nie powiązana z poprzednią częścią, bohater z 'Ghost of Tsushima' jest wspomniany jedynie jako legenda w jednym z pobocznych zadań.

Ogromnym plusem jest grafika, zwłaszcza śnieżne regiony - śnieg zapada się pod każdym krokiem i barwi krwią przy ciachaniu złoli, wygląda to na prawdę super.

Walka jest bardzo przyjemna, praktycznie mamy to samo co w poprzedniej części.

I to tyle plusów z mojej perspektywy, a minusów jest co nie miara.

Pierwsze co mi sprawiło problem to... pad. Pierwsze walki to walczyłem właśnie z kontrolerem. Nie pamiętam jak to było w poprzedniej części, ale teraz wciskając prawy triger (R2) otwiera się kółko wyboru broni - jest to tak cholernie delikatne, że wystarczy musnąć triger i otwiera się kółko, ale to kółko jest też tak małe, ze można nie zauważyć że się otworzyło. Jeśli kółko jest otwarte nie działa żadna interakcja, aż się go nie zamknie. Tak więc multum czasu poświęciłem stojąc pod drabiną i zastanawiając się czemu się nie wspinam, albo wbiegałem chłopom w plecy zamiast robić skrytobójstwa (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Liczba broni jest przesadzona, mamy 2 łuki, każdy z 4 strzałami, do tego strzelba(3 rodzaje strzałów) i granaty(2 rodzaje strzałów), katrana, dwie katany, włócznia i dziwny kosiorek na łańcuszku. Do tego dochodzi komplet 4 broni podręcznych, piach w oczy, podpalenie broni, miotane nożyki i bomba dymna. Wychodzi z tego pierdyliard kombinacji i podczas walki, gdzie każdy rodzaj broni masz na innego przeciwnika, wszystko może się popierdolić. No i dochodzi do tego kółko zmiany broni, które przy trudniejszych pojedynkach może się też niechcący otworzyć w momencie kiedy na przykład próbujesz parować...

Oczywiście przy takim wyborze dochodzi do tego, ze niektóre bronie użyje się raz w grze.

Przy postępie fabuły przechodzimy z jednej zamkniętej lokacji do następnej i wykonujemy w każdej praktycznie te same aktywności, to pamiętam też było uciążliwe w poprzedniej części - pod koniec robi się to już nużące.

Ogólnie gra bardzo przyjemna i polecam ograć, gdyby nie przekombinowana walka i trochę przeciągnięta długość gry przez powtarzalne aktywności byłoby mocne 9/10.

Kosmonauta1piorunów

Walka akurat mi się podoba, ale żeby intuicyjnie używać wszystkich możliwości w walce to muszę się namęczyć. Ale tak to już jest w grach. Każdy może stosować inną metodę.
Grafika bardzo ładna, ale trudno mi naprawdę wsiąknąć w ten świat. Bardziej podziwiam widoki z ich estetyką, jakbym patrzył na obrazy, ale nie ma tu takiego klimatu jak w wieśku czy np. Uncharted.
Te poboczne aktywności faktycznie nużą. Fabularnie jest ok, ale czegoś mi brakuje. Gram bo jest fajny feeling walki i podobają mi się te implementacje świata przyrody w nawigacji i w ogóle w doświadczeniu gracza. Dałbym 7,5/10.
I dubbing japoński zdecydowanie bardziej mi odpowiada.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Gry

23piorunów

15 + 1 = 16

Tytuł: Hogwarts Legacy

Developer: Warner Bros.

Rok wydania: 2023

Gatunek: RPG

Użyta platforma: PC ()

Ocena: 8/10

Wielkim fanem Harrego nie jestem, ale przyjemnie mi się w to grało, ostatnio miałem zastój w grach i chyba potrzebowałem czegoś takiego lekkiego. Przyjemnie się biega po tym świecie. Historia może nie jest zawiła i bardziej mi się podobały np. zadania poboczne z ratowaniem zwierząt, ale jest fajnie.

Na minus, wszelkie znajdźki, revelio można znienawidzić, dlatego nie mam wszystkiego zrobionego bo już miałem dość.

Ale bawiłem się dobrze.

Fenomen1piorunów

@Hoszin Nie grałem, choć załapałem się na darmówkę w Epic-u. Ale nigdy nie byłem fanem Harrego Pottera, więc nie ciągnie mnie jakoś do ogrania.

PS. Czy to na pewno wyszło w 2013 roku? 😉 w razie co to polecam skorzystać z https://gamesmeter.bieda.it/ do dodawania postów, cały czas rozszerzam listę gier :slightly_smiling_face: (i może nawet się uda dodać obrazki z okładkami).

Gamesmeter - Generator wpisówBieda
Pokaż więcej komentarzy (8)

Sum

w Dyskusje

41piorunów

14 + 1 = 15

Tytuł: Rayman Legends

Developer: Ubisoft

Rok wydania: 2013

Gatunek: Platformówka

Użyta platforma: Switch

Ocena: 8/10

Rayman w szczytowej formie. Jedynie chyba można się przyczepić poziomu trudności, ale to jednak gra dla dzieci (chociaż jedynka była sporo trudniejsza i jakoś dzieci nie narzekały).

Fanatyk2piorunów

Kiedyś rozdawane za free.

Kosmonauta0piorunów

Świetna kanapówka z dziećmi.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Gry

23piorunów

13 + 1 = 14

Tytuł: Dark Souls II: Scholar of the First Sin
Developer: FromSoftware
Wydawca: Bandai Namco Entertainment
Rok wydania: 2015
Gatunek: RPG, Akcja
Użyta platforma: PS5
Czas do ukończenia: ~70h (chociaż save pokazuje ~300h, a system ~90h - chyba często odchodziłem z niesmakiem od konsoli)
Ocena: 6/10

Zacznę od tego, że nie jestem weteranem gier z serii Soulsborne, na koncie wcześniej miałem jedynie Bloodborne i Dark Souls 1.

Grę ogrywałem na przestrzeni lat. Zacząłem na początku 2023, pokonałem pierwszego dużego bossa i przestałem grać. Wróciłem do niej w połowie 2023, kiedy to przeszedłem większość gry i pierwszy DLC (Crown of the Ivory King). Ostatecznie na początku tego roku postanowiłem znów podjąć rękawicę i rozprawić się z pozostałymi DLC i zabić każdego bossa w grze przynajmniej raz.

Gra początkowo zachwyca - więcej soulsów. Z jednej strony świat jest na tyle inny niż ten w DS1, żeby chciało się go zwiedzać, a z drugiej strony na tyle znajomy, by czuć się w nim jak w domu. Kilka pierwszych lokacji i bossów jest ciekawych i zachęca do eksploracji.

Niestety szybko okazuje się, że level design jest słaby. Brak tu połączeń między lokacjami znanych z DS1 i Bloodborne - większość obszarów to osobne byty i po przejściu każdej wracamy do Majuli (główny hub), żeby ruszyć dalej inną ścieżką.
A kiedy lokacje są już połączone, bywa po prostu zabawnie: z Earthen Peak wydostajemy się windą jadącą w górę, która zatrzymuje się w Iron Keep - fortecy otoczonej lawą. Tymczasem, gdy w Earthen Peak spojrzymy na niebo, nie widać ani fortecy, ani lawy. W innych grach z serii oglądając widoki w tle najczęściej widzimy przyszłe lub przeszłe miejscówki - tutaj nie.

Poza tym rozlokowanie przeciwników i ich aggro sprawia, że często musimy walczyć z kilkoma wrogami naraz. Odciąganie ich, żeby walczyć pojedynczo zwykle mija się z celem, bo aggro przeciwników w tej grze jest praktycznie nieskończone. Mówiąc o projekcie lokacji, nie można też pominąć sprintów do bossów, które tutaj potrafią trwać po kilka minut, przez co uczenie się walki i sama walka z bossami jest jeszcze bardziej frustrująca.

Wspominając o trudności nie można nie napomknąć o kilku systemach:
* śmierci - za każdym razem, gdy giniemy, tracimy 5% maksymalnego życia, ostatecznie latamy z 50% HP (proces można odwrócić przedmiotem, który jest ograniczony)
* statystyka Agility - ukryta za Adaptability, która wpływa na ilość i-frame'ów w przewrotach - gra nigdy o tym nie wspomina
* hitboxy broni - nasza broń potrafi przy każdym ataku zadać inne obrażenia.
* spowolnienie regeneracji staminy - gdy zejdziemy poniżej zera
* pomijalny scaling broni - lepiej jest zrobić z broni fizycznej broń typu fire / lightning, bo zwiększy to DMG bardziej niż inwestowanie w STR / DEX
* żeby odkryć sekretne przejścia trzeba przy ścianach naciskać X / A zamiast (jak w innych grach serii) skoczyć w ścianę, a są tam poukrywane np. ogniska.

Same DLC są dość nierówne - w większości level design jest w porządku, a lokacje się wyróżniają. Niestety przeciwnicy mają pokręconą odporność na obrażenia nie-fizyczne, co sprawia, że dobrze zbalansowana postać z podstawki w dodatkach nagle trafia na ścianę, zazwyczaj 3-4 ściany które szybko wbijają taką postać w ziemię (pozdrawiam początek Shulva)
Dodatkowo DLC mają chyba najgorsze powroty do bossów z którymi się spotkałem - mam tu na myśli Frigid Outskirts, Caves of the Dead, Iron Passage i Memory of the Old Iron King.

Podsumowując - gra ma sporo plusów i minusów, jeśli macie dużą odporność na mało przemyślane pomysły twórców i dużo czasu - polecam, jeśli nie - szkoda czasu.

Autorytet1piorunów

@hayenz Całkiem mi się podobał w sumie, ale rzeczywiście był mocno nierówny. Teraz kończę DS3 i no i bardziej mi się podoba. Póki co utknąłem w DLC i porzuciłem, ale kiedyś się za to zabiorę xD

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

12 + 1 = 13

Tytuł: Assassin's Creed: Shadows

Developer: Ubisoft Quebec

Wydawca: Ubisoft

Rok wydania: 2025

Gatunek: RPG, TPP, Skradanki, Sandbox

Użyta platforma: PS5

Ocena: 7,5/10

Czas do ukończenia: około 70h

Licznik prywatny: 2/12

Co tu dużo pisać, podobało się! Platyna zrobiona, a te robię tylko w grach które naprawdę mi podejdą. Gra duża, na początku robiłem każdy pytajnik, ale znów po około 40-45h przyszła refleksja, że tyle się innych gier nazbierało, to nie ma co tu siedzieć lekko ponad 100h żeby wyczyścić planszę i znacznie przyspieszyłem.

Gra raczej wszystkim znana. Kolejny assasyn, teraz przyszła kolej na XVI wieczną Japonię, no i całkiem to siadło. Nie znam się na japońskiej historii, także nawet nie wiem jak historia wygląda na tle historycznym, ale na co to komu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Kolejny Assasin z otwartym światem, ale jednak trochę też powrót do wcześniejszych części (przynajmniej w moim odczuciu), gdzie można się poskradać i bawić w skrytobójstwa. Z drugiej strony, można też iść w rozpierduchę. Jak kto woli: chcesz się poskradać - grasz Naoe, chcesz robić rozpierduchę - grasz Yosuke.

Graficznie całkiem całkiem, choć grałem w trybie wydajności (zwłaszcza cut scenki), historia spoko i się spina, skoki wiary w wykonaniu Yosuke do prychnięcia zwłaszcza jak się pierwszy raz widzi daną animację czy co on tam gada. No generalnie bawiłem się dobrze i teraz czas na jakiś szybki hack and slash, a co do serii AC oby Hexe wyszło jak najszybciej i jeszcze szybciej potaniało :grinning: No zobaczymy jak to będzie z magią.

Polecam/Nie polecam: Polecam.



Gruba ryba2piorunów

jesteś pewien?

Tytuł: Dragon Assassin's Creed: Shadows

Osobistość2piorunów

@Loginus07 kopiowałem poprzedni mój wpis z tagu i tak wyszło :grinning:

Dziękuję za wyłapanie.

Fenomen2piorunów

@crs333 bo dopiero dziś skończyłem robić 😅

Gruba ryba1piorunów

@crs333 ale nie będę ukrywał - pograłbym w Dragon Assasyna xD

Gruba ryba1piorunów

@BiggusDickus nie chciałbyś zająć się takim pobocznym projektem na kilka tysięcy roboczogodzin?

Fenomen1piorunów

@Loginus07 proszę spojrzeć na mój komentarz wyżej 🙂

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Gry

25piorunów

11 + 1 = 12

Tytuł: Battlefield 6
Developer: Battlefield Studios
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 2025
Gatunek: FPS
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 6 - singleplayer
Ocena: 5/10

Skoro dostałem za darmo, to postanowiłem, że przejdę kampanię. Akurat seria „Battlefield” nigdy nie kojarzyła mi się z udanymi singleplayerami - „Bad Company 2” była całkiem przyjemna, „Trójka” też mi się podobała, ale nie miały podjazdu do oryginalnej trylogii „Modern Warfare”. I to świeże doznania, ponieważ pierwsze „MW” przeszedłem w grudniu zeszłego roku. Dlatego nie spodziewałem się niczego wybitnego.

I szkoda, że nie dostałem, ponieważ podwaliny są bardzo dobre. I strzelanie daje radochę, i misje są całkiem zróżnicowane, ale wszystko sprawia wrażenie zrobionego po łebkach, na odwal się.

O fabule nie będę się wypowiadał, ponieważ od początku mnie nie zainteresowała i pod koniec kampanii nawet jej nie śledziłem. Są jakieś zwroty akcji, śmierć ważnych postaci et cetera - nic zapadającego w pamięć.

Najważniejsze jest to, że kampania daje się trochę pobawić zabawkami dostępnymi w multiplayerze, często zmieniając postacie, którymi gramy, a co za tym idzie, także dostępne uzbrojenie.

Zagrałem na najwyższym poziomie trudności. Nie jestem jakimś tam hardcore'owym graczem, ale w „Call of Duty” zawsze lubiłem grać na weteranie, więc tutaj nie mogło być inaczej. Szczerze mówiąc, nie chcę wiedzieć, jak nudne muszą być niższe poziomy trudności. Najwyższy nie sprawiał mi żadnych problemów - przeciwnicy są totalnie głupi i nie potrafią strzelać, do tego potrafią się zespawnić tuż pod celownikiem. Na szczęście nasi sojusznicy nie są tylko tłem i naprawdę coś robią. Pozytywne zaskoczenie.

Ogromnym ułatwieniem są też umiejętności członków zespołu, w szczególności zwiad, który zaznacza przeciwników. Trudno dać się zaskoczyć wrogowi, którego pozycję znasz, ale nawet bez tego zwiadu byłoby bardzo łatwo.

Ogółem - nie warto. Nie było to złe doświadczenie, ale nie poleciłbym tej kampanii nikomu. Chyba że ktoś chce zdobyć skiny/emblematy czy inne takie do multi, to może wtedy.

A, jest jeden bardzo duży plus - można strzelać do kobiet.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

GURU3piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk czyli singiel do pominięcia? Grę i tak raczej kupię tylko se muszę stanowisko zrobić żeby na padzie nie grać, no nie umiem xD

Gruba ryba3piorunów

@zjadacz_cebuli no jak w każdym BF. Dobre single skończyło sie nad Bad Company 2. Pozdrawiam

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Gry

37piorunów

10 + 1 = 11

Tytuł: Dave the Diver
Developer: Mintrocket
Wydawca: Mintrocket
Rok wydania: 2023
Gatunek: Przygodowa, Symulacja
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 41h
Ocena: 9/10

Co to jest za gra! Dawno tak świetnie się nie bawiłem, a raczej nie zrelaksowałem. Gra prosta, z elementami QTE. Czasami trzeba się posiłować z rybą, czasami dobrze przysmażyć dodatki do dania albo zająć się uprawami. Także jest to gra która posiada w sobie mnóstwo minigierek.

Zarys fabularny jest prosty, jesteśmy nurkiem, który leci do mistycznego Blue Hole. Tam poznajemy Bancho, który prowadzi planuje prowadzić knajpę z Sushi, a my mu pomagamy w roli managera. W tym czasie poznaje masę ludzi (i nie tylko), dla których wykonujemy questy typu znajdź coś, pokonaj coś, sprawdź.

Także, w ciągu dnia pływamy, w nocy pomagamy w knajpie. (choć nocą też można pływać, inne ryby wtedy się pojawiają)

Muzyka to bardzo proste melodie które świetnie wpisują się w klimat podwodny, bądź rajskiej wyspy. Mi niczego więcej nie potrzeba.

Graficzna pixeloza jest przyjemna dla oka, za to przerywniki są świetnie wykonane, wszystkie w świetnym klimacie. Można ich nie przerywać bo za każdym razem dają uśmiech na twarzy.

Dawno nie mogłem tak bardzo polecić, żadnej gry.
Jeszcze teraz został mi endgame z DLC. Także zabawa trwa.

Autorytet1piorunów

@Tomekku Pograłem w to trochę bo wszyscy zachwalali ale jakoś mnie nie wciągnęło. Gra jest wykonana bardzo dobrze ale to taki typowy roguelite tylko w trochę innym klimacie niż zazwyczaj. Generalnie to uwielbiam roguelity, ale muszę mieć na nie ochotę no i chyba wtedy akurat nie miałem :grinning:

Fanatyk1piorunów

@hellgihad ewidentnie, ja raczej mało w coś takiego pykałem ostatnimi czasy, ale to był ewidentny strzał w dychę. Dawno się tak nie zrelaksowałem przy jakiejś grze.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Gry

25piorunów

9 + 1 = 10

Tytuł: Rusty Lake Hotel
Developer: Rusty Lake
Wydawca: Rusty Lake
Rok wydania: 2015
Gatunek: Logiczna
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 4h
Ocena: 8/10

Rusty Lake Hotel to gra logiczna, w dosyć nietypowym wydaniu. Wcielamy się w pomocnika Pana Sowy, i jesteśmy odpowiedzialni za przygotowanie obiadu dla gości tytułowego hotelu. Myk polega na tym, że przygotowujemy te obiady właśnie z gości którzy przybyli wraz z nami. Po przygotowaniu uczty dostajemy ocenę zależną od ilości składników, które dostarczyliśmy Panu Ropusze do przygotowania posiłku.
Styl graficzny jest bardzo charakterystyczny dla całej serii tych gier, i bardzo mi się podoba.
Co do samej rozgrywki to logika bywa czasem pokręcona. O ile te podstawowe składniki możemy zdobyć w miarę łatwo, to te dodatkowe, potrzebne do zdobycia wyższej punktacji, mają o wiele bardziej pokrętną logikę. Także trzeba się dokładnie rozglądać i klikać na wszystkim po kilka razy.
**
Czy wrócę jeszcze do Rusty Lake Hotel?** Tak, zostało mi kilka achievementów ;)
Czy polecam tę grę innym? Tak, ale raczej dla fanów gatunku.

I przy okazji się pochwalę - Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Fanatyk1piorunów

grałem chwile i nie przypadła mi do gustu

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Hydepark

25piorunów

8 + 1 = 9

Tytuł: Blasphemous

Developer: The Game Kitchen

Wydawca: Team17 Digital

Rok wydania: 2019

Gatunek: Platformer, Soulslike

Użyta platforma: PC

Czas gry: 17h

Ocena: 7/10

Kilku Hejtowiczów polecało mi ten tytuł i samemu też mi się kilka razy gdzieś przewinął, więc po relaksującej konsolówce postanowiłem obadać. Muszę przyznać że mam dość mieszane uczucia co do tej gry.

Jest to generalnie Soulslike 2D z całymi urokami i przekleństwami tego gatunku. Mamy kapliczki pełniące rolę ognisk, tłustych bossów, wkurwiających przeciwników z których zbieramy jakąś tam walutę na upgrade naszego mieczora i interlokacyjny świat pełen skrótów, tajnych przejść i znajdziek do bliżej nieokreślonych questów. Sporą różnicą jest to, że nie tracimy waluty po śmierci, mimo że na miejscu zgonu nadal pojawia się posąg (może ich być więcej niż jeden) który warto podnieść, bo z każdym zgonem dostajemy coraz mniej punktów za ćwiartowanie niemilców oraz blokuje nam się pasek many wykorzystywany do poteżniejszych ciosów.

Bez wątpienia najciekawszym punktem gry jest jej klimat. Jak na Soulslike przystało, świat Custodii jaki przyjdzie nam przemierzać, jest dość nieciekawy. Zamiast jednak klątwy nieumarłych, tutaj do czynienia mamy z dziwnym fanatyzmem religijnym skupionym na pokucie, cierpieniu, i żalu za grzechy - dość powiedzieć że nasz miecz nosi nazwę Mea Culpa a naszego avatara tytułują Poutującym. Do tego gra jest całkiem krwawa, jucha leje się strumieniami w imię odkupienia, me like xD

Musze przyznać że spodziewałem się gry bardziej w stylu Dead Cells którego uwielbiam, jednak Blasphemous wybacza o wiele mniej błędów i wszystko jest tu wolniejsze i wyważone. Nie ma żadnych upgradów poruszania się, można zapomnieć o podwójnym skoku czy dashu w powietrzu mimo że elementów platformowych jest tu sporo. Niestety gra jest trochę kłapciata mechanicznie. Niektóre ciosy możemy zablokować, innych nie, pociski przeciwników raz przelatują przez podłogę, innym razem są przez nią blokowane. Czasem dashując w przeciwnika dostaniemy obrażenia, innym razem ich nie dostaniemy. I generalnie mam wrażenie że to nie są bugi, tylko tak miało być, ale ten brak konsekwencji potrafi ostro wkurzyć. Do tego bardzo łatwo nadziać się na stunlocka i dostać na mordę kilka niepowiązanych ze sobą ciosów nie będą w stanie nic zrobić, a jeden z nich potrafi zabrać z 1/4 HP tak że tego...

Ugułem polecam, momentami myślałem że mnie coś trafi, ale pokręcony świat i historia potrafiły mnie przytrzymać przy ekranie do końca mojej podróży ku zbawieniu.

Gruba ryba2piorunów

@hellgihad przeszedłeś całą?

Autorytet3piorunów

@FriendGatherArena No tak, nie wrzucam w gamesmeter gier których nie przeszedłem :P
Ale muszę przyznać że kilka razy się mocno kręciłem nie wiedząc gdzie dalej iść.

Gruba ryba2piorunów

@hellgihad szacun. Ja gralem tylko w dwojke. Klimat super ale nie zmęczylem calej. Niepotrzebnie trudna

Gruba ryba0piorunów

@hellgihad

Silksonga lubię jako grę, ale nie cierpię dizajnu poziomów bo to po prostu maraton na męczenie palców.

W dodatku w drugiej części poruszanie jest przekombinowane, co w połączeniu z tunelami, w których się odbija aż jak piłeczka, jest zbyt męczące.

Autorytet1piorunów

@Dzemik_Skrytozerca Ja poległem na gauntlecie gdzie było z 10 fal wrogów, chyba pod koniec 2 aktu. Po 3 dniach męczenia się z tym gdzie kilka razy padłem na 10 fali pod koniec stwierdziłem że no jednak nie xD

Gruba ryba2piorunów

Przyznaję, że nie dałem rady zmęczyć DLC. Elektryczne wyładowania i bossowie, którzy mnie wybaczają błędów... Dość.

Polecam dwójkę. Poza ostatnim etapem jest ciekawsza.

Ostatni etap to niestety maraton tego, co było wcześniej tylko bez savepointow. Frustrujące.

Autorytet2piorunów

@Dzemik_Skrytozerca Akurat grałem bez DLC bo gdzieś tam wykopałem w którejś z bibliotek tak że nie wiem :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Autorytet

w Hydepark

18piorunów

7 + 1 = 8

Tytuł: Spider Man Remastered

Developer: Insomniac Games

Wydawca: Sony Interactive Entertainment

Rok wydania: 2020

Gatunek: Open World Action Adventure

Użyta platforma: PC

Czas gry: 40h

Ocena: 8/10

Do Spider Mana zabierałem się już od dłuższego czasu z mieszanymi uczuciami. Przy mojej awersji do open worldów i spróbowaniu kilku "konsolówek" myślałem że się od tej gry odbiję. Z drugiej strony mam do Pająka sentyment bo jak przystało na dziadygę pamiętam serial animowany w TVP i gierkę z PSXa przy której się zagrywałem, a nawet stareńkie komiksy wydawane przez TM-Semic czy jakoś tak. Postanowiłem więc dać grze szansę i no kurdę wciągnęło mnie xD

Akcja gry to typowy open world, nadźgane znaczników i powtarzalnych questów (znajdz milion plecaków, powstrzymaj 5 tysiecy przestępstw, sfotografuj 600 malowniczych budynków i takie tam) poprzetykanych fabularnymi misjami ale to co mnie przy grze przytrzymało to niesamowita miejscówka jaką jest Nowy Jork i czysta przyjemność z bujania się na pajęczynie i przemieszczania się między drapaczami chmur, no super to jest i nawet po tych 40h nadal jest to fajne. Do tego developerzy idealnie uchwycili humor i esencję Spider Mana a podcasty Jonaha które się randomowo odpalają to złoto. System walki zaczerpnięty jest z Batmanów czy Shadow of War ale jest to imo trochę lepiej zrobione bo np. nie możemy przerwać wyprowadzanego ciosu blokiem, trzeba więc grać trochę ostrożniej (mimo że gra jest prosta i dopiero w DLC pojawia się jakieś większe wyzwanie). Walki z bossami też są niezłe, mało jest walk gimmickowych i trzeba naprawdę używać arsenału umiejętności Pająka żeby się z nimi uporać.

Z minusów to jednak te powtarzalne questy trochę męczą, zwłaszcza że pod koniec gry odpalają się kolejne zadania z oklepaniem mord niemilcom, dokładnie takie same jak już zrobiliśmy tylko z innymi przeciwnikami, do tego trochę głupotek typu zatrzymujemy rozpędzony samochód ale już zamkniętych drzwi sforsować się nie da i trzeba szukać klucza, no ale to już czepiam się na siłę. Fajnie też że historia jest umiejscowiona jakby w środku uniwersum, zakładając że gracz wie kim jest MJ, May i Jameson, nie musząc skupiać się na ekspozycji jak Parker stał się Spider Manem.

Ogółem polecam, bawiłem się lepiej niż sądziłem i nawet wycalakowałem grę czego zazwyczaj nie robię, ale chciałem odblokować wszystkie kostiumy :D

Gruba ryba2piorunów

@hellgihad ograłem lata temu i wiem, że wrócę, bo bujanie się na pajęczynie po Nowym Yorku to jest coś pięknego ^^ tam nie trzeba grać dla fabuły i znaczników, tam wystarczy podróżować by się dobrze bawić ^^

Autorytet2piorunów

@Loginus07 No bez kitu, chyba pierwsza gra w której nie skorzystałem ani razu z opcji szybkiej podróży :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Gry

23piorunów

6+1 = 7

Tytuł: Astro Bot

Developer: Team Asobi

Wydawca: Sony Interactive Entertainment

Rok wydania: 2024

Gatunek: Platformer, Adventure

Użyta platforma: PS5

Czas gry: 15h

Ocena: 9/10

Platformówka, która jest laurką dla konsoli, ale też całej growej historii Sony. To chyba produkcja, której najbliżej do Nintendo, jeśli chodzi o platformowe szaleństwo. Największą zaletą jest chyba multum power-upów, które działają na swoje sposoby oraz kreatywność twórców poziomów, bo praktycznie na każdym będziemy dobrze się bawić. Jest też sporo contentu dla spoceńców, jednohitowe śmierci są idealne pod wyśrubowane biegi z przeszkodami (czy to na czas, czy na przeżycie). Ci, którzy siedzą już w graniu kilkanaście lat, z łezką w oku przypomną sobie te wszystkie postaci, do których mamy nawiązania na praktycznie każdym kroku. Animacje małych dziadów są strasznie pocieszne.

Platyny raczej nie zrobię, ale bawiłem się naprawdę dobrze (i trochę wkurzałem). Warta zachodu produkcja.

Lider1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet2piorunów

@deafone no ja tak zrobiłem, kupiłem płytkę będąc w PL na Święta. Nie żałuję :smiley:

Gruba ryba1piorunów

Ale to jest druga część tak po prawdzie - pierwszą rozdawali z konsolą a tam cała historia plejawki. Nie żeby któraś była lepsza, obie są za⁎⁎⁎⁎ste, ale pierwsza daje mnóstwo feelsów dla kogoś kto był grał w gry od PS1

Autorytet2piorunów

@wonsz Astro's Playroom jest za darmo na każdej PS5, taka namiastka tego co mamy tutaj. Oprócz tego jest jeszcze Astro Bot Rescue Mission (PS4 + wymagane PSVR), zbierające wysokie oceny.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Gry

19piorunów

5 + 1 = 6

Tytuł: Lorelai

Developer: Harvester Games

Wydawca: Screen 7

Rok wydania: 2019

Gatunek: Point & Click, Horror

Użyta platforma: Steam Deck

Czy gry: 3h

Ocena: 8,5/10

Przedwczoraj trafiłem na wyprzedaży Steam taką perełkę. Styl graficzny oryginalny więc w cenie lepszego piwa postanowiłem zaryzykować.

I już w menu gry muzyka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Potem również było ciekawie.

Gra posiada elementy point & click ale w minimalnej ilości w porównaniu do tuzów gatunku

Plusy

* mroczna fabuła - nie będę zdradzał nic bo również nie wiedziałem o czym ta gra jest - co tylko wyszło na plus

* stylistyka

* muzyka, dubbing angielski

Minusy

* 8 zdań nie przetłumaczonych

* długie loadingi około 3 sekund - przy tak prostej grafice wychodzenie z pokoju itp powinno być bez ładowania

* podczas pauzowania gry znikał dubbing i trzeba było znowu dać pauzę by powrócił

Obecnie 40 zł na steam i 21 na ENEBA

Lider0piorunów

@TyGrySSek to jest taki klasyczny point & click z nieruchomym tłem?

Fanatyk0piorunów

@WujekAlien nie. tło ruchome normalnie jak w Deponii, broken sword itp , są elementy interaktywne itp. Nie gram w gry z tłem nieruchomym

Pokaż więcej komentarzy (2)