Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gamesmeter

Fenomen

w Gry

28piorunów

49 + 1 = 50

Tytuł: The Last of Us: Part I
Developer: Naughty Dog
Wydawca: Sony
Rok wydania: PS5: 2022 / PC: 2023
Gatunek: przygodowa gra akcji, skradanka
Użyta platforma: PC (Steam)
Czas gry: 34h
Ocena: 9+/10

Dawno, bardzo dawno temu grałem po raz pierwszy w oryginalną wersję na PS3 u kumpla na chacie, po latach ogarnąłem platynę na PS4 i teraz nadszedł czas na to, żeby zrobić 100% w remake na PC 😁 Fabuła za każdym razem sprawia, że na finałowych cutscenkach jestem zjedzony, przemielony i wypluty pomimo, że wręcz na pamięć już znam wszystkie sceny. Zdecydowanie jedna z topowych gier mojego życia.

Czekam, aż druga część będzie na przecenie i też się za nią zabiorę w wolnej chwili.

Gruba ryba4piorunów

@mehow fabularnie spoko, ale jeśli chodzi o mechanikę rozgrywki, to obydwie części wymęczył mnie okrutnie. Być może są gracze, dla których taka rozrywka będzie relaksująca, dla mnie to było ciągla walka z irytacją.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Gry

18piorunów

48 + 1 = 49

Tytuł: Heavy Rain
Developer: Quantic Dream
Wydawca: Sony
Rok wydania: 2010
Gatunek: symulator chodzenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Użyta platforma: PC (Steam)
Czas gry: 10h
Ocena: 7/10

Był na promce remaster na Steamie za pare groszy to łyknąłem bo grałem i w Fahrenheita i w Detroit, a o Heavy Rain też były bardzo dobre opinie.
Jak wiadomo w symulatorze chodzenia najważniejsza jest ciekawa historia - ta jest całkiem spoko, ogólnie jest to thriller z mordercą w tle z obowiązkowym niespodziewanym twistem, który niby mnie zaskoczył ale w sumie nie mogło być inaczej jak się potem zastanowiłem 😛

Jest jeden niewyjaśniony wątek który jak sprawdziłem w necie to w sumie nie został wyjaśniony tak że trochę lipa. Do tego mam wrażenie że historia nie miała zbyt wielu rozgałęzień, a nieliczne wybory w trakcie gry były bez znaczenia, ale ciężko mi to stwierdzić bo nie ma na końcu eleganckiego drzewka podsumowania jak w Detroit (gdzie wyciąłem sobie 1/3 gry bo jedną z grywalnych postaci "poświęciłem" na początku będąc zbyt posłuszny xD). Do tego musiałem jeszcze miejscami walczyć z nieporadną kamerą.

Ogólnie taka kanapowa gra na raz (do tego niezbyt długa). Jak ktoś lubi kryminały w stylu Finchera to mu siądzie, za kilka złociszy można sprawdzić.

Gruba ryba

w Gry

30piorunów

47 + 1 = 48

Tytuł: Split Fiction
Developer: Hazelight Studios
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 2025
Gatunek: akcja | przygodowa
Użyta platforma: PC (Steam)
Czas gry: 13 (wątek główny i wszystkie poboczne historie)
Ocena: 10/10

Sytuacje, w których przyznaję jakiemuś dziełu najwyższą ocenę, zdarzają się niezwykle rzadko - pokusiłbym się o stwierdzenie, że wcale. Są jednak pewne wyjątki i tym wyjątkiem jest „Split Fiction”, czyli kolejna gra twórców „It Takes Two” i „A Way Out”.

I kurczę, myślałem, że w segmencie gier kooperacyjnych dla dwóch osób poprzeczka została tak wysoko zawieszona przez „It Takes Two”, że trudno będzie to przebić.

NIC BARDZIEJ MYLNEGO

Rany, jaka ta gra jest cudowna! Dawno nie grałem w coś, co sprawiłoby mi tyle radości z samej rozgrywki i wywołało we mnie tyle wybuchów śmiechu. Oczywiście duża w tym zasługa grania z kumplem, który ma równie popsute poczucie humoru co ja.

To pierwsza cecha, którą się zachwycałem już w osobnym wpisie - wystarczy, że grę kupi jedna osoba. Wtedy całkowicie za darmo może udostępnić kopię drugiej. Tak też się stało w naszym przypadku, ale nie ukrywam, że kupiłem własną kopę w celu wsparcia twórców. Należy im się.

Ogromne wrażenie wywarła na mnie pomysłowość i mnogość mechanik. Na przykład do jednego poziomu, dodatkowego zresztą, wpakowanych zostało więcej mechanik niż czasem w przypadku całych gier! Podziwiam kreatywność twórców i to, jak bawili się formą. Pod tym względem finałowy rozdział jest najlepszy - aż trudno opisać, jak bardzo rozwalił mi głowę. : D

Chyba jedynym mankamentem zauważonym przeze mnie jest fabuła - początkowo całkiem zgrabnie zarysowująca motywacje głównych bohaterek, z czasem jednak zaczęła się silić na poważniejsze, nie do końca pasujące moim zdaniem, tony. Pokrótce: obie kobiety to aspirujące pisarki, które chciałyby opublikować swoje opowieści. Zgłosiły się do firmy, która miałaby im w tym pomóc. Zrządzeniem losu obie trafiły do tej samej „maszyny” umożliwiającej przeżycie wymyślonych historii - a to sprawiło, że ich pomysły zostały wymieszane. No i z czasem wychodzi, że ich twórczość to jeden (albo główny) z sposobów na poradzenie sobie z różnymi problemami.

Struktura rozgrywki jest bardzo podobna do „It Takes Two” - historia została podzielona na rozdziały i raz mamy do czynienia z fantastyką naukową, a raz z fantasy. Każdy rozdział oferuje odmienne mechaniki i mimo że niekiedy widać recykling rozwiązań znanych z poprzedniej gry, to jednak za każdym razem jest powiew świeżości.

Zdecydowanie polecam każdemu fanowi gier kooperacyjnych. „Split Fiction” może nie oferuje związkowej historii jak „It Takes Two”, jednak i tak powinno się świetnie nadać do przejścia z dziewczyną/żoną/kochanką, która nie przepada za grami komputerowymi, ale chciałaby spróbować.

Gruba ryba5piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk Słyszałem pozytywne rzeczy o tym tytule, ale największym dla mnie szokiem jest, że wydawcą jest EA.

Gruba ryba3piorunów

Jeszcze jak bym miał z kim zagrać.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Gry

22piorunów

46 + 1 = 47

Tytuł: The Sinking City
Developer: Frogwares
Wydawca: Frogwares
Rok wydania: 2019
Gatunek: horror/akcja/przygodówka
Użyta platforma: PC
Czas gry: 22h (wątek główny + misje poboczne)
Ocena: 7/10

Detektywistyczna gra przygodowa osadzona w uniwersum Lovecrafta.

Bardzo fajnie mi się w to grało. Sterujemy Charlsem Reedem, prywatnym detektywem, który przybywa do miasteczka Oakmont, w poszukiwaniu wytłumaczenia swoich wizji i koszmarów. Oakmont zmaga się z katastrofą naturalną, mianowicie jest zalewane przez odmęty. Nikt nie wie, co jest przyczyną powodzi.

Gameplay to jakieś 80% gry detektywistycznej i 20% TPS. W internecie panują poglądy, że Sinking City to LA Noire z Cthulhu i nie do końca się z tym zgadzam. Mianowicie TSC ma coś, czego nie ma LA Noire i vice versa. W Sinking City kapitalnie wykorzystano motyw archiwów miejsckich, szpitalnych itp. (przykładowo wiemy, że ktoś został zraniony, idziemy do szpitala, i tam wyszukiwarką szukamy danych o przyjętych pacjentach). Tego nie było w La Noire. La Noire natomiast perfekcyjnie opracowao kwestię przesłuchań, tego nie mamy natomiast w Sinking City. Amalgamat obu gier byłby świetny.

Bardzo fajna oprawa graficzna, podobało mi się miasto pod wodą, klimat, ryboludzie. Czuć Lovecrafta. Oprawa audio również niezgorsza. Fabuła w miarę ciekawa i dość pokręcona jak na inspirację Lovecraftem przystało.

Co mi się nie podobało: pewna powtarzalność pod koniec (szczególnie w questach gatheringowych). Za mały klimat zaszczucia. W Dark Corners of the Earth całe miasto było wrogiem, pomijając kilka postaci, które można policzyć na palcach jednej ręki. Tu jest dosłownie na odwrót. Całe miasto jest przyjazne, ba, nawet są przyjaźnie Innsmouthczycy xD

Niemniej polecam, gra umiarkowanie krótka, można ją przejść zanim zacznie nudzić, a warstwa detektywistyczna naprawdę fajnie wykonana.

Wołam @Barcol bo zdaje się chciałeś kiedys grac w DCotE. Spróbuj na początek w Sinking City, bo jest świeższe, a dalej czuć ten klimacik.

Sum1piorunów

bardzo lubię tę grę właśnie za mechanikę detektywistyczną i odtwarzanie wydarzeń, poza tym dobrze osadzone wątki z opowiadań i nowelek okołolovecraftowych i jest świetnie. Moim ulubionym questem jest ten z wiedźmą ❤️

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Gry

18piorunów

45 + 1 = 46

Tytuł: Alan Wake 2
Developer: Remedy Entertainment
Wydawca: Epic Games
Rok wydania: 2023
Gatunek:Horror TPP
Użyta platforma: PC, Steam Deck
Czas gry: 56h
Ocena: 10/10

Dawno w tak kapitalną grę nie grałem. Fabuła w założeniach ogólnie prosta ale wszystko jest przemyślane i wciąga. Postacie Casey(połączenie Maxa Payne i Clinta Eastwooda), pan Door, Alan Wake robią robotę i wstawki z prawdziwymi aktorami majstersztyk.
Z wad

* raz się zdarzyło że mapa się nie otwierała
* drzwi się otwierają w obie strony xD
* postacie mogły szybciej biegać

Zostały do zaliczenia DLC ale to później. Teraz pora na Remastera jedynki
PS. na steam decku w 640x480 i nie było płynnie(las, w mieście blisko 30 fps) - kilka godzin pograłem z ciekawości czy mi się spodoba

*

Gruba ryba1piorunów

@SuperSzturmowiec Naprawili optymalizacje czy nadal wiatraki odpalają jak F-16?

Gruba ryba1piorunów

@SuperSzturmowiec
Czyli jak ktoś bardzo polubił jedynkę, to polecasz i nie będzie zawodu?

Pokaż więcej komentarzy (10)

Kosmonauta

w Hydepark

8piorunów

W temacie grania i FPSów podzielę się niedawnym odkryciem. Za niewielkie pieniądze można nabyć narzędzie Lossless Scaling, które umożliwia znaczące zwiększenie płynności w grach które nie obsługują DLSS/FSR itp. Narzędzie jest niezależne od producenta karty graficznej. Nie jestem natomiast pewny jakie są minimalne wymagania.
Narzędzie oferuje skalowanie (FSR i inne) albo generowanie klatek (LSFG 3.0) w każdej grze pod warunkiem uruchomienia jej w trybie "Windowed" lub "Borderless".

Z moich prób nagrania efektów działania LS niewiele wyszło więc wrzucam cudzą recenzje:
https://www.youtube.com/watch?v=1U1542WLMDw (frame gen jest w 2:26)

U mnie LS sprawdziło się fantastycznie. Włączyłem je w trybie Frame Generation (LSFG 3.0) - Adaptive na 120fps. Różnica była odczuwalna natychmiast. Z bazowych 40fps udało się wyciągnąć 120 kosztem artefaktów przy krawędziach ekranu oraz wyświetlanym tekście (rozmycie). Do turniejowego grania w strzelanki to narzędzie większego sensu nie ma ale wieczorne granie w wieśka/kcd/gta itp jest bardziej przyjemne gdy gra się nie przycina.

https://store.steampowered.com/app/993090/Lossless_Scaling/

Osobistość0piorunów

Do turniejowego grania w strzelanki się nie nadaje a pytanie jak jest z graniem nieturniejowym.
Na moje niezbyt gamerskie oko to mi 60 fps styka w grach trzecioosobowych, natomiast w pierwszosoobych już nie, tam odczuwam różnice i staram się celować w 120 klatek. Pytanie jak to będzie działało w dynamicznych strzelankach single player typu serious Sam 4

Pokaż więcej komentarzy (7)

Kosmonauta

w Hydepark

18piorunów

44 + 1 = 45

Tytuł: Aska
Developer: Sand Sailor Studio
Wydawca: Thunderful Publishing
Rok wydania: Early Access
Gatunek: Survival, strategia, otwarty świat, coop
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10
Czas gry: 40h
Cena: 50-80zł

Jeśli chodzi o fabułę, to w skrócie wcielamy się w wikinga któremu w życiu noga się powinęła, wkurzył nie tych bogów co trzeba i aby odzyskać ich łaski musi odbudować swój klan i przetrwać próby walki.

Po niezbyt długiej rozgrywce można się zorientować że robienie wszystkiego samemu jest kiepskim pomysłem, ścinanie drzew idzie mozolnie, każda budowla wymaga ścięcia co najmniej kilku-kilkunastu, kamienne narzędzia szybko się niszczą a jagódki zebrane w lesie wcale nie są szczególnie pożywne. Licznik czasu będzie wskazywał nieubłaganie nadejście zimy, która prawdopodobnie boleśnie zrewiduje czy zgromadzone przez gracza zapasy opału i żywności są wystarczające do przetrwania.
Dodatkowo po skończeniu pełnego roku gry, na początku zimy pojawi się portal z którego nadejdzie atak na twoją osadę, samotna walka z wieloma przeciwnikami będzie bardzo trudna.

Rozwiązaniem problemu jest znalezienie większej ilości rąk do pracy - rekrutacja osadników. Celem twórców gry było obdarzenie ich inteligencją i autonomią. Jako gracz z przydzielasz osadnika do stacji roboczej i ustalasz priorytet celów. Osadnik sam decyduje np jaką drogą dojdzie np do pobliskiego lasu, które zasoby spróbuje zebrać po drodze, gdy zepsują mu się narzędzia których potrzebuje to spróbuje najpierw znaleźć nowe na terenie osady ewentualnie podejdzie i zaraportuje problem. Osadnik bez przydzielonej specjalizacji jest domyślnie budowniczym, sam próbuje zlokalizować materiały potrzebne do zaplanowanych przez gracza budów i dostarcza je na miejsce.

I tak na początku zbudowałem chatkę zbieracza i prosty szałas by osadnik miał gdzie spać. Gdy zbieracz biegał po okolicznych lasach w poszukiwaniu jagód i wesołych grzybków ja mogłem się skupić przerzedzaniu lasu.
Ponieważ bycie drwalem na pełny etat w końcu robi się nudne to kolejnego osadnika zatrudniłem w roli drwala. Co jakiś czas raportował on brak koniecznych narzędzi do pracy, aby uniknąć ciągłego wytwarzania brakujących narzędzi zbudowałem warsztat (kolejny osadnik) i chatę kamieniarza (i jeszcze jeden). Potem ze względu na braki w żywności - myśliwy, kucharz, dalej w celu poprawy logistyki magazynierzy, żołnierze do patrolowania coraz większej osady, rolnicy, cieśle, górnicy itd. Szałasy w końcu zamieniłem chatki a te później na typowe nordyckie długie domy.

Grę skończyłem z osadą o populacji ok 60 osadników (i 20fps), magazyny pełne drewna i żywności, osadnicy przyzwoicie odziani i uzbrojeni. Ekipa wojowników i łuczników stale patroluje obszary wioski i niedaleko położonej kopalni, kamienne narzędzia zastąpiłem żelaznymi. Póki co gra jest w fazie early access, późniejsze aktualizacje przyniosą niezbędne poprawki i dodatkową zawartość.

Gdy zastanawiałem się nad zakupem to zakładałem że ASKA będzie kolejnym klonem Valheim, gdzie ciągła naparzanka będzie wzbogacona tylko o możliwość rekrutacji osadników. Gra okazała się czymś zupełnie innym, mi osobiście dosyć podeszła. Przejście z etapu 'muszę wszystko robić sam' do etapu 'praktycznie wszystko działa samo, muszę interweniować tylko od czasu do czasu' okazało się niezłym wyzwaniem. Fajna gra do pogrania, również ze znajomymi.

Autorytet0piorunów

Ciekawie to wygląda. Da radę grać z ziomkami na własnym dedyku??

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Gry

18piorunów

Tytuł: Indiana Jones and The Great Circle
Developer: Machinehead
Wydawca: Bethesda
Rok wydania: 2024
Gatunek: Skradanka/Przygodówka
Użyta platforma: PC
Ocena: 7/10
Czas gry: 40h
Cena: Gejpass

Słyszałem wiele dobrych opinii o tej grze ale już dawno żaden tytuł mnie tak nie wymęczył. Gra jest mega nierówna i jak niektóre elementy są wręcz wybitne, tak w innych miejscach leży i kwiczy. Oprawa, grafika, krajobrazy i grobowce są pierwsza klasa i zwiedza się je naprawdę nieźle, naszpikowane są nieraz pomysłowymi (ale niezbyt trudnymi) łamigłówkami i jest to chyba najlepszy motyw w grze. Do tego świetna wręcz historia która została bez wątpienia napisana przez kogoś kto idealnie czuje konwencje Indiany Jonesa - bez kitu można by ją od kopa zekranizować i na pewno była by lepsza niż ostatnie kinówki xD

Jednocześnie jednak gra wykłada się na gameplayu, części skradankowe i zadania poboczne to droga przez mękę. Po pierwsze nie za bardzo jest potrzeba aby je robić. Co prawda zdobywamy za nie jakieś punkty dzięki którym możemy sobie rozwinąć życie, staminę czy umiejętności bojowe no ale w grze skradankowej raczej będziemy unikać otwartych konfrontacji, życie samo się odnawia jak chwilkę odsapniemy a jak wyczerpie się pasek staminy to generalnie nic się nie dzieje, tylko nam się doktor trochę zachwieje albo zakaszle xD Tak więce te wszystkie umiejętności to musiałem sprawdzić dokładnie co robią bo nawet bym nie zauważył że coś nowego dokupiłem.

W dodatku głupi jak but NPCe które muszę przez 10 sekund przyglądać się jak im przemykasz przed nosem zanim się kapną że jesteś intruzem... no ale to już normalka w takich grach chyba.

Do przelecenia głównej fabuły i pooglądania widoczków jak znalazł, poza tym jednak nudna, cena gamepassowa to uczciwa cena 😛

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

11piorunów

43 + 1 = 44

Tytuł: The Inner World
Developer: Studio Fizbin
Wydawca: Headup Games
Rok wydania: 2013
Gatunek: przygodowa point and click
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 8/10
Czas gry: 10h
Cena: 3,40zł na ENEBA

Kolejna przygodówka zaliczona. Świetny humor, przyjemna grafika. Zagadki to klasyka gatunku - także czasem było ciężko.
Z wad - kilka razy się zawiesiła przy wczytywaniu lokacji i kilka razy postać nie reagowała na polecania

Jest po polsku choć na karcie Steam nie ma o tym info.

GURU

w Gry

10piorunów

42 + 1 = 43

Tytuł: Kathy Rain: Director's Cut
Developer: Clifftop Games
Wydawca: Raw Fury
Rok wydania: 2021
Gatunek: przygodowa point and click
Użyta platforma: Steam Deck
Ocena: 7/10
Czas gry: 10h

Całkiem spoko fabuła. Graficznie pikseloza(taki styl) także na dużych ekranach bez średnio.
Było w planach zaliczy bez zerknięcia do solucji - 5 razy skorzystałem w konkretnych momentach 😒
Ogólnie poziom skomplikowania średni.

Gruba ryba3piorunów

O ciekawe sprawdze sobie :smiley:

Fanatyk

w Gry

21piorunów

42 + 1 = 43

Tytuł: Jedi: Fallen Order
Developer: Respawn Entertainment
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 2019
Gatunek: gra akcji
Użyta platforma: PC (Steam)
Liczba godzin spędzonych w grze: 150 (w tym ostatnie przejście 50h)
Ocena: 8/10

Kolejne przejście za mną. Nadal świetna przygoda. Uczta dla zmysłów. Świetna zabawa.
Gra typu "soulsowego" osadzona w świecie Star Wars z bardzo ciekawą fabułą, powracającymi postaciami oraz świetnie wykreowanymi nowymi. Do dyspozycji mamy statek i kilka planet oraz nasz główny cel. Dzięki rozwijaniu postaci odblokowujemy dostęp do nowych lokacji wraz ze skrótami. Planety są fajnie zróżnicowane.
Od początkowej Bracci będącej cmentarzyskiem statków Wojen Klonów, Bogano gdzie zaczynamy nasza podróż i poznajemy naszego wiernego droida, Kashyyyk - niedostępny i dziki, Zeffo - tajemnicze i obce, Dathomirę - mroczną i przerażającą, Ilum - ikoniczne i mistyczne (była to późniejsza baza Starkiller) aż po fortecę inkwizytorów na Nur. Nie unikniemy też walk z przestępczym syndykatem i jego wysłannikami.
Wrogowie i bossowie nie są ani na moment nudni ani sztampowi. Każdy ma swoje mocne i słane strony, choć ta czarna d⁎⁎⁎ka na końcu napsuła mi krwi co niemiara. Ale to też pewnie przez poziom trudności - tym razem przeszedłem na Jedi Master.
Gra nie wybacza błędów i nawet najprostszy przeciwnik może nasz przeciorać po podłodze, jeśli będziemy kozaczyć.
Jako przerywnik poszukamy roślin do naszego terrarium oraz możemy zwiedzić rozbitego Venatora. Pierwsze moje przejście tej lokacji było z otwartą gębą.. Do tego echa mocy świetnie wdrażają nas w lokalizację, ich historię i klimat.

Wszystko byłoby super, gdyby gra nie sprawiała wrażenia niedokończonej. W sensie są lokacje w grze, które niemal na pewno miały rozszerzać przygodę, ale chyba na poziomie dewelopmentu podjęto decyzję, że tniemy.
Drugim dużym minusem, jest mało precyzyjny i responsywny system sterowania. Myślałem, że to może mój pad - staruszek F710 nie daje rady, ale ludzie się skarżą na to w sieci. W grze soulsowej takie coś jest niedopuszczalne. Przez tę niedoróbkę i poziom trudności, niektórzy bosowje to straszny wrzut na d⁎⁎ie. Przeciwnikowi wchodzą ataki, mimo że ewidentnie zdążyłem sparować czy uciec.

Mimo tego szczerze polecam. Z plusów o na gtx970 lata na maxa.

Fanatyk2piorunów

@PanNiepoprawny
>0 + 1 = 1
popraw licznik. Mam tego Fallen Ordera na półce wstydu, kiedyś zagram xd

Fanatyk2piorunów

@PanNiepoprawny a dobra, to oddzielny tag. A czemu nie możesz wrzucać pod ten, co wszyscy?

Autorytet0piorunów

Polecam drugą część, taki Fallen Order ale z kilkoma usprawnieniami.

Autorytet0piorunów

@Bigos A ja właśnie nie polecam, byłem nahajpowany na tą grę a wyszła taka breja, ani to soulslike ani metroidvania. Przeszedłem w końcu jakoś ale nie bawiłem się tak dobrze jak przy jedynce.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Gry

10piorunów

131-1=130

Tytuł: Magrunner: Dark Pulse
Developer: Frogware
Wydawca: Frogware
Rok wydania: 2013
Gatunek: logiczna / zręcznościowa
Użyta platforma: PC
Półeczka: KURDE, FAJNE TO

Tym razem gra logiczna, ale z pewnym... twistem :smiley:
Fabuła można powiedzieć typowa. Jakieś laboratorium, konkurs dla Magrunnerów (mag - od magnetic). Jednak sprawy się komplikują - normalka :smiley:
Bohater ma rękawicę, która może naładować pewne elementy otoczenia powodując, że ich pola się przyciągają lub odpychają. I w ten sposób przechodzić kolejne etapy.
Trudność poszczególnych lokacji dosyć szybko rośnie - pierwsze poziomu 'samouczkowe' faktycznie są samouczkowe, bo nie masz podpowiedzi typu: "naładuj sześcian", "przesuń sześcian w to miejsce" itd. ale zasady są na tyle proste, że szybko łapiemy o co chodzi.
Grafika schludna, oszczędna, ale pasująca do gry. Nawet po tych kilkunastu latach wygląda bardzo dobrze.
Efekty dźwiękowe i tło muzyczne też pasują do klimatu gry.
Jak dla mnie skopane jest tylko jedno - jak to opisano w grze "podstawowa zasada". Zasada, która jest odwrotnością zasad fizyki.
Otóż w grze takie same ładunki się... przyciągają, a odwrotne się odpychają. I do tego się trzeba przyzwyczaić. Może jak ktoś nie uważał na fizyce, to nawet tego nie zauważy, ale mnie to drażniło 😠
Niemniej - polecam miłośnikom kombinowania, sam się fajnie pobawiłem i namęczyłem.

Jak zawsze jakiś losowy screen i gameplay :smiley:

https://www.youtube.com/watch?v=1McPSkRJwuk

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Gry

49piorunów

41 + 1 = 42

Tytuł: Mass Effect: Legendary Edition
Developer: Bioware
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 2021 (LE), 2007 (ME1), 2010(ME2), 2012 (ME3)
Gatunek: RPG/akcja/shooter
Użyta platforma: Steam Deck, PC
Ocena: 10/10
Czas do ukończenia: 109h

Każdą z części przeszedłem do tego momentu minimum 3 razy, ale w LE grałem po raz pierwszy, pierwszy raz miałem okazję zagrać w Citadel DLC, które jest genialne (spędziłem w nim prawie 15% całego czasu rozgrywki ME3). Pierwszy raz grałem FemShepem, wyszło świetnie, właściwie teraz defaultowo Shepard jest dla mnie kobietą (chociaż pewnie przejdę jeszcze nieraz MaleShepem).

Są pewne problemy - choćby to, że mimo extended cut zakończenie całej trylogii dalej jest jakieś takie nie wiem. Za dużo wątpliwości, trochę absurdu, ale w ostatecznym rozrachunku to nic nie znaczy - trylogia jest wybitna, po tym runie jest to gra, w której spędziłem najwięcej czasu (wcześniej była to trylogia wieśka). Na pewno jeszcze nie raz wrócę, właściwie już teraz mam ochotę odpalić jedynkę.

Dyszka i seal of approval, genialna seria.

Gruba ryba1piorunów

Ogrywam pierwszy raz, jestem w połowie drugiej części. Fabuła miejscami naciągana, ale generalnie wrażenia dobre. Gameplay gorzej, liniowość i powtarzalność przeogromna, tempa nie ma. Spojlerów staram się unikać, na ile to możliwe w 18/15/13-letnich grach (matkobosko, szmat czasu)

Mocarz0piorunów

@serel Mam podobnie. Za trylogię zabralem się kilka lat temu gdy juz wszystkie części były na rynku i byly stawiane na równi z trylogią wiedzminską.

Do tej pory jednak ich nie ukonczylem (wiszę na części trzeciej, którą przechodzę juz ze dwa lata). Puste, liniowe lokacje, składające sie z powtarzalnych sal i korytarzy. Huby (niby-miasta) w ktorych zupelnie nic sie nie dzieje, zawsze te same npc stojące w tych samych miejscach i nawet nie udają, że mają jakiś harmonogram. Broni niewiele a i gunplay słaby. Niby wiele klas postaci ale różnice między nimi też znacznie mniejsze niz w innych rpg do ktorych przywykłem. Skille nieciekawe. Fabuła i dialogi poki co ok, ale nie rozumiem zachwytow, moze dopiero wielokrotne ukonczenie pozwala dostrzec ciekawe niuanse?

Nie hejtuje, kazdemu podoba się co innego, ale osobiscie nie rozumiem co takiego ludzie w niej widzą, u mnie nie zalapalaby sie nawet do listy top 10 (a)RPG. A podobno zakonczenie trylogii to najgorsze, co mnie czeka (unikam spoilerów)

Gruba ryba0piorunów
Pokaż więcej komentarzy (29)

GURU

w Gry

20piorunów

40 + 1 = 41

Tytuł: Contrast
Developer: Compulsion Games, Focus Home Interactive
Wydawca: Focus Entertainment
Rok wydania:: 15.11.2013r
Gatunek: platformowo-łamigłówkowa 
Użyta platforma: Steam Deck, PC
Ocena: 9/10
Czas do ukończenia: 4,3h

Jak dla mnie cudo. Bardzo klimatycznie czy to patrząc na grafikę czy muzykę. Przystępne łamigłówki z cieniem.
Szkoda że taka krótka.
Z wad - auto sejwy mogły by być częściej bo o ile w przypadku zgonu pojawiamy się boscy blisko miejsca śmierci tak jak przegapimy znajdkę i chcemy się cofnąć to trzeba na nowo cała misje/etap powtarzać .
Raz się zdarzyło że reflektor którym sterujemy nie działał i trzeba było zresetować poziom.

Dostępne jest spolszczenie.

Osobistość2piorunów

@SuperSzturmowiec grałem na premierę, gierka mega

Lider8piorunów

Grałem. Fajne te sztuczki z cieniem :)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

21piorunów

38 + 1 = 39

Tytuł: Atlas Fallen: Reign Of Sand
Developer: Deck13 Interactive
Wydawca: Focus Entertainment
Rok wydania:: 28.08.2024
Gatunek: 3rd person, coop, chyba RPG?
Użyta platforma: xBox Series X
Ocena: 6/10
Czas do ukończenia: 34h 43min

Plusy - w przypadkowej kolejności.

* Ma w sobie to coś co spowodowało, że dojechałem do końca. Jest nieco sadomasochistyczna bo potrafi denerwować na całego, ale wracałem wielokrotnie, aby grać dalej.
* Rozwój bohatera - nie ma levelowania bohatera. Rozwojem są "kamienie", która zgadujesz podczas grania, która dają nowe umiejętności.
* "kamienie rozwoju" - jest tego naprawdę dużo i można iść w różne style grania co może się podobać. Czasami build może być bardzo mocny, albo iść w leczenie, albo w obronę itd. Biorąc pod uwagę, że jest to coop, to pomysł bardzo fajny.
* Walka może się podobać. Pomimo tego, że to tylko nawalanie w pada to sama akcja na ekranie jest bardzo dynamiczna, trzeba uważać, aby nie oberwać bo jedno uderzenie potrafi zabrać 80% życia. Ma w sobie taki lekki "souls" feel.

Minusy - w przypadkowej kolejności.

* Słaba graficznie, nudna. Gra się dzieje w pustynnym świecie i wszystko wygląda jakby nagrane w Meksyku 😉 Assassins Creed sprzed 10 lat potrafią wyglądać ciekawiej i ładniej.
* Historia raczej nie powala. Płytka i przewidywalna.
* Budowa świata i niektórych zadań wręcz głupia i nie intuicyjna. Miałem zadanie, które zmuszało mnie, aby porozmawiał z 4 NPC w konkretnej kolejności. Jeżeli zrobiło się to nie tak jak chciał deweloper, to kolejna misja się nie uruchamiała. Pół dnia łaziłem w kółko i nie wiedziałem WTF. Nawet po oglądnięci filmiku na YouTube, ciągle było to niejasne. Udało mi się chyba przypadkiem....
* Nie ma latania :smiley: Są przeciwnicy, którzy potrafią latać. Bohater ma podwójny skok oraz potrójny dash i chyba w taki sposób trzeba walczyć z latającymi wrogami, ale pomysł raczej słaby. Marnotrawi się bardzo dużo czas, frustracja wbija kołek w głowę. W pewnym momencie przestałem walczyć z latającymi o ile mi to nie było potrzebne w jakiejś misji.

Ani Plus, ani Minus :smiley:

* Jest w Game Pass na PC i xbox , więc można ograć za bardzo mało pieniążków, a czasami za free.
* Gra jest raczej trudna, lekki "souls" vibe i może się to komuś bardziej podobać niżeli mi.
* Coop.

Podsumowanie:
Ciężko mi napisać, że bawiłem się dobrze bo tak nie było. Jednakże, poświęciłem 34h na tę grę! Jeżeli ktoś ma gamepass albo pożyczył płytkę od kolegi to można przynajmniej spróbować bo tytuł ktoś inny może ocenić 10/10.

   

Osobistość1piorunów
Lider10piorunów

@hayenz poprawione.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów


37 + 1 = 38

Tytuł: Inscryption
Developer: Daniel Mullins Games
Wydawca: Devolver Digital
Rok wydania:: 2021
Gatunek: Horror, karcianka, roguelike
Użyta platforma: PC (ROG Ally)
Ocena: 8/10
Czas do ukończenia: ~15h

Po zmarnowaniu wieeeeelu godzin na Balatro postanowiłem, że pora na coś innego, więc usiadłem do innej karcianki XD Ale faktycznie doznanie okazało się być bardzo inne - mocno atmosferyczne i wciągające. Historia może nie jest jakaś super, ale przyznam, że się wkręciłem i byłem ciekawy, jak się zakończy.

Jeśli chodzi o użytą przeze mnie platformę - grałem w wersję GOGową i nie udało mi się zmusić do działania wbudowanego w ROG pada, więc grałem w trybie komputera i większość gry obsługiwałem ekranem dotykowym, ale mimo to bawiłem się dobrze :smiley:

Fenomen3piorunów

To jest ten typ gry, o której im mniej wiesz przed rozpoczęciem, tym jest lepsza, bo główną rolę odgrywa tutaj odkrywanie tajemnicy. Doświadczenie, które potem zostaje na długo.

Gruba ryba1piorunów

@Sauronus Coś w tym jest, ja kupiłem ją wiedząc tylko, że to połączenie karcianki i horroru (to drugie to może na wyrost trochę) i samo to sprawiło, że stwierdziłem, że chcę to sprawdzić ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i się nie zawiodłem, naprawdę fajne doświadczenie.

Wirtuoz1piorunów

@Aksal89 te systemy karciano-roguelikowe to jest koszmar, przed uruchomieniem gier z nimi powinno być jakieś ostrzeżenie, że to uzależnia i żeby uważać :D. W tym roku skusiłem się na 'Slay the Spire' i przepaliłem już kupę godzin... Patrząc na to i Balatro już mi portfel drży.

Gruba ryba2piorunów

@Agannalo Ja na Balatro zmarnowałem kilkadziesiąt godzin, a właśnie wczoraj kupiłem Slay the Spire, ale jeszcze nie zdążyłem odpalić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

36 + 1 = 37

Tytuł: Horizon: Zero Dawn Remastered
Developer: Guerrilla Games
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Rok wydania:: 2024
Gatunek: action RPG, TPP
Użyta platforma: PS5
Ocena: 8/10 ❤️
Czas do ukończenia: 55h

tl;dr: Wspaniały świat, ciekawe mechaniki, szkoda, że wycelowane w nastolatków

Od pierwszego momentu, jak w neci mignęły mi obrazki "metalowych dinozaurów" byłem zainteresowany tym światem. W sumie to chęć poznania Horizona oraz pandemia skłoniły mnie by po latach bycia PC Master Race kupić sobie dodatkowo konsole (która obecnie wygrała u mnie wyścig o ulubioną platformę ze względu na wygodę grania na kanapie z psem w nogach ^^). Ostatnio wymieniłem sprzęt na mocniejszy i miałem się brać za Forbidden West, ale stwierdziłem, ze w sumie to mogę sobie "jedynkę" odświeżyć, także było to moje drugie podejście do gry.

No dobrze, ale o co chodzi w tej produkcji? Otóż od kilkunastu lat maszyny przypominające zwierzęta, które zamieszkują istniejący świat stały się agresywne. Nie dość, że nie uciekają już na widok człowieka, to zaczęły go nawet atakować niesprowokowane. Aloy, młoda dziewczyna, wychowana na terenach plemienia Nora z nieznanych sobie powodów zostaje zaatakowana przez fanatyków Zaćmienia, którzy w jakiś sposób powiązani mogą być ze wzrostem agresji u maszyn. W ten oto sposób głowna bohaterka zostaje wplątana w historię o ambicji i zaślepieniu, która może zniszczyć świat... Znowu. Bo w końcu te ruiny przedwiecznych dziwnie przypominają miasta ze środkowych Stanów Zjednoczonych...

Największą zaletą gry w moim mniemaniu jest jej świat, zamieszkany przez różnego rodzaju mechaniczne zwierzęta, oraz główna historia. Przy czym mi się zdecydowanie bardziej podobały wątki związane z "przedwiecznymi" niż sama historia świata, w którym żyję Aloy, ale ja zawsze wolałem poznawać "historię opowiedzianą w historii" (może ktoś wie czy jest na to jakaś naukowa nazwa?). Jak na typowy openworld mamy dorzucone do tego kilkanaście questów pobocznych, różne znajdźki i aktywności dodatkowe (obozy bandytów, skażone strefy, kotły).

Gameplayowo to mi się dobrze w to grało. Największą zaletą walki z maszynami jest to, że każda ma jakieś słabe punkty, jak np. odsłonięty silnik czy kanister, w które należy celować by zadać dodatkowe obrażenia. Plus każda maszyna ma jakąś słabość na jakiś żywioł - ogień, zimno, elektryczność - i po odpowiednie przeładowanie jej tym żywiołem również zadaje dodatkowe obrażenia. System jest świetny, ponieważ wymaga od gracza przygotowania sobie jakieś taktyki na walkę z każdym z ponad 20 różnych typów maszyn. Osobiście chyba tylko w Horizonie się z takim systemem spotkałem. Do dyspozycji mamy 3 rodzaje łuków, 2 rodzaje proc, grzechotnik, potykacz, a w dodatkou dochodzą jeszcze ognio-, burzo- i lodomioty. Także jest w czym przebierać. Amunicję do wszystkiego kraftujemy z częsci, ktore odstrzelimy z maszyn lub podniesiemy z ich truchła.

Z plusów to chciałbym wspomnieć jeszcze o oprawie wizualnej, które w wersji zremasterowanej wygląda bardzo dobrze. Maszyny są dopracowane w szczegółach, świat robi wrażenie, a na twarzy bohaterki widać nawet te detale, o które się piwniczaki burzyły przy okazji premiery Forbidden West, czyli włoski na twarzy (nie, to nie są wąsy, tak, każdy człowiek ma coś takiego). O muzyce mogę powiedzieć, że jest - poza głównym motywem z menu to nie zapadło mi nic w pamięć. Natomiast dźwięki maszyn, naciągania łuku czy eksplozji są dobrze zrealizowane.

No ale tyle się rozpływam nad tym, a jednak dałem 8/10, więc gdzie wady? Otóż dla mnie jest jedna ogromna, która sprawia, że nawet zastanawiałem się czy nie dać 7... Otóż stworzony przez Guerrilla Games świat aż się prosi o poważny, dorosły content. Tymczasem otrzymaliśmy świat naiwny i prosty w swoich założeniach, zasadniczo czarno-biały. Jeżeli zdarzyło się tutaj coś mrocznego to jest to tylko wspomnienie jakieś zaszłej historii, Aloy nie natyka się na tego typu wydarzenia. Najbardziej to widać w questach pobocznych, gdzie praktycznie w połowie z nich jeżeli ktoś nie jest jednoznacznie zły, to Aloy go nie zabija, bo akurat zawsze w tym momencie pojawiają się maszyny, które wykańczają delikwenta. Szkoda. Ogromna szkoda. Marzyłby mi się porządny RPG dla dorosłych w tym świecie (Larian, patrzę na Ciebie teraz!). Najbardziej zaskakującym dla mnie przy tym wszystkim jest fakt, że PEGI uznała, że to gra dla 16+ xD ESRB i USK byli pod tym względem bliżej prawdy dając odpowiednio kategorie Teen oraz 12.

Podsumowując - gra jest bardzo dobra, jeżeli nie masz nic przeciwko naiwności świata to rzekłbym nawet, że jest świetna. O czym zresztą niech najlepiej świadczy fakt, że przeszedłem ją drugi raz i znowu wymaksowałem i wyplatynowałem (bo okazuje się, że HZD i HZDR to dwie różne pozycje wg Sony ^^). Także ja polecam sprawdzić samemu czym był ten tytułowy Nowy Świt ^^

Lider2piorunów

Dla mnie fabularnie zero dawn lepsze od forbidden west. Szkoda, że na początku otrzymujemy trochę spoiler, gdzie można domyśleć się rozwiązania fabuły i w jakim kierunku ona pójdzie.

Co do świata się zgadzam- zbyt cukierkowo a bohaterka nie ma zbyt dużo rozterek a świat zdecydowanie ma potencjał.

Fanatyk2piorunów

@Loginus07 - jesteś już poza widełkami wiekowym targetu - czyli młodych dorosłych co statystycznie wydają najwięcej na rozrywkę, w tym gry 😉
Też uważam, że pierwsza część fabularnie lepsza niż druga. A końcówkę w drugiej po prostu sp⁎⁎⁎⁎zyli i jakoś nie czekam na trzecią część.
A najgorsze jest to, że umarł Lance Reddick co grał najlepszą postać w całej grze (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Gry

14piorunów

132-1=131

Tytuł: Dark Sector
Developer: Digital Extremes
Wydawca: Digital Extremes
Rok wydania:: 2009
Gatunek: gra akcji, TPP, SF
Użyta platforma: PC
Ocena: CHYBA JEDNAK NIE

Tym razem padło na grę już z XXI wieku. Nie wiem skąd u mnie na półeczce pojawił się "Dark Sector", bo jakimś fanem tego typu gier nie jestem, ale czasami masowe rozwalanie głów przeciwnikom jest odprężające :smiley:
Jak na 2009 rok graficznie nie jest źle, animacje są spoko. Kolory są przytłumione, co dobrze współgra z fabułą. Przerywniki fabularne też są ok. Stylistycznie mi to Soulsy przypominało, może właśnie ze względu na kolorystykę.
Przez pierwsze 15 minut grało mi się fajnie, choć irytacja z "dziwnego" (jak na dzisiejsze standardy) przypisania klawiszy zwiększała się z każdą minutą.
Ktoś tez wymyślił, że jak biegasz to w zasadzie po prostej, skręcanie w czasie biegu jest bardzo wolne, co utrudnia szybkie przemieszczanie się.
To jeszcze jest do zaakceptowania.
To, co mnie odrzuciło to 'inteligencja' przeciwników. A raczej jej brak. Albo zachowują się typowo, czyli co kilka sekund wystawiają się spoza osłony, albo biegną na mnie w linii prostej.
To jeszcze jest do zaakceptowania :smiley:
Po dosłownie kilku minutach zauważyłem, że mogę strzelać przez mury i ściany. A przeciwnicy nie mogą :smiley: Po prostu gra została tak stworzona, że jeśli tylko pozycja kamery pozwala na to, że celownik wskazuje na cel, to mogę spokojnie strzelać nawet jeśli widać, że jestem za rogiem :smiley:
A to już nie jest do zaakceptowania, przynajmniej dla mnie.
Oczywiście jak ktoś lubi naparzanie się, to gra potrafi wciągnąć, zwłaszcza, że początek gry nie sugeruje, co tam się będzie działo za chwilę, ale mnie nie urzekła i dlatego ląduje na półeczce CHYBA JEDNAK NIE.

Losowy gameplay: https://www.youtube.com/watch?v=y7ziIRlTi2U

Lider1piorunów

@LovelyPL o panie, grałem w to :grinning: Wiadomo, że z perspektywy czasu wydaje się to drewniane, ale wtedy ta mechanika ostrza to była petarda :smiley: Drugą grą, gdzie tylko lepiej się bawiłem to były oba Prototype'y :grinning:

Fenomen1piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Gra ogólnie nie jest zła, ale czuć, że chwilę temu została wydana.
A ja powoli sortuję półeczkę i na koniec zostaną same gigatytuły, które mi zabiorą setki godzin.
Jak to będą gry, które da się skończyć, to spoko. Gorzej jak to będą jakieś sandboxy :smiley:

Lider0piorunów

> Gorzej jak to będą jakieś sandboxy
@LovelyPL ee, jeszcze póki to są takie sandboxy, gdzie możesz opędzić główny wątek i z bani to spoko. Nawet poboczne questy nie robię wszystkie jak leci, tylko co akurat mi się spodoba z historii czy opisu. A już zupełnie pomijam wszelkie znajdźki, szczególnie te z serii GTA czy z pierwszego Asasyna typu "zabij 100 gołębi, zbierz 50 podków, zbierz 50 flag i jeszcze kolejne 50 innych flag". Absolutnym szczytem szczytów były instalacje do wysadzenia w Just Cause 2, poszukaj sobie mapy 😉 Pierdolę to serdecznie, ja przyszedłem się dobrze bawić, a nie lizać każdą ścianę.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Gry

26piorunów

35 + 1 = 36

Tytuł: It takes two
Developer: Hazelight Studios
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania:: 2021
Gatunek: przygodowa gra akcji, platformowa, zręcznościowa
Użyta platforma: PS5
Ocena: 9+/10 ❤️
Czas do ukończenia: 18h

Tłumacząc chłopsko na polski - Potrzeba dwóch. Potrzeba było dwóch podejść byśmy razem z Różową ukończyli Grę Roku 2021, ale piękna to była przygoda. Czy się dobrze bawiłem? To zależy - jak graliśmy to tak, jak czekałem, aż Różowa pokona jakąś sekwencje zręcznościową? No wtedy miałem chwile dla siebie ^^ Ale sam pomysł na grę oraz jej wykonanie to arcydzieło.

Tytułem wstępu słówko o fabule - otóż po kolejnej kłótni May i Cody podejmują decyzję, że trzeba się rozwieść. Kiedy dowiaduje się o tym ich kilkuletnia córka Rose postanawia ratować sytuacje poprzez podarowanie im książki "Book of Love" autorstwa dr Hakimi. Książka ta w magiczny sposób przemienia bohaterów w dziecięce figurki - drewnianą May i glinianego Code'yego. W nowych wcieleniach bohaterowie muszą odnaleźć siebie na nowo i w tym celu przemierzają fantastyczne krainy, takie jak składzik na narzędzia, drzewo, pokój Rose, zegar z kukułką, śnieżną kule, szklarnie czy też strych, odnajdując tam swoje wspomnienia.

Fabularnie może nic wielkiego, rzekłbym, że niedzielne kino familijne, ale wykonanie poziomów? Majstersztyk! Ilość pomysłów oraz mechanik powala! Do tego jest to grywalne, jak cholera. I co najważniejsze wiele rzeczy jest asymetrycznych - nasi bohaterowie dostają zestawy różnych narzędzi i muszą razem współpracować by iść do przodu. A to ktoś dostanie młotek, by druga osoba mogła rzucać gwoździami, a to May będzie operować karabinem na zapałki, żeby podpalać żywice wystrzeloną przez Code'yego. Ilość pomysłów jest przeogromna! Coś fantastycznego!

Grafika moim zdaniem idealnie pasuje do stylu gry, kuleją trochę modele ludzkich postaci, ale wszystko co jest wymyślone idealnie pasuje do gry. Muzycznie jest dobrze, ale jakoś żaden utwór nie zapadł mi w pamięć.

Największy problem jaki miałem z tą grą (ale to absolutnie nie wpływa na ocenę) i dlaczego były potrzebne aż dwa podejścia to właśnie jest to, że czasem niektóre sekwencje wymagają by obaj gracze mieli co najmniej przyzwoity poziom ogarnięcia pada. Moja Różowa się dopiero uczy i taka walka z Żukiem Gnojarzem polegała na tym, że ja musiałem zrobić swoją część kilka razy, nim ona była w stanie wycelować zapałkę ginąc przy tym wielokrotnie, a jeżeli obaj gracze zginą w tym samym czasie to się sekwencja zeruje do ostatniego checkpointa. Ogólnie gra wprowadza świeżych graczy w miarę za rączkę, ale potem robi test i testy bywają wymagające.

Ogólnie to polecam każdemu. Teraz sprawdzimy nieco starsze A Way Out, bo do kwietnia mam jeszcze EA Pass czy jak się ta przepustka od EA nazywa, a potem wjedziemy w Split Fiction, także stay tuned 😉

 

Gruba ryba1piorunów

@Loginus07 It Takes Two też bardzo mi się podobało, super mechaniki i rozgrywka, fajny styl graficzny trochę przypominający Little Big Planet.

Fanatyk1piorunów

A czas potrzebny do ukończenia to z różową czy z kolegą? xD

Gruba ryba1piorunów

@ZohanTSW udało się z Różową :) ale jakim kosztem to wiem tylko ja... ^^

Fanatyk0piorunów

@Loginus07 czyli 18h z różową. Ciekawe ile godzin można uciąć z tego :D

Gruba ryba3piorunów

@ZohanTSW 3h na pewno, myślę że max 5h. Plus jeszcze 1h na trudny achievment zręcznościowy (robiłem go najpierw dla siebie, a potem drugi raz, bo chciala mieć pierwsza platynę ^^)

Gruba ryba2piorunów

@Loginus07
Ta zjebana wieża do wspinania? :D

Fanatyk1piorunów

@ZohanTSW z kolegą ukończyłem w 11h o ile pamiętam... Łącznie z wieżą 😉

Gruba ryba1piorunów

@conradowl myślę, że z dobrym graczem jest to osiągalny wynik ^^ z moich wyliczeń bh wynikało 12h, ale też pewnie były jakieś niedoszacowania ^^

Fanatyk1piorunów

@Loginus07 no statystyki na Xbox mogą nie liczyć np. czasu w menu, ale generalnie kumpel dobry, a i w CoD nam obu jakoś idzie.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Gry

21piorunów

34 + 1 = 35

Tytuł: Half- Life 2
Developer: Valve
Wydawca: Valve
Rok wydania:: 2004
Gatunek: FPS
Użyta platforma: PC
Ocena: 8/10
Czas do ukończenia: 20h

Klasyczek gatunku. Oczywiście grałem w niego lata temu ale nigdy nie ukończyłem, a po odświeżeniu sobie rok temu jedynki w świetnej edycji Black Mesa nabrałem ochoty aby znowu pomachać łomem. Nawet po 20 latach gra się w to naprawdę świetnie a przemierzanie dziwnego nieco totalitarnego świata potrafi wciągnąć. O grafice się za bardzo nie wypowiadam bo zapewne była kilkukrotnie podciągana w update'ach ale prezentuje się całkiem nieźle i nie wali po oczach tak jak niektóre gry z ery 3D łupanego.
Jedyne co mi się trochę nie podobało zarówno 20 lat jak i teraz to fakt że dwójka wydaje się całkowicie oderwana od tego co działo się w jedynce. Nowy set up jest równie ciekawy no i jak wiemy był on dalej rozwijany, ale nie mogłem jakoś się wciągnąć przez to w historię która w jedynce była niby prosta ale o wiele bardziej interesująca niż pomysł z kolejnym dyktatorkiem którego trzeba sie pozbyć.
No i momentami chyba nieco za silni wrogowie, zwłaszcza Ci humanoidalni którzy potrafią wystać poł magazynka z MP5 albo kilka headshotów. Gra jest przez to dość trudna nawet na normalu, co jak dla mnie jest w sumie plusem 😛

No ogólnie jak ktoś nie grał to must play, zabawy z fizyką i gravity gunem do tej pory są mega świeże a rozwiązania niektórych łamigłówek potrafiły mnie zaskoczyć.

Gruba ryba2piorunów

>Jedyne co mi się trochę nie podobało zarówno 20 lat jak i teraz to fakt że dwójka wydaje się całkowicie oderwana od tego co działo się w jedynce
przeciez jest tam wyjasnione co sie stalo po wydarzeniach z 1, i dlaczego akcja ma miejsce w jakiejs Europie wschodniej

Autorytet1piorunów

@binarna_mlockarnia Może i jest, ale dość szybko zacząłem ją skipować, dlatego napisałem "wydaje się" xD
Złol w niezdobytej cytadeli i ruch oporu który z nim walczy. Widziałem to tyle samo razy co inwazję kosmitów na placówkę naukową (xD) ale historia z jedynki po prostu bardziej mi siadła. Poczucie zaszczucia i walki o życie było ciekawsze niż to co zaprezentowała dwójka.
Poza tym no fabularnie może jest wytłumaczone ale chodziło mi bardziej że hmm... klimatem odbiega sporo od jedynki.

Fanatyk3piorunów

Poczekaj aż trójkę ukończysz...

Pokaż więcej komentarzy (7)