WujekAlienLider
13piorunów1138 + 1 = 1139
Tytuł: Poza możliwe. Jeden żołnierz, czternaście szczytów - moje życie w strefie śmierci
Autor: Nimsdai Purja
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Bezdroża
Format: ebook
Liczba stron: 360
Ocena: 6/10
Książkę zacząłem na początku lipca, gdy himalaista jeszcze żył, ale odbiłem się wtedy od rozdzałów poświęconych jego wojskowemu szkoleniu. Gdy dowiedziałem się, że zginął, pomyślałem, że warto ją jednak dokończyć i tak też zrobiłem.
Są książki, które zachwycają formą. Są takie, które wciągają historią. I są też takie, które czyta się przede wszystkim dla człowieka stojącego za opowieścią. "Poza możliwe" zdecydowanie należy do tej trzeciej kategorii. Nie jest to książka idealna, ale trudno przejść obok niej obojętnie, kiedy uświadomimy sobie, czego dokonał jej autor.
Nimsdai Purja opisuje drogę, jaką przebył: od wojskowego szkolenia, przez życie żołnierza elitarnej jednostki Gurkhów i brytyjskich sił specjalnych, by stać się jednym z najwybitniejszych himalaistów współczesnych czasów. Osią książki jest oczywiście Project Possible - projekt zdobycia wszystkich czternastu ośmiotysięczników w rekordowym czasie. Cel, który wielu uważało za kompletnie nierealny, Purja zrealizował w zaledwie nieco ponad sześć miesięcy (189 dni), całkowicie zmieniając sposób myślenia o tym, co w himalaizmie jest możliwe.
I właśnie ten upór robi największe wrażenie.
Niezależnie od tego, co można powiedzieć o samej książce, trudno nie podziwiać determinacji autora. Purja nie uznaje słowa „niemożliwe”. Gdy pojawiają się problemy finansowe, szuka rozwiązania. Gdy pogoda uniemożliwia atak szczytowy, czeka lub zmienia plan. Gdy inni zawracają, on próbuje znaleźć jeszcze jedną drogę. Oczywiście można dyskutować z jego podejściem do ryzyka, ale nie sposób odmówić mu konsekwencji i niezwykłej wiary we własne możliwości.
Mam jednak wrażenie, że sama książka jest bardzo nierówna:
Są fragmenty, które czytałem z ogromnym zainteresowaniem. Opisy wspinaczki, funkcjonowania w strefie śmierci, czy podejmowania decyzji na wysokości ponad ośmiu tysięcy metrów, naprawdę robią wrażenie. Szczególnie mocno wybrzmiewają momenty, w których Purja opisuje akcje ratunkowe i sytuacje, gdy zamiast walczyć o własny rekord, decyduje się ratować życie innych himalaistów. A takich momentów jest sporo. Bo wyznaje żołnierską zasadę - nie zostawiamy swoich. To właśnie wtedy najlepiej widać, jakim jest człowiekiem.
Z drugiej strony są też rozdziały, które sprawiają wrażenie bardziej raportu z kolejnych zdobytych szczytów niż opowieści. Kolejne wyprawy momentami zaczynają się ze sobą zlewać, a narracja traci tempo. Brakuje mi też większej liczby refleksji. Purja jest człowiekiem czynu i to czuć na każdej stronie. Znacznie mniej miejsca poświęca temu, co dzieje się w jego głowie, niż temu, co zrobił następnego dnia.
Nie zmienia to faktu, że książka świetnie pokazuje, jak ogromnym przedsięwzięciem był cały projekt. To nie tylko wspinaczka, ale również logistyka, zdobywanie sponsorów, organizacja transportu, walka z pogodą, biurokracją i własnym organizmem. Do tego walki o ludzkie życie i z dezinformacją, która kilkukrotnie krzyżuje mu szyki i niemal doprowadza do śmierci. Dopiero wtedy widać skalę wyzwania i łatwiej zrozumieć, dlaczego osiągnięcie Purji przeszło do historii himalaizmu.
"Poza możliwe" to książka, którą bardziej się podziwia, niż przeżywa. Nie zachwyciła mnie literacko i momentami była wyraźnie nierówna, ale jednocześnie przypomniała mi, jak niezwykłe rzeczy potrafią osiągać ludzie, którzy nie godzą się na ograniczenia narzucane przez innych. Dla których określenie "nie da się" nie istnieje, którzy nigdy się nie poddają, nawet gdy są na dnie. I wreszcie którzy nie traktują himalaizmu jak zarobku, ale jak szansy na przekraczanie kolejnych granic i bicie nierealnych rekordów.
To nie jest najlepsza książka o górach, jaką czytałem. Jest natomiast książką o człowieku, którego determinacja, upór i konsekwencja budzą ogromny szacunek. I chyba właśnie dla tego warto po nią sięgnąć.
Niestety autor nie żyje - zginął pod lawiną na Broad Peak, 30 lipca tego roku, robiąc to, co kochał. Niestety po raz drugi - jego rekord w wejsciu na wszystkie ośmiotysięczniki został już pobity i nie wynosi 189, tylko 92 dni. Natomiast jego rekord w wejścu na Mount Everest, a później na Lhotse (w 12h) dalej nie został pobity.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz




















