Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#uzaleznienie

Twórca

w Wiadomości Świat

13piorunów

Purdue Pharma w USA jest bankrutem. Jego globalni odpowiednicy zarabiają w tym czasie miliony.

Jak wynika z dochodzenia, taktyki stosowane w celu przekonania amerykańskich lekarzy, że można bezpiecznie przepisywać silne środki przeciwbólowe, stosowano z powodzeniem również za granicą. W Stanach Zjednoczonych firma Purdue Pharma, producent leków oskarżony o podsycanie kryzysu opioidowego

Mistrz

w Nauka

34piorunów

Psychiatra: ludzie uzależniają się od różnych leków, nawet od środków przeczyszczających [WYWIAD]

Ludzie uzależniają się od różnych leków, nawet od środków przeczyszczających. Tu mamy do czynienia z pewnym uzależnieniem behawioralnym, plagą naszych czasów, związanym z kultem pięknego, szczupłego ciała - powiedział PAP dr Jacek Koprowicz, psychiatra. #nauka #leki #uzaleznienie #owcacontent <- do

Gruba ryba

w Hydepark

25piorunów

Ostatni wpis z ankietą był najbardziej komentowamym wpisem na hejto w danym dniu, a może i tygodniu!

Kontrowersyjne tematy to to co hejterzy lubią czytać i plusować najbardziej.

Dlatego pytanie nr 2. Czekam na zażartą dyskusje.

Czy byłbyś za całkpwitym zakazem palenia papierosów? Czy może za zwiększeniem akcyzy?

fajki powinny w Polsce

  • kosztować 40-50zl za paczke31% (143 głosy)
  • powinny być zakazane całkowicie15% (68 głosów)
  • powinny być zakazane dla osób urodzonych np. od 2010 roku. tak by w przyszlosci nie mogli już nigdy kupić fajek21% (98 głosów)
  • powinno zostać tak jak jest24% (112 głosów)
  • akcyza powinna zostać zniesiona, korwin krul10% (48 głosów)

468 głosów

Pokaż więcej komentarzy (40)

Fenomen

w Medycyna

54piorunów

Ten post dedykuję wszystkim wyznawcom chłopskiego rozumu i innym myślicielom "specjalistom" od uzależnień.
Pisałem już, że parę dni temu mi umarła znajoma z terapii, uzależniona od dożylnych opioidów. Pomyślicie sobie pewnie "no to teraz, drogi Zjedzonku, masz przestrogę czym się kończy ćpanie". A wiecie jak w praktyce to wygląda? No na pewno nie tak. W zasadzie to często się zdarza, że śmierć bliskiej osoby (nieważne czy uzależnionej) tylko sprawia, że osoba czynnie uzależniona (czyli stosująca swoją "poison of choice") włazi głębiej do d⁎⁎y w której się znajduje. A jeśli mówimy o osobie uzależnionej w abstynencji to takie wydarzenie może spowodować nawrót. Nie będę robił posta na 10 stron A4 bo nie ma sensu. Jeśli ktoś będzie chciał zrozumieć albo dowiedzieć się więcej to pytajcie. Kto pyta, nie błądzi, a ja postaram się jak najlepiej odpowiedzieć.

Może wydawać się to dziwne, ale uzależnienie i jego mechanizmy mogą być prawdziwą gratką dla pasjonatów psychologii.

Pokaż więcej komentarzy (48)

Fenomen

w Hydepark

64piorunów

Znajomi z terapii uzależnień mi umierają. Na trzech króli zmarł mi kolega. Wczoraj podobno umarła kolejna znajoma. Życie to jednak mega zmienny i tymczasowy stan jak się ćpa. No ale trud jej skończon.

Pokaż więcej komentarzy (25)

GURU

w Zdrowie

2piorunów

Zaangażowany pracownik czy pracoholik? Granica jest cienka

Dziś, 12 sierpnia, obchodzimy Światowy Dzień Pracoholika – święto, którego celem jest zwiększenie świadomości społecznej na temat tego zaburzenia. Według badań CBOS, w 2019 roku aż 11 proc. Polaków zmagało się z pracoholizmem, a prawie co piąty był realnie zagrożony uzależnieniem od pracy. Dziś, gdy

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Kojarzycie może łamane wiadomości w stylu "studenci polibudy wrocławskiej wyprodukowali potencjalną alternatywę dla leków przeciwbólowych na bazie opioidów"? Dużo było takich i jak na nie patrzyłem to miały sens, chemicznie rzecz ujmując. Tylko że nic nie było słychać o tych rzeczach poza wynalezieniem. Żadnych testów klinicznych, nic. I tu się podzielę moją opinią czemu nic takiego nie wchodzi do powszechnego użytku. Myślę, że wszystkie koncerny odpowiedzialne za produkcję mstcontinusów, oxycontinów i innych takich nie chcą żeby na rynku były nieuzależniające alternatywy dla morfiny, kodeiny i oksykodonu. Czemu tak by było wydaje mi się logiczne. Słyszeliście pewnie jak się zaczęła "opioidowa epidemia" w USA? Producent bodajże leków z oksykodonem dawał lekarzom w łapę żeby przepisywali go komu tylko się dało. I w ten sposób uzależniano ludzi. Wiadomo, uzależnianie ludzi celem zysków pieniężnych zasługuje na bolesną i długą śmierć i smażenie się w piekle przez wieczność. Teraz w stanach królują podrabiane tabletki (nawet xanaxy i inne takie) z fentanylem, nitazenami i ksylazyną. No i właśnie. Ja widzę taką właśnie możliwość, że takie koncerny chcą dalej kosić ludzi na najgorszych spośród substancji kontrolowanych i mogą blokować wprowadzanie lepszych i bezpieczniejszych alternatyw na rynek. Kasę na to w końcu mają, dorobili się prawie uczciwie, nie?Jestem ciekawy, co myślicie o tym.

Lider9piorunów

@Zjedzon i to jest jeden z nielicznych przypadków, gdzie kapitan państwo miałby pole do popisu - aby właśnie z podatków coś takiego zostało sfinansowane i wprowadzone do obrotu. Bo w interesie państwa jest sprawny obywatel, który będzie wplacał do systemu, a nie ćpun co będzie obciążeniem

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

nie działają, to się tu wypowiem, jak moderacja ogarnie to możecie to usunąć i dać jako anonim. Laska którą kiedyś poznałem i nawet mimo wszystko się do mnie lepiła jak pszczoła do miodu olałem, bo byłem debilem wciągniętym bardziej w niż z kimś kto tego ze mną nie dzieli, a teraz po kilku latach jak ona wychodzi za mąż czyje się jak ostatni śmieć, że to wszystko straciłem na używki. taką cudowną dziewczynę która chyba jak jedyna jakoś poruszyła moje zgorzkniałe serce. A mnie przepala teraz gorycz i wściekłość na samego siebie że byłem takim frajerem i się bardziej do tego nie przyłożyłem. A teraz mam sny jak byliśmy młodzi i siedzieliśmy we własnych objęciach a ja nie miałem odwagi jakoś iść dalej. A po pary miesięcy takich dziwnych podchodów dała sobie spokój a ja mogłem się w uzależnieniu pogrążyć że mi nikt nie przeszkadzał. Teraz wie ze się starała a jak olałem ją centralnie, jak ostatni frajer, najlepszą kobietę jaką w życiu poznałem. I te myśli chcę tylko zapić bo to daje jakieś westchnienie od tego wszystkiego.

Gruba ryba8piorunów

@Hoszin to ja ci powiem że się ciesz, że przynajmniej na jakieś prawdziwe czułości byłeś otwarty, bo ja nawet w półzwiązku nigdy nie byłem. I to nie przez używki, przez siebie samego i taką postawę że jak jestem z patologicznej rodziny to przecież nie powinienem kogoś innego sobą obciążać jak chcę dla takiej osoby jak najlepiej...

Nie zrzucaj wszystkiego na alkohol, masz swoje problemy i się na nie otwórz. Jak czujesz rozpacz to ją czuj zamiast swoje emocje tamować, bo z własnego doświadczenia wiem, że to do nikąd nie prowadzi.

Jak myślisz żeby zachlać smutek to właśnie nie, czuj ten smutek całym sobą aż się rozpłaczesz, bo tak zdrowy umysł na pewne rzeczy reaguje żeby później wyciągnąć naprawdę wnioski z sytuacji i naukę na przyłość.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Zdrowie

2piorunów

Raport: w Polsce jest 12 mln osób narażonych na negatywne społecznie skutki alkoholizmu

Według raportu Akademii Polonijnej w Częstochowie w Polsce liczba uzależnionych od alkoholu i nadmiernie pijących sięga od 4 do 5 mln, co ma oznaczać, że osób żyjących w zasięgu społecznie negatywnych skutków alkoholizmu jest około 12 mln. W Instytucie Zdrowia Akademii Polonijnej w Częstochowie

GURU

w Hydepark

7piorunów

Chyba właśnie doświadczyłem efektu kaca po odstawieniu używki.
Przez ok 36h nie piłem kawy (pijam ok 3 podwójnych espresso dziennie) i od północy do ok 16 mialem mega ból głowy.
ok, zmieniłem klimat z północy Anglii na Bangkok, i różnica temperatur to jakieś 20-22'C ale nigdy wcześniej nie mialem czegoś takiego, więc wnioskuję, że to efekt odstawienia (gwałtownie kofeiny)
Na szczęście podwójna kawka x2 rozwiązała ten problem.

Osobistość1piorunów

Boję się myśleć co mnie czeka gdy przestanę pić moje 12 kaw dziennie xD
Już jakieś 15 lat tak ćpam koffie i chyba faktycznie jestem ćpun 🤔

O dziwo straszenia przez innych: będziesz chory, ja jestem zdrowy jak koń 🐎 😂

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Adnotatio: Jeśli masz zdiagnozowane ADHD, albo masz podejrzenia że masz ADHD - przeczytaj tego posta, pomimo tego że jest długi. Może się czegoś dowiesz, choć to raczej wątpliwe.

Praefatio: WIem, że palacze są tu mocno szkalowani, nawet ja sam siebie za to szkaluję. Ten post nie jest usprawiedliwianiem części palaczy. Papierosy ku⁎⁎⁎⁎ko szkodzą, ku⁎⁎⁎⁎ko j⁎⁎ią osobom niepalącym, przytępiają węch i smak. Jest jednak jedna właściwość nikotyny na której się skupię. Pobudzanie.

Ingressum: Jak wiemy z medycznych ksiąg oraz setkom tekstów do znalezienia w kilka sekund w internecie, wszystko co pobudza (nikotyna, kofeina i jej wszelakie postacie, bardziej skrajnie - amfetamina, o której nie bez powodu wspominam, czy po prostu leki będące stymulantami) jest dobre dla osób z ADHD. Osobom oburzonym amfetaminą przypomnę jedynie, iż lek na ADHD szeroko stosowany w USA, znany jako Adderall, jest mieszkanką dwóch soli amfetamin. Odszedłem od tematu.

Disputatio: O tym że mam ADHD dowiedziałem się pół roku temu. Całe 38 lat żyłem z ADHD na pełnej k⁎⁎⁎ie, nie wiedząc że je mam. Straszliwie uzależniłem się od nikotyny. Jakoś w czternastym roku życia zacząłem palić, i jedyne "dłuższe" przerwy od papierosa jakie miałem, to dni po ciężkich imprezach, gdzie kac był tak potężny, że sam zapach dymu tytoniowego generowanego przez przechodnia idącego 10m przede mną powodował u mnie natychmiastowy odruch wymiotny.

Jak sobie radziłem przez te 38 lat? Moja podświadomość, a może nawet nieświadomość, zdała sobie sprawę że wszelakie stymulanty pomagają mi funkcjonować. Pochłaniałem ogromne ilości kofeiny, piłem bardzo mocne herbaty, paliłem papierosy. A żeby wyłączyć ADHD na wieczór nierzadko piłem alkohol (a gdzieś od 32 roku życia doszedł Thiocodin, jednocześnie piłem coraz więcej. Nie radziłem sobie w pracy. Gigantyczne problemy ze skupieniem ratował czasem tzw. "hiperfokus". Zbawieniem była praca zdalna, bo mogłem palić przy biurku (wtedy konsumowałem nikotynę głównie z użyciem podgrzewacza GLO z wkładami NEO, więc pokój nie j⁎⁎ał, a mniej czy bardziej nieprzyjemny zapach szybko znikał. Miałem aż 3 GLO, bo gdy skupiałem się na zadaniu, a hiperfokus nie przychodził, to waliłem jeden wkład za drugim, by stymulacyjny efekt nikotyny stale się utrzymywał.

A potem wróciłem do zwykłych fajek...

Wydawało mi się, już po otrzymaniu leków na ADHD, że rzucę papierosy (słowo "papierosy" jest tu ogólną definicją wszelakich wynalazków służących jej dostarczeniu do organizmu) tak samo skutecznie jak rzuciłem alkohol. O jak się kuźwa myliłem... Najgorsze jest to, że mam obecnie bardzo ciężką sytuację finansową i wciąż nie znalazłem pracy, co nie sprzyja rzucaniu palenia. Jak wyjdę na prostą to chyba przetestuję tę całą cytozynę (sprzedawaną pod nazwą Tabex, czy innych reklamowanych w TV i radiu gówien). Wśród znajomych skuteczność cytozyny wynosi jak na dziś równe 50%

Conclusio: Nienawidzę papierosów.

Gruba ryba2piorunów

@dziki podobnie z marihuaną, w jednym wywiadzie z ekspertem od ADHD słyszałem, że często pacjenci po nia sięgają bo pozwala uspokoić umysł (widzę to bardzo dobrze po sobie)

A co do fajek, rób se skręcane, taniej wychodzi xD

Mocarz0piorunów

Tez podejrzewam u siebie adhd i widze roznice jak pije yerbe caly dzień ale mozs to jakies placebo

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Wiadomości Polska

19piorunów

Wapuje 8 na 10 polskich uczniów. E-papierosy najpopularniejszą używką w szkołach

Ponad połowa uczniów w Polsce ma za sobą inicjację nikotynową. Dla nastolatków główną furtką do nałogu są e-papierosy: 6 na 10 (58%) wymienia je jak jako pierwszy w życiu wyrób z nikotyną. 8 na 10 (78%) przyznaje, że używa e-papierosów regularnie, z czego zdecydowana większość (87%) wapuje te o

Mistrz

w Hydepark

357piorunów

TL, DR: Minęło mi 5 lat bez alkoholu, pijcie ze mną kompot! 🎉

Jest to coś, z czego jestem niezwykle dumna, dlatego pomyślałam sobie, że podzielę się z Wami swoją historią i jakimiśtam przemyśleniami. Postaram się, by nie brzmiało to w żaden sposób moralizatorsko, bo to nie moja rola.

Zaznaczę: nie jestem ekspertką od uzależnień. Nie mam wykształcenia pod tym kątem. Nigdy nie byłam na spotkaniu AA. Mogę opisać tylko swoją perspektywę, posiłkując się wiedzą pozyskaną z materiałów o uzależnianiach oraz rozmów z terapeutą.

Jak to się stało, że przestałam pić

...A może zacznę od tego, jak zaczęłam. Moja "historia" nie jest jakoś szczególnie oryginalna, ale może to właśnie dlatego jakoś się ze mną utożsamicie. 
W moim domu alkohol był obecny od zawsze, choć nie pochodzę z domu patologicznego. Wiecie, typowa klasa średnia, rodzice wykształceni. Jedno z rodziców jest wysokofunkcjonującym alkoholikiem - jak większość osób z problemem alkoholowym. Alkohol w moim domu rodzinnym był traktowany jako pocieszacz, medium do celebrowania wydarzeń (świąt, rocznic, urodzin, imienin), wieczorny uspokajacz, rozkręcacz imprezy.

Uzależnienie od alkoholu jest też częściowo warunkowane genetycznie. Szacuje się, że takie rodzinne obciążenie może odpowiadać za około 60% skłonności do uzależnienia się przez potomstwo.

Siłą rzeczy nie rozmawiałam z rodzicami na temat niebezpieczeństw związanych z alkoholem, jego negatywnych stron. Z ich perspektywy problem alkoholowy jest wtedy, kiedy człowiek się upadla, upija do nieprzytomności, zaczyna zaniedbywać swoje obowiązki. Do tego, dlaczego ten wniosek jest szkodliwy jeszcze wrócę.
Pierwsze piwa piłam w latach nastoletnich, ze znajomymi (zarówno jako wyraz buntu, jak i chęć przynależności do grupy). Każde wyjście oznaczało 2-3 piwa, bo bez nich nie ma spotkań towarzyskich. Na tym etapie nie czułam jeszcze chyba takiej organicznej potrzeby sięgnięcia po alko, choć przyszła ona po paru latach.

Tak się złożyło, że na studiach zaczęłam szukać pracy, aby sobie dorobić. Zapytałam o możliwość w pracy w pubie, do którego lubiłam przychodzić ze znajomymi. Generalnie w pubach z kraftami przepracowałam jakieś trzy lata. Naturalnie, pracując w takim miejscu masz na bieżąco kontakt z alkoholem. Pijesz za barem, bo to normalne. Spotykasz się ze znajomymi w miejscu pracy, bo to normalne.

Przyszedł czas pisania magisterki (nomen-omen, o piwie) i przeprowadzki, który był jednym z gorszych okresów w moim życiu. Wraz z kolejnymi latami częstotliwość picia się zwiększała, na tyle, że sama spokojnie wypijałam butelkę wina wieczorem, żeby się znieczulić. Naturalnie byłam wysokofunkcjonującą osobą z depresją i problemem alkoholowym. W pracy nigdy nie zawalałam terminów i obowiązków, robiłam, co do mnie należy.

To... jak to się stało, że przestałam pić?

W pewnym momencie jednak pogłębił się mój kryzys psychiczny (i maskowanie go alkoholem oraz uśmiechem przestało działać), który rzutował na moje życie osobiste. Coraz częściej zamykałam się w sobie, dysocjowałam, pojawiło się rozdrażnienie, problemy ze snem. Poszłam do psychiatry z poczucia bezsensu swojego życia, powoli przestając widzieć nadzieję dla siebie.
Dostałam diagnozę stanów depresyjnych. Psychiatra zapytała mnie, jak wygląda moja relacja z alkoholem. I wiecie, co? Poczułam wtedy pierwszy raz taki... wstyd. Bo uświadomiłam sobie, że faktycznie piję za dużo.
Psychiatra przepisała mi antydepresanty oraz leki nasenne, i powiedziała, że nie wolno ich łączyć z alkoholem. 
Jestem z natury osobą dość obowiązkową, więc tamtego dnia przestałam pić alkohol. I mija mi 5 lat.

Czy wystarczyło po prostu przestać pić?

No nie, no. Silna wola to absolutna pułapka dla osób z problemem alkoholowym, bo ona nie jest wcale silna 😉 Na tzw. dupościsku nie da się jechać w nieskończoność. Człowiek na dupościsku w końcu powie "już się wystarczająco natrzeźwiłem, to mogę się już spokojnie napić". I cykl się zaczyna od nowa.

I tu moje przemyślenie: picie nie jest problemem samym w sobie, jest objawem większego problemu.

Oprócz farmakologicznego leczenia depresji (na które zareagowałam bardzo dobrze) podjęłam też psychoterapię w nurcie CBT (poznawczo-behawioralnym). Zasadniczo ta forma terapii ma trwać krótko, zaś moja przeciągnęła się na jakieś 3 lata. Okazało się wtedy, że psychicznie funkcjonowałam bardzo źle: spychałam swoje potrzeby na boczny tor, próbowałam uzyskać aprobatę innych, uzależniałam obraz samej siebie od tego, co inni mogą o mnie pomyśleć, nie miałam swoich marzeń czy pragnień, nie umiałam odpoczywać, miałam wiecznie zawaloną głowę strumieniem myśli, nie wyrażałam złości, byłam piekielnie zestresowana. Nie będę was zanudzać, natomiast po paru miesiącach terapii uświadomiłam sobie, dlaczego tak naprawdę potrzebowałam alkoholu. Żeby po prostu nie myśleć.

Osoby z problemem alkoholowym potrzebują go do regulowania emocji, i problemem nazywa się go niezależnie od litrażu. Jeśli potrzebują sięgnąć po alkohol, by się dobrze bawić, by się zrelaksować, by się odstresować, by o czymś zapomnieć, by zasnąć - to mają problem z alkoholem. Jeśli mówią sobie, że nie piją codziennie, ale piją w weekend "bo im się należy", "bo chcą sobie wypić i się niczym nie przejmować, zresetować się" - mają problem z alkoholem. JJeśli potrzebują alkoholu, by zrobić sobie dobrze - mają problem z alkoholem. Jeśli asocjują spotkanie towarzyskie z alkoholem jako coś całkowicie naturalnego - mają problem z alkoholem. Jeśli zastanawiają się, czy nie piją za często/za dużo - mają problem z alkoholem.

Tu zachęcam do odsłuchania tego odcinka podkastu "Co ćpać po odwyku" , w którym chłopaki dobrze przedstawiają te aspekty. W przypadku wątpliwości i chęci rozwinięcia tematu skierujcie się tu. W ogóle gorąco polecam ten podkast.

Co po rzuceniu alko?

Terapia wzmocniła mnie, pomogła poukładać na nowo. Dzięki niej zrozumiałam przyczyny swoich zachowań, ale też przyczyny tego, dlaczego sięgałam po alkohol.

Oczywiście, antydepresanty i terapia nie były jedynymi narzędziami, po które sięgnęłam w trzeźwieniu. Były też duże ilości słodyczy (bo organizm na detoksie domaga się czegoś, co podwyższy serotoninkę, poziom endorfin, doda cukru), kofeina i nikotyna (z której udało mi się z sukcesem zrezygnować ponad 2 lata temu po wielu latach palenia).
Osoba, która odstawia alkohol, nagle zyskuje dużo wolnego czasu, który w początkowym etapie jest bardzo trudny do przetrwania. Tu potrzeba kontaktu z innymi ludźmi, najlepiej tymi, którzy poważnie podchodzą do Twoich zmagań (u mnie było to wsparcie męża), ale też czegoś, co zajmie Ci czas, a najlepiej, jeśli doda trochę endorfin i serotoninki do obiegu. Malowanie, bieganie, rower, majsterkowanie, chodzenie po górach... w moim przypadku były to książki, zgłębianie tematu uzależnień w podkastach, spacery, wędrówki oraz joga, która towarzyszy mi od 4 lat. Nie w formie uduchowionej, ale w formie odstresowującej aktywności fizycznej, dzięki której dbam o kondycję i spokój psychiczny.

Ciekawe jest to, że przy trzeźwieniu rzadko można wskazać taką bezpośrednią myśl: "chciałabym/chciałbym się teraz napić", "brakuje mi alko". Objawami domagania się organizmu o alkohol w procesie trzeźwienia są rozdrażnienie, smutek, napadowe łaknienie słodyczy, uczucie braku czegoś, problemy ze snem... przyczyn jest wiele. Dla ciekawych, zachęcam do wygooglania "Dzienniczka głodu alkoholowego", który jest używany przez AA oraz terapeutów uzależnień.

Czy zrezygnowałam z życia towarzyskiego?

I tak, i nie. Nigdy nie byłam imprezowiczką, dlatego rezygnacja z wyjść do klubów czy pubów nie była tak dotkliwa.

Picie alkoholu od paru lat przed jego rzuceniem było dla mnie przede wszystkim związane z samotnym jego spożywaniem, dlatego nie odczuwam presji grupowej na picie w pubie, knajpie czy na imprezie, gdzie inni piją. Nie mam problemu z tym, że znajomy w moim towarzystwie napije się alko - nie czuję, że coś tracę. Dobrze bawię się na trzeźwo. Mam w tym też wsparcie męża, które jest chyba najważniejszym elementem tego społecznego aspektu trzeźwienia. Nie lubię tylko zapachu alkoholu - odrzuca mnie tak, jak dym papierosowy.

Od razu też powiem, że wielu alkoholików jest triggerowanych piwami 0% i niealkoholami. Mnie one nie triggerują, chętnie piję piwa bezalko (choć dla swojego komfortu psychicznego unikam takich, które mają 0.5% albo kombuchy czy innych fermentowanych napojów, mogących zawierać alkohol) czy drinki bezalkoholowe. Ostatnio w Gdańsku otworzył się Dromader Dry Bar, serwujący drinki 0%, który jest wspaniałym miejscem, i do którego często przychodzę. Gorąco polecam, jeśli będziecie mieli okazję skoczyć.

Czy traktuję siebie jako osobę uzależnioną?

Tak, bo mam problem z alkoholem. On nie zniknie, będzie mi towarzyszył zawsze.
Wciąż istnieje ryzyko, że coś będzie nie tak, że spotka mnie jakiś kryzys i sięgnę po alkohol. To wpłynie na wytworzony ciężką pracą obraz samej siebie, którego jednym z filarów jest to, że jestem trzeźwa. Dlatego każdy trzeźwiejący, który traktuje sprawę poważnie, w momencie napotkania sytuacji stresowej po prostu czuje lęk: "czy ten stresor sprawi, że sięgnę po alkohol?", "czy dam radę?".
Osoby z problemem alkoholowym nie są w stanie kontrolować swojego picia. Nie da się "pić tylko trochę". To tak nie działa. Co więcej, nie ma bezpiecznej dawki alkoholu - każda, nawet najmniejsza, jest szkodliwa dla organizmu.

Co więcej, osoba czynnie pijąca i mająca problem z alko będzie trwać w mechanizmie iluzji i zaprzeczeń. Że skoro ogarnia życie, to nie ma sobie nic do zarzucenia. Bo dla niego łatka "alkoholika" jest jednoznacznie negatywna i stygmatyzująca - jej przypięcie wywołałoby falę myśli egodystonicznych, rujnujących poczucie własnej wartości, i urzeczywistniło zinternalizowane negatywne odczucia na swój temat. 
A mi to nie robi, bo wiem, że uzależnienie od alkoholu jest chorobą (ma swój numer statystyczny w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD – 10 i jest to numer F10. 2.). Są gruźlicy, są cukrzycy, są alkoholicy. 
Nazwanie swojego problemu jasno też daje pewne poczucie wolności - uwalnia od wstydu, od potrzeby kłamania na temat swojego niepicia (alkohol jest jedyną substancją uzależniającą, w przypadku której jeśli jej nie przyjmujesz, to ktoś się pyta, czy nie jesteś chory), co pomaga w procesie trzeźwienia.

No i, wiecie, osoba uzależniona nie przestanie pić w inny sposób, niż z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie da się "namówić kogoś, żeby przestał pić". Można mu jednak odebrać komfort picia - tak, żeby za każdym razem po sięgnięciu po alkohol wracały do niego myśli, że chyba jednak ma problem. Chyba używa właśnie alko do tego, by regulować swoje emocje. Chyba coś jest nie tak.

Co teraz?

A w sumie git. Jestem szczęśliwa. Mam dobrą relację z samą sobą, ze swoim poczuciem własnej wartości. Schudłam, dbam o siebie, chodzę na jogę. Mam pasje, w których się spełniam. Przede wszystkim robię rzeczy w zgodzie ze sobą. I ani trochę nie żałuję, że przestałam pić.

Każdej osobie, która dotrwała do końca, dziękuję za uwagę. Cieszę się, że możecie świętować razem ze mną. :)

PS. Zadanie dla chętnych: bardzo polecam ten odcinek podkastu "Niemyte dusze" , w którym lekarz psychiatra opisuje problematykę uzależnienia od alkoholu.

GURU2piorunów
Mam pasje, w których się spełniam.

@Wrzoo "piję wodę" :grinning: ... Zastanawiałaś się czy nie zamieniłaś jednego uzależnienia na inne? Może odstaw wodę na miesiąc, dwa - sprawdź jak radzisz sobie bez niej w swoim życiu :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (129)

Mistrz

w Medycyna

96piorunów
Pan pyta, na co choruje polska wieś? Najczęściej na spanie. „Panie doktorze ksizinum, ksizinum, bardzo proszę, bo po tym śpię”. Pacjentki seniorki odmawiają taką litanię każdego dnia.
Prym wiodą Hydroksyzyna i Zolpidem, leki stosowane w celu łagodzenia niepokoju oraz wspomagania snu. Ale podobnych preparatów na rynku jest przynajmniej dwadzieścia. Ludzie biorą cokolwiek, żeby się odurzyć. Zolpidem i wszystkie jego pochodne. Alprazolam na lęki. Wszelkiego rodzaju benzodiazepiny i znany opioidowy Tramadol. Widzę to w systemie. Nikt mi przecież nie powie, że jak pacjentka potrzebuje 180 tabletek co dwa tygodnie, to nie jest uzależniona.

Bardzo ważny artykuł polecam Waszej uwadze, zwłaszcza jeśli macie rodziców lub babcie/dziadków, których stosik leków się powiększa. Uwaga: dostęp do pełnej wersji wymaga zarejestrowania się w serwisie.

https://oko.press/polska-wies-cpa-opioidy

Fenomen1piorunów

I tak lepsze niż spożywanie alkoholu. Niech zrobią coś z swoim życiem to nie będą tego potrzebować. Chociaż szczerze jestem w szoku bo myślałem, że u nas nie ma tego problemu. Na moim osiedlu jedna grupka była, która brała takie rzeczy.

Pokaż więcej komentarzy (59)

GURU

w Medycyna

6piorunów

Toksykolog: fentanyl, najsilniejszy na świecie lek przeciwbólowy, szybko uzależnia

Fentanyl to najsilniejszy na świecie lek przeciwbólowy o działaniu narkotycznym. Szybkość uzależniania się od niego można liczyć w dniach; po kilkudziesięciu jest już głębokie, a wyjście z uzależnienia jest niezwykle trudne - powiedział w rozmowie z PAP toksykolog dr Eryk Matuszkiewicz. [...]

Kosmonauta

w Hydepark

9piorunów

Cześć!
Postanowiłem przestać palić. W moim przypadku są to 
Nie palę od 13:00 dnia wczorajszego, gdy wstałem dziś rano czuje się trochę jak gdybym był na lekkim kacu, jestem trochę przymulony, trochę bolały mnie mięśnie.

To objawy odstawienia nikotyny czy zwyczajnie zachorowałem? Ogólnie to nie mam jakieś dużej chęci na palenie, parę razy złapałem się na tym że pomyślałem o paleniu (np. gdy stałem na światłach) ale ogólnie nie ma tragedii, tylko właśnie to uczycie zmęczenia.

 

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

21piorunów


za pare godzin będzie pełen tydzień trzeźwości od  . Jeżeli nie liczyć piątku tydzień temu, to już 10 dni.
Jak jest?
Chujowo, z uwagi na psychike. Z fizycznych objawów dalej kłopoty ze spaniem, nieco mniejsze z apetytem, ale moja psychika znowu zaczyna się męczyć. Zauważyłem że od 4 dni codziennie piję  (niewielkie ilości, piwo lub dwa, albo zamiast tego szklanka whisky lub dwie). Muszę go wywalić zanim się w niego wpierdolę jak stringi w du... znaczy jak w palenie zioła.

Wiem że pożałuję tego co zrobię jutro, mimo że nie będzie to miało nic wspólnego z braniem używek, ale wiem też że pożałuję jeśli tego nie zrobie. Nie trzymajcie kciuków, bo nie ma za co.

Może powinienem wrócić do psychiatry


Gwiazdor0piorunów

@redve <Jaki fajny przelicznik. 10 dni albo tydzień. Jeśli nie liczyć dziś to w ogóle ile?Pełnej trzeźwości ile? I pretekstów do kolejnego piątku. Bo nie miałeś pretekstu w weekend?

Pokaż więcej komentarzy (13)