AlawarFanatyk
5piorunów#alkoholizm #alawar #ciekawostki Macie jakiś pomysł jak się tego pozbyć lub stłumić. Praca nie wchodzi w grę. Bo pracuję nawet na kacu.
Ziomek żeby przestać robił sobie zabieg(wszywka) żeby nie pić przez rok. Już 3 raz sobie ten zabieg robi. Ja też tak muszę? Bo jestem przegrany w innych oczach.
To jest tak rozjebany system że nie wiem co napisać co dobre co złe.
#hejto J⁎⁎ać po mnie .
ps
Myślałem o słoneczniku nie pomaga.

Pomysł mam taki, że zapisałem się na 15.09. na kolejną wszywkę. To będzie moja czwarta. Może nawet piąta - trzeba by zajrzeć na plecy bo nie przestrzegałem terminów, a dwie ostatnie były ewidentnie lewe co podejrzewałem i mi pasowało. Tym razem nie pod łopatkę a w pośladek. Wróciłem do pierwszego chirurga któremu ufam, że wprowadzi mi pod skórę co należy. Na to trzeba poczekać bo w Polsce esperal jest naprawdę trudno dostępny, stąd taka data.
A wiesz co się dzieje @Alawar gdy wypijasz wódę gdy masz pod skórą to co należy? Czujesz się po setce jak po tygodniu chlania na pustyni, a nawet gorzej-wypada pójść na pogotowie. Osobiście jestem zdeterminowany "i c⁎⁎j".
@Alawar Wielokrotnie się o tym wypowiadałem, z tobą też o tym gadałem.
Długo byłem funkcjonalnym alkoholikiem, ale w końcu przestawałem nim być i się zaczynałem topić. Prób wyjścia z problemu było mnóstwo, wiem jak to jest.
Niemniej po pierwsze potrzeba czasu, a po drugie absolutnego przekonania.
Więc jak wyglądała moja droga do trzeźwości? Poszedłem po wszywkę. Dała mi spokój na rok i wystarczyło. Mimo silnego przekonania o chęci rzucenia, to jeszcze mniej więcej w 5 miesiący "odliczałem sobie" i googlowałem, kiedy najwcześniej da radę się napić, żeby było okej. To jest właśnie łeb alkusa. To jest uzależnienie.
Głowa zaczęła mi puszczać dopiero gdzieś tak po 8 miesiącach i wtedy dopiero ten mój rozsądek zaczął działać powyżej nałogu, który zszedł na dalszy plan. I później to już kwestia przyzwyczajenia i wyrobiona niechęć.
Minęły 4 lata bez niczego i co ciekawe, zdarzyło mi się napić. Na samym Hejtopiwie walnąłem 4 piwa. Okazuje się, że nie do końca jest się takim alkusem śmieciem całe życie, bo nie mając "ciśnienia" od organizmu na wypicie, nie piłem i nie piję nadal xd Nawet mi to uświadomiło, że nic fajnego i lepiej bez.
Niemniej wszywka jest tylko wszywką. Bo jak widzisz, mi łeb puścił dopiero po ośmiu miesiącach, pimimo SKRAJNEGO nastawienia na zmiany i antyalkoholową krucjatę. Nadal mnie kusiło, nadal gdybym jej nie miał - poszedłbym i kupił. Pozwoliła więc przetrwać po prostu przyzwyczajenia i to zwykłe ciśnienie organizmu, które wygrywa ze zdrowym rozsądkiem, jak to nałóg.
Niemniej później do głosu dochodzi już rozsądek i własna głowa. Potem jesteś z tym już sam i to jak na to patrzysz. Jak nie pożegnałeś się z tematem to pomimo wszywki wrócisz, jak większość ludzi, po kolejną i kolejną. Niemniej jeśli masz silne przekonanie zerwania i będziesz w nim trwał, a nie tylko na kacu sobie roisz - to jest całkiem proste.
Wszywka jest stygmatyzowana, bo brzmi źle i wydaje się zarezerwowana dla żuli. Nie jest tak. W poczekalni spotkałem tylko jednego gościa którego telepało, bo w robocie dali mu wymóg, wszywka albo zwolnienie. Reszta wyglądała na zadbanych i normalnych ludzi, którzy się pogubili, albo po prostu walą wszywkę, żeby nie mieć wyboru i się nie zastanawiać.
Osobiście bez niej - nie zerwałbym z nałogiem i mówię to z pełnym przekonaniem.



















