RossiKosmonauta
57piorunówTrochę ostatnio pojeździłem autem po południu #niemcy i #austria i jestem w szoku. Nie chodzi mi o krajobraz, ale o kulturę jazdy. Ograniczenie do 100km/h, ja jadę sobie spokojnie 70km/h, przede mną auto, za mną auto, nikt nikogo nie wyprzedza tylko wszyscy sobie grzecznie jadą. Podczas kilkudniowego wyjazdu zostałem wyprzedzony dosłownie 2 razy, z czego jeden to motocykl.
Autentycznie byłem w szoku, bo w Polsce to jest nie do pomyślenia. Nikt nie siedzi na zderzaku, nikt nie macha łapami, nie mruga długimi, nie ma wyprzedzania JUŻ TERAZ BO INACZEJ UMRĘ, nikt nie wyprzedza na trzeciego.
Zastanawiam się czym kierują się ludzie, którzy przekraczają prędkość, zwłaszcza na nie-autostradach. W sensie, czy te kilka minut, które potencjalnie oszczędzają, realnie coś zmienia w ich życiu? Te 5 czy 10 minut szybciej są warte ryzyka?
I żeby nie było, że Polscy kierowcy są najgorsi na świecie, włochów jako kierowców trudno przebić w umysłowym spierdoleniu. Bardzo bym chciał, żeby u nas panowała austriacka kultura jazdy, a nie włoska.
Nie, to po prostu syndrom takiego wieśniaka, który tyle chociaż z życia ma, że kogoś wyprzedzi. Żeby jeszcze to zapieprzanie cos dawalo, to najczesciej ktos Cie wyprzedzi, bo jaki on to nie jest śpieszny, a potem dojezdzasz do niego na zjezdzie i stoicie na swiatlach razem xD Mam do pracy 35km z czego 20km jest dwupasem, to różnica na całej trasie pomiedzy 110 a 140 na tej dwupasmowce to jest 2,5 minuty xD
@Rossi zapraszam na Berliner Ring. Kto tu jeździł ten się w cyrku nie śmieje.
























