Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#2137Kontrowersyjne

Gruba ryba

w Sztafeta

31piorunów

14 991,00 + 21,37 + 7,02 + 7,15 + 12,37 + 21,37 + 1,20 = 15 061,48

No i doczłapałem do końca miesiąca. Tym razem się uparłem i wbiłem na równe 500 km (no dobra, z jakimiś groszami) 😎

Najpierw w niedzielę papatonik, w poniedziałek zaspałem i dałem radę tylko 7 km zrobić, we wtorek dużo się działo i jedynie zdołałem sobie strzelić 7 z groszami z zaliczeniem wizyty w paczkomacie. W środę niby miało być luźno a jakoś nie wyszło i ledwie minipapatonik czeski strzeliłem.

No ale dzisiaj już byłem zdeterminowany - i wstałem o 4:13, jakoś trochę niezbornie się pozbierałem, trochę się ponamyślałem czy brać opaskę na uszy i rękawiczki bo było -2°C, ale ostatecznie odpuściłem. Padła bateria w pasku HRM, więc machnąłem rękąi o 4:39 wystartowałem. Początkowo planowałem jakieś 16-18 km i dobicie reszty wieczorem, ale że dobrze mi się biegło to wycyrklowałem by strzelić papaton kończący się koło piekarni. Tam zakończyłem bieg, a potem jeszcze dobiłem kilometr z groszami do domu. Misja spełniona 😁

Miłego czwartkopiątku! 💕

Osobistość6piorunów

Muszę poinformować, że zdobyłeś osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (500 km)*

Wzruszenie nie występuje.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Sztafeta

24piorunów

13 723,58 + 11,02 + 12,01 + 16,01 + 10,26 + 11,02 + 2,63 + 7,01 + 1,34 + 10,11 + 21,37 = 13 826,36

No i kolejny tydzień minął. Ciężko było z nowym układem dnia, trzeba było skrócić dystanse ale udało się jakoś zachować codzienne bieganie. We wtorek nie dało się rano, to poprawiłem po południu 😉W piątek, w ramach przygotowań do sobotniej nocnej dyszki przetestowałem buty i skalibrowałem czujnik micoach, zaliczając parę okrążeń na bieżni w tempie ~4:30/km. W sobotę rano potuptałem grzeczne 7 km żeby cokolwiek zaliczyć, ale myślami byłem przy nocnej dyszce...

I OTO NADEJSZŁA :smiley:

Atmosfera super! Dziki tłum biegaczy, na Rynku tłumy kibiców. Muzyka, światła, serducho biło radośnie. Początkowy plan "potuptam se spokojnie z kolegą co zającuje na 49 minut" z nagła szlag trafił, gdy się okazało że kolega jednak będzie zającował na 44 minuty xD Oczywiście nie było innej opcji jak ustawić się na 44 minuty 😅 Jak się porywać, to na coś trudnego, nie? Żeby było weselej, okazało się że kolega jednak odpuścił, bo jutro (znaczy się dziś) leci maraton i planuje sub 3h (co pewnie zrobi na luzie, wariat jeden). No ale jak już tam stałem to co robić? 😉

Poszło ostro. Najpierw było ciężko, bo dość ciasno - nie mogłem się przebić do zajączków, bo tyle ludzi się pchało i miejscami trzeba było zwolnić. Zając zastosował tradycyjną metodę odsiewania plew - pierwsze kilometry były w tempie w okolicach 4:08/km, i z zadowoleniem stwierdziłem że nawet daję radę. Tuż po pierwszym kilometrze zaskoczenie - na Dietla przebijała się między autami karetka, ale przebiegłem na długo przed tym zanim dojechała do skrzyżowania. Moje obawy o ciemność i niepewną nawierzchnię okazały się być mocno na wyrost - było całkiem spoko, choć przed pierwszym kilometrem jakieś dziewczę zaliczyło wywrotkę :face_with_rolling_eyes:

Nie sprawdziłem trasy więc leciałem przyklejony do zająca. Było dobrze, na 5. kilometrze wpadła życiówka na 5 km (20:25), choć były dziwne rozjazdy znaczników i tego co mówił mój zegarek więc mam lekkie wątpliwości co do tej życiówki. Tempo mi trochę spadło, zając zaczął się oddalać - ale cisnąłem ile sił. No i wtedy pojawił się Wawel :rolling_on_the_floor_laughing:

Spodziewałem się podbiegu, ale nie spodziewałem się że będzie dużo krótszym podejściem - zdecydowanie ostrzejszym, niż się spodziewałem. W ogóle nawet nie przypuszczałem że tam jest podbieg xD taki ze mnie kurde Krakus. Wpadłszy na Dziedziniec Arkadowy zobaczyłem, że dogoniłem zająca - oj, coś to mieszkanie na szczycie wzgórza chyba daje 😎 Pan Zając wiedział jak prowadzić, zagrzewał do walki i przyspieszenia na zbiegu - z czego skorzystałem. Potem Planty, przelot Sławkowską... Pan Zając lekko zwolnił i zagrzewał do przyspieszania, fabryka na 100%... i meta! NIE WIERZĘ! Czas poniżej 44 minut! Ja pierdzielę, życiówka :star-struck: Najlepsze, że na ostatnim kilometrze nie tylko doszło te 100 metrów, ale w bonusie doszło kolejne ponad 100 xD Z tego co widzę, wszyscy mieli podobne odczucia - ktoś tu trochę namieszał z mierzeniem dystansu xD

Ostatecznie wyszło 43:33 😁 i jestem open 404 - przy niemal 7500 biegaczy uważam to za bardzo fajny wynik 😎 W wynikach widzę, że mnie zaliczyło do M50 - w tej kategorii byłem siedemnasty :smiley: Tak czy siak - mega czad! Nie spodziewałem się aż tak dobrego wyniku!

Potem jeszcze poczekałem na znajomych, w tym na zajączkę z 1:04 która chciała ze mną wrócić. Jak się wszyscy zebraliśmy, podreptaliśmy ten kilometr z hakiem do auta i potem już porozwoziłem dziewczyny.

A dzisiaj? No byłem nabuzowany po wczorajszym biegu jak jasny pieron! Sam z niczego obudziłem się o 3 rano, jakimś cudem zmusiłem do ponownego zaśnięcia - ale i tak wstałem przed budzikiem, kwadrans przed 5. Niespiesznie się pozbierałem i o 5:21 wyruszyłem na mój tradycyjny dystans 😉 Biegło się bardzo fajnie, nawet zaskakująco szybko jak na poranek po rekordowym nocnym biegu - ostatecznie wyszło tempo 5:23/km. Po drodze spotkałem jednego rowerzystę i zero biegaczy - pewnie albo odpoczywali po dyszce, albo się szykowali na dzisiejszy Cracovia Maraton 💪

Spoko to był tydzień i bardzo fajny weekend. Oby tak dalej :relaxed:
Arbuz zjedzony, a ja trzymam kciuki za znajomych lecących maraton :crossed_fingers:


Miłej niedzieli! ❤️

Autorytet2piorunów

Gratuluję, pięknie wyzającowany wynik :D

Osobistość4piorunów

Niepotrzebnie się wtrąciłem. Przez to teraz zdobywasz osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (350 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Sztafeta

28piorunów

12 965,05 + 21,37 + 5,01 + 1,08 + 21,37 = 13 013,88

Kolejny fajny weekendzik 😁

Nie było ciśnienia, więc oba dni z późnym

startem - wczoraj niewiele przed 7, a dzisiaj już niemal o 7:30 😉

W każdym razie wczoraj wjechał uczciwy papatonik w tempie 5:18/km - w sumie szybciej niż się spodziewałem, ale nogi same niosły. Było bardzo przyjemnie - na termometrze +2°C, a wiatr, choć mocny, na kluczowym odcinku (Wały Wiślane) wiał w plecy.

A że jestem wariat, to tym razem nie zakończyłem papatonu pod domem, tylko w pobliskim parku z myślą o zaliczeniu parkrunu :smiley: Ponieważ doleciałem na osiedle zbyt wcześnie, to zrobiłem jeszcze zakupy w biedrze i piekarni... i nagle się kuźwa późno zrobiło xD Doleciałem na miejsce, musząc jeszcze dobić ostatnie metry papatonu, gdy towarzystwo już odliczało do startu :rolling_on_the_floor_laughing: Doleciałem do 21,37 km, zatrzymałem i zapisałem aktywność, odpaliłem nową, poczekałem na GPS... w tym czasie wszyscy wystartowali 😅 Po chwili GPS złapał i pobiegłem jako ostatni - przede mną 94 osoby, miałem więc okazję poczuć jak to jest jak się ktoś stawi w zdecydowanie niewłaściwej strefie startowej xD Byłem ciut zmęczony, ale postanowiłem spiąć poślady żeby zobaczyć na ile mnie stać :smiley: No i poszło chyba całkiem nieźle, bo przebiegłem te 5 km w średnim tempie ~4:40/km (a ten parkrun to sporo przewyższeń, 4 okrążenia a na każdym nawrotka i kilka bardzo ostrych zakrętów) kończąc na 18. pozycji 😎 Potem już tylko spokojny kilometrowy trucht do domu z zakupami w mięsnym po drodze 😉

A dzisiaj było baardzo fajnie :smiley: Obudziłem się o 6, pełen energii, po chwili wstała też żona. Na zewnątrz... -3°C :open_mouth: ale jak mi zeszło na kawce z żoną, karmieniu kota, wymianie baterii w pasku (wytrzymała tym razem 8 dni, heh) to się zrobiła prawie 7:30, a temperatura zdążyła urosnąć do +2°C. Ustaliliśmy co mam kupić z pieczywa i śmignąłem.

Po wczorajszym - jak by nie mówić, intensywnym - dniu, gdzie na koniec nawet sobie nie zrobiłem rolowania obolałych nóg, nastawiałem się na spokojny trucht. Ale po pierwszych metrach stwierdziłem "nie chce mi się" i przyspieszyłem 😉 Doszło do tego, że po drodze się zorientowałem że jak tak dalej pójdzie to będę bez sensu stał pod zamkniętą piekarnią - więc oczywiście nie zwolniłem, tylko odszedłem na dalszy krąg, żeby dotrzeć do piekarni nieco po 8. Strategia była dobra, co prawda parę minut spędziłem w kolejce ale po chwili już leciałem w kierunku Wałów Wiślanych. Tym razem wiatr obrócił się o 180 stopni i był idealny wmordewind, ale niespecjalnie się tym zraziłem - poza tym leciałem w pełnym Słońcu, więc taki wiaterek przynosił nawet trochę miłej ochłody. Potem wleciałem do Lasku Mogilskiego, dzika tym razem nie było 😉 a potem przez COMCOM, okolice Zalewu Nowohuckiego i nową drogą obok Urzędu Pracy doleciałem do osiedla i pod dom.

I co? Średnia 5:10 min/km 😎Wiem że to nic niezwykłego, ale miło że mimo dociążenia dzień wcześniej udało mi się polecieć lepiej. Nie mam teraz żadnych planowanych startów poza nocną dychą przed Cracovia Maratonem, ale tam kolega zającuje na 50 minut więc pewnie sobie towarzysko z nim podrepczę na luzaka.

Od poniedziałku zmiany w życiu i porannym rozkładzie dnia i będzie mi ciężej biegać rano, a już na pewno strzelać papatony 😅 ale w sumie to się bardziej rozbija o samodyscyplinę i chodzenie spać o jakichś normalnych porach typu 23-24. Się zobaczy. Trochę pewnie spuszczę z tonu, ale tylko trochę.

A póki co pękło 250 km w kwietniu.


Miłej niedzieli! 💕

Osobistość3piorunów

Sprawdziłem to kilka razy. Niestety nadal wychodzi, że zdobywasz osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (250 km)*

Dokumentalista (30 zdjęć)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Pseudo sterownik mi pokazał 21.37 na sondzie ds18b20

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sztafeta

25piorunów

12 442,75 + 21,37 + 21,37 + 11,39 + 21,37 = 12 518,25

No to kolejnych parę papatonów do kolekcji, a przy okazji pękło 200 km w kwietniu 😅 Wczoraj niestety obowiązki domowe i rodzicielskie nie pozwoliły na właściwy dystans, ale dobre i takie 11 z hakiem 😊

Dzisiaj było fajnie, bo wybiegłem przed piątą rano i było -2°C :smiley: W ruch poszły rękawiczki - chwilę myślałem nad opaską na uszy, ale uznałem to za mocny overkill. I dobrze, bo bym się chyba zagotował - wiatr był raczej słaby, a do tego wyszło piękne Słońce :heart_eyes: Biegło się nawet fajnie, coś tam starałem się trzymać uczciwe tempo - ale jak już zaczął się powrót pod górkę, to się rozleniwiłem i średnia mocno spadła.

Przede mną weekend, pewnie się domyślacie co wpadnie xD

Za to od poniedziałku zmienia mi się trochę harmonogram dnia - a zwłaszcza poranków - i obawiam się, że ciężko będzie strzelać codziennie papatony, średni dystans raczej zmaleje.

No i koniec końców odpuszczam Cracovia Maraton :confused: Jak najbardziej się czuję na siłach i pewnie bym na luzaka przebiegł, ale żona tak panikuje na samo brzmienie słowa "maraton" że uznałem że nie ma co się aż tak stawiać. Na spokojnie sobie za rok pobiegnę, przynajmniej będzę już w pełni w kategorii M50 :upside_down_face: Ale przynajmniej polecę sobie nocną dyszkę - nadal jest taka fajna trasa z przelotem przez Wawel :star-struck: więc będzie bardzo fajnie!

Miłej reszty piątunia! 💕

Osobistość4piorunów

Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia

W sumie... (150 km)*

W sumie... Hardkor edyszyn! (200 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Gruba ryba

w Sztafeta

65piorunów

12 065,40 + 21,37 + 21,37 = 12 108,14

Jestem prosty enron, mam obowiązki enrońskie.

KRYĆ SIĘ! 😅

I mokrych jajek ❤️

Gruba ryba4piorunów

Ten znowu papaton i to jeszcze z sikawka na wierzchu :face_with_peeking_eye:

Osobistość4piorunów

Tak. To było wystarczające na osiągnięcie

W sumie... (125 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (6)