Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Rowerowy Równik

Kategoria: Sport

Rowerowy równik to akcja, w której wspólnie pokonujemy na rowerach (bez wspomagania np e-bike) jak największą ilość kilometrów w ciągu roku.

  • 115 członków
  • 4808 wpisów

Fenomen

w Rowerowy Równik

32piorunów

364 100 + 99 + 73 + 76 = 364 348

3dniowy wypad pod namioty, pierwsza noc w lesie na zwl, druga na dzialce, kebaby wpadły, troche pokręcone, test toreb na widelec, ale niestety trzeba wracac do normalności

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba5piorunów

Ile ta podsiodłówka ma litrów, 20? XD

Fenomen6piorunów

@Furto 13 o ile pamietaj dobrze, wchodzi tam sporo xd wrzucilem tam namiot, materac, poduszke dmuchana, kubek, okulary i kosmetyczke, a miejsca jeszcze bylo troche.

Gruba ryba1piorunów

@Furto standardowy największy rhinowalk, mam taką, wiezie spokojnie 8kg wędlin z Rogoża. A newboler to jest tańszy brand tego samego majfrenda co produkuje szpej rowerowy dla rhinowalka. Mamy tego z kumplem trochę jak chcesz pooglądać. Wstępnie w poniedziałek jesteśmy ustawieni na night ride...

Gruba ryba0piorunów

@wonsz dzięki za zaproszenie, ale u mnie niestety w przyszłym tygodniu odpadają najty, bo mam pobudki przed 6 rano.

Gruba ryba0piorunów

@wonsz no najlepszy odpoczynek jest na rowerze przecież xD Jakbyś nie smażył dupska nad morzem, to ten tydzień mam całkiem luźny...

Gruba ryba0piorunów

@Furto nawet nie mam jak twojego kontaktu sprzedać do kumpla bo on jebie rejsy z Dunikowskiego że tylko poniedziałki ma wolne w sezonie, a jak ma siły to lecimy nocne traski w tygodniu, ale ni chuja w weekendy w sezonie.

Gruba ryba0piorunów

@wonsz dzisiaj odpadam, bo dopiero wróciłem z roboty, a rower wygląda jak 7 nieszczęść. Ale po urlopie się odezwę, w jakich godzinach jeździcie?

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

26piorunów

364 049 + 25 + 26 = 364 100

Pracowe recovery po weekendzie ;)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Rowerowy Równik

4piorunów

Jaką apkę do zbierania kwadratów używacie i polecacie? Wskazane by było żeby była kompatybilna z Google Maps lub Samsung Health.

Osobistość5piorunów

@bori po prostu mieć stravę, do niej dane jak tam chcesz, mi zrzuca garmin, a do niej podpiąć statshunters albo squadrats.com i to się samo wszystko zrzuca, nic nie musisz robić.

A potem jak chcesz planować trasę pod kwadraty, to są różne nakładki do stron do kreowania tras, w samej stravie też ci się wyświetlą.

Gruba ryba5piorunów

@npnptcn

po prostu mieć stravę, do niej dane jak tam chcesz, mi zrzuca garmin, a do niej podpiąć statshunters albo squadrats.com i to się samo wszystko zrzuca, nic nie musisz robić.

"Ja to proszę pana mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano, za piętnaście trzecia. Latem to już widno”.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

41piorunów

363 632 + 408 + 9 = 364 049

21:37

Jak zwykle zaczęło się od telefonu

– Hej Fonfi, co robisz w weekend? - wiadomość od Rdzy zastała mnie w środowy wieczór z żoną na kanapie.

– Żona?! Co robię w weekend, bo Rdza pyta, czy mogę na rower?

– W sobotę ogarniasz tuje w ogródku, a w niedzielę idziemy na koncert.

– Aha… Rdza, żona mówi, że mogę jechać!

Szybko ustaliliśmy, gdzie chcemy pojechać, jeszcze szybciej PKP zweryfikowało nasze plany, i tak kupiliśmy ostatnie dwa bilety z miejscem na rowery na nocny piątkowy pociąg do Gdańska. W ten sposób, całkiem przez przypadek, wyszło, że będziemy realizować mój niedoszły plan przejechania Zielonej Siódemki sprzed kilku tygodni.

Plan był prosty: po dotarciu na stację Gdańsk Główny wystarczy przesiąść się z pociągu na rower i pojechać w dół jakieś 384 km do Warszawy. Czyli zdążyć na późną kolację w domu.

Tyle tylko, że w przeciwieństwie do mojego skromnego upośledzenia psychicznego obejmującego zbieranie „kwadratów” (takie zbieranie Pokémonów dla pedalarzy), paleta schorzeń Rdzy jest zdecydowanie szersza, więc:

* najpierw moja trasa została wydłużona z 384 do 400 kilometrów, no bo przecież “żal tych kliku kilometrów nie dojechać”.

* później została przeorana pod kątem odwiedzenia wszystkich znajdujących się gdzieś w pobliżu pomników papieża. Tego papieża.

W tym miejscu należy się słowo wyjaśnienia. Koleżanka choruje na złośliwą i nieuleczalną postać “Papieżaka”. To takie schorzenie, które każe jej jeździć po całym kraju (nie tylko naszym) i kolekcjonować wszelkie formy miejskiej twórczości artystycznej związane z Janem Pawłem II (nie, to nie ten z serialu na Netflixie), zwłaszcza pomniki, murale i tablice upamiętniające oarz publikować efekty tego zbieractwa na profilu papieze.na.rowerze, który swoją drogą gorąco Państwu polecam.

Dlatego też zaraz, jak wysiedliśmy z pociągu, rozpoczęliśmy coś, co właściwie z czystym sumieniem mogę nazwać pielgrzymką.

Pierwszego „papę” znaleźliśmy na drzwiach kościoła św. Elżbiety, zaraz naprzeciwko dworca Gdańsk Główny.

Na kolejnego trafiliśmy w Nowym Dworze Gdańskim. A w każdym razie na rondo jego imienia, co podobno też się zalicza. Tutaj też opróżniliśmy pęcherze na Orlenie tylko po to, żeby natychmiast uzupełnić powstałe miejsce kawą.

Trzeci był mural stworzony przez dzieci z lokalnego liceum plastycznego w Elblągu, z groźnie brzmiącym napisem “Lękajcie się”. Pomyślałem sobie, że niby dzieci, a już takie mądre. Jednak po bliższej inspekcji okazało się, że bujna roślinność przykryła fragment napisu, który w całości brzmiał “Nie lękajcie się”. No cóż, polemizowałbym…

Zaraz potem, już na wylocie z Elbląga, odwiedziliśmy jeszcze Kościół Rzymskokatolicki pw. Błogosławionej Doroty z Mątów, gdzie pod czujnym okiem monitoringu starszych pań, udało nam się sfotografować kolejny monument paputka.

Później był pomnik wraz z tablicą upamiętniającą w Pasłęku, przy Rzymskokatolickim Kościele pw. bł. Jerzego Matulewicza, które zauważyliśmy całkiem przypadkiem zatrzymując się na Snickersa.

Dalej jeszcze Drewniany paputek w Morągu i na koniec Ostróda, gdzie sfotografowany przez nas pomnik przedstawiał chłopca zaglądającego paputkowi pod sutannę.

W Ostródzie załapaliśmy się też na festiwal foodtraków, co pozwoliło nam napełnić brzuchy frytkami i kurczakiem a’la KFC. Dzięki temu, kilkadziesiąt kilometrów dalej zamiast podziwiać dwa nagie miecze pod Grunwaldem zachwycaliśmy się wspaniałą, nowoczesną toaletą w budynku muzeum.

Po całym dniu w upale, którego miało nie być - a był, walki z wiatrem, którego też miało nie być, albo miał nie przeszkadzać - a był i przeszkadzał, kiedy już myśleliśmy, że limit atrakcji został w tym dniu wyczerpany, ni stąd ni zowąd pojawił się on - nazwijmy go Heniek - chociaż na imię miał całkiem inaczej.

Kilka kilometrów przed Glinojeckiem, przedzierając się przez egipskie ciemności w lesie, nagle w świetle lampek mignął nam leżący na poboczu rower. Po dobrych kilku sekundach, procesy myślowe doprowadziły nas do odważnej tezy, że rower zazwyczaj ma właściciela i że może należało by tę tezę empirycznie zweryfikować. No więc zawróciliśmy. Faktycznie - rower był. Był też właściciel. Chociaż na razie oglądaliśmy tylko jego nogi wystające z przydrożnego rowu. Kiedy oczami wyobraźni widzieliśmy już zakrwawione zwłoki, policję i prokuratora, z rowu dobiegł nas głos:

– Anioooołku mój!!

Nie wiem kto był bardziej zaskoczony - ja, tym, że zwłoki gadają, czy Rdza, która ostatnie czego się spodziewała, to że ktoś ją nazwie “aniołkiem”. W tym momencie Heniek raczył zauważyć, że jest nas dwoje:

– Kolego, kolego? Pomoszeszzz? No choś pomusz – bardzo szybko stało się jasne, dlaczego Heniek spoczywa w rowie - No mie nie pomoszzzesz?

Okazuje się, że wyciągnięcie dorosłego, właściwie bezwładnego chłopa z rowu nie jest czynnością prostą. Kombinowaną metodą ciągnięcia, pełznięcia i przekonywania, Heniek znalazł się na poboczu. Po czym zdecydował się znowu położyć. Na asfalcie. Stwierdziliśmy zgodnie, że nie jest to dobre miejsce na odpoczynek i spróbowaliśmy się dowiedzieć, do kogo możemy zadzwonić po pomoc. Jednak jedyne co udało się nam ustalić, to że mamy dzwonić do Waldka, który jest Heńka synem i którego powinniśmy znać, bo przecież każdy zna Heńka, co mieszka w Baranku, a jego numer to przecież każdy ma w telefonie i jak to, że my nie mamy. A to wszystko przeplatane kolejnymi “aniołkami”, “fajnymi chłopami… i dziewczynami oczywiście”. W pewnym momencie Heniek zebrał się w sobie na tyle, że udało mu się nawet wstać. Ale kiedy zamaszystym gestem pokazywał gdzie jest miejscowość Baranek (który to gest obejmował jakieś 360 stopni horyzontu) zachwiał się i ponownie wylądował w rowie. Wtedy to zdecydowaliśmy się zadzwonić po kawalerię, czyli na numer 112. Kawaleria przyjechała zadziwiająco szybko, bo dosłownie po kilku minutach. Na widok mrugających kogutów, Heniek bardzo szybko zapomniał o miłości do nas oznajmiając to słowami:

* Spszedaliiiiiście mię!! Spszedaliścieeee!!

Panowie policjanci szybko spisali naszą relację i puścili nas dalej, bo do Warszawy mieliśmy jeszcze jakąś dobrą setkę, która to setka dłużyła się już niemiłosiernie. Na dodatek zmęczenie dawało już na tyle znać o sobie, że zmuszeni byliśmy do odbycia prawie godzinnej drzemki na przystanku w Nowym Mieście.

Do Warszawy dojechaliśmy już za widoku.

Epilog:

Pisząc tę krótką relację, odtwarzałem sobie punkt po punkcie przebieg trasy i przy okazji sprawdziłem, o której znaleźliśmy Heńka, bo jak tylko się zatrzymaliśmy zadzwoniłem do żony, żeby ją poinformować, że mamy nieplanowaną akcję ratunkową, żeby się nie martwiła. Telefon wykonałem o 21:37. Nie ma przypadków. Są tylko znaki.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gwiazdor

w Rowerowy Równik

25piorunów

362 701 + 6 + 78 + 6 + 6 + 9 + 8 + 6 + 121 + 86 + 104 + 38 + 8 + 6 + 82 + 9 + 6 + 9 + 142 + 6 + 9 = 363 446

Nadrabiam sierpniowe jazdy. Miesiąc zaczął się od kwadratów między Serockiem a Pułtuskiem z AbaddonLincoln. W sumie nie takie płaskie i nudne tereny jak się spodziewałem.

Poprzedni przedłużony weekend spędziłem w Bieszczadach. Tam zliczyłem rowerowo Przełęcz Przysłup, szybowisko w Bezmiechowej, następnie przejazd wokół Otrytu oraz ponownie Sine Wiry z dodatkiem Rezerwatu Krywe i Przełęczy nad Roztokami Górnymi. Niedźwiedzi nie zauważyłem, za to na drogach kilka razy natknąłem się na ich odchody. Więc było trochę straszno.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

40piorunów

362 545 + 38 = 362 583

Miała być dzisiaj setka, ale zaliczyłem porządnego szlifa i to co najgorsze to z mojej winy, także Różowa ewakuowała mnie spod maka... rower cały, aczkolwiek przednie kolo do inspekcji jutro pójdzie, bo powietrze ucieka przy wentylu i obręcz ma 2 wgniotki. Spodenki rozdarte, rękawiczka rozdarta, przedramię zeszlifowane, a najgorsze jest to, że upadłem na kieszeń w której miałem gaz pieprzowy, także cały czas mnie noga piecze ^^

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość7piorunów

@Loginus07 z własnej winy, czyli coś tam odwalił? 😉

Gruba ryba16piorunów

@npnptcn jechałem po długiej, prostej, pustej drodze, a że wiało w morde, to przyjąłem pozycje na baranku i przestałem kontrolować drogę, a po kilku km ta już nie była pusta... pieszego dostrzegłem w ostatniej chwili - odbiłem tak, że jemu nic się nie stało, ale za to ja przejechałem bokiem po asfalcie

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Rowerowy Równik

31piorunów

362 321 + 9 + 9 + 9 + 9 + 9 + 57 + 74 + 21 + 22 + 5 = 362 545

Rowerowe podsumowanie tygodnia. Pracodomy plus pięćdziesiątka z bratem w środku tygodnia plus siedemdziesiątka z soboty (pojechałem sobie zrobić zdjęcie pod zamkiem w Ciechanowie) plus dwie dwudziestki w stylu "na działkę". I ostatnie pięć to z garażu na działkę bo się okazało, że klucze zostawiłem w drzwiach.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość

w Rowerowy Równik

30piorunów

362 169 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 = 362 321

Standardowe dojazdy do roboty 😁

Muszę w końcu za jakąś trasę się złapać bo dawno nie byłem 😞

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

25piorunów

362 039 + 130 = 362 169

2000 m. up

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość2piorunów

pojeździłbyś ziomuś czasem z górki a nie ciągle tylko up i up :stuck_out_tongue_closed_eyes:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Rowerowy Równik

38piorunów

361 872 + 64 = 361 936

Miałam w planach setkę, ale wietrzycho nie pomagało nic a nic, zresztą jeszcze czułam w nogach wymagającą trasę z piątku, więc skróciłam dystans, ale i tak sporo wykręciłam w takich warunkach, więc jestem kontent.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!