1190 + 1 = 1191
Tytuł: Starcie królów
Autor: George R.R. Martin
Tłumacz: Michał Jakuszewski
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788375069952
Liczba stron: 1022
Ocena: 10/10
„– Sen jest dobry – stwierdził. – Ale książki są lepsze.”
Trudno nie zgodzić się z Tyrionem Lannisterem, gdy notorycznie zarywałem noce, ponieważ wolałem czytać „Starcie królów” niż pójść spać. Fakt, że powieść jest okropecznie wciągająca, sprawiał, iż trudno było się od niej oderwać, a i zmęczenie nie dawało się aż tak we znaki. I to nawet pomimo, że obejrzałem cztery sezony ekranizacji, więc mniej więcej pamiętam, co się wydarzy, choć nie zapamiętałem wszystkich szczegółów i nie zawsze wiem, co doprowadziło bohaterów do niektórych miejsc.
W tej części Martin dobitnie pokazuje, że nie tylko potrafi tworzyć postaci, które lubi się już od pierwszych stron, ale też pisze świetne dialogi. Najbardziej spodobała mi się wymiana uszczypliwości pomiędzy Theonem a jego siostrą - no coś przecudownego, momentalnie się w niej zakochałem, taka była zadziorna. Podobne odczucia mam wobec Ygritte, obecnie bardziej spowodowane serialem, ponieważ w książce nie miała do tej pory zbyt wiele miejsca.
Podziwiam także jego zdolność do przedstawiania różnych perspektyw i nadawania postaciom ich własnego głosu. To mniej lub bardziej widoczne różnice w prowadzeniu narracji i wewnętrznych przemyśleń bohaterów.
Nie dziwię się też, że Martinowi z trudem przychodzi napisanie kolejnej części. Mnogość wydarzeń i wątków potrafi przytłoczyć czytelnika, a co dopiero autora, który musi je wymyślić, sensownie powiązać i przede wszystkim przedstawić. Podobnie z masą nazwisk i nazw własnych, dlatego nie dziwię się, że na końcu książki jest ich spis, żeby się nie pogubić. Co mnie i tak często się zdarzało, ale nie przejmowałem się tym aż tak bardzo.
Przyczepić się mogę jedynie do mało wiarygodnego przedstawienia Tyriona jako wojownika. Mimo że archetyp niziołka barbarzyńcy dzierżącego w obu dłoniach topór bojowy jest mi bardzo bliski (jedna ze stworzonych postaci taka właśnie jest), to trudno mi było uwierzyć w karła, który jednocześnie chodzi pokracznie i świetnie włada toporem właśnie. Jeszcze pierwsza bitwa z jego udziałem jako tako miała sens, tak szarża, na której czele jechał podczas oblężenia Królewskiej Przystani, wydawała się mało wiarygodna. Nie dość, że Tyrion jest niższy od typowego mężczyzny (co niby może ułatwić sprawę), to jeszcze ma krótszy zasięg rąk. Trudno mi uwierzyć, że mógłby tak dobrze walczyć.
Jednakże równie trudno jest mi wystawić inną ocenę niż kolejną dziesiątkę dla tak dobrej powieści.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #fantastyka #fantasy