@Ryba_z_mordom_jenota
1. Tak, zmieniałem i to dość sporo, najczęściej na zasadzie edycji tego co mam i dodawaniu czegoś nowego.
Wcześnie j tworzyłem Walter's adventure ale przepadł po awarii dysku, nie płakałem po nim, bo nie czułem tej gry.
Potem właśnie zacząłem robić RHR i ta odpowiada mi o wiele lepiej
Wcześniejsza była okropna, zbyt cukierkowa i dziecinna.
2. Tak, najczęściej właśnie przy projektowaniu tak mam, tworzenie poziomów, dobieranie odpowiedniej tekstury.
Aktualnie tak mam, tworzenie map to dla mnie udręka, wolę zadania gdzie trzeba myśleć, programować i wysilić umysł i to okropnie mocno, bo trzeba na nowo wymyślić koło.
Przykładem jest tworzenie poziomu, jeden zajmuje około 2h tworzenia, czyli w ciągu dnia powinienem zrobić z 5
A od 2 tygodni zrobiłem może z 4-6 poziomów i nie ciągnie mnie do tworzenia ich więcej na ten moment, ale zmuszam się do tego, żeby zrobić choć jeden na dzień, bądź dwa. Żeby pchać to do przodu
3. Tak, jak już dojdziesz do jakiejś ścieżki graficznej, a konkretnie stylu to potem kombinujesz aby go utrzymać, musisz kombinować wymyślać, a w moim przypadku jest gorzej, bo sam asset musi mieć sens.
Bo nie może być tak, że na przykład jak miałem wcześniej.
Motyl był odpowiednikiem duszy, ale uzupełnianie dusz to było zbieranie kwiatów, nie współgrało to ze sobą, bo tu kwiat a tu motyl.
Bodajże 2tygodnie szukałem jak to ogarnąć i w końcu wpadłem na pomysł, mam anioły które służą jako punkt do teleportacji + zarządzania postacią, więc ten sam anioł ale uszkodzony pozwala odzyskać dusze (motyle) więc wokół uszkodzonego krążą 3 motyle właśnie i nagle całość zaczęła mieć sens i współgrała ze sobą.
4. Bardziej zastanawiałem się w styl " w jakie bagno się wpakowałem, przecież ja nigdy nie programowałem gry".
Co jakiś czas mam ochotę usunąć grę, nie wiem jak to określić ale "odzyskać czas wolny" bo przy projektowaniu jako samotny dev, nie masz czasu na wolną chwilę, trzeba dopracować grafikę, system, tam coś nie działa, tam trzeba skończyć, tam zaprojektować. I dość często pada pytanie "Czy to ma sens?" W końcu na hejto nawet mam może z 20 polubień.
5. To jest koszmar, który będzie Ci towarzyszył do samego końca, nawet po wydaniu nie przestanie Cię nękać.
Wydasz na projekt o wiele więcej niż myślisz, assety kosztują, testerzy kosztują, samo dodanie na steam to 100$ (jakieś 450zł).
To tworzy ogromne koszta jak na zwykłego janusza bez historii wydanych gier. Sam wydałem już grubo ponad 10 000zł a tak naprawdę nie mam nic w grze.
Mam jedynie nadzieję, że gra się sprzeda, że gdzieś tam wpadnie jako viral i pójdzie do przodu.
Nie chcę Cię zniechęcać, ale to dopiero początek.
Nie raz, nie dwa wpadałem w prosty problem "To nie działa", prosty kod, logicznie powinien działać, ale nie działa.
Nad jednym problemem siedziałem 3tygodnie, bo nie działał w lewo, w prawo, górą i dołem.
Jakbym nie próbował to nic nie chciało zadziałać, myślałem nad usunięciem mechaniki i olaniem jej, aż w końcu po 3tygodniach kombinowania mnie oświeciło i poprawiłem co miałem i opcja zaczęła działać.
Ale ile razy nie przespałem nocy, ile nerwów i stresu to naprodukowało to inna sprawa.
Według mnie jednak najgorsze są blokady, nie problem z programowaniem bo to da się przeskoczyć, dokumentacje, przykłady innych na forach, da się to przeskoczyć, ale blokada właśnie w stylu "Nie chce mi się już, mam dość, po co ja to robię" jest najgorsza, bo odpada tam jakiś procent ludzi, decyduje się zrezygnować z projektowania.
Sam odpuszczałem nie raz, najdłuższa przerwa trwała jakoś 1-3 miesiące i nie wracałem nawet myślami, aż raz odpaliłem grę i tak trwam do dziś, robię co mam zrobić, ciągnę projekt do przodu na tyle ile mogę.
Tworzenie gry tym bardziej w pojedynkę to ogrom stresu, musisz znać się na wszystkim, musisz być scenarzystą i stworzyć fabułę, grafikiem i jego przełożonym aby wiedzieć co pasuje do twojej gry, programistą żeby to zaprogramować i skleić w całość, beta testerem żeby sprawdzić czy to działa w każdą stronę i każdej sytuacji.
Sam myślałem czy nie sprzedać albo walnąć tego w do śmietnika, tylko pożera pieniądze na ten moment.
Ale potem przychodzi to jedno pytanie, które akurat mnie trzyma "To po co był ten cały stracony dotychczas czas?"