NimaskalistoOsobistość
0piorunówJa pi⁎⁎⁎⁎le, co za po⁎⁎⁎⁎ny dzień dzisiaj był...
Dobry przyjaciel (sąsiad piętro niżej), po kłótni z babką przeżył załamanie nerwowe, poszedł do sklepu po 4 paka i wysyła do mnie zdjęcie jednego z piw. Jako, że leczy się na depresję, miał problem alkoholowy, wcześniej też miał kryzys, który zakończył się pobytem w ośrodku w Suwałkach, zbiegłem czym prędzej na dół przed blok, żeby pogadać z nim co się dzieje. Siedzi z torbami, sali ostatnie piwo i mówi, że to wszystko pi⁎⁎⁎⁎li, czuje, że chyba czas z tym skończyć i się zabić.
Nie powiem, przeszły mi zimne dreszcze po plecach. Pomyślałem w jednej chwili, że przecież od jakiegoś czasu mówił, że nie czuje się dobrze w głowie...
Co udało się ogarnąć telefonem, ogarnąłem telefonem i posiedziałem z nim ten dzień. Pogadaliśmy od serca, ze łzami, i na szczęście udało się go nakłonić do wizyty w placówce a jego babkę na spokojną rozmowę. Jest stabilnie.
Po tym wszystkim przychodzę do mieszkania, a partnerka mi mówi, że jej znajomy skoczył z balkonu i na oczach matki się zabił....
K⁎⁎wa, usiadłem na podłodze z bezsilności... i tak myślę, o tych znakach którzy ludzie pokazują, że jest im potrzebna pomoc, a ich nie dostrzegamy..























