Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika mannoroth w Hydepark

Lider

w Hydepark

62piorunów

Spośród dziesiątek durnych tekstów które słyszałem za dzieciaka, miejsce w czołówce zajmuje "jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą"

Miałem w licbazie koleżankę Gośkę. Gośka była fajną, sympatyczną dziewczyną którą praktycznie lubili wszyscy bez wyjątku - i koledzy i koleżanki i nauczyciele. Uczyła się bardzo dobrze, pozwalała korzystać ze swojej wiedzy bez problemu a nawet jak miała chwilę to tłumaczyła jakieś zadania mniej kumatym. Kompletnie koleżeńska i bezkonfliktowa. A szczególny "łeb" miała do matematyki. Trzaskała wszystkie zadania od lewa do prawa, obowiązujące nas zbiory zadań miała rozwiązane na kilka tygodni do przodu. Oczywiście zahaczała o Olimpiady i chyba nawet raz czy dwa załapała się na krajową. W czasie, którego dotyczy ta historia miał się odbywać międzyszkolny konkurs matematyczny, na który zgłoszenie się Gośki to był dla dyrekcji pewniak. Zwłaszcza, że w dwóch poprzednich edycjach stanęła na podium. Nic wielkiego, szczebel miastowy, ale kwestia prestiżowa dla wielu szkół z miasta, w tym dla naszej dyrekcji. Ale o tym za moment.

Gośka była rewelacyjna z matmy nie dzięki nauczycielce tego przedmiotu, tylko pomimo niej. Stara prukwa nie uczyła nas niczego, robiła sama zadania na tablicy (przepisując je z kartki) a potem jazda - strzelnica. Zapraszała do tablicy i stawiała za to oceny albo nie. Ktoś czegoś nie wie? Tak? To chodź do tablicy. No faktycznie nie umiesz, siadaj, pała. I tak się kręciło na matematyce.

Któregoś pięknego dnia stara przytargała z pokoju nauczycielskiego jakieś niemożliwe zadanie, nad którym na przerwie dyskutowali inni matematycy że takie trudne, zawiłe, ojojoj. No to Gośka poprosiła o tą kartkę i sobie coś na lekcji przy tym zadaniu dłubała. Pod koniec lekcji rzuciła że chyba wie. No to stara zaprosiła ją do tablicy z powątpiewaniem, a Gośka raz-dwa zamalowała całą tablicę jak jakiś Oppenheimer. Dla większości klasy to była chińszczyzna, ale Gośka stwierdziła, że podobne zadanie widziała w zbiorze zadań dla politechnik xD Cała klasa brawo, a stara oschle jej podziękowała no i po lekcjach.

Na bodaj następnej matmie tradycyjna strzelnica. No i szok - stara zaprasza do tablicy Gośkę i daje jej numer zadania do zrobienia. Wszyscy zdziwieni, bo jak wspomniałem, dawać Gośce zadanie ze standardowego zbioru zadań to jak spytać Pudzianowskiego czy podniesie cegłę. No i faktycznie, szast prast, minuta osiem i zadanie rozwiązane. Co stara skwitowała:

-No dobrze, dobrze, SIADAJ CZWÓRKA.

Gośka zrobiła oczy jakby jej ktoś w twarz dał, wszyscy w szoku, a stara:

-BO HEHE WIESZ NA SZÓSTKĘ TO UMIE PAMBUK, A NA PIĄTKĘ JA HEHE.

Dziewczyna siedziała ze świeczkami w oczach do końca lekcji, wszyscy zdziwieni i wkurzeni, bo jak tak można kogoś potraktować? Przykrość oczywista, bo mało że dziewczynie realnie zależy, stara się, to jeszcze taki tłuk gnoi ją takimi słowami. Do końca lekcji pani profesur w świetnym humorze bo usadziła gówniarę. Żal nam jej było jak nie wiem, ale cóż, przeszło. Nam. Ale nie Gośce :smiley:

Zapomnieliśmy o zdarzeniu, z tydzień później stara na samym początku lekcji wypala:

-Małgosiu, zapomniałaś zgłoszenie na konkurs napisać!

-Nie, nie zapomniałam.

-O, to gdzie ono jest, bo pani dyrektor mówi, że w sekretariacie nie ma?

-Nigdzie go nie ma, bo się nie wybieram.

Gośka chłód a'la Clint Eastwood Starą zatkało, ale ciągnie dalej:

-Ale jak, dlaczego, przecież konkurs, szkoła, pani dyrektur, no musisz.

Stara ją poczuciem winy, a Gośka ją atomem:

-Na konkursy to niech jeżdżą piątkowi uczniowie, a ja nic nie muszę i się nie wybieram xDDD

Cała klasa prychła, a starą zamurowało i nie wiedziała co z siebie wykrztusić po czym wyszła i po pięciu minutach wróciła z dyrektorką z równie głupim wyrazem twarzy co stara i z równie głupim pytaniem:

-Ale co sie stao?

-Mówiłam pani profesor, że nie wyślę zgłoszenia na konkurs.

-Ale czemu?

-Bo skoro nie potrafię dostać piątki za proste zadanie to lepiej żebym na konkursy nie jeździła.

Dyrektorka nie widziała o co chodzi, to rzuciła że to trzeba wyjaśnić i że zaprasza obie do gabinetu, na co Gośka:

-Dobrze, ale proszę, żeby poszła ze mną koleżanka i gospodyni klasy albo proszę zadzwonić do moich rodziców.

xD Jebaniutka wszystko sobie przygotowała. Przewidziała ten cyrk i nie pękała, mimo, że była osobą emocjonalną. Dyrektorka się zgodziła, wyszły trzy dziewczyny i stara i w ten sposób lekcja nam zleciała. Rozmowa im się przeciągnęła, bo spóźniły się na kolejną lekcję. A co było na rozmowie?

* Stara udawała idiotkę że nie wie o co chodzi.

* Gośka opowiedziała swoją wersję, którą podparły koleżanki.

* Pani dyrektur stwierdziła, że to na pewno jakaś pomyłka i na pewno tą czwórkę da się jakoś poprawić (xD)

* Gośka stwierdziła, że jak nie będzie miała 5 na koniec to się będzie odwoływała gdzie się da i rozważy zmianę szkoły. Tak samo, jeśli szkoła nie zgłosi jej do Olimpiady (która pewnie i tak dałaby jej indeks uczelni na którą się wybiera).

* I podtrzymała decyzję, że na żaden konkurs się nie wybiera bo ma na tamten dzień inne plany.

BUM. Pokorne ciele się odwinęło i zamiast ssać, kopnęło w d⁎⁎ę jedną matkę i drugą. Choć ta druga zrozumiała, przyznała że sytuacja jest do wyjaśnienia (xD) i to trzeba na spokojnie. Żadnych przeprosin Gośka się nie doczekała, no bo gdzieżby, ale satysfakcję na jej twarzy było widać ogromną. A stara zgaszona jak pet. Do końca szkoły Gośka już nigdy nie była przy tablicy, maturę zdała deluxe i trafiła na tą uczelnię na którą chciała, żadnych reperkusji nie było, a stara uznała, że swoją ignorancję zachowa dla siebie. Nie wiem, może to zasługa Gośki, ale stara w klasie maturalnej była trochę milsza. Choć nadal głupia.

Historia utrwaliła mi się w głowie, bo to na większości osiemnastek jak i na późniejszych spotkaniach absolwenckich był temat, który wracał jak bumerang :smiley:

Komentarze (15)

Fanatyk2piorunów

Nigdy nie zatęskniłem za tym zajebanym czasem. Studia a teraz własne pieniądze to jest życie!

Gruba ryba4piorunów

@mannoroth czyta się takie historie jak Twoja czy @zuchtomek i się nóż w kieszeni otwiera na myśl, że to nie są odosobnione przypadki, tylko tak właśnie działa polski system edukacji - dorośli mszczący się na młodzieży/dzieciach i traktowanie uczniów jak robaków.
W gimnazjum polonista jak nie miał humoru to odpytywał losowo, każdego tak długo, aż się pomyli 3 razy i wtedy stawiał 1.

Na geografii i biologii typiary oceniały sprawdziany całkowicie subiektywnie, względem tego jak bardzo lubiły danego ucznia. Z tego powodu byłem "niezatapialny" z biologii w gimnazjum (chociaż nie umiałem odróżnić chujni od grzybni), a kolega który ściągał ode mnie (albo ja od niego) dostawał ocenę/dwie niżej za te same odpowiedzi. Nigdy o to nie prosiłem, nie właziłem nikomu w d⁎⁎ę, po prostu obie znały mnie spoza szkoły

W liceum baba od fizyki (i wychowawczyni) się uwzięła, bo uważała, że chodzę na wagary - w 1. klasie sporo chorowałem, rodzice pisali mi usprawiedliwienia, ale typiara twierdziła że wagaruję a matka mnie kryje XD Logiczną konsekwencją było zatem notoryczne obniżanie ocen ze sprawdzianów/kartkówek na fizyce. Zawsze lubiłem ten przedmiot, dwa razy nikt mi nie musiał nic tłumaczyć, może i nie zawsze pamiętałem wzory, ale w razie potrzeby potrafiłem je sobie na szybko wyprowadzić na kartce. Rozwiązania miałem poprawne, cały tok rozumowania udokumentowany i spójny, ale k⁎⁎wa nie, nie zrobiłem tak jak było na lekcji, wzór na prędkość wylotu bąka z d⁎⁎y to X = Y * 2Z zapisany w jednej linijce, a nie Z = X/2Y rozpisywane przez 10 linijek.

Serio, baba się przypierdalała do tego, że kolejność działań w mnożeniu miałem inną, albo że używałem złych skrótów (bo jak zapomniałem że przyspieszenie to a, to pisałem "X = przyspieszenie" na górze kartki i tym X operowałem w równaniach).

Jak pytała na jakie studia się wybieramy i odpowiedziałem, że myślałem o astronomii, ale że bardzo trudna i mało perspektywiczna, to pewnie pójdę na matematykę albo informatykę, na co ona odpowiedziała "tam też sobie nie dasz rady".

Matura rozszerzona z fizyki 64%, ocena na świadectwie maturalnym: 2 XD

GURU2piorunów

@Oczk

W gimnazjum polonista jak nie miał humoru to odpytywał losowo, każdego tak długo, aż się pomyli 3 razy i wtedy stawiał 1.

"W gimnazjum polonista jak nie miał humoru to odpytywał losowo, każdego tak długo, aż się pomyli 3 razy i wtedy stawiał 1."

Jak się pojawiałem na tej matematyce to miałem na wejście trzy lacze - za nieuzupełniony zeszyt (musiał być cały z wszystkimi lekcjami), za brak pracy domowej (no cóż, wywrotowcem się jest, a nie bywa, ale to, że 'rozszerzonemu maturzyście' zadawał po 50 przykładów na następny dzień xD też nie pomagało), no i w końcu wałkowanie przy tablicy 'do skutku' przy przykładach, które wymyślał na bieżąco i równolegle ze mną sam obliczał xD Jak nie wyrobiłem się na lekcji to trudno i bez oceny mogłem iść do domu, a jak się poddałem, albo nie potrafiłem policzyć to oczywiście lacz.

Potem już chodziłem tylko na prace klasowe i tylko reakcja wychowawcy zaważyła o tym, że z litości mi postawił 2 i zaliczyłem ostatnią klasę bo już się przymierzałem do egzaminu komisyjnego, gdzie de facto pewnie bym dostał wyższą ocenę na koniec roku, ale straciłbym cały rok ¯\\(ツ)

GURU4piorunów

Ja do dzis pamietam i nie wybacze szkole tego, jak zrobila "anonimowa ankiete" o uzywkach, a potem wyciagnela zbiorowe konskewencje od calej klasy po przeczytaniu wynikow gdzie polowa sobie jaja robila. I nie, nie patologiczna szkola w Koziej Wolce, a najbardziej prestizowe liceum w wojewodztwie.

Nauczyciele w wiekszosci byli spoko, tutaj zazwyczaj zlego slowa nie powiem.

Osobistość5piorunów

Miałem w liceum takiego starego capa od fizyki. Na początku lekcji zawsze brał do pytania 3 osoby, którym zadawał po 3 pytania. No i trafiło na mnie. W szkole się raczej opierdalałem, ale tym razem byłem przygotowany. Na 3 pytanie odpowiedziałem k⁎⁎wa idealnie. Słowo w słowo i dostałem 3. Następny był klasowy kujon, który się chyba nie spodziewał odpytki. Odpowiedział poprawnie tylko na jedno i j⁎⁎⁎ny 5 dostał xD Głupi stary c⁎⁎j Strupiechowski... Mam nadzieję, że już nie żyje. To kiedyś podjadę na cmentarz i zatańczę na jego grobie.

Gruba ryba5piorunów

Miód na moje oczęta... A stare, cyniczne, zakompleksiony prukwy powinny zmienić zawód, zamiast wyżywać się na Bogu ducha winnych dzieciach za własne życiowe porażki

GURU15piorunów

@mannoroth Heh. Byłem takim Gośkiem, o naszym profesorze z technikum można by książkę napisać i to pewnie ze dwie części.
W pierwszej klasie technikum zgłosiłem się jak zwykle na jakiś konkurs matematyczny - ten konkretny był badaniem realizowanym przez UWM, mającym na celu ocenić umiejętność pracy samodzielnie i w grupie.

Zadania były z całego zakresu szkoły średniej, a ja byłem dopiero na jej początku, ale były tablice matematyczne i zadania a'la kangur, gdzie ważniejsze było odkrycie logiki czy przekształcenie zadania.

Indywidualnie zdobyłem najlepszy wynik w naszej szkole, lepszy niż jego pupilki maturzyści z kółka matematycznego - był w stosunku do mnei sarkastyczny od samego początku, ale jak się zorientował, że nie będę mu nadskakiwał, a potem jeszcze przypadkiem przy całej klasie poprawiłem jego błąd na tablicy to już miałem po lekcjach matematyki xD Musiałme przestać chodzić bo bym nie zdał i w ostatniej klasie otwarcie mi groził, że nie dopuści mnie do matury, więc mam nie podchodzić (nie była obowiązkowa). Na świadectwie szkolnym maturalnym mam dopuszczający, a maturę z rozszerzonej matmy na 71% ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jak na koniec roku wręczał mi wszystkie dyplomy z konkursów z tych czterech lat to z tekstem, że przydadzą mi się jak będę składał CV na kasę do Tesco xDDD

Natomiast nie wiem co ma do tego tekst z otwarcia:

"Spośród dziesiątek durnych tekstów które słyszałem za dzieciaka, miejsce w czołówce zajmuje "jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą""

Ja pomimo tego debila i tak wspominam te czasy nostalgicznie i za⁎⁎⁎⁎ście :grinning: Na spotkaniach też temat wraca i często mi dziękują, że jak już przychodziłem na matematykę to oni mieli w sumie wolną lekcję bo dawał mi zadania na tablicy, które zajmowały całą lekcję.. Różnica taka, że to bardzo dobry i inteligentny matematyk był, tylko jakiś zakompleksiony strasznie ¯\\(ツ)

Mocarz2piorunów

Cool sotry bro. Większość Polskich szkół to niestety patologia. Pracowałem ze środowiskiem nauczycielskim, no i jest to bardzo specyficzna grupa ludzi. Zdecydowanie za mało tam męskiego podejścia.

GURU4piorunów

"jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą"

z moją gadką bym więcej cycków wymacał, tylko trzeba było porzucić konserwatywne wychowanie

tylko brzydko wyglądałem, niemodnie

tyle ze szkołą, ELO