Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika madhouze w Rozkminy

Autorytet

w Rozkminy

45piorunów

Cześć. Chciałem zapytać Was o opinię, bo może z boku wygląda to inaczej, a my z dziewczyną złapaliśmy niepotrzebne poczucie winy i sami już nie wiemy, jak do tego podejść.


Jesteśmy raczej domatorami. Po pracy cenimy sobie nasz wolny czas, ciszę i spokój. Prawie w ogóle nie spotykamy się z ludźmi w domu - to nasz azyl, w którym chcemy odpocząć, nacieszyć się swoim towarzystwem i nie czuć presji, że musi być idealnie posprzątane.

Problem polega na kuzynie mojej dziewczyny. Chłopak jest taksówkarzem. Sam kiedyś jeździłem na taksie, więc doskonale rozumiem specyfikę tej pracy, luki między kursami i to, że często jest się gdzieś "w okolicy". Problem w tym, że on zaczął to wykorzystywać i wbijać do nas na niezapowiedziane wizyty nawet kilka razy w tygodniu.

Schemat zawsze ten sam: daje znać dosłownie w ostatniej chwili albo dzwoni już spod drzwi. Jak dziewczyna nie odbiera, to od razu uderza z telefonem do mnie.
Ostatnio mieliśmy tego po prostu dość - nie odebraliśmy i nie otworzyliśmy. Chcieliśmy mieć po prostu święty spokój. Kiedy niedługo potem zadzwonił w innej sprawie, rzucił ironicznym tekstem, żebym się "nie martwił, bo nie chce do nas wpadać".


Z jednej strony poczuliśmy ulgę, ale z drugiej włączyło się nam poczucie winy. Prywatnie lubię gościa, ale totalnie nie tolerujemy takiego wbijania się na bezczelnego w nasz czas wolny.


Jak byście na to zareagowali? Czy jakoś to prostować, żeby nie było kwasów w rodzinie? Jak bronicie swoich granic w takich sytuacjach bez wywoływania afery? Czy po prostu jesteśmy dziwni i lepiej dla samego chłopa, żeby trzymał się na dystans?

Komentarze (50 z 58)

Kompan1piorunów

Nie winno u Was być poczucia winy, nie ważne kiedy jak i gdzie – zawsze należy zapytać czy można wpaść a nie wolno się zwalać na głowę (chyba że się kryje tak umówił)

Fanatyk4piorunów

@madhouze do nas tak jedna sąsiadka wpadała. Ogólnie spoko kobita, fajnie pogadać ale czasami człowiek chce w spokoju posiedzieć albo robi coś innego i nie chce przerywać (np. gra w gre). Raz ją zignorowaliśmy to potem złapała mnie na klatce i konfrontuje, że była dzwoniła do drzwi i na telefon ale nie otwieraliśmy a była przekonana, że jesteśmy w domu. Odpowiedziałem jej tylko "sorry, nie otworzyliśmy bo się ruchaliśmy, dawaj znać wcześniej, że chcesz przyjść bo czasem bywamy ekhmmm... zajęci". Stała tak chwilę wstrząśnięta-zmieszana, w końcu wystrugała z siebie "a to sorry" xD Teraz choć nadal wpada to rzadziej i pyta najpierw czy jesteśmy.

Autorytet0piorunów

@madhouze Daliście d⁎⁎y, bo on nie musiał wcale rozumieć, że to dla Was niekomfortowe, za to Wy powinniście byli to zakomunikować w dojrzały sposób jak dorośli.

Tytan1piorunów

@madhouze Twój dom to Twoja twierdza. Masz prawo powiedzieć że nie chcesz czyjejś wizyty, masz prawo niczym tej decyzji nie tłumaczyć. A poczucie winy to fantomowe uczucie wpojone przez rodziców/środowisko itp. Ciesz się tym kim jesteś i nie przejmuj się presją

Gruba ryba14piorunów

Nie miejcie poczucia winy, jeśli ktoś tu ma je mieć, to on, a co najmniej powinno być mu głupio. Chłopak może mieć delikatny syndrom głównego bohatera i uważać, że jego obecność nie tylko nie może być męcząca, ale i ubogaca. Spokojnie, postawiliście subtelnie granice, jeśli ma trochę oleju w głowie to zrozumie. Ewentualnie go zaproście na herbatę za dwa tygodnie

Osobistość2piorunów

Wykorzystaj sytuację i zawsze gdy kuzyn będzie dzwonić to dobieraj się do żony. Poczucia winy nie będzie, będziecie zadowoleni. Może nawet stworzycie domowego mema "uwielbiam jak kuzyn zadzwoni"

Fanatyk7piorunów

Powiedz że czasem lubicie się dłużej zabawić i akurat byliście zajęci. A co do poczucia winy to zobacz, gość się wprasza, potem rzuca ironiczny tekst który wynikł z jego zachowania a tobie ma być głupio?

Osobistość6piorunów

Efekt kanapki jak to mój chłopak mówi, powiedz dwie rzeczy dobre i jedna zła naprzemiennie coś na zasadzie "lubię Cię Stary i twoje towarzystwo, ale też lubię z żonką posiedzieć w ciszy po pracy dlatego nie zawsze mamy ochotę na gości nie ważne jak są fajni, a tak to lepiej się raz a porządnie umówić na jakiegoś grylla niż takie niespodziewane wizyty jak jesteśmy wywaleni z klapkow. Jesteś w porządku więc wiesz o co mi chodzi"

Gruba ryba7piorunów

Ja do domofonu nawet nie podchodzę jeśli się nie spodziewam kuriera albo ktoś z domowników nie odegra jakieś bardziej skomplikowanej melodyjki. A na telefonie widzę kto dzwoni i jak nie chcę to nie odbieram, a jak nie znam numeru...to nie odbieram ¯\\(ツ)

Gruba ryba1piorunów

@madhouze ja też wolę komunikację asynchroniczną, więc jakby dzwonił to bym nie odbierał do momentu aż by się nauczył, że chuj mnie boli że on nie lubi pisać, ja nie lubię gadać :stuck_out_tongue_winking_eye:

Osobistość9piorunów

@madhouze

Jak byście na to zareagowali?

Od razu na gorąco, gdy tylko powiedziałby w rozmowie telefonicznej słowa:

rzucił ironicznym tekstem, żebym się "nie martwił, bo nie chce do nas wpadać".

Odpowiedziałbym, że to miło, że w końcu się zorientował, że ostatnio mocno przeginał.

Gruba ryba21piorunów

@madhouze

A próbowaliście z nim po prostu... porozmawiać o tym? Powiedzieć mu o tym, co właśnie napisałeś.

Osobistość16piorunów

@madhouze mieliśmy takiego kolegę na studiach, który wbijał do akademika o każdej porze i przesiadywał za długo. Poza tym był ok i każdy go lubił ale przez te częste wizyty sytuacja zaczynała robić się napięta, zaczęliśmy z niego żartować i dogadywać mu - nic to nie dało. Wtedy jeden kolega na osobności powiedział mu szczerze: „słuchaj nie mamy nic przeciwko twoim wizytom i lubimy cię, ale to jest dla nas za dużo i czasem za długo. Męczy to nas i nie chcieli byśmy żeby dochodziło do niezręcznych sytuacji„

Po tym sytuacja się unormowała i jeszcze był wdzięczny koledze że zamiast go obgadywać szczerze powiedział mu o co chodzi.

Lider22piorunów

Jakie poczucie winy? Wasz dom, wasze zasady. To wy się macie w nim czuć wygodnie, swobodnie i bezpiecznie, a nie prowadzić jakieś nieoficjalne schronisko

Lider1piorunów

@madhouze utrzymywanie dobrych relacji z kimś to nie to samo co obniżanie swojego standardu życia i danie sobie wejść na głowę. Jeśli ktoś nie nie potrafi szanować twoich własnych zasad w twoim własnym domu, to nie daj się zgaslightować, że to twoja wina. Dlaczego to TY masz się czuć źle z tym, że ktoś ma cię w dupie? Sorry, im szybciej postawisz tę granicę tym lepiej, bo za jakiś czas się może okazać, że ten twój kuzyn odwali coś, co można konceptualnie porównać do "wbije do ciebie, nasra ci na środku pokoju i każe posprzątać". Jak idziesz do kogoś w gości, to jesteś jak sama nazwa mówi- gościem- i masz się się dostosować do zasad gospodarza, nie wbijać do niego jak do swojego chlewu. A jeśli dalej nie będzie chciał się dostosować, to niestety- drzwi są tam. Teraz możesz jeszcze to załatwić we w miarę cywilizowany sposób, potem przejdziesz bolesny i przyspieszony kurs znaczenia powiedzenia "z rodziną to tylko na zdjęciu".

Autorytet1piorunów

@madhouze Napisałeś, że nie tolerujesz wbijania się na bezczelnego. W takim razie egzekwuj swoje prawa. Nie odpowiadasz za to, jak zareaguje. Jeśli nie zrozumie lub nie będzie chciał zrozumieć, to czy Ty chcesz się tłumaczyć przed osobą, która nie szanuje Twojego zdania, postawionych granic? Zadbajcie o siebie. Nie przejmujcie się oczekiwaniami innych.

Autorytet1piorunów

@fisti łatwiej powiedzieć niż zrobić, w szczególności z osobą, z którą chciałbyś utrzymywać dobrą relacje. A może się po prostu nie da inaczej idk

Autorytet7piorunów

@madhouze w porządku będzie opowiedzenie o swoich potrzebach, rytuałach, wyczerpaniu układu nerwowego i potrzebie bycia w ciszy, samemu. Właściwie wszystko, co chcesz powiedzieć o tym, co sam czujesz, już tu w wątku napisałeś. Podczas przekazywania informacji skup się na sobie i swoich potrzebach, a nie na tym, co on robi, wtedy nie powinien wziąć tego do siebie.
Wyznaczaj granice i ich broń. Żyj w zgodzie ze sobą.

Fanatyk30piorunów

@madhouze a mogłeś po prostu oddzwonić lub odpisać "sorry że nie odbieraliśmy/otwieraliśmy, ale właśnie ganialiśmy się nago po domu. Co tam mordo?"

GURU2piorunów

@Opornik też tak myślałem, dopóki nie pomieszkałem w Azji, gdzie goście zjawiają się w przypadkowej ilości i zazwyczaj bez zapowiedzenia.
Jak się zapowiedzą, to znaczy, że raczej zostają na noc;)
Teraz się cieszę z odwiedzin ludzi, bo coraz ciężej o jakieś kontakty.
@madhouze

GURU5piorunów

@madhouze sorry źle nagrało tekst chodzi mi o to że on nie pyta w ogóle czy może. Tak to zrozumiałem. Nawet dzwonienie do kogoś 5 minut wcześniej i pytanie się czy może wpaść też jest na rzucaniem się, i jest nietaktowne.

GURU11piorunów

@madhouze jak go nic nie rusza to jego problem skoro nie ma wyczucia taktu.

To nie są te czasy gdzie się wpada niezapowiedzianym, chyba że sąsiad zapomniał soli. mamy telefony i net.

Fanatyk7piorunów

@madhouze to nie wymówka. Po prostu, jak się kilka razy odbije od zamkniętych drzwi, to może się w końcu znudzi, albo do niego dotrze, że nie wypada tak do czyjegoś domu włazić jak do własnej obory.

Wy nie róbcie z tego jakiegoś zagadnienia ani konfliktu. Fakty dokonane są lepsze niż potem tłumaczenie się komuś, że się nie jest wielbłądem. Zwłaszcza przed rodziną.

Gruba ryba28piorunów

Wbij mu dwa-trzy razy jak będzie odsypiał nocne kursy, że chciałeś pożyczyć albo oddać coś tam i akurat byłeś w okolicy.

Mój dom to moja twierdza, w twierdzy tej jem i pierdzę. Jak nie chcę kogoś oglądać, to nie odbieram i nie otwieram, nie ma mnie dla nikogo, paszoł na c⁎⁎j jak po polsku nie rozumiesz.

Autorytet3piorunów

@jonas z jednej strony to spoko gość, z typu że nigdy nie odmówiłby pomocy, ale z tym nachdzieniem już zaczyna przesadzać i stało się to dla nas problematyczne. Ciężko zachować jakiś balans.