Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika George_Stark w Kawiarnia "Za Firewallem"

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

18piorunów

Być może uda mi się napisać i opublikować w przyszłym tygodniu jeszcze coś innego, a tymczasem dodaję moją propozycję w V edycji konkursu w kawiarni (to oczywiście ).

Zanim jednak historia, to trochę się z niej wytłumaczę. Coś takiego przyszło mi do głowy, kiedy przypomniałem sobie alfabetyczny spis liczb od jednego do tysiąca, o którym w swojej książce W oparach absurdu pisał pan Antoni Słonimski. Mocną inspiracją była też jedna z tradycyjnych czeskich bajek ludowych opowiadanych dzieciom na dobranoc, a która to miała za zadanie te dzieci uśpić. Zastanawiałem się, czy dodać to opowiadanie, ale w sumie to czemu nie? – tak w końcu pomyślałem. Przecież koleżanka @UmytaPacha wyrwała z kontekstu moje zdanie "Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych", a traktuję je trochę jako właśnie taką zabawę. Zapraszam więc do lektury minimalistycznego (dokładnie 900 słów! – bez tytułu) – choć spełniającego wszelkie formalne założenia (bo i mag jest, a więc fantasy, i podróż też jest) – modernistycznego (bądź postmodernistycznego – dla mnie granica jest bardzo płynna) opowiadania, które to zamieszczam poniżej.

Miłej lektury! :smiley:

*

Długa podróż maga

Mag wyruszył.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
I szedł.
Aż dotarł.

Komentarze (19)

GURU8piorunów

Komentarz usunięty

Gruba ryba8piorunów

@UmytaPacha

Będzie kontynuacja?

Specjalnie dla Ciebie (również 900 słów):

*

Długa podróż maga. Powrót.

Mag zwyciężył. Postanowił wrócić.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
I wracał.
Aż wrócił.