Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Cori01Osobistość

Dołączył/a:

  • 138 wpisów
  • 635 komentarzy
  • 16 obserwujących
DyskusjeNI TO WSPOMINKI Odc: 1 Pomyślałam, że rozpocznę sobie nowy cykl krótkich historii z mojego życia. Początkowo
Osobistość7piorunów

@30ohm odpływ zawsze czyściłam regularnie. Wprowadzając się do nowego mieszkania, gdzie były już tam wcześniej dwie laski, odpływ był zchany na tyle ze stali się po kostki w wodzie biorąc prysznic. Wyczyściłam odpływ, problem zniknął. Jedna ze współlokatorek widząc to mówiła że wow, ona nigdy tego nie robiła w swoim życiu a miała 25 lat xd

DyskusjeMOJ TATA TO JANUSZ BIZNESU.... Eh muszę się pożalić bo mi aż rynce opadają... Bardzo szanuję mojego tatę za to
Osobistość1piorunów

@jedzczarnekoty jak już powiedziałam, zależy z której strony na to spojrzysz, a wykarmienie potomstwa, aż będzie mogło wejść samodzielnie w społeczeństwo to minimum, które zapewniają nawet psy swoim szczenieciom, także nic szczególnego. A w wielu kulturach i też polskiej było coś takiego jak posag przy wejściu w dorosłość. Nie wiem co w tym fajnego wypuszczać dzieci w dorosłość na zasadzie "wykarmiłem Cię, idź w świat, bądź mi wdzięczny, za to że Cię spłodziłem". Dzieci same się nie proszą na świat, nie wybierają sobie urody ani inteligencji, oczekiwanie od dzieci że mają sobie radzić bo tak, jest dziwne i właśnie odzwierzęce, na zasadzie "rozmnażajcie się mimo wszystko, dzieci jakaś sobie poradzą, a jak sobie nie poradzą to znaczy że same sobie zasłużyły. Pamiętam bardzo dobrze tekst mojego byłego co miał starego milionera, że jak ktoś sobie w życiu nieradzil to jego wina i sam sobie wybierał taką drogę i mówił to koleś który w wieku 20 lat miał mieszkanie i samochód za 100k od ojca xd także wszystko sprowadza się do tego o czym mówię "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia "

Osobistość3piorunów

@jedzczarnekoty rola nie rola, jak wspominałam jak ktoś decyduje się na dzieci to nie po to, żeby dać im czarne i białe kredki, żeby jakaś sobie radziły. Kwestia spojrzenia na rzeczywistość.

Osobistość1piorunów

@jedzczarnekoty zależy co rozumiesz przez wędkę. Ja wolę ryby bo z wędki nic nie będziesz mieć jak staw jest wymarly od ryb albo inni mają już sieci i kutry rybackie.

Osobistość1piorunów

@jedzczarnekoty Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale jakby moi rodzice przepisali mi coś a mojej siostra nie, to z automatu bym im oddała równowartość tego, tak żeby wyszło po równo. Wstyd by mi było wziąć wszystko na "siebie", więc dziwna sprawa...

Osobistość2piorunów

@jedzczarnekoty a abstrahując dużo bym dała żeby chociaż na prawo jazdy mi dali rodzice. Owszem dali ale jak nie zdałam za pierwszym razem to zrobil mi ojciec awanturę i powiedział że nie da mi na kolejne lekcje czy egzamin, niestety na tamten moment nie miałam na tyle oszczędności żeby dawać je na prawo jazdy, którego myślałam że nigdy nie zdam. Po 10 latach od pierwszego kursu sama zarobiłam na kolejny, bez stresu że jak nie zdam za pierwszym razem to nie będę mieć kasy na kolejny egzamin ... Fajnie też by było dostać ziemię, nawet nic niewiele wartą:) o samochodzie nawet gruzie nie wspomnę

Osobistość3piorunów

@jedzczarnekoty kwestia spojrzenia na rzeczywistość i też na ewolucję. Trochę z innej beczki, ale babcie "powstały" po to żeby wspierać swoje dzieci w wychowaniu wnuków, co zapewniało większy sukces w przekazywaniu swoich genów dalej. Tak samo jest z dziećmi, część owszem urodzi się geniuszami, którzy bez żadnego wsparcia finansowego dorobią się majątku przed 30-40. Jednak większość ludzi jest przeciętnych, w tym ja i moje rodzeństwo, co nas wyróżnia? Odziedziczona po ojcu pracowitość i żadna z nas nigdy w życiu się nie obijala, niestety traw chciał że, żadna z nas nie została lekarzem czy programista(bo nie mamy do tego talentu). Moja siostra jakimś cudem uzbierała na wkład własny, ale kosztem swojego zdrowia i trochę też szczęściem, aktualnie jakby zaczynała z tego samego pułapu na wkład własny zbierałaby dwa razy dłużej, zdążyła jeszcze przed tym szaleństwem cenowym, ale wszystko kosztem zdrowia. Ja też już bym miała na wkład własny gdyby mi się zdrowie nie rozpierdzielo od stresu i nieszczęśliwego wypadku.

Co bym zrobiła gdybym miała dzieci? Dała im dobry start w życie tak żeby o założeniu rodziny nie musiały myśleć po 30-40.

Moim rodzicom również mogła się w międzyczasie podknac noga, ale większość tych potknięć to upartość mojego taty i nie słuchanie dobrych rad, czy to rodziny czy przyjaciół. Generalnie czasem mnie tata posłucha i wtedy jestem z siebie dumna ze przebilam ścianę...

A z takich zabawnych inwestycji, to mój tata zainwestował w dom gospodarczy na który wydał ok 70 tysięcy i uwaga... Nie korzysta z niego xd

Podsumowując każdy ma swoją filozofię, ja uważam że sprowadzenie na świat nowe istosty tylko po żeby jakaś sobie radziły jest smutne i egoistyczne i trochę odzwierzęce, ale czy jesteśmy czymś więcej? No i też nie chce żeby moje dziecko było niewolnikiem dziedzica, który ciula zrobił, żeby mieć co ma :)

Osobistość3piorunów

@Eruanno tak to prawda, jego wybór mimo, ze swoimi decyzjami robi pośrednio krzywdę i mojej mamie (która nie chce się zajmować tym mieszkaniem i ciągle mu mówi żeby to sprzedał bo tylko są problemy, to zamiast jej słuchać wyżywa się na niej jak okazuje się że znów nie płacą i marudzi pod nosem ). Rani mnie to, że nie widzi sensu w wsparciu dla swoich dzieci, które lepiej o niego dbają niż on dbał o nas... Już bym wolała żeby w dzieciństwie mniej pracował, ale dzięki temu nie chodził wiecznie wkurwiony z przepracowania, a pieniądze często były wyrzucane w np utrzymanie zbyt dużego domu.

Osobistość3piorunów

@Analnydestruktor Jak ktoś się decyduje na dziecko/ dzieci to powinien mu zapewnić jakiś start w życie... Nie mówię o luksusach ale o czym kolwiek, nie tylko podstawa, czyli ubranie się wykarmienie. Sry ale na wszystko inne sama zarobiłam, samochód, Apart na zęby, zdrowie które kosztowało mnie wszystkie moje oszczędności, ciężko wypracowane. Do bycia roszczeniowym jest mi bardzo daleko. Może powinnam wcześniej wstawać i pracować na dwa etaty jak moja siostra, która w wieku 25 lat była pół łysa ze stresu i przepracowania, a w międzyczasie mój tata wynajmował mieszkanie patologi, której musiał płacić dodatkowo za rachunki xd Moja mama ma inne podejście, również chciała by sprzedać mieszkanie i podzielić pieniądze na nasza trójkę, dzięki czemu do Polski mogła by wrócić moja najstarsza siostra. Czy chce decydować "jego" pieniędzmi, nie są tylko jego miał podział z moją, ona zajmuje się domem i trójka dzieci, a on pracuje no i tak wyszło, że i on o wszystkim decyduje. Mieszam też u niego bo inaczej nie miałabym możliwość niczego odłożyć, mimo że zarabiam dobrze, ale żaden ze mnie programista 15k. Nie wiesz co mówisz a piszesz sugerując że decyduje za niego, mimo że robi sobie innym krzywdę swoimi decyzjami, a i dodam tylko że jak ktoś zdecydował się na rodzinę to nie ma już czegoś jak "to tylko moje, bo ja zarabiam, a kaszojady to darmozjady" nie wyobrażam sobie zostawić rodziców potrzebujących, bez mieszkania i możliwości na normalne życie... Bo "każdy sam sobie rzepkę skrobię"