Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zwiazki

Osobistość

w Hydepark

13piorunów

[
](https://www.hejto.pl/tag/aarahonspamuje)"Jest różnica między beczką, gruszką, a dzikiem bojowym"

Jestem bezdzietnym wdowcem i to trzeci z moich wpisów, jak widzę randkowanie po powrocie do normalnego życia singla, piszę to jako pamiętnik, trochę mi to pomaga.

"Size +"
Jestem plus size, więc jeśli ci to nie odpowiada, to daj w lewo. Ok, dam w lewo, ale czy tobie to odpowiada? Sam wyszedłem z okrągłego brzuszka, spalam teraz resztę tłuszczu który mi pozostał i nabieram wiedzy, na temat zdrowszych posiłków, które można przygotować w kilka, kilkanaście minut, oraz tego jak bilansować dietę. Nigdy nie miałem problemów z otyłością, może dlatego, że byłem, choć minimalnie świadomy swojej masy i tkanki tłuszczowej. Ktoś już poruszał ten temat, ale sam chciałbym dodać swoje trzy grosze, bo zwyczajnie laski plus size mi się podobają. Oczywiście, w granicach rozsądnego BMI i faktycznie kobiecych kształtów. Choć wielu może wydać się to dziwne, to chyba jest to zapisane w moich genach i nie przeszkadza mi, gdy dziewczyna, właśnie przez geny, jest bardziej krępa i szybciej niż jej koleżanki przybiera na wadze. W sumie wszystkie moje wybranki były takie i z jakiegoś powodu właśnie to jest dla mnie atrakcyjne. Doszło to do mnie, gdy pewnego razu przeczytałem opis pewnej dziewczyny, który idealnie oddawał właśnie to, czego szukam. No i odpadła, gdy przejrzałem jej zdjęcia. Serio, typowa szara myszka, niższa ode mnie o bezpieczne 13 centymetrów, na oko maksymalnie 45 kg i brązowe oczy, których u szczupłych kobiet nienawidzę z jakiegoś powodu. Dzienny limit wiadomości w tej apce wykorzystałem na inną dziewczynę, która wzrostem i wagą miała bliżej w moją, niż w jej stronę. Oczywiście nie odpisała, ale warto próbować i przekonywać się do zagadywania do innych w realnym świecie, o tym może inny wpis popełnię.

Wrócę niedługo z kolejnymi wpisami, mam już kolejne tematy w planach, a teraz trzymajcie się, życie to nie jest bajka.

----------------------------------------------------------

W planach:
"Nie dla chłopców"

"Bądź na nie i nie zastanawiaj się"

"To nie magnes, przeciwieństwa nie przyciągają się..."

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Ok. 12 lat temu przeprowadziliśmy się z żoną do "obcego" miasta. Od tamtej pory nie dorobiliśmy się żadnego kręgu znajomych. Raczej nie jesteśmy zbyt towarzyscy, więc nie robiliśmy zbyt wiele, aby ich zdobyć. Po prostu najlepiej się bawimy w swoim towarzystwie. Żona miała kilka prób, ale zawsze kończyły się rozczarowaniem. "Baby są straszne, gadają tylko o zakupach, i główną rozrywką jest najeżdżanie na mężów" - jej zdanie. Nie udało się jej znaleźć koleżanki z podobnym do swojego vibem. Ja to jeszcze mam dwóch kolegów. Raz na jakiś czas piwko w garażu. Nie za często, nie za blisko, ale raz na jakiś czas mam się z kim spotkać.

Nadszedł czas kiedy żona trochę tęskni za wyjściem z kimś do kina czy restauracji. Z kimś, kto nie jest mną. Ja ją rozumiem.

I tu na scenę wchodzi, nazwijmy ją, Magda.

Fajna dziewczyna, miła, inteligentna, zabawna i, co jest dość rzadkie, z dystansem do siebie. Żona złapała z Magdą nić porozumienia i bardzo ją polubiła. Nie dziwię się, bo sam bardzo ją lubię i mam o niej podobne zdanie, co moja żona. Żona i Magda czasem heheszkują przez komunikatory. Mieliśmy też okazje być na wyjeździe przez 3 dni i spędzić razem trochę czasu. Żonę bardzo korci, żeby poszerzyć tę znajomość na jakieś wyjście na miasto czy kawę w mieszkaniu.

Jest tylko jeden mały, malutki problem.

Magda pracuje w mojej firmie. Tzn. jestem właścicielem firmy i ją w niej zatrudniam.

Pierwszy mój odruch - to nie jest zdrowe. Wydaje mi się, że ich relacja zawsze będzie obciążona faktem, że jest moją pracownicą. Mam wrażenie, że żona nigdy nie będzie pewna, jaka naprawdę jest ich relacja.

Co o tym myślicie? Czy jest możliwe (i zdrowe), aby poszerzyły tę relację?

Czy mam zwolnić Magdę, aby żona mogła mieć fajną koleżankę? Xd Nie chciałbym, bo to najlepszy pracownik jakiego mam i miałem przez lata.

Fenomen0piorunów

@Olmec jak się dogadujecie to c⁎⁎j, może zmieni pracę i nie będzie presji. Według mnie relacje poza pracą to dobra rzecz do budowania zespołu i wspólnego zaufania.

Fanatyk0piorunów

Ostatni akapit jeżeli pisany na poważnie trochę pokazuje czemu nie macie znajomych.

Po prostu niech mają swoją relację niezależną od ciebie a ty w to nie wchodź to zachowasz relację w pracy taką jak do tej pory.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Hydepark

46piorunów

Jezu jak patrzę na 40latków (facetów) to dla was związki to była gra na easy mode. I nikt mnie nie przekona.

Przykładowo kolega z pracy. Lat 40, dosłownie piotruś pan:
1. Chłop zostawia puste szklanki w zlewie w pracy i se wychodzi z jadalni. Drzemy się za nim, że nie pozmywał. Wtedy dopiero się wraca i myje. W domu nie myje. W domu zostawia szklankę na stole a żona ją zabiera i wkłada do zmywarki
2. Chłop odbiera dzieciaka z przedszkola. Przedszkolanka mówi, że na jutro dzieciaki na galowo bo jakieś święto - dobra, ubierzemy - chłop wraca z dzieciakiem do domu i nic. Wieczorem jego żona na grupie klasowej czyta, że trzeba na galowo, wstaje ona i idzie szykować.
3. Żona pracuje z domu, ogarnia dzieciaki, sprząta, gotuje. Ona i on robią podobną robotę. Robiłem analizę to mają podobną produktywność mimo, że ona ogarnia wszystko w międzyczasie a on siedzi w robocie z kawusią i klika z kąkuter
4. Chłop praktycznie co weekend bierze rower albo jakieś biegi przełajowe albo basen a żona zajmuje się domem i dzieciakami

Jeszcze żeby był jakiś piękny adonis, a on brzydal jak ja xD

Jakby teraz przy pomocy czarnej magii odmłodzić tego chłopa te 15 lat aby znowu miał 25 wiosen to już za sam numer ze szklanką by dostał w ryj patelnią (albo szklanką) od laski gdyby mieszkali razem.

I to tylko jeden gość. A znam jeszcze kilka takich przykładów.


Lider14piorunów

@SzubiDubiDU Wyniósł to z domu i jego kobita to akceptuje. Tyle. A może zaraz przestanie. Mam w dalszej rodzinie gościa wypisz wymaluj. Jak nas odwiedza, to sobie nawet kanapki nie zrobi, ani herbaty. Czeka, żeby powiedzieć, najczęściej mojej żonie, żeby zrobiła mu herbatę albo że jego dziecko jest głodne xD

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

"Czasem jest tak, że to nie chodzi o ciebie, tylko o mnie, a konkretniej o to, jak ja odbieram ciebie. "

Jestem bezdzietnym wdowcem i to drugi z moich wpisów, jak widzę randkowanie po powrocie do normalnego życia

singla, piszę to jako pamiętnik, trochę mi to pomaga.

"Pisz Śmiało!"

Pierwszy wpis zebrał trochę piorunów, teraz poruszę drugi temat, który wywoływał mój uśmiech na twarzy. Po pewnym czasie zacząłem zauważać pewne prawidłowości w przeglądanych profilach, jednym z nich był tekst "Pisz śmiało, ja nie gryzę". Niestety, mimo że ten tekst, przeczytałem jeszcze kilkadziesiąt razy, nigdy nie było mi dane na to odpisać, bo samotnym mamom zwyczajnie nie marnuję czasu. Znaczy, pewnie i bezdzietne kobiety mają to w swoich profilach, ale w profilach 30+, które przeglądam, tekst o pisaniu śmiało, oznaczał dziecko na pokładzie. No i mamy prawidłowość, "pisz śmiało = dziecko", ale skąd to wynika? Zacząłem się zastanawiać i wychodzi na to, że ludzie powoli są zmęczeni tym przeglądaniem profili, lecą po samych zdjęciach i nie czytają, że ta zgrabna trzydziestolatka ma córkę. Potem taki mężczyzna widzi jej profil po dopasowaniu i zdaje sobie sprawę, że w grę wejdą krzywe spojrzenia od dziadków, niezręczne odwiedziny podczas śwąt, opieka nad nieswoim dzieckiem, a on nie po to nie ma dzieci na głowie, żeby brać sobie je na głowę w przyszłości. No więc on nie pisze, ona pisze pierwsza i co? No albo jest namawiana na szybki seks, albo olewana, para jest usunięta i tylko przez chwilę była nadzieja, a potem tylko rozczarowanie. No dobrze, ale czemu chciałbym akurat na ten tekst odpisywać? Bo totalnie w moim stylu byłoby odpisanie "Eh, napisałem śmiało, ale wiesz co... ja lubię jak kobieta trochę gryzie".

Wrócę niedługo z kolejnymi wpisami, mam już trzy kolejne tematy w planach, a teraz trzymajcie się, życie to nie jest bajka.

----------------------------------------------------------

W planach:

"Jest różnica między beczką, gruszką, a dzikiem bojowym".

"Nie dla chłopców"

"Na starej karuzeli młodzież się weseli"

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Spróbowałem się umówić na randkę z koleżanką z grupy bo mieliśmy ostatni egzamin a ta:"nie, na tyle co cię poznałam tutaj stwierdziłam, że nie pasujemy do siebie", niestety nie dopytałem dlaczego, może napiszę w tej sprawie. Bardzo pasujemy, jest: spokojna, wycofona, mówi wprost, artystka, gra w gry np wiedźmin 3, lubi siedzieć w domu. Jedyne co nie pasuje to, że jest silną niezależną kobietą a ja jestem incelem. Aż dziwnie, że nie zwyzywała mnie od inceli lub "masz za duże wymagania incelu".

Po mnie wszystko widać bo powiedziała "wiedziałam, że padnie ta propozycja".

Osobistość3piorunów

Przestań gonić, pi⁎⁎⁎ol to. Nie graj w ich grę. Zapytasz to co mam robić? Nic! Bo wychodzisz na desperata, bądź autentyczny.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mocarz

w Hydepark

26piorunów

Mam kilku miesięczną córkę i z żoną zastanawiamy się nad drugim dzieckiem. Chcielibyśmy je miec najlepiej w przyszłym roku, aby różnica wieku pomiedzy dziećmi wynosiła mniej więcej rok. Ostatnio rozmawialiśmy ze znajomymi co mają tak dzieci i bardzo negatywnie wpłynęło to na ich związek, nie śpią ze sobą od roku bo jedno wstaje do jednego a drugie do drugiego dziecka.

Stąd moje pytanie do osob które maja dzieci z małą różnicą wieku. Jak to wpłynęło na wasz związek? Czy znacznie utrudniło wam drugie dziecko życie? W którym momencie zaczęło być łatwiej?

Kosmonauta5piorunów

Mamy dwójkę z różnicą trochę ponad 1,5 roku, rocznikowo rok. Na początku było bardzo trudno, starszy jak miał już około pół roku to przesypiał prawie całe noce i myśleliśmy "wow, jacy mu super jesteśmy, że go tak nauczyliśmy"... No, ale okazało się, że mieliśmy na to niewielki wpływ, bo młodszy potrzebował ponad 2 lat na to... Więc było ciężko, do około 3-4 lat właściwie mieli niewiele wspólnych interakcji, dopiero jak zaczęli chodzić do przedszkola.

Ogólnie teraz bym nic nie zmienił, ale w sumie przez 2-3 lata nie wychodziliśmy z etapu pieluch. Wydaje mi się to lepsze niż zaczynać znowu z tym po kilku latach.

Schudłem z 10 kg przez to 😉 więc są pozytywy

Autorytet7piorunów

Kilka frazesów:
20 lat razem, 3 dzieci:

- Ważne by pielęgnować wspólne chwile: raz w tygodniu planszówka
- raz dziennie,
Pytanie: jak Ci minął dzien i słuchanie
- randka raz w tygodniu - ja dzieci śpią - np. Gotuje coś ekstra albo kupię zakazane chipsy

I jest super!

2 dziecko nie taki problem - stosuje wzór matematyczny
X! = y problemów gdzie x to liczba dzieci

Kolejny argument:
2+2 to po jednym dziecku na osobę - spoko

2+3 =5 bilety samolotowe - problem, ilość samochodów z 3x isfix - proble, bilety rodzinę tylko 2+2 - problem

Pokaż więcej komentarzy (24)

Osobistość

w Hydepark

89piorunów

Jestem bezdzietnym wdowcem i wokół tego będzie mój pierwszy z wielu wpisów o tym, jak widzę randkowanie po powrocie do normalnego życia singla, piszę to jako pamiętnik, trochę mi to pomaga.

"Czysta Karta"

Czasem czytałem hasło, że w wieku 36 lat, czysta karta to nie powód do dumy. No cóż, jeśli na tej karcie będą zapisane nasze związki to faktycznie, tylko osoby duchowne byłyby dumne z tego. Przy czym poznając nowego partnera, nie jesteśmy w stanie zweryfikować tego, co deklaruje nasza randka, więc czysta karta zaczęła kojarzyć z tym, co można zweryfikować, czyli to, czy mamy dzieci lub ślub. Ja właśnie tak widzę czystą kartę i mam wrażenie, że nie tylko ja.

W moim przypadku, gdybym jeszcze raz klęknął przed kobietą, to w urzędzie stanu cywilnego wyszłoby, że jestem wdowcem, a nie kawalerem. Zresztą, skoro zapisana karta w tym wieku to plus, to bezdzietny wdowiec powinien być raczej dobrze kojarzony, bo przecież potrafi się zaangażować a jedyne zobowiązania z przeszłości, to odwiedzanie od święta jednego grobu więcej.

I wiecie co? Chyba ten tekst o czystej karcie, pisała rozwódka, rozwodnik, albo troll, bo apki randkowe, a właściwie ich użytkowniczki, zareagowały zupełnie inaczej, gdy zmieniłem swój status w profilu. Przy czym, zmieniłem to po dwóch miesiącach korzystania z apek, więc czy źle zrobiłem, że na początku napisałem szczerą prawdę o sobie? Ani trochę tego nie żałuję, więc chyba nie. Zresztą, apki były głównie z ciekawości, chciałem poczuć na własnej skórze, czy szczerzy, mili faceci faktycznie mają tam tak źle. I tak, mają, ale o tym napiszę innym razem, a teraz trzymajcie się, życie to nie jest bajka.

Pokaż więcej komentarzy (37)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Moje życie uczuciowo-prywatne to żart.

Wykonałem sporo pracy nad sobą. Jako człowiek - mentalnie, ale też fizycznie. Jestem teraz dość nabity, kostka na brzuchu, łapa siedzi, wcierki odbudoiwały mi włosy (Serio to gówno działa na zakola xD + dobry barber, dłuższa góra i nie widać). Koleżanki prawią mi komplementy. Kumpela mnie wzięła ze sobą na piwo i były koleżanki to usłyszałem od wszystkich trzech "wylaszczył się nam Lopezik", "ale teraz to wyglądasz fajnie" i tak dalej. Nawet moja psiapsia (jedyna którą miałem w życiu) mnie coś tam tekstami zagaduje, a tu mnie szczypnie i tak dalej XD

D⁎⁎y mnie zagadują na uliczkach gdzie są bary/kluby lub łatwo wchodzą w interakcję, te w sklepach odizeżowych uśmiechają się albo zagadują na szybko to tamto.

A ja mam styrany łeb solidnie i duży strach przed odrzuceniem, bo ostatni rok biegałem za laską, która dawała sprzeczne sygnały, na końcu postawiła twardo "nie", ale mnie lubiła i chciała się kolegować. Ja nie chciałem. A teraz ciężko zachorowała i nie mam sumienia jej olewać, bo wiem że osoba w takim stanie zawsze lgnie do ludzi i nie umiem twardo krechy postawić. Nie wchodzę co prawda w rolę tampona, ale sytuacja na tle poważna, że chcę być przyzwoitym.

No i tak sobie marnuję swój prime time. Co ciekawe - 2 lata temu byłem trochę podlany tłuszczem, miałem mniej włosów, gorzej się ubierałem, ale miałem parcie na d⁎⁎y i co miesiąc się umawialem z inną XD

co najlepsze - umiem flirtować, zagadać, ale nie idę dalej, bo się boję emocjonalnego rollercoastera i odrzucenia.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Hydepark

86piorunów

Fanatyk1piorunów

Jestem zaskoczony, że aż tyle. Ja to w ogóle nie myślę o ślubie, ale jakbym miał brać jeden to drugi chyba też. Jakoś takie to naturalne. Za to dziecka nie chciałbym chrzcić.
Jestem z dolnego Śląska.

Pokaż więcej komentarzy (25)

GURU

w Hydepark

81piorunów

Regularnie zapominam o naszej rocznicy ślubu ale za to pamiętam kiedy była pierwsza randka.
Wczoraj minęło 10lat od naszej pierwszej randki (że z moją żoną się znaczy)

Gruba ryba1piorunów

@Taxidriver kurde, u nas pierwszego spotkania/randki żadne nie pamięta jeśli chodzi o datę. Ja pamiętam, bo do tej pory mam wrażenie, że się zbłaźniłem w c⁎⁎j ale chyba nie do końca bo już 12 lat razem. Ślubu nie ma, może będzie. Są za to dzieci.

Osobistość1piorunów

@Taxidriver Ja pamiętam że następnego dnia po naszej rocznicy siostra ma urodziny. Własnie sobie uświadomiłem że zapomniałem i nie zadzwoniłem z życzeniami 😅

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fanatyk

w Heheszki

91piorunów

Gruba ryba76piorunów

@Earl_Grey_Blue dobrze jest mieć żonę, która nie jest pie⁎⁎⁎⁎⁎ięta.

Gruba ryba0piorunów

@tosiu bo ja wiem. co prawda próbka badawcza n = 1, no ale u mnie to 100% sukcesu. dość fart, że nasze dorastanie przypadło na okres ciśnięcia beki z astrologii i dopiero od kilku lat jest nawrót tego (przynajmniej w necie), a wcześniejsze pokolenie to już raczej roczniki 70 i starsze. było okienko ludzi gnijących z czarów.

Pokaż więcej komentarzy (17)