Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zdrowie

Zawodowiec

w Hydepark

2piorunów

Poćwiczył bym sobie na siłowni ale nie mam z kim chodzić a samemu się boję bo nic nie umiem, mam problem z ćwiczeniami z pustą sztangą nawet. Myślałem o zrobieniu sobie takiej mini siłowni w domu, kupiłem sobie hantelki i drążek na ścianę. Jeszcze niedługo przyjdzie mi guma i może zamówię rowerek. Pytanie 1 to co jeszcze warto dokupić sobie do domu? A pytanie 2 to jakie ćwiczenia wykonywać, znajdę gdzieś jakiś plan czy coś albo ktoś mógłby mi pomóc co mogę ćwiczyć mniej więcej 2-3 razy w tygodniu aby to miało jakiś sens?

Mistrz2piorunów

@super_przegryw plan treningowy to tak zwane FBW (full body workout), jakbys miał sztangi to kiedyś bdb był "FBW Sakera" ale, za nie masz to musisz kombinować by to zastąpić :smiley: poszukaj treningu FBW z gumami np. popatrz co tam się robi i co możesz zastąpić hantelkiem np.

Zrobić da się wszystko, pytanie na ile masz determinacji bo nie ukrywajmy z dostępem do sprzętu łatwiej jest ćwiczyć :smiley:

No i pytanie jaka masz motywację, ja osobiście nie potrafię się zebrać żeby ćwiczyć w domu, muszę wyjść na siłownię bo w domu to bym przepierdział w stołek cały dzień i się nie zabrał za to :grinning:

Powodzenia, dasz radę ziomek ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Kosmonauta2piorunów

Jeżeli zaczynasz to nawet nie potrzebujesz sprzętu, poleć przez plan "Skazany na trening" ew. nawet LLMa poproś o wygenerowanie jakiegoś planu.

A siłowni nie ma co się bać, po to tam są trenerzy żeby ich zapytać co i jak.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Zdrowie

8piorunów

Pan porównuje bułeczki z biedronki.

tl;dw: W pierwszym komentarzu podsumowanie.

NAJLEPSZE i NAJGORSZE bułki z Biedronki

https://www.youtube.com/watch?v=tw1oifnqZBw


Z składem poszczególnych produktów można zapoznać się tutaj:

https://www.biedronka.pl/pl/pieczywo?page=skladniki

Osobistość2piorunów

@Marchew Generalnie nic odkrywczego. Białe = najgorsze gówno. Wystarczy sięgać po te ciemniejsze, z ziarnami, mąką graham lub żytnią. Najlepszy jest chlebek "Samo ziarno".

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Hydepark

92piorunów

Przypominam o prawdzie objawionej:

1. To czy tyjesz czy chudniesz zalezy bezposrednio od tego czy jestes na surplusie czy deficycie kalorycznym. Innymi slowy czy twoj organizm spala wiecej energii niz mu dostarczasz.

2. Mozna tyc jedzac najwspanialsze “organiczne”, zdrowie czy jakkolwiek nazywane jedzenie. Wystarczy ich jesc wiecej niz przerobisz.

3. Mozna chudnac jedzac najgorszy syf - https://www.nationalreview.com/the-feed/science-twinkie-diet-helps-nutrition-professor-lose-27-pounds-greg-pollowitz/amp/

Oczywiscie punkt 3 nie jest zalecany, z szeregu innych wzgledow, bo zdrowie to nie tylko BMI i kilka wskaznikow.

Osobistość5piorunów

@bartek555 A ile powinno się obcinać kalorii na tydzień/miesiąc, żeby było widać efekty? Mam wyliczone 2300kcal, jadłem 2000kcal i nie było efektów, potem 1800kcal i dopiero coś się ruszało, ale po pierwsze powoli, a po drugie chodziłem głodny. Najlepiej było na koniec xD Jadłem po 2500kcal, byłem najedzony po korek, ale też ćwiczyłem co drugi dzień (w lato). Teraz znowu pogoda do d⁎⁎y, szybko ciemno więc znowu wejdę w taktykę obcinania, ale już sam nie wiem ile mam jeść...

Pokaż więcej komentarzy (61)

Lider

w Wiadomości Świat

51piorunów

Kanada zmaga się z powrotem odry. "Niewystarczający poziom wyszczepienia"

W wielu prowincjach Kanady, od października ub.r., pojawiały się ogniska zachorowań na odrę – przypomniano w komunikacie Public Health Agency of Canada (PHAC), rządowej agencji wchodzącej w skład federalnego resortu zdrowia. Zachorowania na odrę odnotowano w ciągu minionego roku w

GURU

w Technologia

13piorunów

Mówcie co chcecie ale tęsknię za pokrętłami w monitorach.
Nie zawsze nowe = lepsze.


Kosmonauta2piorunów

Ja tam tęsknię za telewizorami bez wgranego androida czy innego badziewia Smart.
Pokręteł nie kojarzę, przyciski do wszystkiego owszem.

Mocarz2piorunów

@Opornik Kiedy monitory miały pokrętła? Pokroić bym się dał za taki. Dopchać się do menu regulacji jasności to jest czasem jak mini gierka.

Mnie wciąż zastanawia, jakim cudem w smartfonach ostały się fizyczne klawisze regulacji głośności.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Mam 29 lat. Jestem singlem od 1,5 roku, co już dobrze wiecie. Ale dbam o siebie. Jem mega zdrowo, ćwiczę 5x w tyg, jestem wysportowany.

Idę na zakupy i tak sobie patrzę laski 30-35 lat. Bluzy 2 rozmiary za duże żeby ukryć bebech, leginsy z których wylewa się fat, tłuste włosy spięte w kok, a na taśmie takie jedzenie, że bezdomnemu psu bym tego nie dał, sama przetworzona żywność i cukier XD

I nie żebym był jakimś turbo fit świrem, bo lubię sobie w sobotę strzelić kebsa i piwko, a w niedzielę u mamy/babci kawałka sernika nie odmówię, wszystko dla ludzi z umiarem, ale przeraża mnie forma naszych witaminek XD

Właściwie jak kobieta ma 30 lat i nie jest naszprycowana botoksem i wysuszona od solarium albo przeciwnie - ulana i zaniedbana, to już uchodzi za ideał piękna i boginię wśród kobiet z trójką z przodu. A jest po prostu naturalnie zadbana, co dla mężczyzny dbającego o siebie nie jest niczym szczególnym. Natomiast właśnie 30-35 letni chłop, który jest wysportowany i nie wygląda jak 40 letni tatuś, to jest po prostu zwyczajnym normalsem XD

GURU10piorunów

@Lopez_  chcę ci się pisać te pierdoły? Ludzie są różni i twoje użalanie się nie zmieni, a forma tego jak piszesz o sobie pokazuje cię jako zakompleksionego narcyza, mam nadzieję, że pomogłem

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów


Panie Fishereczku, co z tego że prywatnie. Lekarz tradycyjnie, ma prawo się spóźnić!

Fenomen3piorunów

@Fishery  Pamiętam, jak lekarz (właśnie prywatny) wparował do przychodni przepraszając za spóźnienie, bo myślał że ma na 9:00. Miał zacząć przyjmować od 8:00, wpadł o 9:45 😆

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Zdrowie

62piorunów

Ponieważ mój wpis o fruktozie przyniósł więcej komentarzy, niż się spodziewałam, to trochę żałuję że nie umieściłam więcej informacji, ponieważ często ludzie mają tendencję do nadmiernego upraszczania.

Fruktoza nie jest szkodliwa per se. Organizm człowieka ma mechanizm, żeby sobie z nią radzić. Jest przystosowany do pozyskiwania energii z czego się da, dzięki czemu możliwa jest różnorodna dieta - nie musimy jeść tylko jednej rośliny, jak koale. Dawka 25-40 g na dobę co do której panuje konsensus, że jest bezpieczna, to dawka, przy której nie ma negatywnego wpływu na zdrowie. To są cztery duże jabłka albo sześć bananów. Absolutnie nie ma sensu rezygnować ze zdrowych produktów dlatego, że zawierają odrobinę fruktozy. Jeżeli też zjecie raz na jakiś czas większą dawkę, to też nic się nie stanie. Stłuszczenie choroby, tak jak inne choroby metaboliczne, rozwija się latami pod wpływem regularnej, codziennej ekspozycji na nadmierne ilości.

Myśląc fruktoza wiele osób myśli zapewne od razu o owocach. To błąd.

Wiele osób słyszało o syropie glukozowo-fruktozowym, którym słodzi się różne desery czy słodkie przekąski, ale niekoniecznie wszyscy wiedzą, że fruktoza jest też składnikiem cukru stołowego (sacharozy). Rozpada się on po połowie na glukozę i fruktozę. 100 g cukru stołowego zawiera 50 g fruktozy.

Puszka 330 ml coli zawiera 35 g cukru stołowego (czyli 17 g glukozy i 17 g fruktozy).
Jedną puszką coli już "wyrabiacie" połowę dziennej ilości fruktozy, chociaż nie pomyślelibyście, że cola ma coś wspólnego z owocami. Dorzućcie do tego cukier z innych rzeczy - ze słodyczy, ze słodzonego jedzenia - jogurtów, płatków zbożowych, ze szklanki soku i już zbiera się spora ilość, mimo że nawet nie powąchaliście ani jednego owoca.

Fenomen4piorunów

Skończy się na tym, że będzie można jeść tylko sałatę i rzodkiew, jak już nawet owoce nie są zdrowe;) Jak sobie to czytam to ja nie wiem jak jeszcze żyję po tym ile zjadłem słodyczy w młodości. Przydałoby się powiedzieć ile lat trzeba przesadzać z taką dietą. Ile nadwagi trzeba sobie wyrobić, itp.

Mimo wszystko chyba gdzieś trzeba znaleźć złoty środek, a nie popadać w skrajności. Nie zjem bułki bo to czekolada, nie zjem owoca bo czai się fruktoza, nie napiję się piwa, bo alkohol toksyczny, zapomnij o cukierku bo umrzesz. To po co żyć, jak ciągle trzeba se od ryja odstawiać?

Pokaż więcej komentarzy (30)

GURU

w Zdrowie

48piorunów

Teraz obrazek pokazujący metabolizm fruktozy.

Jest prosty, bo nie ma tu żadnej skomplikowanej ścieżki ani hormonów. Fruktoza nie jest w ogóle przyjmowana przez komórki, bo nie miałyby one co z nią zrobić. Wbrew pozorom do komórek nie przenika wszystko "jak leci", błona komórkowa jest dosyć szczelną barierą a komórka decyduje sama, co zechce wpuścić. Fruktoza nie jest jej do niczego potrzebna.

Cała fruktoza jest przerabiana w wątrobie w zależności od zapotrzebowania - na triglicerydy (czyli tłuszcze) i glukozę, które następnie trafiają do krwi i są pobierane przez komórki organizmu albo odkładane w formie zapasu.

Jeszcze do niedawna modne były różne diety owocowe, "detoksy owocowe". Dziś wiadomo, że nadmiar fruktozy w diecie prowadzi do stłuszczenia wątroby podobnego do stłuszczenia pod wpływem nałogowego picia alkoholu (niealkoholowe stłuszczenie wątroby). Dobowa dawka 25-40 g fruktozy jest uważana za bezpieczną.

Gruba ryba2piorunów

@GazelkaFarelka
Chciałbym tylko potwierdzenia z twojej strony, bo trochę żyje w takim przekonaniu:

Choć fruktoza teoretycznie zła, to owoce mają błonnik i witaminy, przez co warto jest wcinać te owoce, a samo przedawkowanie jest trudne do osiągnięcia.
Prawda? :D

Pokaż więcej komentarzy (19)

GURU

w Zdrowie

16piorunów

Jak działa metabolizm glukozy w organizmie.

Bardzo fajny obrazek, pokazujący w jaki sposób glukoza jest regulowana i przetwarzana.

Po posiłku glukoza jest wchłaniana z jelit do krwi, gdzie podnosi się jej poziom. Krew rozprowadza ją po całym organizmie - do mięśni, mózgu, wątroby. Do wniknięcia glukozy do tkanek potrzebny jest hormon - insulina (zielone strzałeczki). Wyjątek stanowi wysiłek fizyczny, gdzie komórki mięśni wchłaniają glukozę bez insuliny, oraz mózg i czerwone krwinki krwi, które nie wymagają insuliny do wchłonięcia glukozy z krwi.

Jeżeli poziom glukozy we krwi podniesie się za bardzo, ponieważ nie będzie wystarczającego odbioru z w/w tkanek, idzie "przelew" nerkami do pęcherza. (Nadmiary powyżej poziomu 160–180 mg/dl). Może tak się stać, jeżeli:

a) jeżeli zjesz posiłek ze zbyt dużą ilością glukozy na raz

b) nie masz wystarczającej ilości mięśni do odbioru takiej ilości na raz (czyli de facto punkt a, zjesz na raz za dużo w stosunku do swojej mięśniowej masy ciała)

c) nie masz wystarczającej ilości insuliny (zbyt małe wydzielanie insuliny przez trzustkę - cukrzyca typu 1)

d) insulina jest, ale tkanki są na nią odporne i odmawiają przyjęcia glukozy (insulinooporność). Insulinooporność może wynikać z różnych czynników, hormonów, zażywanych leków itp, ale może to być również po prostu efekt przeładowania komórek glukozą, która nie jest na bieżąco zużywana (brak regularnego ruchu, który zużywa glukozę i "robi miejsce" w komórkach na kolejny transport glukozy, więc komórki biorą glukozę coraz mniej chętnie i wymagają coraz większych ilości insuliny, żeby dać się przekonać. Finalnie ilość insuliny potrzebna do przekonania tkanek staje się większa, niż ilość możliwa do wyprodukowania przez trzustkę - cukrzyca typu 2)

Z glukozy, przy udziale insuliny wytwarzany jest glikogen - forma zapasowa glukozy, przechowywana w mięśniach i wątrobie. Glukoza, przy udziale insuliny jest także zużywana do produkcji aminokwasów - składników białek. Z nadmiarowej glukozy wytwarzany jest także tłuszcz - triglicerydy, forma zapasowa energii w postaci tłuszczu - również ten proces wymaga insuliny. Słowem insulina jest takim policjantem, który kieruje ruchem, pilnuje, żeby glukoza trafiła wszędzie tam, gdzie ma trafić i wstrzymuje w tym samym czasie spalanie tłuszczów.

W przypadku braku glukozy w pożywieniu i spadku poziomu glukozy we krwi, zachodzi odwrotny proces. Glukoza zaczyna być wytwarzana przez wątrobę z mleczanu, triglicerydów oraz z białek. Zaczyna się proces "zjadania" zapasów tłuszczu, rozbijania go na glukozę, żeby utrzymać fizjologiczny poziom glukozy we krwi, potrzebny do prawidłowego działania organizmu. W przypadku braków tłuszczu, czyli jakiegoś długotrwałego głodowania, zaczyna się także "zjadanie" białek.

Tutaj jeden akapit odnośnie "zużywania" glukozy w celach energetycznych. W przypadku dostatecznej ilości tlenu, glukoza jest rozbijana na energię, dwutlenek węgla CO2 (wydychany przez płuca), wodę H2O (wydalaną nerkami oraz przez skórę). W przypadku niedostatecznej ilości tlenu, czyli upraszczając wysiłku, gdzie już z trudem łapiemy oddech (anaerobic glycolisis), glukoza jest przekształcana w energię oraz mleczan (lactate). Mleczan wraca do wątroby, gdzie jest z powrotem przerabiany na glukozę.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Wiadomości Polska

14piorunów

Pseudomedyczny biznes, ludzie kupują plastry za 900 zł. "To szarlataneria"

Coraz większą popularnością w Polsce cieszą się porady i usługi różnego rodzaju pseudolekarzy, udających specjalistów, którzy za swoją wątpliwą pomoc biorą duże pieniądze. - Nie ma czegoś takiego jak medycyna alternatywna. Bo to by znaczyło, że to jest medycyna. Ale to jest

GURU

w Medycyna

8piorunów

Odkrycie o potencjale terapeutycznym w reumatoidalnym zapaleniu stawów

W reumatoidalnym zapaleniu stawów (RZS) ważną rolę mogą odgrywać glikozaminoglikany – naturalne substancje obecne w organizmie, które mogą spowodować patologiczną aktywację enzymu przekształcającego białka w ich cytrulinowane formy – odkryli Naukowcy z Małopolskiego Centrum

Gruba ryba

w Ciekawostki

28piorunów

XVII-wieczny pojemnik na wonne maści (tzw. Balsambüchse) z terenu Niemiec, wykonany z częściowo pozłacanego srebra.

Ten konkretny egzemplarz ma ciekawą konstrukcję - składa się z ośmiu małych, osobno zamykanych srebrnych komórek, które przypominają trochę kształtem cząstki pomarańczy i po złożeniu tworzą kulistą całość. Wewnątrz każdej komórki znajdowały się wonne maści lub podobne preparaty z cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, rozmarynu, cytryny, ruty i róży. W ostatniej komórce znajdował się tak zwany schlag, czyli aromatyczna mikstura lub podobny preparat na bazie alkoholu i kwiatów mający leczyć paraliż i podobne dolegliwości. W całości pojemnik ma niewielkie rozmiary i mógł być zawieszany w domu lub noszony na przypiętym do paska łańcuszku.

Wonne preparaty stosowano niegdyś jako lekarstwa na rozmaite dolegliwości, a także używano ich do ochrony przed cuchnącym, "złym" powietrzem, poprzez które - jak wierzono - mogły rozprzestrzeniać się choroby. W celach ochronnych należało nałożyć odrobinę maści pod nosem. Gdy któryś specyfik się skończył, można było podesłać Balsambüchse do apteki, gdzie komórki były ponownie napełniane.

Fot. Science Museum, Londyn.

GURU

w Hydepark

16piorunów

To uczucie, gdy trafiasz na necie na zdjęcie, więc robisz sobie wszystkie badania na tarczycę, które wychodzą w normie i okazuje się, że po prostu masz taką kartoflaną mordę 😆

P.S. Też zrobiłam więc jest nas co najmniej dwie

Lider2piorunów

@GazelkaFarelka no mi na polacki kartoflany ryj pomogło 28 kg w dół i odstawienie alkoholu na zawsze.

Nawet szczęka chada się pokazała- aż mi kumpel dzisiaj skomplementował (wiadomo, od lasek komplementów się nie dostaje tylko od przyjaciół, którzy wiedzą jak zmotywować).

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Dyskusje

4piorunów

Mały, nic nie znaczący update do wpisu poniżej i kolejne pytanie, bardziej, ciekawości

https://www.hejto.pl/wpis/pytanie-zdrowie-troche-uk-no-chyba-trzeba-w-koncu-naprawic-to-co-sie-zepsulo-jak

Polazłem sobie wczoraj umowic wizytę do GP, dzisiaj poszedłem na konsultacje face to face. Opisałem babce cała historie, co mi dolega gdzie boli (jestem dość dobry w terminologii medycznej i anatomicznej ale w jezyku polskim, kurła angielskie odpowiedniki polskich slow sa tak inne, dla mnie kompletnie nieintuicyjne i czasem ciężkie do wymówienie ze masakra xdxd)

I tu moje pytanie :

Powiedziala mi, ze teraz sporządzi report, ten report pojdzie do jakiejs bazy i ktos zdecyduje czy to sie kwalifikuje do konsultacji z fizjoterapeutą, który z kolei zdecyduje czy jest sens wysyłać mnie do ortopedy.

Juz kawałek czasu nie mieszkam w Polsce, ale wydaje mi sie, ze mnie bezpośrednio z przychodni rodzinnej wysłała baba do ortopedy. W Polsce tez tak system dziala?

Wydaje sie to dość dobrym rozwiązaniem, bo redukuje ilość zawracajacych ortopedom d⁎⁎e z jakimiś urazami, ktorymi bez problemu moze sie zająć fizjoterapeuta.

Trochę sie obawiam, ze moglem niedostatecznie dokladnie jej (przez moj "medyczny" angielski) wytłumaczyć ocb i to zbagatelizuje :face_with_diagonal_mouth:

Gruba ryba2piorunów

@SignumTemporis Jest kilka opcji:

NFZ nie nagła - Lekarz POZ kieruje do specjalisty, specjalista decyduje co dalej.

NFZ nagła - Lądujesz w szpitalu z wypadku i po selekcji decydują od razu co robić.

Prywatnie np Luxmed - Jeśli trafiasz do internisty, już wstępnie może zlecić badania i może dać ci lepsze terminy do ortopedy. Trafiasz do ortopedy i od razu zaczyna się diagnostyka na grubo ewentualnie skierowania na zabiegi rehabilitacja itd.

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Holter odbyty, zobaczymy co mi dolega.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Zdrowie

30piorunów

Zrobiłam dla was trochę researchu o cholesterolu. Żartuję, zrobiłam dla siebie, ale się z wami podzielę. Z jednej strony się słyszy, żeby unikać, bo powoduje choroby serca (jestem tak stara, że pamiętam, jak jajka uważano za niezdrowe, bo cholesterol i rekomendowano jedzenie ich maksymalnie dwóch tygodniowo), a z drugiej strony mamy różnych wizjonerów w internecie, którzy twierdzą, że cholesterolem nie należy się martwić i że to spisek Big Pharmy chcącej wciskać ludziom statyny. I komu tu wierzyć?

No dobra, jak ktoś używa haseł w stylu "Big Pharma" to generalnie już powinniście nabrać dystansu do jego słów.

To co z tym cholesterolem w takim razie?

"Cholesterolofobia" narodziła się, kiedy odkryto, że wszyscy pacjenci trafiający do szpitala z zawałami serca mają bardzo wysoki poziom cholesterolu, a złogi w żyłach, powodujące nadciśnienie, zmniejszony przepływ i w rezultacie zawały i udary, są zbudowane właśnie z cholesterolu. Trudno powiedzieć, czy to naukowcy i dietetycy zbyt pośpiesznie wyciągnęli kauzację z korelacji, czy całą sprawę uprościły i upowszechniły media, w każdym bądź razie gdzieś padło hasło "cholesterol to zło, zawał murowany, unikaj za wszelką cenę".

(Swoją drogą nie wiadomo dlaczego, jeżeli jest też analogiczna korelacja, że każdy chory na cukrzycę ma wysoki poziom glukozy w organizmie, nie padło nigdy hasło "na wszelki wypadek unikaj całkowicie glukozy w diecie". Offtop. Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać. Ale to podobny tok rozumowania.)

Ogólnie cholesterol jest potrzebnym organizmowi składnikiem. W przypadku, kiedy nie jest dostarczany z dietą, organizm wytwarza go sobie sam (wytwarzany jest przez wątrobę), żeby utrzymać w miarę stały poziom we krwi. Tak samo jak glukoza. Możecie jeść dosłownie zero węglowodanów, ale wtedy glukozę będzie syntezowała i wyrzucała do krwi wątroba, aby utrzymać fizjologiczny poziom. Tak samo cholesterol. Oba te składniki są niezbędne do funkcjonowania organizmu.

Krótko mówiąc, wasz poziom cholesterolu zbytnio nie zależy od normalnych dawek w normalnej diecie. 80% jest syntezowane przez wątrobę. Jeżeli poziom cholesterolu podniesie się po jedzeniu, to zostanie przyhamowane wydzielanie go w wątrobie. Nie zjecie nic z cholesterolem, to wątroba będzie nadrabiać. Jeżeli jesteście zdrowi, to specjalne unikanie cholesterolu w normalnej zbilansowanej diecie nie ma żadnego uzasadnienia zdrowotnego, a tym bardziej unikanie z jego powodu produktów, które mają inne zdrowotne właściwości, jak jajka. Wiadomo, nie ma co przesadzać w żadną stronę z niczym, ale to dotyczy dosłownie wszystkiego, nawet zwykłej wody. Podkreślam, chodzi o zbilansowaną kalorycznie dietę, zawierającą błonnik, białko, zdrowe tłuszcze z ryb, węgle z warzyw i pełnoziarnistych zbóż czy grubych kasz a nie błogosławieństwo na wpierdalanie wszystkiego jak leci.

Ok, czyli co, spisek Big Pharmy?

Też nie. W wyniku nie do końca jeszcze poznanych mechanizmów (podejrzewany jest stres, infekcje i stany zapalne z różnych przyczyn, takie jak np. palenie papierosów itp.) oraz czynniki genetyczne, u niektórych ludzi cholesterol zaczyna odkładać się w żyłach. U niektórych pływa sobie całe życie i nic nie robi (poza tym, co normalnie ma robić) a u innych niestety nie. W miejscach, gdzie toczy się jakiś stan zapalny i jest zniszczona wyściółka naczynia krwionośnego, cholesterol przykleja się jak plaster. Odkładanie cholesterolu wygląda jak jakaś forma "reperowania" uszkodzonych naczyń przez organizm, a podwyższony poziom (wzmożone wydzielanie przez wątrobę) może być odpowiedzią organizmu na większe zapotrzebowanie na materiał do łatania. Niestety jeżeli stan zapalny cały czas trwa, to ten cholesterol przykleja się i przykleja, tworząc z czasem zwapniałe złogi, zmniejszając przepływ w żyłach jak kamień w rurach wodociągowych. Mniejszy przepływ to wyższe ciśnienie, wyższe ciśnienie to kolejne uszkodzenia, które znowu są łatane cholesterolem i tak dalej.... Robi się efekt kuli śniegowej, który w rezultacie - w zależności gdzie przepływ nagle zostanie całkowicie zablokowany - doprowadzi do niedokrwienia, niedotlenienia tkanek i udaru albo zawału serca.

Niestety nauka, aktualnie nie znając dokładnie przyczyn, nie zna też sposobu ani żeby zapobiec odkładaniu cholesterolu w naczyniach krwionośnych, ani żadnych metod jego usuwania, nie ma na to środków farmakologicznych ani żadnej diety profilaktycznej. W przypadku zawału, czyli całkowitego zatkania naczynia, zakładane są tzw. stenty, które poszerzają przepływ naczyniach krwionośnych, albo bypassy (które omijają zatkane fragmenty), czasami jest to usuwane chirurgicznie. Ale nie ma żadnej znanej substancji, tabletki czy diety, która ci to rozpuści, nie usuniesz tego aktywnością fizyczną itp. Raz odłożone złogi zostają z tobą już na zawsze.

(Tutaj muszę od siebie dodać - zgodnie z tym, co czytam w różnych badaniach o prawdopodobnych czynnikach uruchamiających odkładnie płytki miażdżycowej - moim zdaniem jest dobrym kierunkiem profilaktycznym/opóźniającym rozwój miażdżycy jest unikanie stresu oraz przewlekłych stanów zapalnych - w tym wywołanych nieprawidłową dietą, szkodliwymi substancjami, alkoholem, papierosami, prawidłowe leczenie wszelkich infekcji, w tym dbanie o stan uzębienia - czyli generalnie zmniejszanie narażenia organizmu na rozmaite stany zapalne wywołane przez różne czynniki)

No dobra, ale co w końcu z tym cholesterolem?

Jako, że nie ma skutecznych metod leczenia - aby maksymalnie spowolnić rozbudowę płytki miażdżycowej, stosuje się metodę podobną do walczenia z samowolą budowlaną przez zablokowanie możliwości dowożenia tam cegieł. Jedynym aktualnie znanym sposobem, aby wydłużyć życie i opóźnić powikłania i ewentualne interwencje chirurgiczne jest obniżenie poziomu cholesterolu. A ponieważ - jeżeli nie dostarczysz cholesterolu z diety, to wytworzy go twoja wątroba, to konieczne jest przyjmowanie statyn - leków hamujących wytwarzanie cholesterolu przez wątrobę. Oczywiście, żeby to wszystko miało sens, należy eliminować go wtedy również z diety, bo co z tego, jak przyblokujesz go farmakologicznie, jak za chwilę dostarczysz go w jedzeniu.

Nie jest to może najmądrzejszy sposób, ale jedyny jaki aktualnie mamy.

Czy więc powinieneś się martwić cholesterolem w diecie i we krwi? Jeżeli jesteś pewny, że jesteś całkowicie zdrowy, to nie. Jeżeli jesteś w średnim wieku i nadal nie masz zmian miażdżycowych, to najprawdopodobniej jesteś w gronie szczęśliwców, którzy nigdy ich nie będą mieli, a nawet dosyć wysoki cholesterol w górnych granicach i nieco wyższy od zalecanych norm nie powinien być powodem do zmartwienia i przyjmowania leków (takie są zresztą ostatnie sugestie naukowców, żeby statyny na wysoki cholesterol przepisywać jedynie osobom wyłącznie ze zmianami miażdżycowymi oraz z grup ryzyka - palących albo z cukrzycą). Być może jesteś w gronie szczęśliwców, dla których stwierdzenie, że wysokim cholesterolem nie należy się martwić, jest prawdziwe. Tak czy siak konsultuj się z lekarzami, stękaj o badania, czytaj, pytaj, a jak masz wątpliwości czy jesteś należycie leczony to skonsultuj się z innym lekarzem.

Jeżeli natomiast jesteś w średnim wieku i masz już jakieś zmiany miażdżycowe, to wysoki cholesterol jest sygnałem alarmującym, że w naczyniach krwionośnych toczy się jakiś rozszalały stan zapalny na bogato łatany cholesterolem i dobrym pomysłem będzie słuchanie się lekarzy w tej kwestii a nie szamanów z internetu.

P.S. Nie jestem lekarzem. Nie wierzcie ludziom z internetów na słowo, zawsze weryfikujcie. Dokładam starań, żeby nie wypisywać wam tu bzdur nie popartych nauką, ale jak to mówią "nigdy nie wiesz, kto siedzi po drugiej stronie". Chciałam także podziękować za wszelkie dyskusje i kontrargumenty w różnych tego typu rozmowach, ponieważ mocno nie raz zmusiło mnie to do szukania informacji na różne tematy i poszerza cały czas moją wiedzę. Buziaczki.

Pokaż więcej komentarzy (2)