@Opornik no cóż, jesteśmy mięsożerni, a to czegoś wymaga. Ubój świni to święto, poprzedzony przeraźliwymi, głośnymi krzykami świni gdy siłą jest prowadzona z zagrody na rzeź. Sam proces pozbawiania jej życia ktoś musiał wykonywać, różne były metody, były spory, która metoda jest lepsza, tj. mniej męczy zwierzę. Byłem świadkiem tego kilka razy i nie jest to przyjemne, ale założę się, że w każdej wsi są zwyrodnialcy którym się to podoba, przez co z tą swoją znieczulicą stają się przydatni we wsi, bo pomogą ogarnąć ten temat. Ale często też są katami dla nowo narodzonych zwierząt.
Czy jest to związane z religią? No tylko tyle, że mięsa się nie je w piątek. Myślę też, że mimo wszystko popularne było przekonanie, żeby nie męczyć zwierzęcia bardziej niż to konieczne. Szacunek do takiej świni oczywiście był, praktycznie nic się nie marnowało z niej.