Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#seks

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Mam 26 lat i całe życie byłem sam, nigdy nie trzymałem za rękę, nie całowałem się, nawet nigdy nie tańczyłem z dziewczyną. Ostatnio los się do mnie uśmiechnął i poznałem dziewczynę z którą spotykam się już kilka miesięcy i może wyjdzie z tego coś więcej. Przez ten czas kiedy nie miałem dziewczyny rozładowywałem swoje napięcie oczywiście za pomocą ręki i z pomocą różnych materiałów z internetu. Robiłem/robię to średnio raz dziennie, czasami zdarzało się więcej a czasami zdarzały się też dłuższe przerwy. Boję się tylko że jeśli teraz między nami dojdzie do czegoś więcej to przez ten wyżej wymieniony fakt mogę nie podołać. Więc jakie kroki powinienem podjąć aby gdy do czegoś dojdzie nie było większego przypału niż powinienem być za pierwszym razem? Oczywiście rzucenie porno wiem, czy zrobić całkowity no fap czy po prostu ograniczyć i pilnować aby nie fapać np. 2-3 dni przed spotkaniem? I czy są jakieś jeszcze kroki które mogę podjąć?

! Z góry dziękuje osobom które poważnie po traktują temat i się do niego odniosą bo domyślam się że 99% odpowiedzi to będą heheszki :(

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Lider0piorunów

Nie będzie żadnego przypału, jak coś pójdzie nie tak, to powiedz, że dawno nie miałeś okazji i się stresujesz, takie rzeczy się zdarzają

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Ja to nie wiem jak można 2500zł miesięcznie płacić jakiejś studentce za 8 ruchań miesięcznie. Czysta głupota.

    

Pokaż więcej komentarzy (5)

Wirtuoz

w Hydepark

2piorunów

Spała z mężczyznami z ponad 20 krajów. Z wakacyjnych romansów uczyniła sposób na życie

#przegryw #bali #seks #bekazlewactwa Już wiadomo dlaczego kobiety tak marzą o Bali. Tu by się bali, a tam się nie bali 🤣: Nauczyłem się nowego słowa: slutshaming 😀 Kasia Pieluszka to specjalistka ds. social media, blogerka i pisarka, która pięć lat temu postanowiła rzucić

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Dobra walić to - Mam to gdzieś jak to pytanie zostanie odebrane i czy większość pomyśli ze to bajt. Pytam bo na wykopie by mnie zjechali a tutaj te wasze anonimowe jakoś dziwnie trzyma poziom.

Pytanie do niebieskich którzy albo potrafią się przyznać albo nie - jak sobie radzicie ze świadomością że nie macie się czym szczycić tam na dole? Inaczej mówiąc - jak sobie poradzić z blokadą przeciętnego penisa? Nie, nie mam na myśli mikro czy innych schorzeń czy chorób. Mam na myśli 9-11 cm. Dlaczego pytam? A no bo jestem w miarę przystojnym gościem (żaden k⁎⁎wa Alvaro) ale w miarę fajny gość. Ćwiczę pare razy w tyg. i uważam się za spoko gościa z sylwetki. Żaden koks czy coś. Zwykły typ z lekkim zarysem. Różowym się podobam ale za każdym razem kiedy wejdę w głębsza relacje, mam blokadę bo boje się pieprzonego seksu. Tak. Boje się rozczarowania.

Te całe social media itd. wyprały mi mózg bo od dłuższego czasu, przy każdym kontakcie z płcią przeciwną, moje myśli wychodzą w przyszłość i zaczynam myśleć o tym ze jak dojdzie do bliższego spotkania, to każdy mój atut mężczyzny zniknie w cieniu tego ze (nazwijmy rzeczy po imieniu) mam małego. Jasne pewnie bajt. Nie, nie jest to bajt. Mam taka schize ze zaczynam unikać bliższych spotkań. Sytuacja - laska śliczna. Bardzo fajna. 3 randki za nami. Idziemy do mnie i jest fajnie. Rozmowa się kleji i jesteśmy po kilku drinkach. Niby wiecie, Netflix and chill, ale gdy już się całujemy i czuje ze do czegoś dojdzie, no cholera blokuje się bo boje się ze myśli ze jej nie znam ale oceniając jej ciało i charakter, jestem w stanie ocenić ze była w kilku związkach i boje się ze pewnie będę na końcu jej listy jeśli chodzi o „doznania”.

Tldr: mały penis i jak sobie przeciętny facet ma poradzić z ta myślą przy bliższych kontaktach.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość0piorunów

WybranyGrabarz: znam temat az zbyt dobrze, co prawda blisko mi do 18 ale wszystko zalezy tez od budowy, ja jestem bardzo wysoki i taki rozmiar wyglada wrecz komicznie malo... cale zycie zastanawialem sie co bedzie jak ktorejs partnerce sie nie spodoba, a moze wrecz mnie wysmieje? nie dawalo mi to spokoju. tym bardziej ogladajac wiadome filmy gdzie masz przepasc jesli chodzi o wymiary. no i tak sie dreczylem az w koncu trafilem na taka co wysmiala, ze maly, ze co to ma byc itd. rozstalismy sie i od tego czasu nie zwracam na to uwagi.rozmawialem tez z wieloma kobietami ne ten temat i mimo tego co mowia "oficjalnie" to tak naprawde zwracaja na to ogromna uwage. i jesli trafi taka na posiadacza >20cm to jest wrecz przeszczesliwa i w 99% tylko dlatego ze moze sie pochwalic wsrod kolezanek. serio....

niestety baby upodobaly sobie zwracac szczegolna uwage na cechy mezczyzn z ktorymi sie rodzi i nie bardzo jest sie w stanie je zmienic, poprawic operacyjnie. wzrost, dlugosc penesa, charakterystyka owlosienia glowy, itd.

mitem jest tez ze rozmiar nie ma znaczenia bo ma ogromne. chociazby na pewnosc siebie. ktos kto ma mikrusa przewaznie jest jak baba, niepewny siebie, babki to wyczuwaja. tak jak z poziomem tescia. taka juz nasza natura. do tego w mediach, filmach, mainstreamie uksztaltowal sie wrecz mit duzej palki. no i panny to lykaja.

nic sie z tym juz nie da zrobic wiec pozostaje sie pogodzic, trafisz na taka jak ja co cie wysmieje ale pozniej trafisz na taka dla ktorej bedzie spoko, albo na taka ktora zabawy nie kreca i tez sie dogadacie. do nba tez sie kurduple nie pchaja.

---

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Gruba ryba1piorunów

@anonimowehejto Tu nie chodzi o długość szpady tylko o to jak nią władasz. Zawsze będą jacyś więksi ale kobiety cenią u chłopów pewność siebie. Bierz przykład z pana Wołodyjowskiego i nie porównuj się z innymi bo laska spotyka się z tobą żeby pobyć z tobą a nie z nimi.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Heheszki

16piorunów

  

Osobistość1piorunów

Ujście rzeszowskiej waginy jest bezcenne 😉 Że to coś w ogóle przeszło akceptację na szczeblu tzw. władz decyzyjnych, szok i niedowierzanie - no chyba, że głodnemu podówczas chleb był na myśli, to przepchnęli ową wizjonerską instalację 😉 Ale te czasy nie wrócą, dziś by to nie przeszło. Zbyt żeńskie w stosunku do pierdyliona bliżej niezdefiniowanych płci.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Specjalista

w Hydepark

11piorunów

Ostatnio rozmawiałem z kumplem o kobietach i zostałem sprowadzony do podłogi za swoje staroświeckie poglądy i przyzwyczajenia, więc zadam wam proste pytanie - czy wolne związki i rozwiązłość kobiet to w dzisiejszych czasach coś zupełnie normalnego i akceptowalnego, np. w takiej Warszawie?

Dyskusja zaczęła się od tego że powiedziałem że nie wyobrażam sobie być z kobietą która miała więcej niż ~5-10 partnerów seksualnych (zależy od wieku oczywiście ale mowie o przedziale 20-28 lat). Dobrze jeśli ma jakieś doświadczenie w sprawach łóżkowych ale jeśli ma 23 lata i pruła się już z 15 to u mnie jest skreślona, nie wazne jak inteligentna jest i nie ważne czy ma doktorat z fizyki, dla mnie jej wartość spada mocno. Mam pewne zasady którymi się kieruje i uważam to za mocno prymitywne. Seks jest super, ale rozwiązłość sugeruje skłonność do skoku w bok w każdej chwili a na podstawie tego ciężko będzie zbudować trwały i solidny związek. Zostałem wyśmiany, a kumpel próbował mnie zdyskredytować i usilnie przekonać że to już przeszłość. Zareagował ze złością gdy powiedziałem mu że akurat żyje w bańce i dlatego uważa to za coś normalnego. . Dla niego seks to tylko seks i nie ocenia partnerki przez pryzmat tego ilu miala partnerów seksualnych, nawet gdyby miala 30-40 to by nie mial z tym problemow. Dodal tez ze nawet by tego tematu nie poruszal. Troche zaleciał hipokryzją gdy powiedział że gdyby zapytala go laska ile miał partnerek, to by skłamał bo miał ich zbyt wiele - więc jakieś poczucie niepokoju w sobie posiada. Dodał również że w zna wielu ludzi, ktorch znam nawet i ja, ktorzy normalnie za obopólną zgodą prują się z innymi partnerami i partnerkami już po małżeństwie, nazywając to "wolnym związkiem", bo traktują seks bardziej jako zaspokojenie potrzeb niż czułość czy miłość wobec wybranej osoby. Odebrałem to jako błąd przeżywalności - opieranie całego konstruktu w oparciu o swoje prywatne doświadczenia.

Troche mi tym namieszał w glowie. Mam swoje zasady, moralność. Osiągnałem w życiu wiele i wiązać sie z kobietą która nie potrafila ostudzić swojego popędu świadczy w moim odczuciu o jej niedojrzałości emocjonalnej. Jak to wygląda z waszej perspektywy?

   

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Nigdy mi nie dały

    

Osobistość1piorunów

@Pimenista2 Tego się domyśliłam. Co ja mogę powiedzieć na ten temat? Gówno, bo jestem babom. Natomiast obserwując rynek matrymonialny, czy moje koleżanki wiem jedno - ego wyjebane w kosmos i wymagania tak samo. Przejebane, panie

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Dziewczyna mówi o długości benka

https://www.youtube.com/watch?v=RW9Lj2rOiJo

   

Pokaż więcej komentarzy (10)

Kompan

w Dyskusje

8piorunów

Wczoraj na Wykopie pisałem o podobnym przypadku a dzisiaj mamy kolejny…

Jest sobie Rumunka ,Alexandra Ianculescu, która reprezentowała Rumunię na IO zimą w Pyongchangu w 2018 w łyżwiarstwie szybkim i tam zajęła ostatnie 31 miejsce.

Jej wyniki w seniorskich startach były po prostu słabe natomiast w startach juniorskich na początku te wyniki były fość obiecujące i dobre.

Porzuciła łyżwiarstwo na rzecz platformy Onlyfans na której sprzedając tam swoje streści wyciąga kilkadziesiąc tysiecy miesiecznie a do założenia tam konta namówili ją znajomi i mimo jej niechęci do takiego sposobu zarobku szybko zmieniła zdanie.

Teraz chce wystartować tym razem w letnich Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu jako kolarka

Chce tam reprezentować Kanadę niestety swój start będzie musiała opłacić sobie sama, ponieważ w tym kraju kolarstwo jest traktowane jako sport amatorski

Teraz po czasie przyznaje, że założenie konta na OF to jedna z jej najlepszych decyzji, ponieważ nie musi już pracować na 3 etaty jednocześnie trenują a teraz stać ją na wycieczki do miejsc, które widziała tylko ze zdjęć czy na wymarzone auto i nowe rowery i może w pełnym wymiarze skupić się na treningach i przede wszystkim pomaga jej przetrwać…

Mam głęboką nadzieje, że ktoś zbojkotuje jej start w tych Igrzyskach…

Mam już dość przyzwolenia na normalizowanie w przestrzeni publicznej zwyczajnej prostytucji

Normalne dziewczyny poświęcają lata treningów, litry potu i setki łez starając się być najlepszymi i mają za sobą masę wyrzeczeń a tu taka k…a zwyczajna z d⁎⁎y chce startować w tak prestiżowych zawodach za hajs z pokazywania ci..y

To jest strzał w policzek dla tych wszystkich sportowców

Nie mieści mi się w głowie do jakiego momentu już doszliśmy…

            

Gruba ryba0piorunów

xDDD. A jakby miała bogatych starych, którzy by jej opłacali sport, to byłoby dobrze? Albo gdyby robili to podatnicy przez finansowanie związków sportowych? A jakby wygrała na loterii? Moralne pieniądze to tylko te zrobione w fabryce smrodu w januszeksie?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

Hej Hejto! Czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z klubami dla ? Czy jest sens iść tam samemu? Co należy wiedzieć przed pójściem pierwszy raz?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Koneser0piorunów

Upewnić się, że sąsiadka też tam nie chodzi. Potem jakoś niekomfortowo następnego dnia się widzieć za płotem.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Koneser

w Przegryw

7piorunów

Króciutko z k*bietami

Ludzie wchodzą na mount Everest, nie wiem, coś odkrywają a Typiara ruchanie uważa za coś super.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Jak dogadujecie się z partnerką na temat częstotliwości seksu i zabaw w łóżku?

Pobawiłem się z trochę ze swoją różową, było przyjemnie, ale był to w sumie nasz debiut w takie zabawy. Następnego dnia różowa powiedziała, że na razie nie chce iść dalej, mimo że było jej bardzo przyjemnie, a do tego zarządza jakiś łóżkowy post dla nas i nie chce takich zabaw do odwołania.

Ja jednak mam swoje potrzeby, najchętniej bawiłbym się tak co drugi dzień. Powiedziałem jej o tym, ona stwierdziła, że to dzikie i wcale nie czuje takich potrzeb.

Jak takie sprawy u was wyglądają? Mam trochę rozkminę czy po prostu to dla niej trochę za szybko wszystko się dzieje, czy też ogólnie kobiety nie mają takich potrzeb.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość1piorunów

Raz pamiętam jak jeden koleś mi w barze narzekał, że jego nie chce mu zrobić loda bo nie lubi. To moje pierwsze pytanie było. To nie gadaliście o tych rzeczach. Byłem w szoku dowiadując się, że wiele par zbytnio nie gada o tym co lubią czego nie w seksie. Dla mnie to temat, o którym się gada zanim się z kimś zacznę umawiać.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Wstydzę się napisać na Hejto ze swojego konta, bo tam udaję kogoś kim nie jestem.

Od początku - odkąd pamiętam zawsze byłem nieszczęśliwy i czegoś mi brakowało. Chociaż jak przypominam sobie czasy przedszkola i podstawówki to biegałem z kolegami po osiedlu, bawiliśmy się, graliśmy w piłę. Później moje interakcje zaczęły zanikać. Siedziałem tylko i grałem w gry online - tibię i csa. Szybko uzależniłem się od pornografii, która była wyrzutem dopaminy i lekiem na całe zło. Szkoła, a później gry i porno. I tak mniej więcej wegetowałem do końca liceum. Nigdy nie byłem zaproszony na żadną "osiemnastkę" znajomych z klasy, na żadnego sylwestra, inną imprezę i nie spotykałem się z nikim po szkole.

Delikatne ożywienie przyniosły studia. Wyjechałem do innego miasta. Dalej nałogowo grałem w csa i oglądałem porno, ale teraz chociaż zacząłem grać w csa z kolegami ze studbazy, a nie randomami z internetu. Poza tym mieliśmy fajną paczkę znajomych, spotykaliśmy się na picie, imprezy, granie w pokera, granie w piłkę, wspólną siłownię. Ale wszyscy w tym gronie byliśmy przegrywami, introwertykami, nikt z nas nie miał dziewczyny, a imprezy były tylko typowo męskie. Nigdy przez całe studia nie wyszedłem do klubu, bo nigdy w życiu nie tańczyłem, bałem się upokorzenia, odrzucenia. Żadnych interakcji z dziewczynami.

Studia zakończyłem na inżynierce, poszedłem pracować w fabryce w innym mieście. Tam nie miałem żadnego życia towarzyskiego. Przez rok moje jedyne interakcje to granie w csa ze starą ekipą.

Życie zaczęło się zmieniać jak zmieniłem pracę. Przeprowadziłem się z powrotem do miasta gdzie studiowałem i poszedłem pracować w mediach, chcąc nie chcąc musiałem zacząć pokazywać w internecie swoją twarz. Bardzo powoli zacząłem budować pierwsze w życiu poczucie wartości. Bardzo powoli. Usłyszałem pierwsze pochwały w pracy, Mój szef - 6 lat ode mnie starszy szybko stał się moim mentorem. Był jak ojciec którego nigdy wcześniej nie miałem. Imponował mi luzem, pewnością siebie i zawsze chciałem być jak on. Wziął mnie pod skrzydła, dużo od niego zaczerpnąłem i się nauczyłem. Przestałem już kulić się w kącie i zacząłem myśleć, że jestem cokolwiek wart. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że może być mnie stać na posiadanie dziewczyny.

Od tego momentu, mając jakieś zapewne 24 lata wtedy, poświęciłem wszystko na zdobycie w końcu pierwszy raz w swoim życiu partnerki. Zacząłem chodzić na siłownię, żeby wyglądać lepiej i zwiększyć swoje szanse. Z tego powodu zmieniłem fryzurę, zacząłem stylizować brodę, zmieniłem okulary, zmieniłem styl ubierania się. Rozwijałem się i uczyłem stawać pewniejszym siebie, budować swoje poczucie wartości. Uczyłem się jak być bardziej atrakcyjnym, albo przynajmniej jak wyglądać na atrakcyjnego. Jednak to wszystko było żeby kogoś mieć. Nie dla siebie. Nigdy nawet nie zastanowiłem się co lubię robić. Jakie mam pasje. I nigdy ich nie miałem.

Zacząłem wymyslac pasje, ale takie, które potencjalnie będą atrakcyjne dla kobiet. A więc zacząłem podróżować, chodzić na lekcje teatru i tańca. Uczyłem się psychologii żeby lepiej siebie rozumieć i kobiety. Zacząłem nawet randkować. Przez 3 lata goniłem swój wymyślony i idealny obraz mojej osoby. Takiej, który uważałem, że spodoba się kobietom.

No i stało się. Wszedłem w swój pierwszy związek kilka dni przed 27 urodzinami. OD razu niesamowicie zauroczyłem się w dziewczynie. Po raz pierwszy zaczałem uprawiać regularny seks i to mnie totalnie kupiło. Upajałem się tym. Owinęło mnie to dookoła palca. Ciągle tylko chciałem przebywać ze swoją dziewczyną. Jak najczęsciej. Żeby jak najczęściej czuć jej zapach, jej dotyk, całować się z nią, kochać się. Non stop chciałem z nią rozmawiać, messenger płonął, wideochaty co wieczór. Wszystko co do tej pory robiłem sam straciło smak. Spacery były fajne tylko z nią, gotowanie fajne tylko dla niej, nawet porno czy gry nie wywoływały we mnie już chociażby zbliżonych emocji co ona.

Po pół roku związku zamieszkaliśmy razem. JEZU. Codziennie obok siebie. Codziennie zasypiać wtulony w nią i budzić się obok. Ciągle tylko myślałem jak ją zadowolić. Co robić żeby to ona była zadowolona. Jak byliśmy obok siebie to skakałem nad nią, żeby jej było jak najlepiej. Jak nie byliśmy obok siebie, bo np była w pracy to wymyślałem co będziemy robić jak już wróci. Wymyślałem jak ją zadowolić. Co jej ugotować, jaki prezent sprawić. Oprócz takiej zwyczajnej troski wszystko było podszyte seksem. Robiłem to bo liczyłem na seks, jak będzie zadowolona. Seks to najsilniejszy narkotyk jaki w życiu poznałem. Seks z nią. Jej dłonie na moim ciele, namiętne pocałunki, zapach, odgłosy. Porno się przy tym chowa.

Nasz związek zaczął się szybko sypać. Ja byłem zbyt absorbujący, potrzebowałem zbyt dużej uwagi. Problemem zaczął być seks, bo chciałem bez przerwy. Pojawiły się pierwsze kłótnie, nieporozumienia. Zaczęła pryskać bańka pani idealnej, wychodziły wady. Coraz częściej źle mnie traktowała, manipulowała, przejawiała toksyczne zachowania, zrzucała na mnie winę za wszystko. JEdnak to bez znaczenia. JA już byłem od niej uzależniony. Znosiłem wszystko w imię jej obecności i seksu. Dalej robiłem wszystko dla niej i dla tego związku.

Dzisiaj jestem kilka dni przed 28 urodzinami. Właśnie zastanawiam się, czy się z nią rozstać. Właściwie to decyzja już zapadła. Czar prysł, zostały kłótnie, niechęć, pogarda. Jednak jest jedna rzecz, która sprawia, że płaczę po nocach. JA NIE WIEM KIM JESTEM.

Nie wiem co lubię robić. Nie wiem czym się pasjonuję. Ostatnie kilka lat było kreowaniem mojego nowego wizerunku. Takiego który miał się podobać kobietom. Wszystko było fikcją. Ja nie znam totalnie siebie. Najpierw przez większość życia byłem zanurzony w gry online, a później w kreowanie wymyślonego siebie. Pomiędzy tym wszystkim są jakieś strzępki mojej osobowości. Jakieś delikatne zainteresowania, którym nigdy nie poświęcałem uwagi.

Moja kilka dni temu wyjechała na tydzień do swojej rodziny. A ja siedzę i się nudzę. Ostatni rok poświęciłem jej. Mieszkam w dużym mieście wojewódzkim, mam mnóstwo wolnego czasu po pracy, mam pieniądze. Ale nie wiem co mam ze sobą robić. Siedzę i się nudzę. Samemu niczego mi się nie chce. Spacerować mi się nie chce, gotować dla siebie mi się nie chce, oglądać samemu filmów i seriali mi się nie chce. Ja nie wiem co ja lubię robić. Mógłbym teraz wstać z krzesła i iść robić cokolwiek bym tylko zechciał. Iść do teatru, do kina, kupić sobie coś, grać na gitarze. Poświęcić się czemuś, co kocham. Mam to czego większości ludzi brakuje - czas i pieniądze, by robić to co kocham. Tylko ja niczego nie kocham. Nie wiem co lubię. Nie wiem kim jestem. Nie znam siebie. Cholernie boję się zostać sam, boję się tej samotności, boję się że już nigdy nikogo nie pokocham i nikt mnie nie zaakceptuje.

Jedynie pocieszam się tym, że za miesiąc wracam do swojego ulubionego miasta gdzie studiowałem. Tam gdzie mam rodzinę, która na mnie czeka i przyjaciół, którzy na mnie czekają. Poza tym nie wiem nic. Nie mam pracy i nie wiem co chcę robić. Nie mam żadnych planów. Nie wiem jak być szczęśliwym. Jak pokochać siebie i czerpać z życia radość. Tego chyba będę musiał się nauczyć.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Twórca2piorunów

@anonimowehejto przynajmniej sam zdefiniowałeś swoj problem. Pozostaje ci tylko odpowiedzieć na to pytanie "kim jesteś" czy może raczej kim naprawdę chcesz być. Nie dla kogoś ale dla siebie samego. A to już dużo, wbrew pozorom. Zacząłbym od nie uciekania od siebie i swoich myśli (dobre są, przynajmniej dla mnie, samotne spacery) i szukania swoich priorytetów - wartości, marzeń, itd... Przykładowo, polecam przejść przez ten poradnik, dość dobrze miedzy innymi systematyzuje takie pytania:
https://alexvermeer.com/8760hours/

Jak coś to odezwij się na priv, jak mogę jakoś to chętnie pomogę, nawet zwyczajnie pogadać czy coś. Pozdro

8,760 Hours: How to get the most out of next yearUpdate (December 2016): Version 2 of this guide is now available! Announcement post here. Links in this post are updated to send you to the latest and greatest version. Click here to download 8,760 Hours v2 The end of a year […]Alex Vermeer
Gruba ryba6piorunów

@anonimowehejto hejka, myślę że powinieneś pokazać ten wpis swojej partnerce przed zakomunikowaniem jej swojej decyzji. Jeśli zadeklaruje chęć pomocy i wspólnego pokonania problemu i faktycznie będzie się starała to zrobić, to masz przy sobie kochającą osobę z którą do tej pory nie rozmawiałeś i nie komunikowałeś swoich problemów (tak samo jak teraz)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Od ponad roku jestem w związku z różową, który jest sporo ode mnie młodsza(ja 30 lvl ona 19).

Pochodzi z pato rodziny, matka alkuska, ojciec ma ją totalnie gdzieś.

Rodzice jej rozwiedli się jak miała ~10 lat.

Uciekła z domu w wieku 18 lat i od tej pory rodzina nic się nie odzywa, ojciec nawet nie próbował się z nią kontaktować i innym nagaduje jaka to ona zła nie jest. Mieszkamy razem, początek zapowiadał się obiecująco, lecz po zamieszkaniu razem zaczęło być gorzej.

Ogólnie jest taka, że chciałaby, żeby wszystko robić razem, gdy ja np. chce posiedzieć sobie na kompie pograć w coś, to ona już robi problem, że siedzę cały dzień i ona wychodzi obrażona.

Ma świetny talent do pokazywania fochów - coś powie, zamknie drzwi i nara, zawsze wydaje mi się że to moja wina i zawsze to ja przychodzę do niej się "godzić".

Nienawidzi alkoholu, ja nie mogę się teraz w większości napić, a jak gdzieś jesteśmy to mnie kontroluje i mówi żebym przestał - mimo że nawalony nie jestem.

"Kłócimy" się nawet raz na tydzień. W nawiasie, ponieważ nie mogę nazwać kłótnią tego, że ona robi problem że raz na parę dni chciałbym się odciąć od życia i pograć w jakąś grę(nie gram prawie nic, teraz "więcej" gram i mam około 10 godzin w ciągu 2 tygodni na steamie). Wystarczy, że podniosę głoś, bo chciałbym się czemuś sprzeciwić i pokazać, że źle ona postępuje, to w ciągu paru sekund potrafi się popłakać, mieć ataki paniki i siedzieć w pokoju zamknięta i potrafi się do mnie W OGÓLE nie odzywać przez parę dni.( zwala winę na depresję że nie ma sił). Każdą kłótnię bardzo mocno przeżywa.

Po każdej kłótni mnie przeprasza, mówi, że jestem kochany i co najważniejsze - przeprasza mnie za swoje zachowanie, a potrafi minąć dosłownie godzina i znowu się zaczyna - a bo że mam ochotę posiedzieć sam przy komputerze to mam ją gdzieś. A ja zacząłem powoli czuć pustkę.

Ma depresję(która z dnia na dzień się pogłębia), zaraz skończą jej się oszczędności, a potrzebuje ona około 5k netto, na wynajem, ma starszego psa na którego czasem miesięcznie wyda 2k na leczenie.

A ojciec który powinien jej opłacać studia i psa(bo jest jego), w ogóle nawet nie potrafił się z nią kontaktować, a na fejsie wstawia sobie jakieś fotki.

Ogólnie przerąbana sytuacja, ale ja nie wyrabiam już psychicznie. Mam tego dość powoli, męczy mnie to wszystko. Na początku jakoś mocno w to się angażowałem i pomagałem, ale teraz mam już powoli dość. Jak widzę jej płacz i atak paniki to już prawie nie wywołują we mnie żadnych emocji. Ciągle żyję w stresie, że zaraz się o coś przyczepi, że coś robię nie tak, ogólnie nie czuję żadnej wolności odkąd z nią zamieszkałem. Jeszcze przez psa, który sam nie może zostać, praktycznie nigdzie nie wychodzimy, nic nie robimy. Codziennie tylko praca, smutek, depresja.

Bardzo mało sypiam, bo chodzimy spać późno, a ja muszę wstawać o piątej i po pracy jeśli mogę to odsypiam.

Nie wiem co robić ludzie, bardzo mnie męczy ten związek, a ona nie ma nikogo z rodziny i też się o nią boję co z nią będzie.

Tak, bardzo często myślałem o zerwaniu.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość2piorunów

m: jak najszybsza ewakuacja póki nie za późno. U mnie rożnica wieku była znikoma -to nie ma żadnego znaczenia. Jak ona nie przejdzie terapi to podświadomie będzie dążyć do tego samego co miała w domu. Zniszczy Cię. Mam taką żonę, mamy trójkę dzieci, ja mam głęboką depresję, ona popija. Nie mogę dzieci zostawić z nią. A w naszym kraju na 100% opiekę nad dziećmi dostanie matka, nawet jak ma problem z alko.

---

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Do czego tak naprawdę baby dochodzą na ku⁎⁎⁎ie?

   

Pokaż więcej komentarzy (5)

Koneser

w Hydepark

1piorunów

Lubrykujesz czy plujesz jak rasowy samiec alfa?

Znacie może jakieś dobre żele intymne?

Najlepiej takie aby nie było uczucia lepkości po aplikacji.

Durex, Unimil odpada, znalazłam coś takiego jak poniżej, testował może ktoś?

     

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Krótka piłka - jestem chyba już przy końcu swojego związku, próbujemy to ratować, ale ciężko idzie.

Może to źle zabrzmi, ale mam ochotę po prostu pokorzystac z życia (26lvl). Od matury jestem w tym związku, a niestety mam świetny kontakt z kobietami i dobre powodzenie u płci pięknej.

Oglądałem wywiady z Wojewódzkim, lubię jak dużo się dzieje w życiu i może brak mi takiego - wyszumienia? Jednak spodobało mi się co powiedział, że kocha swoją wolność i to, że może być w dowolnym miejscu na ziemi następnego dnia. Myślałem jak miałem 18 lat, że w wielu 26 może już się oswiadcze, jednak w ogóle odstrasza mnie obecnie widmo dziecka czy ślubu (nie potrzebuje póki co, może to się faktycznie czasem później zmienia)

Boję się, że zawsze zakazany owoc jest lepszy i jednak takie życie z wieloma kobietami będzie bardzo zgubne i wyniszczające (badania tak mówią). Z drugiej strony chyba głupio by mi było nie spróbować, skoro mam takie możliwości...

Trochę problemy XXI wieku, no ale może mamy tutaj osoby, co też dużo randkowaly czy korzystały z życia mając 20pare lat( ͡° ͜ʖ ͡°) (jakkolwiek pusto to nie brzmi)

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Tytan7piorunów

@anonimowehejto odpowiem ci na swoim przykładzie. Nie traktuj tego jako przechwałek czy coś. Posiadanie wielu kobiet w życiu upośledza człowieka. Widzę po sobie, że trudno mi zaangażować się w jakikolwiek związek, ciągle chcę zdobywać inne prędzej czy później. C⁎⁎j z takimi powieszchownymi relacjami, serio. Najlepiej znaleźć balans - wyszaleć się - wyrwać laskę na koncercie, poznać na tinderze, wyruchać tak z 3-4 i wystarczy. Potem znaleźć sobie kogoś na stałe i budować fajny związek, bez przekonania, że cię coś ominęło w życiu.

Fenomen3piorunów

Ja miałem identyczne rozkminy jak Ty. Wybrałem wyszumienie się. I w sumie okzazało się, że po tych wszystkich różnych związakch, romansach i numerkach miałem tylko depresję i masę straconych lat. Ocknąłem się w wieku 35 i odkryłem, że dla młodych dziewczyn <25 jestem już starym grzybem do którego mówią "Pan", a wszystkie starsze i normalne mają stałych partnerów i rodziny. Zostało przebieranie wśród zdesperowanych trzydziestek - dzieciatych, z toksyczną osobowością, często posiadających nierealne oczekiwania albo szukających po prostu bankomatu. Także zalecam ostrożność w tej materii.
Jak masz pod ręką fajną pannę co nie ma nasrane we łbie to serio nie ma co szukać lepszej, bo lepszej prawdopodobnie nie znajdziesz. Wszystkie te romase, jakkolwiek pasjonujące, zabierają mnóstwo czasu, energii i kasy. Lepiej to zainwestować gdzie indziej.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Koneser

w Seks bez tajemnic

10piorunów

Czy to prawda,

że najczęstszą męską fantazją jest seks w miejscu publicznym?

Podobno to kręci polaków najbardziej.

Popęd popędem ale że gdzie ja się pytam, konkretna odpowiedź proszę?

dziewczyny to numer 000374125 i 000294174 😁

  

Pokaż więcej komentarzy (5)