@redve dokurviator jaki by nie był, to trzeba przyznać że powozić umie i spostrzeżenia miał zawsze trafne (jak go czasem oglądałem lata temu), więc nie jest to na pewno jakieś złe źródło.
Dla mnie i moich ziomków, jednym z wyznaczników była szkoła sportowej jazdy Mariana Bublewicza, tutaj cały materiał, są też wycięte poszczególne fragmenty na YT:
https://www.youtube.com/watch?v=32BgnL63nbw
Lata tego nie widziałem, więc nie wiem, może jest tam może coś z czym bym się nie zgodził, ale nie sądzę. Były też jakieś inne materiały, ale już kurde nie pamiętam. Są to oczywiście wskazówki jak jeździć szybko, jednak dają też wiedzę o wielu zachowaniach które dobrze sobie wpoić już na początku, tak, żeby nie utrwalać złych nawyków. Jak tak sobie myślę na szybko, to na przykład;
* Pozycja za kierownicą, plecy mają być podparte, bo inaczej wisimy na kierownicy i w razie przeciążeń jest ona naszym punktem podparcia, a tak być nie powinno. Podobnie furę czujemy "d⁎⁎ą", więc musimy być stabilnie osadzeni. O pasach chyba nie muszę mówić 😉 z resztą z seryjnymi pasami jest dobry patent jeśli się jedzie jakiegoś KJSa czy coś, no i nie jesteś wysoki (ja niestety w większości fur jeżdżę odsunięty na maksa, więc mi się nie przyda ;(), cofasz się o ząbek-dwa dalej niż normalnie, ciągniesz za pas żeby się zblokował i przysuwasz się z powrotem do przodu - tadaa, pas cię trzyma ciągle napięty i nie latasz po kabinie :grinning: teraz ci się nie przyda, ale kto wie, może kiedyś złapiesz bakcyla i będziesz chciał wypruć Clio 😉
* Ręce, obie na kierownicy. Wiadomo że jak stoję w korku to nie, ale jak jadę to z reguły mam te dwie ręce na kółku. Do tego kręcenie, żeby nie kaleczyć, pamiętam że właśnie na filmie Bubla było to dobrze zobrazowane, i też zapadło mi w pamięć że wcale nie jest tak że rąk nie można krzyżować - można, bo dobry kierowca powinien czuć czy nie zblokuje się w taki sposób. Mi osobiście nigdy nie zdarzyło się zaplątać we własne ręce, chociaż przy pierwszych upalaniach milion lat temu bywało blisko 😉
* Zawsze jedź na biegu. Sądzę że na kursie nauczyli cię hamować silnikiem, jednak wiele osób lubi toczyć się na sprzęgle, czy na luzie. To błąd bo i auto spala więcej, i w razie jakiejś sytuacji nie mamy jak zareagować (tracimy czas na wbicie biegu z powrotem, a czasem trzeba po prostu wdepnąć gaz w podłogę żeby uciec), no i zużywamy hamulce bardziej niż byśmy mogli - osobiście hamuję biegiem do dwójki np. dojeżdżając do świateł, co wiąże się też z kolejną rzeczą o której napiszę. Do tego np. na śniegu lepiej toczyć się na biegu, niż na luzie - samym hamulcem łatwo możemy zerwać przyczepność, na jedynce czy dwójce gdzie silnik stawia opór ale nie blokujemy kół dużo trudniej, jest to podstawa np. w offroadzie.
* Płynność. Płynnie jest szybciej. Nic nam nie da, że dojedziemy do świateł na pełnej tylko po to żeby zatrzymać się na 5 sekund. Widzę światła, widzę korek, to zbijam bieg i dotaczam się na nim - i tak dojadę do tych świateł czy samochodów, a być może w międzyczasie one ruszą. Z resztą niezliczę ile "killi" tak zaliczyłem, chłystek cisnął ile wlezie, a ja widząc czerwone delikatnie sobie zwalniałem silnikiem. Po czym pyk, zielone, ja but i odjeżdżam, bo jak byłem w peaku momentu obrotowego, to on dopiero deptał jedynkę 😉 przy czym to oczywiście nie tylko dojeżdżanie do świateł, to też trasy i ogólnie styl jazdy, utrzymywanie prędkości, a nie jej szczytowa wartość często są ważniejsze i dają lepsze wyniki, niż butowanie i zwalnianie za chwilę. Fajne porównanie dało mi jeżdżenie Traficarami w pracy, one mają akcelerometry i dostajesz ocenę techniki jazdy na koniec. I rzeczywiście, kumpel który jeździ najmniej płynnie, najbardziej nerwowo, hamuje nie-biegiem przed samymi światłami itp ma zawsze gorszy wynik. I to nie tak że gość strasznie szarpie czy coś, jeździ całkiem nieźle, ale tak się nauczył i nic tym nie zyskuje 😉
* Zachowanie odstępu. Ja wiem że nie raz i nie dwa jakiś młody gniewny wciśnie się między ciebie a poprzedzające auto wykorzystując ten odstęp, ale debilizm pozostawmy debilom. Oczywiście że tocząc się 20km/h w ruchu miejskim bez sensu jest zostawiać większe odstępy, ale powinien on proporcjonalnie do prędkości rosnąć - o ile, to już musisz wyczuć, powinieneś być w stanie zareagować (to ważne, czas reakcji bywa kluczowy) i wyhamować, zakładając że samochód przed tobą zacznie robić to gwałtownie. Oczywiście nie zawsze będziesz mieć szansę, ale co innego jak najedziesz na gościa z przodu z wynikową prędkością pokroju 10km/h, a co innego 50.
Marian Bublewicz - Nauka szybkiej jazdy samochodemYouTube