Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pasta

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Ukradzione z wykopu ale tylko głupi by nie ukradł.  
Mam syna Bartka, który ma 10 lat. Bartuś interesuje się polityką. Zawsze razem przed szkołą oglądaliśmy program „Jedziemy” pana Rachonia. Czasami oglądał również „Wiadomości” o 19:30 na naszej ulubionej stacji TVP INFO.
Niestety, koalicja 13 grudnia zniszczyła wolne media. Pułkownik Sienkiewicz i jego uzurpatorzy zniszczyli media publiczne. Pamiętacie jak w TVP za czasów PO śpiewali Tuskowi życzenia urodzinowe? A pamiętacie jak zapowiadali wiadomości mówiąc „Czerwona armia w całej okazałości”? Tego chcieliście, koalicja ośmiu gwiazdek?

Jednak najgorsze nastąpiło wtedy, kiedy mój syneczek w zeszły wtorek wrócił ze szkoły. Coś mnie w nim zaniepokoiło. Nie zachowywał się tak, jak zawsze się zachowuje. Zapytałem go, co się stało. Powiedział, że nic. Pomyślałem, że pewnie dostał pałę z matmy, ale nie chce mi tego powiedzieć, bo się boi mojej reakcji. Odpuściłem.
Nadchodzi wieczór, godzina 19:00. Bartek usiadł ze mną i razem oglądaliśmy wolne i polskie wiadomości na kanale Republika. Na ekranie pojawiła się nasza ulubiona dziennikarka, pani Danuta Holecka. Bartek odrazu krzyknął: „Patrz Tatusiu, Pani Danusia!” Cieszył się bardzo. Taka dzięcięca radość dziecka.
Po skończonych wiadomościach, Bartek poszedł spać. Nic nie wskazywało na to, co za chwilę się wydarzy.
Jest godzina 23:00. Wszyscy w domu śpią. Bartuś już dawno w łózku, ja z żoną zresztą też.

Podczas naszego snu, nagle usłyszeliśmy ogromny i przerażliwy krzyk - był to nasz Bartek. Szybko pobiegliśmy do naszego syna, do jego pokoju. Zapytaliśmy go, co się stało.
Bartek był przerażony. Pot ciekł mu aż po plecach.

Syn powiedział, że śnili mu się silni ludzie Tuska.
Moja żona, kiedy to usłyszała, zaczęła płakać. Próbowałem powstrzymać emocje, ale i ja zapłakałem. Usiadłem na łózku, przytuliłem w ojcowski sposób i powiedziałem, że Jacek Sasin #!$%@?ł 70 mln. w wyborach, które się nie odbyły i nie ponióśł do tej pory żadnych konsekwencji.

Autorytet1piorunów

Wtedy żona miała flashback do mommentu, kiedy pyta męża. Nie zakładasz gumki, a mąż do niej. Nie, bo to nie po katolicku, ale spokojnie mam wprawę wyciągnę w porę. Wspominając ją uroniła łzę.

Fanatyk

w Hydepark

32piorunów

Miałem dobrą koleżankę, z którą znałem się od piaskownicy. W gimnazjum może nie była królową piękności, ale gdy poszliśmy do szkół średnich, a ja właściwie straciłem z nią kontakt, stała się naprawdę śliczna. Wiecie jak to jest - dwie różne szkoły, lekcje do późna… I tak, po prostu oddaliliśmy się od siebie.

Spotkałem ją tuż przed premierą Jesteś Bogiem - filmu o Paktofonice, Magiku i tak dalej. Nigdy nie przepadałem za hip hopem, ale Asia, bo tak było na imię mojej przyjaciółce, nie gardziła klasycznym polskim rapem - tymi wszystkimi Kalibrami, PFK i sam nie wiem czym jeszcze. No więc rozmawialiśmy przez ładne pół godziny i wreszcie Asia poruszyła temat filmu - powiedziała, że zastanawia się, czy na niego nie iść. Wyczułem, że dziewczyna chce, żebym zaproponował jej wspólny wypad, co też zrobiłem. I jakieś było moje zdziwienie, gdy się zgodziła i szczerze ucieszyła. Byliśmy umówieni na piątkowy wieczór.

W trakcie seansu, nie myślałem o niczym poza nią. Zamiast patrzeć na ekran, odwracałem głowę i starałem się po prostu napawać urodą. Wtedy… Ona położyła rękę na mojej i delikatnie ścisnęła ją. Po prostu zabrakło mi powietrza. Nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy i delikatnie, odwzajemniłem uścisk. Uśmiechnęła się do mnie.

Gdy film się skończył, wstaliśmy, a ona szepnęła do mnie: chodźmy do łazienki. Poczułem się niepewnie, ale ruszyłem za nią, przeciskając się przez wszechobecny tłum.

Weszliśmy do damskiej toalety i od razu, dziewczyna rzuciła mi się na szyję. I gdy już miała mnie pocałować, usłyszeliśmy dziwny dźwięk dochodzący z jednej z kabin. Jakby odruch wymiotny, przez który cały romantyczny nastrój prysł. Asia się zaniepokoiła i poprosiła mnie, bym sprawdził, co to. Nie wypadało odmówić i pokazać, jaką to jestem spierdoliną, więc podszedłem cicho do drzwi i otworzyłem je szybko.

Wewnątrz na klozecie siedział nie kto inny jak Rahim, a tuż przed nim, na kolanach klęczał Fokus, który robił loda koledze, wsadzając sobie jego członka tak głęboko, że wzbudzał on odruch wymiotny. Rahim pisnął jak mała dziewczynka, widząc mnie i Asię, wpatrzonych w nich z przerażeniem i zaskoczeniem. Fokus wstał, oblizał wargi i powiedział mi: - Perfekcyjne opanowanie języka pomaga mi robić cię jak chcę. - Wtedy uklęknął przede mną. - Pokłon tobie. - Mężczyzna sięgnął mojego rozporka, ale odskoczyłem. - Co to ma k⁎⁎wa być?! - Krzyknąłem. - Kooperacja na mocy paktu, mocy płynącej z kontaktu. - Odpowiedział mi obnażony Rahim, macając swoje prącie. Chwyciłem Aśkę za rękę i szybko skierowaliśmy się do drzwi ubikacji. Te jednak otworzyły się z hukiem. Stał za nimi Peja. Zmierzył mnie wzrokiem i odrzekł. - Częsty brak erekcji doprowadza do frustracji. Jak ja ciągnąłem pały, to ty k⁎⁎wa nie wiedziałeś jak się wyruchać, k⁎⁎wa! Uciekliśmy, krzycząc, a Peja ściągnął spodnie i dołączył do Rahima i Fokusa.

  

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Finanse i biznes

108piorunów

Witam wszystkich... Poszukuję osób które zostały oszukane przez . Wierząc w jego przemowy, uwierzyłem że USD/PLN wynosi co najmniej 4,66 zł. Kupiłem na szybko 70000 USD na revolucie bo mieli jeszcze stary kurs, płacąc marżę 1% za wymianę w święto. Zarobione pieniądze chciałem przeznaczyć na
dodatkowe 3 m2 w moim wymarzonym mieszkaniu. Na prowizję za wymianę w weekend wydałem łącznie 700 USD - nie wiem ile to PLN bo ja od wczoraj nie wierzę w żadne kursy. A teraz do sedna poszukuję osób które dały się naciągnąć temu oszustowi tak jak ja. Proszę również o wszelkie informację o nim na pw... Będę szykował pozew zbiorowy, przeciwko temu sku... Proszę o jak największy odzew...im więcej osób dołączy do pozwu tym lepiej...

Osobistość25piorunów

Sam przez to przechodziłem i mogę pomóc. Potrzebuję od Ciebie tylko 200$ aby opłacić prawnika w twojej sprawie. Wpłać mi na konto (w nigerii) 200$ a odzyskasz wszystkie pieniądze.

Specjalista2piorunów

@internauta możecie u mnie kupić dolary amerykańskie, euro i marki po korzystniejszej cenie od kursu google - tylko ciii

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

  

Co robią dystyngowani mieszkańcy Wiednia o 12 w nowy rok?
Idą słuchać koncertu filharmonicznego na który bilety są wykupione już rok wcześniej.
Co robi teraz polactwo? Odzyskuje przytomność w swoich rzygowinach i liczy straty materialne i moralne.
To jest właśnie ta przepaść cywilizacyjna. Na⁎⁎⁎ać się w trupa, puścić rakietkę z lidla, zerzygać się sałatką jarzynową. Rozrywka godna cesarzy, untermenschen!

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

KOLEJNY DZIEŃ TRZEŹWOŚCI (9 JUŻ) DLA JEGO
UGUEM (XD) po wczorajszej regeneracji to dzisiaj czułem się jak MŁODY BÓG. Spakowałem mandżur, zrobiłem DELOADING ODBYTNICY, zmasakrowałem MIKRUSA HUOPSKIEGO w skarpetę i ruszyłem na siłownie. Ludzi od c⁎⁎ja, ale udało się zrobić trening tak jak św. Gymnazjos przykazał. Jeden typ mi podpowiedział odnośnie wyciskania na klatę i tyle jeśli chodzi o interakcje międzyludzkie XD. Po treningu szybkie zakupy w Żabce bo NIEDZIELA POPIERDOLONA. Kupiłem wafle ryżowe, tuńczyka, skyr, serki wiejskie. Teraz siedzę i piję zestaw witaminowy. Plan na dzisiaj? Spędzić przed kompem cały dzień i wieczór, iść spać po północy i tyle. Alkoholu nie mam więc nie będzie pite.

NIEDZIELA BOŻA I SPRAWIEDLIWA
Uguem u nas na wsi niedziela jest dniem szczególnie ważnym, mianowicie odbywa się HUOPSKIE HARCOWANIE. Nie mamy żadnych młodych kobiet, bo jak to Pan Zbyszek mówi, wyjechały do miasta „dawać szpary za pół ćwiary” (nie wiem czy chodzi o ćwiartkę kurczaka czy wódki XD). Starszych kobiet też mało bo umarły XD. Są same chłopy. No i przez taką sytuację od dłuższego czasu dochodziło do zbliżeń MIĘDZYHUOPSKICH XD. Doszło do takiego momentu, że na żniwa zbiory były w c⁎⁎j małe, bo rolnicy woleli się j⁎⁎ać w zbożu niż CUMBAJNEM jeździć XD.

Wszystkiemu postanowił zaradzić największy autorytet we wsi – KSIĄDZ XD. Zarządził on, że owszem, huop z huopem będą mogli się parzyć (XD) ale tylko w niedziele po mszy (XDDD). Dlatego niedziela to u nas czas HUOPSKIEGO HARCOWANIA. Wiadomo, jak któryś ma wolną rękę to pomaga tam sąsiadowi, porusza dla jego skurq (XDD). No każdy sobie radzi jak może, niektórzy po prostu wychodzą przed dom i walą konia na widoku.

Druga sprawa dotycząca niedzieli – u nas nie ma toalet. Nawet wychodków nie ma, bo kiedyś taki na⁎⁎⁎⁎ny Mirek usnął w jednym z kiepem. Wiadomo, metan i inne gazy szlachetne są łatwopalne, więc Mirka wypierdoliło w powietrze XD. Zazwyczaj skórę z d⁎⁎y się na twarz przeszczepia, ale u Mirka musieli zrobić odwrotnie, i przeszczepić policzki na pośladki by mógł srać normalnie XDD. I przez to wszystkie wychodki zostały rozebrane a jedyny sracz stoi pod kościołem w postaci TOITOI XD. Każdy chodził tam srać codziennie jak przycisnęło, aż się ksiądz wkurwił i zamknął sracz na kłódkę XD.

Od tamtego momentu można srać w BOŻYM KATAKUMBIE (XDD) tylko w niedziele po mszy. Każdy chodzi cały tydzień i hoduje w odbytnicy KRAMPUSA. W sobote to nawet już nikt nie kuca w obawie o zesranie się XD. I w niedzielę wszyscy grzecznie do kościoła, słychać jak każdemu burczy w d⁎⁎ie, niektórzy cedzą jakieś pierdy XD. Po mszy każdy staje w kolejce do sracza z własną pastą BHP do podcierania d⁎⁎y no i sramy XD.

Fajnie jest na wsi, polecam.

Gruba ryba

w Hydepark

1piorunów


Naprzeciwko mnie mieszka upośledzony premier, z marszałkiem Szymonem, tez upośledzony. Ich koalicja przestała jeździć na rowerze na różnice programowe. Na pozór są grzeczni, ale czasami jak stary popije robio we dwóch inbe w sejmie. Premier sie drze "Żymooon dawaj posiedzenie" i zwołują konwent seniorów, odpierdalając jakieś dzikie tańce przy tym w sejmie. Zawsze mam beke bo wszystko widac przez ich okno, a drą się przy tym jak pokurwieni. Kiedyś nawet Braun gasnica zgasił im swiecznik hanukowy bo nie mógł ich już słuchać

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

41piorunów

Dzisiaj jadąc do pracy typ prawie wjebał mi się pod auto na pasach. Jechałem drogą i widziałem, że z lewej strony gościu srogo piechotą zapierdala. Przejeżdżając przez pasy dostrzegłem, ze nie zwalnia ale w połowie pasów zatrzymał się. Gościu mignął mi przed twarzą jak po⁎⁎⁎⁎ny. Zacząłem hamować (po c⁎⁎j w sumie, jak już go minąłem xd), wy⁎⁎⁎ał mi fakera, ja zjechałem na pobocze, wyszedłem z auta i mówię mu, że go nie widziałem itd (prawie 2 metry gościa na oświetlonych pasach ciężko zobaczyć xD ). Nazwał mnie pojebem, klasycznie kto mi dał prawko, czy ma po psy dzwonić. Na koniec kazał mi spierdalać i żebym się modlił czy tutaj kamer nie ma na to przejście. Jeszcze moja baba wyleciała i cos tam darła ryja, ale nie sluchałem jej bo adrenalina mocno mi skoczyła i obsrany byłem jak nie wiem. Jakis gosciu inny co stał na poboczu podszedl i zaczal też mnie opierdalać, że wszystko widział. Ja zesrany, przeprosiłem jeszcze raz i odjechałem. Ehhhh środek miasta a ja leciałem około czterdzieści kmh. Nie wiem czy może coś zrobić w tej sytuacji, podjebie mnie na  czy coś. Mam nadzieję, że panowie z  nie zobaczą tego na  , a jak nie to trudno.

 

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Wynurzam się spod schodów. Ciotka krzyczy od progu, drze ryja. – co znowu? – pytam. – do ciebie! – odpowiada. Niczym barman, puszcza kopertę wzdłuż stołu i wraca do robienia mizerii. Walkę o uwagę ciotki przegrałem z ogórkami gruntowymi, ignoruje mnie kompletnie. Zabieram list i zamykam się w schowku. „Z przyjemnością informujemy, że został pan przyjęty do szkoły magii i czarodziejstwa w Hogwarcie ” Od eliksiru wielosokowego bez limitu i srania na koszt ministerstwa magii dzieli mnie jedynie przydział do domu. A podobno po patologii nie ma życia. Eleganckie spodnie, stonowana czarna szata i starannie zalizana blizna. Spinki do mankietów z feniksami dla kontrastu. Do tiary przydziału idę pewny przyjęcia do Gryffindoru jak kaleka w polskim talent show. Podchodzę. – proszę chwileczkę poczekać. – nauczycielka nie oderwała wzroku od listy pierwszoroczniaków Mhm. – zaraz ktoś przyjdzie. Czekam. (Krum, Volkov…) – jeszcze minutka. – Ok. (Dimitrov, Levski, Ivanova…) Wrodzony autyzm zaczyna recytować w mojej głowie zwycięski skład Bułgarii z sezonu 13/14. Uśmiecham się do siebie. Z zamyślenia wyrywa mnie piszczenie. To przyszedł szczur Parszywek, influencer i celebryta z ruchomych obrazków. Próbuję zaskarbić sobie jego sympatię mielonką z wózka z pociągu. – Parszywek jest wegetarianinem. – strofuje mnie czarownica. – on o tym wie? – zalecenie pana Dumbledora. – to czym go karmicie? Minerva (bo tak ma na imię) wskazuje leżącą na ziemi miskę pełną gotowanych warzyw i makaronu w kształcie literek. Wzdycham głęboko. – szczury nie trawią skrobii. – mówię cicho. Nawet nie wiem czy to prawda. Figura orła przekręca się z hukiem. Do wielkiej hali wpada dyrektor Hogwartu, pan Albus Dumbledore . – gdzie dziś pierdolnie? – yy? – no pociąg jaki, która linia? – dziewięć i czyczwarte – czyczwarte było wczoraj, ja obstawiam Hogsmeade. Zakład o stówę? – uścisnęliśmy sobie dłonie. Byłem jednym z nich. Czas mijał szybko. Ekipa była wyluzowana, piliśmy eliksir wielosokowy i graliśmy w szachy czarodziejów 1.6 na LANie. Nie chciałem źle wypaść, więc stłumiłem w sobie chęć kampienia. Do pokoju wbiegł ten przygłup Ron. – MUSICIE COŚ ZOBACZYĆ! Podczas przerwy ukradłem kilka makaronowych literek i wcisnąłem w szczurzy stolec tworząc napis „dajcie k⁎⁎wa mięso!” Jeżeli ktokolwiek miał się nabrać na ten kawał to właśnie on. Na sali poruszenie. Ludzie odeszli od stołu, szachownica stoi pusta. Patrzą w kuwetę. Tylko ja nabijam fragi, zanim się skapną, że padli ofiarą żartu. Nie skapnęli. Zachwycony dyrektor wysłał kogoś do Hogsmeade po mięsiwo, jeszcze inny robi zdjęcia kupy. Dziennikarka z Proroka Codziennego drze się do słuchawki, że to przebije atak śmierciożerców w '94. Dom wariatów. Postanowiłem kontynuować przedstawienie. Przez dobry tydzień zostawiałem im w kuwecie wiadomości w stylu: ‚wylejcie asfalt na ruchome schody’ czy ‚kiedy pociąg pod mury zamku?’ Jak szczur walnął większą srakę mogłem sklecić dłuższe zdania i pisałem co myślę o stanie murów naszej szkoły . Dumbledore błyskawicznie spełniał postulaty sierściucha, a ja miałem realny wpływ na sytuację w Hogwarcie. Gdy wyremontowałem sobie dormitorium i drogę na arenę Quidditcha, znudziła mi się rola szczurzego ghost writera, nie wiedziałem tylko jak się wycofać. Sytuacja rozwiązała się sama. Zaprzyjaźniona dziennikarka z Proroka zorganizowała pierwszy na świecie wywiad ze szczurem. To miał być nowy sposób promocji szkoły, wizytówka. Może nawet kiedyś zastąpić duchy? Nic wielkiego, ot jedno pytanie i transmisja przez kominek ze srania, odpowiedzi znaczy. Problem w tym, że w obecności ognia nie miałem szans wypowiedzieć się w imieniu Parszywka, więc szykowała się kompromitacja. Cały dzień szczura karmiono wyłącznie makaronem, żeby miał czym pisać. Podniecony dyrektor od rana biegał po kominkach, żeby zaprosić ludzi do śledzenia transmisji, a ja nie mogłem spać ze strachu, że wszystko wyjdzie na jaw. Wreszcie nadszedł czas wywiadu. Dziennikarze wspólnie z Sekretariatem stwierdzili, że lepiej nie budzić kontrowersji pytaniami na tematy polityczno-społeczne, poszli w konwencję żartu. Wybór padł na „co sądzisz o kotach uczniów?” Parszywek jest szczurem, rozumiecie? Szczur i koty, hehe. Świat czarodziejów czeka, ja prawie mdleję, a Parszywek leniwie patrzy, ani drgnie. W końcu wszedł do kuwety, okręcił się dwa razy i sra. Patrzy mi w oczy i sra. Najdłuższa minuta w moim życiu. Czas zwolnił jak podczas używania zmieniacza. Skończył i zakopał. Węgle się żarzą, Dumbledore uroczyście miotełką otrzepuje kupę ze żwirku. Nie wiem jakie było prawdopodobieństwo takiego układu liter, ale szczur wysrał idealne „lepsze koty niż mugole”. Do tego przerobił makaronową Helveticę na klasyczny Times New Roman. Dumbledore blady jak ściana, ludzie krzyczą, że wychował szczura-śmierciożercę, a Parszywek zadowolony liże się po jajach. Gdy dzień później wróciłem podpisać akt wywalenia ze szkoły, załamany Albus siedział z butelką wódki i głową schowaną w dłoniach. Położyłem podpisany kwitek na stole i ruszyłem w kierunku orła. - stój! - Dumbledore sięgnął do portfela. - Wygrałeś, Twoja stówa. Pierwszego dnia, wykoleiło się czyczwarte. - a, tak. Uśmiechnąłem się i wyszedłem. Najłatwiej zarobiona stówa w życiu. Jadąc do szkoły tamtego dnia widziałem jak chochliki kornwalijskie rozmontowywały torowisko. Szczura uśpili dzień później.

Tytan

w Zdrowie

4piorunów

Jakiej pasty do zębów używacie? Myślicie że robi to różnice jak się używa jakiejś drogiej?



Pokaż więcej komentarzy (27)

Koneser

w Hydepark

8piorunów

Życie trolla internetowego to los czasem człowieka poczciwego. Myślicie, że nie mam uczuć? Jestem jak każdy. Jak się skaleczę w palec, to mnie boli. Po całych dniach i nocach ręce miałem przeciążone, oczy czerwone. Jak po zwykłej pracy.
Różnica może jest taka, że wielu idzie pracować na kierownika, robi jako tako i fajrant. I z tego zwykle nic nie ma, bo najwyżej pęknie jakaś rura wodociągowa, wykolei się pociąg albo zawali dach jakiejś hali. Wbrew pozorom to są drobne sprawy, przy tym co robią trolle.

Zapytano mnie kiedyś, przy stole wigilijnym, czym się zajmuję w pracy. Powiedziałem, że inżynierią społeczną. Widziałem podziw w oczach rodziny, ale nie tłumaczyłem jak to wygląda w praktyce. Akurat byłem wtedy początkujący i miałem konto na wykopach i innych stronach od wielu lat, więc tam z doskoku działałem. Zaraz po łamaniu opłatkiem miałem zlecenie, żeby pisać, że łamanie opłatkiem to znamienna faszystowska propaganda. To na jednym koncie pisałem. Na drugim natomiast co jakiś czas pisałem "xD" po prostu, w między czasie wrzucając jakieś znaleziska o nauce i przyrodoznawstwie dla wiarygodności. Wszystko szło nieźle, pieniądze nie były wielkie, ale w mojej miejscowości uchodziłem raczej za milionera. Jak niektórzy kupowali fajki na sztuki i to zwykle podawane z miękkiej paczki, to ja zawsze całą grubą kupowałem i nawet czasem poczęstowałem. Może się bałem, że mi wpierdolą czy coś, ale stać mnie było i tak.

Przyszedł taki moment refleksji po nowym roku, kiedy nagle zabrakło prądu. Miałem już jakieś specjalne apki, kilka smartfonów na statywach i waliłem z kilkuset kont. Na boty nie dostałem jeszcze zezwolenia od szefostwa. Nagle ktoś zaczął pukać w okno, coś krzyczeć w obcym języku. Słyszałem strzały i uciekłem do piwnicy, razem z całym sprzętem. Stamtąd nadawałem aż do wyładowania baterii nad ranem.

Jak wstałem, okazało się, że miałem zlecenie, które dziwnie zbiegło się z tym co zaczęło się dziać tuż obok mojej miejscowości. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale tak było. Zacząłem się zastanawiać, czy to wszystko ma sens. Zadzwoniłem do szefa i zapytałem o podwyżkę, ale chyba coś wyczuł i powiedział:

-Słuchaj synek, nie pi⁎⁎⁎ol, że chcesz podwyżkę. Ty po prostu się boisz. Nie umiesz sobie wierzyć w jedno, a pisać drugie.
-Ale szefie, może jakaś inna tematyka dla mnie?
-Nie synek, ty już nie jesteś trollem. Ty jesteś już człowiekiem i nie ma miejsca dla ciebie w tej branży. Jutro zabieramy ci sprzęt i nawet nie próbuj szukać podobnej roboty. Już jesteś wklepany do rejestru, po prostu masz wilczy bilet. Dobranoc synek.

Rano zabrali cały sprzęt. Nawet nikt się do mnie nie odezwał, bo drzwi otworzyła mama. Ja jeszcze spałem. Cieszyła się, że zabrali te telefony, bo wierzyła, ze wreszcie kogoś poznam i wyjdę na ludzi. Tymczasem straciłem pracę. Nie chcieli mnie przyjąć w żadnej trollowni. Próbowałem na lewo, na prawo, w centrum. W PC Master Race i Xbox czy nawet Elektroda. Nigdzie mnie nie chcieli, w żadnym wydziale. Mówili, ze jestem spalony. Żeby się wykazać, zacząłem robić za darmo. Ale nikt mi nie odpowiadał nawet na najbardziej prowokacyjne komentarze. Wyglądało na to, że trolle rozpoznają się między sobą i nie reagują na obcych, a normalnych userów już nie ma. Byłem załamany, do tego pobili mnie pod sklepem jak nie miałem fajek.

Miałem już skończyć ze sobą, definitywnie. Poszedłem nad rzekę, było to latem. Przy brzegu stała naga kobieta, która wycierała mokre włosy. Wstydliwie zakryła się przede mną i powiedziała, że to nieładnie tak podglądać. Odpowiedziałem jej, że mi wszystko jedno i usiadłem nad brzegiem jeziora. Nagle poczułem jej zimną dłoń na swoim nadgarstku, przysiadła się do mnie i zapytała co się stało. Opowiedziałem jej całą historię, a ona roześmiała się. Powiedziała, że u niej było podobnie, ale ona waliła na wszystkie fronty na raz. Była trollem na każdy temat, od wyborów po rodzaj tipsów na rocznicę śmierci małżonka. Kobieta orkiestra, zaimponowała mi. Zapytałem czemu zrezygnowała. Powiedziała, że napisała kiedyś masę recenzji na temat jakiegoś hoteliku rodzinnego i tak wyszło, że tam pojechała spędzić weekend, nie wiedząc, że to ten hotelik. Była ostatnim gościem tego przybytku i rozmawiając z rozpłakaną właścicielką zrozumiała, że wyrządziła ludziom krzywdę. Oczywiście zadzwoniła do szefa, ale on powiedział, że stała się człowiekiem i w branży nie ma dla niej miejsca.

Zasmuciła mnie ta historia. Objąłem dziewczynę i podjęliśmy decyzję o ucieczce z kraju. Rano wsiedliśmy do samolotu i po chwili lecieliśmy już do Argentyny. Kazano nam przygotować się na turbulencje i zapiąć pasy. Nałożyliśmy też okulary ochronne, co mnie trochę zdziwiło. Wyjrzałem przez okno i wszystko było dla mnie zrozumiałe. Moja ojczyzna zniknęła pod płaszczem nuklearnego grzyba. Nastąpiła wielka jasność. Odnalazłem miłość, ale zło, którego byliśmy częścią zmieniło losy ludzkości. Staliśmy się Śmiercią. Niszczycielką i niszczycielem światów. W Buenos Aires postanowiliśmy poszukać dla siebie szczęścia.

   

Gruba ryba

w Heheszki

43piorunów

Szwagier mieszka na uboczu, odśnieżarke widzi 2 razy w roku jak opierdoli komunalke, że kierowca zapomniał okularów bo jego drogi nie widzi.
Kupił Grand Vitarę już po minimalnym lifcie, żeby mieć wyjebane na śnieg, drogowców i stękającą żonę że mieszkają na końcu świata.
No i się zaczęło.
Co chwilę znajdzie się jakiś pedał co przyleci i zaczyna się spuszczać nad swoim "hobby"
-Ale za⁎⁎⁎⁎sta baza do off-roadu!
-A czemu tylko lift 2 całe? Przecież to za mało!
-Czemu nie masz snorklera?
-Gdzie kangur? Zaraz lampy pogubisz!
-Halogeny na dachu ci potrzebne!
-Z chujowym silnikiem masz, 2.5 lepsze!
-Mam dojścia do taniego zestawu zawieszenia, 9tys, chcesz?

Wyrobił już sobie odruch i kto by nie podszedł pod auto dostaje od niego tą samą wiązankę "Nie, żaden teren, WYPIERDALAJ". Najzabawniejsze jest to, że na kilkaset takich wiązanek był JEDEN facet który chciał się tylko zapytać czy dobrze się jeździ bo sam szuka takie auto, JEDEN! Reszta to same błotne pedały.
Jakby wiedział że to magnez na wypadnięte odbyty to wolałby już kupić zaprzęg i kilka husky.

 

Wirtuoz4piorunów

Z tego samego powodu kupiłem dusterati na 2 kółka, łańcuchy jeszcze nigdy nie były potrzebne

Pokaż więcej komentarzy (5)

Inspirator

w Polityka

85piorunów

Posłuchaj mnie uważnie Kamiński, jutro o 21:37 masz samolot do San Escobar. Bilet wyśle Ci zaraz na email Dworczyka. Gdy wyjdziesz z lotniska pod czerwoną budką telefoniczną jest skrytka, otwórz ją tajnym hasłem: furDeutschland. W niej znajdziesz nowy dowód osobisty, 3000 pesos i kluczyki do willi na przeciwko. Od dziś nazywasz się Juan Pablo Tercera i jesteś niemieckim agentem z Rosji. Pracujesz w zakładzie fryzjerskim 2 km od lotniska w Radomiu. Powodzenia, zapomnij o swoim poprzednim życiu, pod żadnym pozorem się nie wychylaj, zerwij wszystkie kontakty i przestań pić.
https://twitter.com/GiertychRoman/status/1737803745088487815
  

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Heheszki

12piorunów

>ja pierdziu jak ja kocham życie, Geometry Dash ma update, TVP rozj3bane, paczki- zaraz będą odebrane, właśnie pije sobie drinka w domu, koń zwalony, najedzony pitcom z dagrasso. Nic mi więcej nie potrzeba oglądam sobie rzeczy o siłowni na youtube, kotek siedzi mi na kolanach. Przypominam koń zwalony wiec zero potrzeb zero testosteronu nie musze z nikim walczyć bo nie mam o co. Mam hajsy mam jedzenie i bezpieczeństwo i koń zwalony. Pozdrawiam
 

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Hydepark

9piorunów


Właśnie skończyłem wiercić 4 otwory w wielkiej płycie... Ja myślałem że to tylko pasta ale to syćko prawda.

Ps: jest jakiś system montażu na taśmę czy inne gówna który faktycznie się trzyma? Mam jeszcze 2 duże obrazki do powieszenia ale w tym tempie to do jutra nie skończę xD

Typowy polski remont odbywa się w blokach z wielkiej płyty, gdzie wywiercenie jednej dziury to godzina roboty i dwa stępione wiertła.

W amerykańskich "kartonowcach" jak chcesz powiesić obrazek to bierzesz wkrętarkę, przykładasz obrazek, w 5 sekund wkręcasz wkręta i masz obrazek, który będzie wisiał przez 20 lat.

A w Polsce? Pożyczasz trzydziestokilową wiertarę, kupujesz pięć wierteł przeciwpancernych, idziesz do sklepu po czteropak harnasia, wyrzucasz żonę i dzieci z domu, pijesz jednego harnasia na rozgrzewkę, wymierzasz wszystkie otwory z dokładnością do 0,1mm, zakładasz wiertło i odpalasz udar. Nakurwiasz z siłą wodospadu zapierając się kijem od szczotki o przeciwległą ścianę, mija 5 minut a dziura głębsza o 5mm. Mija kolejne 10 minut i trafiłeś na jebane zbrojenie - c⁎⁎j w d⁎⁎ę strzela wiertło, wkurwiony pijesz drugiego harnasia i mierzysz od nowa. Powtarzasz operację, tym razem nie ma zbrojenia, po godzinie jebania udało ci się wywiercić 5cm dziury. wkładasz kołek - luźny jak cholera. No tak, za⁎⁎⁎⁎sta wielka płyta - żeby się wwiercić to trzeba poruszyć niebo i ziemię, ale jak już włożysz kołek to magicznym sposobem wykrusza on pół kilo betonu i trzeba jechać do liroja po większe. Najebałeś się harnasiem, więc wsiadasz na rower i jedziesz. Wracasz, wkładasz kołek, wbijasz wkręta - za⁎⁎⁎⁎ście. Obrazek wisi. Trochę krzywo, ale już tam c⁎⁎j. Szkoda tylko, że trzeba szpachlować pół ściany, bo tynk (a właściwie to piasek zlepiony wodą) poodpadał.

No, jeszcze tylko 3 obrazki i fajrant. Ale najpierw po harnasie...

Fenomen1piorunów

@mtriciak33 przechodzę przez to samo. Ju wiem czemu „fachowcy” jak słyszą wielka płyta to cena razy dwa albo od razu dziękują.
Mam wymianę elektryki. Od pół roku (nie mieszkam tam to mogę sobie dłubać) i to jest droga przez mękę jeśli nie masz dobrych narzędzi. Na początku miałem wypożyczone i jakoś to szło. Teraz pracuje na bieda narzędziach i w zasadzie nie idzie :/ oby do wiosny. Będę miał więcej czasu i siły na „harnasie”.

Osobistość3piorunów

@mtriciak33 Czym Wy to wiercicie? Mikserem? Robię właśnie remont w wielkiej płycie chińską wiertarką za dwie stówki i jeden otwór to maks kilkanaście sekund. Wywierciłem ich już ze sto i nie widzę większego problemu. Jedyne co to na start zainwestowałem w porządne wiertła bo te tańsze to faktycznie po dwóch otworach gubią spieki.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Koneser

w Polityka

120piorunów

Idę z Braunem na obrady do sejmu.
- Tu nie wolno z Braunami - mówi ochroniarz.
- To nie jest Braun - odpowiadam. - To jest performance.
- A, to przepraszam.
Idziemy z Braunem dalej. Oglądamy rzeźbę Smerfa centaura. Pół koń, pół Smerf.
- Zawsze się zastanawiałem - mówię do Brauna - komu kibicują centaury w czasie rodeo.
- Performować mi się chce - odpowiada odpowiada Braun.
- Trzeba było performować przed wejściem.
- Wtedy mi się nie chciało.
Idziemy dalej. Braun kręci się w kółko i węszy nosem po ziemi.
- Braun - mówię do niego. - Braun, nie performuj tutaj.
- Kiedy mnie ciśnie - odpowiada i zaczyna gasić gaśnicą menorę.
Jakaś kobieta podchodzi i przygląda się temu, co Braun gasi, próbując mu w tym przeszkodzić.
- Jakie k⁎⁎wa "szczęść boże"! - mówi.
Ktoś inny też podchodzi i patrzy.
- Tu jest niedogaszone - mówi.
Podchodzi jakaś kobieta z kieliszkiem wina w ręku, cała na czarno.
- Odważne - mówi.
- Ja państwa bardzo przepraszam - mówię do nich.
- Jak się nazywa ta instalacja? - pyta kobieta.
- Braun - odpowiadam, zatykając palcami nos.
- Mocne.
Ktoś z sejmu podchodzi i przykleja tabliczkę z napisem "Braun, 2023". Podchodzi fotograf i robi zdjęcie. Pojawia się ktoś z kamerą i mikrofonem. Prosi Brauna o wywiad.
- Coż, zawsze kontestowałem opresyjne dla mojej religii rozwiązania w środowisku sejmowym - mówi Braun.
- A pan jest kuratorem - pyta reporter. - Co pan sądzi o pracy swojego podopiecznego.
- Sądzę, że to debil - odpowiadam.
- Brutalnie prawdziwe - mówi kobieta z winem.
- Ostentacyjnie szczere - mówi fotograf.

     

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

Budowniczy nowego świata, budowniczy liberalizmu, chorąży wolności narodów, człowiek o niezachwianej woli, człowiek praktyki, czułe serce świata, dowódca nowego typu, drogi przyjaciel, duma proletariatu, generalissimus pokoju, genialny budowniczy Europy, genialny ideolog, genialny językoznawca, genialny mąż stanu, genialny nauczyciel mas pracujących całego świata, genialny umysł teoretyczny, genialny wódz, geniusz troski o człowieka, głos historii ludzkości, głos prawdy, głowa obozu pokoju, gwiazda Gdańska, ideowy liberał, inspirator nauki, inżynier naszych marzeń, kochany nauczyciel, kontynuator dzieła Geremka, marszałek zwycięstwa, mądry i prosty jak prawda, mąż natchniony, mąż sprawiedliwy, mistrz sztuk wojennych, najdroższy przyjaciel i nauczyciel polskiej klasy robotniczej i jej partii, najlepszy z towarzyszy, największy bojownik caratu, największy bojownik i geniusz współczesnej epoki, największy człowiek naszych czasów, największy przyjaciel Polski, natchnienie milionów,, nauczyciel mas pracujących, nauczyciel młodzieży, niestrudzony bojownik, niestrudzony działacz partyjny, nieśmiertelny wódz ludu pracującego całego świata, nieugięty bojownik i budowniczy komunizmu, niezawodny przewodnik całej postępowej ludzkości, niezłomny chorąży pokoju, niezłomny chorąży światowego obozu pokoju, obrońca polityki Lenina, ojciec i nauczyciel, ojciec mas pracujących całego świata, olbrzym myśli i czynu, pochodnia rewolucji światowej, postrach dla imperialistów, prawa ręka Lenina, prawodawca sumień, Prometeusz nowej ery, promienny syn Kolchidy, przewodnik, przezorny wódz, przyjaciel i opiekun dzieci, przyjaciel sportowców, przyjaciel Warszawy, serdeczny przyjaciel narodu polskiego, siewca demokracji, ładu i pokoju, słońce komunizmu, sternik państwa rad, syn prostego ludu, szermierz dobrej wiary, tytan myśli i czynu, tytan myśli komunistycznej, tytan myśli rewolucyjnej, ukochany przyjaciel narodu polskiego, ukochany wódz Donald Tusk - niech żyje!
  

Osobistość

w Hydepark

58piorunów

>bądź mną, druga liceum
>sprawdzian z fizyki
>siedzi z tobą robercik, klasowy cwaniaczek
>ogarniasz wszystko, robisz zadanie na szóstkę
>robercik spisuje
>ok, rozdanie wyników
>facetka mówi, że za ściąganie obaj dostajecie pałę
>mówisz, że nie ściagałeś
>robercik też
>facetka pyta, który jest synem którego
>tzn. kto ściagał
>wstawia wam pały
>protestujesz, bo niesprawiedliwość
>domagasz się sprawiedliwego traktowania ucznia
>facetka zarządza ordalia
>spór z robercikiem rozstrzygnie pojedynek
>no k⁎⁎wa jacha
>żądasz mozliwości wybrania sąpierza
>no to robercik też, bo cwaniak
>prosi największego sebixa w szkole
>wszyscy patrza na ciebie jak na przegrywa
>prosisz Karynę, największą koniarę w szkole
>wszyscy patrza na ciebie jak na debila
>następnego ranka cała szkoła czeka na ordalia
>po Godzinkach na dużej sali gimnastycznej
>jedziemy
>robercik wyluzowany patrzy na ciebie spod bramki do piłki ręcznej
>no i zatkao kakao
>uczestnicy ordaliów mają potykać się konno
>nie przewidziałeś tego, robercik, co?
>sebix spierdala się z konia od razu
>Karyna przygważdża go koncerzem do parkietu
>jej potężny fryzyjski koń bojowy tratuje resztki sebixa
>facetka skazuje robercika na napiętnowanie i wyświecenie
>mistrz małolepszy przycina mu uszy i wygania z miasta
>wystawiasz kapliczkę dziękczynną
>sprawiedliwość tryumfuje
>a rodzice dziwili się, jak wybrałeś liceum katolickie
 

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Hydepark

117piorunów

Dzisiaj w moim korpo poruszenie, od rana awaria całego systemu, nic się nie da zrobić a deadline'y cisną mocno. Dział techniczny postawiony na nogi, walczy żeby ogarnąć ten burdel. Ja ( obsługa klienta ) staram się jak mogę, ale klientów przybywa. Przychodzi jakaś szycha z dużym zamówieniem a ja nie mam jak go obsłużyć bo inny dział ma opóźnienia. Patrzę przez ramie manager pokazuje mi żebym grał na czas, no to ja zaproponowałem klientowi kawę. Zgodził się, próbuję zagaić żeby przełamać ciszę, ale gość mnie ignoruje i w ciszy popija naszą za⁎⁎⁎⁎stą Arabicę. Ja czekam na te różowe z innego działu, słyszę tylko jak manager wydziera mordę żeby się pośpieszyły. W końcu jest produkt, pakuje cztery BigMaci i dwa McFlurry w torbę, dorzucam 2 puszki coli i podaje klientowi. Bałem się że pójdzie na skargę do szefa ale na szczęście darmowa kawa chyba go uspokoiła i wyszedł bez słowa. Chwilę potem technicy ogarnęli tę awarię dystrybutora do coli i wszystko wróciło do normy. Uff co za dzień, nienawidzę pracy w korpo.

GURU5piorunów

Xd widac w mcu nigdy nie robiles, awaria sprzetu i interwencja technika w ten sam dzien xddd panie to nie realne

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

25piorunów

-Bądź sobie paladynem w służbie króla.
- Za⁎⁎⁎⁎ście strzelasz z kuszy, potrafisz trafić orka ze 100 metrów w jego trzecie oko gdy ten idzie na stronę.
- Gospodarka pada, zostań wysłany w ramach kontyngentu na jedną z wysp aby ogarnąć bajzel.
- W czasie rejsu zrzygaj się na buty dowódcy, już wiesz, że będziesz miał przesrane.
- Na wyspie życie toczy się całkiem przyjemnie, jak nie stoisz na warcie to walisz darmowy browar i podrywasz mieszczanki.
- Skurwol pamięta te buty i wysyła cię do tej mniej fajnej części wyspy aby ogarnąć chaos i wziąć to po co przybyliście.
- Początkowo wszystko jest spoko, polujecie na więźniów, wznawiacie wydobycie w 3 kopalniach, sielanka chociaż strasznie tu brzydko.
- Słyszałeś, że w okolicy są bagna więc zgłaszasz się do oddziału zwiadowczego aby s̶z̶u̶k̶a̶ć̶ ̶z̶i̶o̶ł̶a̶ w porę ostrzec główne siły jakby coś się stało.
- Od teraz dni mijają na modlitwach w błogostanie.
- Pewnego dnia zauważasz dziwne statki na horyzoncie, myślisz sobie, że to tylko wizje spowodowane jaraniem, ale ziomek co nigdy nie palił też je widzi.
- O kurwix! Zapierdalasz do obozu krzycząc: ALARM! ALARM!
- Orkowie wychodzą na brzeg, zaczyna się walka.
- Zioło spowodowało, że masz problemy ze strzelaniem przez co zabijasz kilku towarzyszy.
- Na szczęście nikt nie widział
- Macie za dużo orków a za mało ludzi
- Uciekacie do zamku, zamykacie bramę.
- Uff, teraz trochę spokoju.
- Dzień później orkowie prowadzą pod brame taran.
- No to przejebane
- Słyszysz jak mówią między sobą: Jak my ustawim tem taran od tylca to Mory nie ogarnom że som atakowane
- Orkowi atakują tylną ścianę zamku.
- Po paru uderzeniach taran się blokuje a koła grzęzną w błocie.
- Orkowi próbują wejść po zaklinowanym palu.
- Orkowie nie słyną z finezji toteż pierwszy spada i skręca sobie kark.
- Orkowie się śmieją, ty się śmiejesz. Wargi zaczynają pożerać martwego orka.
- Wargi rzygają i padają martwe.
- Od tego czasu już nikt nie próbuje wchodzić tędy do zamku.
- Zaczyna się oblężenie
- Dni mijają leniwie, kapitan kazał tobie i twojemu kumplowi stać na warcie i strzelać do orków jakby który wchodził. Problem w tym, że żaden nie wchodzi, masz z tej pozycji dobry widok na orków, poznajesz powoli ich zwyczaje i kulturę.
- Pewnej nocy zamek atakują smoki, miałem dobre życie, zaraz spotkam się z mamą, poznam tatę...
- Jednak żyjesz ale po twojej srebrnej zbroi zaczyna płynąć brązowa stróżka.
- Znów stoisz na warcie, widzisz jakąś szybko poruszającą się postać, gonią ją orkowie ale on wymija wszystkich slalomem chociaż ma tylko jakieś śmieszne łachy na sobie.
- Postać zaczyna wspinać się na taran, orkowie zatrzymują się, widocznie musi być to jakiś odruch wyuczony, ciekawe.
- Masz już strzelać ale okazuje się, że to człowiek, kiedy mu o tym mówisz, on kpi z ciebie, cóż tacy jak on żyją aż do śmierci.
- Typ leci do kapitana, za chwile zbiega po taranie i wymija orków, po⁎⁎⁎⁎ny czy co?
- Za kilka dni wraca w ten sam sposób i znów spierdala przed stadem orków krzyczącym za nim Uga-czaka, Uga-czaka. Gdybyś biegał tak szybko jak on to znów byłbyś przy swoim darmowym piwie i płatnych kobietach.
- Kilkanaście minut później znów go nie ma, na zamku raczej słaby nastrój bo okazało się, że kopalnie tak średnio działają. Tyle dobrego, że chwilowo żarcia więcej bo typ przytargał trochę ze sobą.
- W sumie spoko koleś, szkoda, że się nie przedstawił.
- W okolicy pojawia się więcej orków więc kapitan tobie i twojemu kumplowi każe do nich postrzelać.
- Są też łowcy smoków, nieźli debile, myślą, że jak założą zbroje z kolcami to smok ich nie zje albo nawet go zabiją XD. Kapitan ich przyjął bo ktoś musi być w końcu mięsem armatnim a już kończyli się wam knechci.
- Urządzacie sobie turniej strzelania do orków, po 3 godzinach 20:0 dla Ciebie
- Hurr durr moja kusza jest za słaba na ten dystans, chodź, pokaże Ci jak wejde na taran.
- Typ wchodzi na taran i poślizguje się, na szczęście upada do tyłu na mur.
- Jego kusza leży na ziemi i podnosi ją jakiś ork.
- Ziomek biegnie za nim.
- Zanim ogarniesz co ten debil odpierdolił widzisz go przebiegającego przez środek obozu orków.
- Orkowie nie reagują, nie będąc przyzwyczajeni, że to ich się goni a nie na odwrót.
- Ahh zaprawdę interesujących rzeczy można się o nich dowiedzieć.
- Mija pare dni, kolegi wciąż nie ma, może zaprzyjaźnił się z tym orkiem i razem polują?
- Akurat znów na horyzoncie biegnie jakaś postać. W zbroi paladyna.
- Myślisz sobie, że to twój kumpel wraca, ale nie, to typ od sprintów po taranie.
- Prosisz go aby zobaczył co z twoim kumplem, po chwili wraca i mówi, że nie żyje, no trudno, trzeba będzie pocieszyć jego siostrę jak wszystko się skończy.
- Masz już zapytać go jak ma na imię ale znów wybiega po taranie, widzisz go jak biega wokół obozu orków zbierając jakąś 50 za sobą, no nieźle, szkoda, że nie mam chipsów z rzepy.
- Typ zatrzymuje się na podstawie taranu, już masz ładować kuszę, bo z niego będzie za chwile dźem, a zbroi szkoda bo zawsze można opchnąć na złomie.
- Ale nie, przed taranem zatrzymują się wszyscy orkowie i chowają broń.
- Zaczynają drzeć ryje
- Uga-Czaka Uga-Czaka
- Koleś zaczyna machać mieczem jakby odpędzał się od much. Typ który przed paroma dniami był nikim właśnie ro⁎⁎⁎⁎wia pół kompanii orków a one mają to w d⁎⁎ie i nawet się nie bronią tylko non stop drą ryje.
- Uga-Czaka Uga-Czaka
- Orkowie padają od ciosów nawet nie wyciągając broni. do tego grzecznie podchodzą pod taran i czekają na swój cios.
- Uga-Czaka Uga-Czaka
- Po kilku minutach wszyscy orkowie, wargi i co jeszcze się napatoczyło pod taran leży martwe, właśnie jak zacząłeś poznawać leksykę ich języka. A gość jak gdyby nigdy nic wchodzi sobie do zamku.
- Lecisz zameldować kapitanowi, że jeden typ właśnie przerwał oblężenie za pomocą jednego sprytnego sposobu.
- Hosh-pak go nienawidzi!
- Kapitan nie wierzy Ci i pyta czy przypadkiem słońce Ci nie przygrzało i nie dostałeś udaru.
- Skurwol Ci nie wierzy, mówisz każdemu na zamku, że orków już nie ma.
- Nikt nie wierzy i żartują sobie, że masz udar.
- Kapitan każe Ci iść pilnować orków których nie ma, tym razem 24h na dobę bo twój kumpel nie żyje.
- Jesteś Udar strażnik na murze.

Pokaż więcej komentarzy (3)