ShivaaFanatyk
73piorunówDziś jest dla mnie wielka rocznica
Dokładnie 25 lat temu zrobiłam pierwszy wpis w swoim pamiętniku, który piszę do dziś. Była to dla mnie okazja do przeczytania całości i napisania jubileuszowego wpisu. Czytać zaczęłam wczoraj, dziś po wielu godzinach skończyłam. Nie miałam ciekawszego pomysłu na uczczenie tego dziwnego wydarzenia jak wrzucenie wpisu na #oszukanybookmeter (aby nie zaliczyło jak za prawdziwą książkę) i zrecenzjonowanie tego całego shitu.
2 + 2 = 5
Tytuł: Pamiętnik
Autor: Shivaa
Kategoria: komediodramat
Wydawnictwo: Niewydana
Format: książka papierowa
Liczba stron: kilka grubych zeszytów
Ocena: 1/10
Ocena 1 - beznadziejna
Nie mogło wyjść inaczej i wcale nie chodzi o umiejętność opisywania własnych perypetii.
Ale przyznaję, na początku był straszny cringe. 14 letnia ja pisała straszne głupoty, nie licząc błędów ortograficznych czy nieskładnych zdań. Co się dzieje w głowie takiego dziecka? Jest chaos, miotanie się, poszukiwanie akceptacji i niezrozumienie zasad. Do tego dochodzi wyższy poziom trudności, który został mi przypisany przy narodzinach a z wiekiem niestety tylko się podnosił.
Z czasem wpisy robiły się coraz wylewniejsze i lepiej napisane. Pojawiły się refleksje, dlaczego dzieciaki z mojego otoczenia są do siebie podobne, żyją względnie normalnie a mnie wychowano na kosmitę. Dlaczego ich rodzice zachowują się normalnie a z moimi jest ewidentnie coś nie tak. I długo jeszcze nie wiedziałam co.
Nie będzie zdziwieniem, że główna tematyka tej lektury skupia się na DOMU, relacjach i szkole (do czasu aż chodziłam).
Jestem dumna z tego jak dobrze i trafnie, z czasem jeszcze lepiej potrafiłam doszukiwać się sedna i że pojawiło się też dużo konstruktywnej krytyki pod własnym adresem, nie tylko jestem ch⁎⁎⁎wa, chcę się zabić. Chociaż większość to jednak złość, żal i przygnębienie.
Rozdziały z dorosłości są już bardziej skąpe i jest większa przerwa w pisaniu. Niestety życie wcale nie okazało się prostsze z dowodem i wiem, że nigdy nie będzie, bo fatum wciąż trwa, a ja jako jedyna z rodziny, której się 'udało', muszę ratować resztę, bo nigdy bym sobie nie wybaczyła.
Teraz kwestionuję wszystkie swoje życiowe wybory i najchętniej rzuciłabym to wszystko i wyjechała w Bieszczady ale trzeba do roboty hehe
Z dobrych stron to cieszę się bardzo, że udało mi się rozwinąć socjalnie z wiekiem i staram się wciąż podnosić poprzeczkę.
Przy okazji dziękuję Wam, że tu jesteście, że można się z Wami czasem spotkać i nie daliście mi odczuć, że widzicie we mnie creepa, którym niestety na codzień jestem

@Shivaa jak ty jesteś creepem, to ja sobie życzę, żeby z samych takich się ten świat składał xd pewnie po prostu creepy się lepiej rozumieją.
A taki pamiętnik to piękna sprawa 😉
@Shivaa "creep"?
To akurat dobrze.
Zwyczajni, normalni, "zdrowi" ludzie są nuuuudniiii :grinning: (i zapominam o nich zaraz po zakończeniu rozmowy)
@LaMo.zord też myślę że tacy trochę dziwni są fajniejsi, niestety całe życie pokazało że większość społeczeństwa tak nie uważa, szczególnie w szkole i pracy jest to problem
Trzeba udawać kogoś innego aby nie zwracać na siebie uwagi
@Shivaa oj jak najbardziej rozumiem XD
Ja z tego tytułu miałem trochę przejebane, ale w końcu nauczyłem się to zlewać :grinning:
Do tego stopnia, że nawet poszedłem na jdg byle mieć jak najmniej do czynienia z ludźmi przed którymi musiałem coś udawać.
Teraz jak coś komuś nie pasuje -"elo, baw się" i tyle 😉
Ogólnie to właśnie lepiej "mieć w tyle" :grinning:
@LaMo.zord taak, dystans jest bezcenny
Mi z kolei pomogła praca zdalna i minimalny kontakt z pracbazową 'rodziną'
